czwartek, 25 czerwca 2026

Pochwała prostoty

 Dłuższy czas zastanawiałam się nad kolejnym tematem na bloga i pomyślałam, że najlepiej niech to będzie zwykła codzienność. Oczywiście okres wakacji obfituje w letnie wycieczki,  wypady za miasto, w góry, na plażę, zwiedzanie zabytków i muzeuów. Ale to zazwyczaj zwykły dzień budzi nas co rano. To moja odpowiedź na przebodźcowanie i wszechobecny nadmiar.

Czy wiesz, że najnowsze tendencje wskazują, że  pokolenia Zet i Millenialsi świadomie rezygnuje z wyścigu szczurów na rzecz bardziej zrównoważonego życia?

Z punktu widzenia medycyny holistycznej proste życie wpływa na jego jakość i długość.

Jak zatem uprościć sobie życie?

1. Co daje upraszczanie codziennej rutyny? Przygotowując posiłki i ubrania dzień wcześniej można się doczekać spokojnych poranków. A planując dzień, warto zwrócić uwagę na najważniejsze sprawunki i wykonać je jako pierwsze.

2. Czas na relaks, spotkania z przyjaciółmi i pasje.

Relaks to nie powinna być nagroda po ciężkim dniu pracy, lecz inwestycja. Podnosi wydajność, kiedy wprowadzimy regularne bloki na relaks w ciągu dnia.

3. Rezygnacja z hałasu i używek. 

Czy wiesz, że długotrwała ekspozycja na hałas (powyżej 65 decybeli) zwiększa ryzyko nadciśnienia i chorób serca? Detoksykacja z używek pozwala na regenerację organizmu i jasność umysłu.

4. Świadome bycie offline

Główne korzyści z bycia offline to: redukcja stresu, lepsze relacje na żywo, więcej czasu wolnego...

5. Moda na analogi wzięła się z przesytu cyfryzacją. Wszyscy wiemy jak wyjątkowe są zdjęcia analogowe. Płyty winylowe  pozwalają na unikalne, cieplejsze brzmienie. Główne zalety nośników  w stylu retro, to ich łatwy dostęp, można je odsłuchać bez sieci i dodatkowych comiesięcznych opłat za subskrypcję. A kolekcja zawsze robi wrażenie na znajomych!

6. Rezygnacja ze skomplikowanych składów w jedzeniu, kosmetykach, chemii gospodarczej i ogrodzie.

Dietetycy twierdzą, że jedzenie powinno mieć jak najproatszy skład, to samo tyczy się kosmetyków. Im prostsze są składniki, tym mniej wypełniaczy, barwników i konserwantów. A najlepsza chemia gospodarcza to: ocet, soda, sól, cytryna, bądź kwasek cytrynowy oraz płyn do naczyń. Wiedzą o tym najlepiej mamy alergików.

7. Ograniczanie zakupów odzieżowych

Modowe zachcianki to często domena kobiet, ale i panowie lubią dobrze wyglądać. 

Ciekawym trendem na YouTube i TikToku jest wybranie się na zakupy do swojej własnej szafy. Wbrew pozorom, pewne ograniczenia, pozwalają na lepsze wykorzystanie posiadanych zasobów.

8. Jeśli odpoczynek, to na łonie natury! Relaks na zewnątrz dotlenia, poprawia synetezę witaminy D3, a kontakt z naturą redukuje stres.

9.  Zdrowy sen

Już po 24 godzinach bezsenności, można zauważyć rozdrażnienie, pogorszenie koncentracji i obniżoną koordynację ruchową.

Po 48 godzinach mogą pojawić się omamy i stany lękowe. 

Po 72 godzinach następują zaburzenia zdolności poznawczych, a nawet epizody psychozy

Ile godzin śpisz? Czy zdarzają Ci się drzemki w ciągu dnia?

10. Małe rzeczy i czynności mają znaczenie!

Drobne gesty i wyrazy sympatii czasem są droższe od najbardziej wyszukanych prezentów. Bo radość  można w sobie wypracować, wystarczy skupić się i zauważyć realne efekty codziennych czynności. 

Przytoczę tu przykład Winstona Churchilla, który w krytycznych momentach swojego życia ... murował.  😉😊




Cóż to za piękny kwiat?

 

Jakie są Twoje pomysły, by uprościć sobie życie?

czwartek, 18 czerwca 2026

Polecajki niepolecajki na czerwiec

Niestety niewiele przeczytałam/przesłuchałam w tym miesiącu, bo ciężko jest czytać, kiedy ma się 6 -latkę - gadułę w domu. Kto wie, ten wie.:)


"Cichy Don" Michaiła Szołochowa słucham w formie audiobooka już kilka tygodni i wydaje mi się, że nie jestem nawet w połowie. Ale jak ja się uprę..., to nawet sceny wojskowe i wojenne mnie nie odstraszą.

2. Bohater "Przemiany" Franza Kafki budzi się pewnego dnia jako karaluch, co sprawia, że rodzina, współpracownicy, jak i on sam czuje się z tym bardzo niezręcznie.


3. Trzecia książka to "Stoner" Johna Williamsa Jest to powieść o zwykłym chłopaku, który jako jedyny syn swoich rodziców, zostaje wysłany na studia rolnicze na Uniwersytet Missouri w mieście Columbia. Spełnia sumiennie swoje obowiązki wobec dalszej rodziny, u której kątem mieszka i uczy się pilnie, żeby nie zawieść  swoich rodziców, lecz w trakcie studiów odkrywa, że to, co go najbardziej pociąga to literatura. W tajemnicy zmienia więc kierunek, dostaje propozycje z uczelni i postanawia zostać wykładowcą. To trudny wybór, ale nie potrafi inaczej. Ze Stonerem może się utożsamiać każdy z nas, bo Stoner, tak jak każdy, chce być po prostu szczęśliwy. To co najbardziej mi się spodobało w tej historii, to że on ma odwagę podążać za tym wezwaniem.



I to byłoby na tyle z literatury pięknej, ale mam Wam do zaproponowania kilka dość dobrych filmów z ostatnich lat:

1. "Minghun" 2024r., reżyseria Jan P. Matuszyński, w roli głównej mój ulubiony  polski aktor - Marcin Dorociński. Po obejrzeniu tego filmu pomyślałam, że rytuały potrzebne są przede wszystkim żywym, aby lepiej sobie radzić z życiem i ze sobą samym.




2. "Po polowaniu", tyt. ang. "After the Hunt", 2025r. reż. Luca Guadagnino, w roli głównej Julia Roberts, która gra wykładowczynię na renomowanym amerykańskim uniwersytecie, gdzie panuje twórcza atmosfera i nauczyciele spotykają się ze studentami również poza wykładami. I po takim właśnie nieformalnym spotkaniu, jej młodszy kolega po fachu zostaje oskarżony o wykorzystanie studentki, a nasza bohaterka musi wybrać po której stronie się opowie.  
 Pełen niuansów i niedopowiedzeń, bo nie zawsze ludzkie postępowanie można określić jako dobre, albo złe...


3. "Zamach na papieża", tyt. ang. "Operation pope" 2025r. Władysław Pasikowski i Bogusław Linda to duet, który od lat daje nam mnóstwo rozrywki. Tym razem inspirowany prawdziwymi wydarzeniami z 1981 roku, w których prawdopodobnie brały udział służby specjalne z Bloku Wschodniego. Po dziś dzień wiemy tylko kto strzelał, ale nie znamy zleceniodawców.



4. "Dom dobry", film Wojciecha Smarzowskiego dotyczący przemocy domowej. Z Agatą Turkot w roli Gośki i Tomaszem Schuchardtem w roli Grześka, którzy razem tworzą na pozór "dobry dom". Ten film obowiązkowo powinni zobaczyć wszyscy, którzy chcą założyć rodzinę i ci, którzy może mają skłonności do bycia ofiarą - są sympatyczni i współczujący, co niestety przyciąga jednostki toksyczne. Dla mnie wstrząsający i musiałam go sobie dozować.



5. "Dzień objawienia", tyt. ang. "Disclosure Day"  2026r. - ostatni film Stevena Spielberga zobaczyłam w kinie.
Film zbiera skrajne recenzje u krytyków i widzów, łącznie z opiniami, że jest to najsłabszy film reżysera. I faktycznie muszę przyznać, że akcja dość wolno się rozkręca, a znawcy tematu mogą powiedzieć, że ani nie objawia jakiejś wielkiej tajemnicy, ani nie pokazuje czegoś, czego nie można byłoby zobaczyć wcześniej. Przecież nie tak dawno Pentagon odtajnił nową transzę plików dotyczącą UFO/UAP.
To co mnie zainteresowało i poruszyło, to reakcja naszych bohaterów oraz gotowość  całego świata na prawdę i kontakt trzeciego stopnia.
Mamy tu pokazane dwie tajne organizacje, które zwalczają się nawzajem. Na ich czele Colin Firth oraz Colman Domingo, i mamy przedstawicieli różnych zawodów, którzy mogą mieć całkiem inną perspektywę i stosunek wobec obcych. Głównymi bohaterami są dziennikarka - pogodynka (Emily Blunt), jej sceptyczny chłopak i muzyk (Wyatt Russell), a także ekspert do spraw bezpieczeństwa (Josh O'Connor), związany z byłą (lub niedoszłą) zakonnicą (Eve Hewson- która prywatnie jest córką Bono z U2 :).



Widzieliście już, a może wybieracie się na ten film do kina? Podzielcie się swoimi przemyśleniami i odczuciami na  ten temat. Co ciekawego przeczytaliście, bądź obejrzeliście ostatnio?

czwartek, 11 czerwca 2026

Isla a la Cache

Niby są wakacje, a wydaje mi się, że nie wyrabiam na zakrętach. Wy też tak macie? Fakt, jestem autorką całego swego bałaganu. Nikt mi przecież nie kazał łapać się wszystkiego na raz.

Nie lubię narzekać, tylko chciałam się w pewien sposób usprawiedliwić. To dlatego zwolniłam. Wolniej teraz piszę i publikuję posty i wolniej na nie odpowiadam. Miejcie cierpliwość i wyrozumiałość. Staram się jak mogę. Cieszę się, że można sobie sprawdzić na internetach pogodę i dzięki temu efektywniej się przygotować i wykorzystać spodziewaną pogodę.

Dziś zapowiadali u nas deszcze, a nawet burze. W związku z tym pomyślałam, że zabiorę Was, siebie i moją małą wakacjuszkę do Museum Isla a la Cache w Romeoville, IL. Nie wiedziałam czego mogę się tam spodziewać, ale okazało się, że jest to jedno z ciekawszych miejsc w okolicy.

Na 100 akrach znajduje się rezerwat przyrody z lasem łęgowym, mokradłami i siedliskiem wielu gatunków ptaków, żółwi oraz innych zwierząt. Na wyspie można odwiedzić Isle a la Cache Museum, poświęcone historii handlu futrami i życiu w „Illinois Country” sprzed ponad 250 lat




Poniżej rekonstrukcja indiańskiego długiego domu (longhouse)

W samym muzeum można zobaczyć replikę wigwamu,

rekonstrukcję łodzi używanych przez voyageurs do transportu futer i towarów.


przedmioty użytkowe 





i... uśmiechniętego żółwia.




 Wyspa i muzeum wzięła swoją nazwę od ziemnej kryjówki, w której rdzenna ludność - plemię Potawatomi - chowała swoje zapasy.


Ten sposób przechowywania zaadaptowali również pierwsi Europejczycy - podróżnicy i handlarze futer (voyageurs). Po prawej stronie opis "cache" pochodzący ze słynnej wyprawy Lewisa i Clarka.

 Jak mówią źródła historyczne na teren stanu Illinois pierwsi dotarli Francuzi.  Dlatego nazwa stanu Illinois pochodzi z języka francuskiego, jak również nazwa pobliskiej rzeki Des Plaines oraz wiele innych miejsc historycznych. Jak sugerują przekazy i znalezione tu artefakty wyspa była osadą, aktywnych miejscem kultu i handlu.

Poniżej niezwykle ciekawa francuska mapa rejonu Wielkich Jezior Amerykańskich.


To miejsce było ważnym punktem na szlakach handlowych już w XVIII wieku. Handlowali tu Francuzi oraz rdzenni mieszkańcy regionu - plemię Potawatomi. Osada Isla a la Cache powstała w 1835r.

A na koniec opowiem Wam legendę plemienia Powatomi o Duchu Rzeki Des Plaines.

Dawno temu, gdy nad rzeką Des Plaines rosły jeszcze gęste lasy dębowe, a na jej brzegach nie było jeszcze żadnych miast, ani dróg, ludzie Potawatomi opowiadali o duchu mieszkającym w wodzie. Nazywali go Wabeno Nibi – Duchem Porannej Wody.

Mówiono, że pojawiał się tylko o świcie, gdy mgła unosiła się nad rzeką niczym srebrny welon. Nie miał jednej postaci. Czasem wyglądał jak biały jeleń stojący pośród trzcin, czasem jak wielki ptak sunący bezszelestnie nad wodą. Bywało też, że był jedynie błękitnym światłem migoczącym pomiędzy drzewami.

Pewnej jesieni młody myśliwy o imieniu Miskwa zabłądził podczas polowania. Trzy dni błąkał się po okolicy. Gdy zapadła trzecia noc, usiadł nad brzegiem rzeki i poprosił duchy o pomoc.

Nagle z mgły wyłoniło się blade światło. Poruszało się powoli wzdłuż brzegu. Miskwa ruszył za nim. Światło prowadziło go przez mokradła, omijało głębokie rozlewiska i przewrócone drzewa. Tuż przed świtem dotarł do swojej wioski.

Od tego czasu ludzie wierzyli, że Duch Rzeki pomaga zagubionym, ale tylko tym, którzy szanują wodę, zwierzęta i las.

Starsi opowiadali również, że kiedy ktoś zbyt chciwie bierze od natury, duch skrywa się głęboko pod wodą. Rzeka wydaje się wtedy nieprzystępna, a toń jej mętna. Ryby znikają, a mgły gęstnieją tak bardzo, że nie można odnaleźć drogi do domu.

Dlatego przez wiele pokoleń ludzie zostawiali na brzegu Des Plaines małe dary: pióra, suszone zioła, albo garść kukurydzy. Nie po to, by przebłagać ducha, lecz by podziękować rzece za życie.

 

środa, 3 czerwca 2026

Język roślin

Ostatnio ktoś mnie zapytał, czy rozmawiam ze swoimi roślinami. Czy to dlatego tak mi rosną? Co ja właściwie z nimi robię? Nie, nie rozmawiam. Natomiast regularnie sprawdzam, jakie mają aktualne potrzeby: jeśli trzeba przesadzam, plewię, nawożę i podlewam. Wiem jednak, że rośliny w trakcie swojej ewolucji nauczyły się ze sobą porozumiewać. "Język roślin" to niewerbalne mechanizmy przekazujące sygnały elektryczne, chemiczne i grzybowe.



Już na początku XX wieku indyjski naukowiec i profesor uniwersytetu w Kalkucie - Jagadis Chandra Bose, jako pierwszy zainteresował się, odkrył i wykazał, iż rośliny reagują na bodźce w podobny sposób jak zwierzęta.

W 1983r. Jack Schultz i Ian Baldwin byli jednymi z pierwszych naukowców, którzy dostarczyli eksperymentalnych dowodów na to, że rośliny mogą komunikować się ze sobą za pomocą sygnałów chemicznych w postaci lotnych związków organicznych, które alarmowały inne rośliny o zagrożeniu. Co skłaniało okoliczne rośliny do uruchomienia własnych mechanizmów obronnych (np. zmiany smaku liści).

W latach 90-tych kanadyjska badaczka z University of British Columbia odkryła, iż drzewa komunikują się również za pomocą rozległej sieci grzybów, którą nazwała leśnym internetem - Wood Wide Web. Z jej badań wynikało, że  starsze drzewa za pomocą sieci grzybni przekazują substancje odżywcze i węgiel młodym, zacienionym siewkom, zwiększając tym samym ich szanse na przetrwanie. Drzewa potrafią za pomocą tej sieci przekazywać sobie również sygnały  ostrzegawcze i skłaniać je do produkcji obronnych toksyn. Wyniki swoich 30-letnich badań naukowczyni opublikowała w książce "Finding the Mother Tree".

W 2023r. naukowcy z Uniwersytrtu w  Tel Awiwie zbadali i nagrali dźwięki roślin - pomidorów i tytoniu, które reagują na stres wywołany przez podcinanie gałązek. Wyniki swoich badań opublikowali w czasopiśmie naukowym "Cell".

 Nawet nie wiecie, jak mnie cieszy taki widok!





Ale łobuzy odwiedzają mnie cały czas! 😉😊

A na koniec niespodzianka!

Aktualizacja ptasiego gniazda na wianku. 😀


A Ty? Rozmawiasz ze swoimi roślinami? 

Czy masz własny? I czym dla Ciebie jest ogród?