Zachciało nam się owoców, a że sezon na brzoskwinie i borówki amerykańskie właśnie się kończy (zwykle jest to połowa lipca do początku sierpnia), to wybraliśmy się w pośpiechu do sąsiedniego stanu - Indiany, żeby zebrać je własnoręcznie.
Niestety wszystkie odwiedzone miejscówki były już po sezonie. Nie był to jednak wieli problem, ponieważ w wielu miejscowościach można znaleźć farm stands. -Takie lokalne stoiska i ryneczki, gdzie farmerzy sprzedaje swoje płody rolne.
No to kupiliśmy sobie pomidorki, paprykę, kukurydzę i brzoskwinie. (U mnie w ogrodzie sezon na pomidory dopiero się zaczyna, a w dzisiejszym menu - leczo, więc nie było wyjścia, trzeba było dokupić.)
Ale skoro już wybraliśmy się tak daleko, to pojechaliśmy również na drugą farmę, którą wskazał nam Internet. Widoków tamtej farmy to raczej Wam oszczędzę, bo to była prawdziwa farma: z grajdolkiem po kątach😄, z kurami na podwórku i kotami w stodole. Moja córcia stwierdziła, że te koty indiańskie to byli bracia naszego Gałgana. Nie zaprzeczaliśmy. Któż z nas zna kocie ścieżki i koligacje rodzinne? 😉 Nabyliśmy od lekko wczorajszej pani jagody i pojechaliśmy dalej. Na pole nas nie wpuściła, za to zapraszała na drugi rok w sezonie. 😄
Zadanie wykonaliśmy prawie w 100%, zatem mogliśmy się wybrać na wydmy przy jeziorze Michigan.
Było tak gorąco, że piasek na brzegu parzył stopy, za to woda w jeziorze chłodna. Przyjemnie było zanurzyć w niej stopy i pobrodzić. Szukaliśmy kamieni (zawsze mam nadzieję, że znajdę Petoskey) i przyglądaliśmy się zajętym sobą ludźmi i wszechobecnym mewom.
To był taki dzień, do którego wraca się zimową porą. 🌞
A to są boczniaki i zdjęcia dzień po dniu jako przykład jak szybko rosną! Teraz tylko panierka i na patelnie!
Z tego wszystkiego zrobił się wpis kulinarny. 😄
Tyle dobroci: brzoskwinie, leczo, placki z cukini, do nich sos Tzatziki, pierogi z jagodami i bitą śmietaną, no i drożdżówki jagodzianki... 😋
Mam do Was pytanie drodzy czytelnicy. Jakie przepisy przekazujecie sobie z pokolenia na pokolenie? Czy macie jakieś rodzinne tradycje związane ze zbieraniem owoców, grzybów, ich przyrządzaniem i wspólnym biesiadowaniem? Proszę podzielcie się wspomnieniami.




















