Dziś chciałabym Was zaprosić na seans z Margaritą 🍹📽, na film, na który można się wybrać całą rodziną, zwłaszcza, że wielu uczniów rozpoczyna w najbliższym czasie świąteczną przerwę. "Arthur the King" -"Mój pies Artur" opowiada o drużynie składającej się z czterech osób, która bierze udział w Mistrzostwach Świata w Rajdach Przygodowych i jak doszło do tego, że wzięli w nich udział. Sam start to przecież wisienka na torcie, a poprzedza go szereg przygotowań. Do przebycia jest aż 700 km w ciągu 10 dni przez dzikie tereny Dominikany. Wyścig składa się z kilku etapów, na uczestników czeka: wspinaczka, odcinek, który mają przebyć pieszo, rowerem i kajakiem.
Przyznam, że determinacja, odwaga i konsekwencja kapitana drużyny jest bardzo motywująca. Duże wrażenie zrobiła na mnie przeprawa tyrolką z rowerami na plecach nad karaibską dżunglą. Mimo wielu brawurowych akcji całe szow skradł nie kto inny jak kundelek, który przyplątał się do naszych śmiałków na trasie, a który w wielu przypadkach ratował im skórę. Końcówki filmu tradycyjnie nie zdradzę, no może tylko tyle, że jest bardzo, bardzo wzruszająca, a scenariusz napisano na podstawie książki i prawdziwej historii. Do kina przygotujcie chusteczki.
Ta historia przypomniała mi również inne filmy o wielkich filmowych przyjaźniach. Potraficie je wymienić?























































