Niby są wakacje, a wydaje mi się, że nie wyrabiam na zakrętach. Wy też tak macie? Fakt, jestem autorką całego swego bałaganu. Nikt mi przecież nie kazał łapać się wszystkiego na raz.
Nie lubię narzekać, tylko chciałam się w pewien sposób usprawiedliwić. To dlatego zwolniłam. Wolniej teraz piszę i publikuję posty i wolniej na nie odpowiadam. Miejcie cierpliwość i wyrozumiałość. Staram się jak mogę. Cieszę się, że można sobie sprawdzić na internetach pogodę i dzięki temu efektywniej się przygotować i wykorzystać spodziewaną pogodę.
Dziś zapowiadali u nas deszcze, a nawet burze. W związku z tym pomyślałam, że zabiorę Was, siebie i moją małą wakacjuszkę do Museum Isla the Cache w Romeoville, IL. Nie wiedziałam czego mogę się tam spodziewać, ale okazało się, że jest to jedno z ciekawszych miejsc w okolicy.
Na 100 akrach znajduje się rezerwat przyrody z lasem łęgowym, mokradłami i siedliskiem wielu gatunków ptaków, żółwi oraz innych zwierząt. Na wyspie można odwiedzić Isle a la Cache Museum, poświęcone historii handlu futrami i życiu w „Illinois Country” sprzed ponad 250 lat
W samym muzeum można zobaczyć replikę wigwamu,
rekonstrukcję łodzi używanych przez voyageurs do transportu futer i towarów.
przedmioty użytkowe
Wyspa i muzeum wzięła swoją nazwę od ziemnej kryjówki, w której rdzenna ludność - plemię Powatomi - chowała swoje zapasy.
Ten sposób przechowywania zaadaptowali również pierwsi Europejczycy - podróżnicy i handlarze futer (voyageurs). Po prawej stronie opis "cache" pochodzący ze słynnej wyprawy Lewisa i Clarka.
Jak mówią źródła historyczne na teren stanu Illinois pierwsi dotarli Francuzi. Dlatego nazwa stanu Illinois pochodzi z języka francuskiego, jak również nazwa pobliskiej rzeki Des Plaines oraz wiele innych miejsc historycznych. Jak sugerują przekazy i znalezione tu artefakty wyspa była osadą, aktywnych miejscem kultu i handlu.
Poniżej niezwykle ciekawa francuska mapa rejonu Wielkich Jezior Amerykańskich.
To miejsce było ważnym punktem na szlakach handlowych już w XVIII wieku. Handlowali tu Francuzi oraz rdzenni mieszkańcy regionu - plemię Potawatomi. Osada Isla the Cache powstała w 1835r.
A na koniec opowiem Wam legendę plemienia Powatomi o Duchu Rzeki Des Plaines.
Dawno temu, gdy nad rzeką Des Plaines rosły jeszcze gęste lasy dębowe, a na jej brzegach nie było jeszcze żadnych miast, ani dróg, ludzie Potawatomi opowiadali o duchu mieszkającym w wodzie. Nazywali go Wabeno Nibi – Duchem Porannej Wody.
Mówiono, że pojawiał się tylko o świcie, gdy mgła unosiła się nad rzeką niczym srebrny welon. Nie miał jednej postaci. Czasem wyglądał jak biały jeleń stojący pośród trzcin, czasem jak wielki ptak sunący bezszelestnie nad wodą. Bywało też, że był jedynie błękitnym światłem migoczącym pomiędzy drzewami.
Pewnej jesieni młody myśliwy o imieniu Miskwa zabłądził podczas polowania. Trzy dni błąkał się po okolicy. Gdy zapadła trzecia noc, usiadł nad brzegiem rzeki i poprosił duchy o pomoc.
Nagle z mgły wyłoniło się blade światło. Poruszało się powoli wzdłuż brzegu. Miskwa ruszył za nim. Światło prowadziło go przez mokradła, omijało głębokie rozlewiska i przewrócone drzewa. Tuż przed świtem cdotarł do swojej wioski.
Od tego czasu ludzie wierzyli, że Duch Rzeki pomaga zagubionym, ale tylko tym, którzy szanują wodę, zwierzęta i las.
Starsi opowiadali również, że kiedy ktoś zbyt chciwie bierze od natury, duch skrywa się głęboko pod wodą. Rzeka wydaje się wtedy nieprzystępna, a toń jej mętna. Ryby znikają, a mgły gęstnieją tak bardzo, że nie można odnaleźć drogi do domu.
Dlatego przez wiele pokoleń ludzie zostawiali na brzegu Des Plaines małe dary: pióra, suszone zioła, albo garść kukurydzy. Nie po to, by przebłagać ducha, lecz by podziękować rzece za życie.



























































