Często pokazujecie na blogach swoje małe ojczyzny, więc postanowiłam też pokazać Wam miejsce, gdzie rzucił mnie los. Mieszkam w tym niewielkim miasteczku dopiero trzy lata. I żeby nie było, cały czas poznaję to miejsce. Cały czas się uczę i jestem bacznym jego obserwatorem. Poniżej zamieściłam kilka zdjęć miejsc, które mijam prawie codziennie.
Self Made Man - rzeźba lokalnego artysty
(Lisia) Rzeka po ostatnich opadach postanowiła sobie wpłynąć na deptak!
Jeden z wielu mostów.
Strażnicy ognia (keeper of the fire) zawsze patrzyli na wschód
- tam gdzie rozpoczyna się nowy dzień i nowe życie. Poniżej rzeźba na kolejnym moście,
zatytułowana "A look Back".
Dolina Fox River była domem dla Indian Potawatomi. Potawatomi sami siebie nazywali „Neshnabi” słowo to oznaczało w ich języku "lud". Mówili o sobie również "Bodéwadmi" - "Strażnicy Ognia". Posługiwali się językiem Pottawatomi z grupy algonquinskiej, a utrzymywali się z myśliwstwa, rolnictwa i handlu. Uprawiali kukurydzę, fasolę oraz dynie. Łowili ryby, polowali na ptactwo i różne zwierzęta leśne. Ze względu na to, że byli ludem migrującym i przemieszczali się z północnych osad letnich do południowych osad zimowych, byli często negocjatorami.
Boczne uliczki :)
I taka sobie ławeczka 🐖
A tu zakwitły już petunie ;)
Siedziba lokalnej bohemy:
Budynek szkoły muzycznej
Tak wyglądają tutaj niektóre stare domy...
Sam "Humpty Dumpty" pilnuje tutejszej biblioteki
A kościołów tu pełno. Można poczuć się jak w Polsce. :)
Dziękuję za spacerek. Do miłego! :)


















