Zachciało nam się owoców, a że sezon na brzoskwinie i borówki amerykańskie właśnie się kończy (zwykle jest to połowa lipca do początku sierpnia), to wybraliśmy się w pośpiechu do sąsiedniego stanu - Indiany, żeby zebrać je własnoręcznie.
Niestety wszystkie odwiedzone miejscówki były już po sezonie. Nie był to jednak wieli problem, ponieważ w wielu miejscowościach można znaleźć farm stands. -Takie lokalne stoiska i ryneczki, gdzie farmerzy sprzedaje swoje płody rolne.
No to kupiliśmy sobie pomidorki, paprykę, kukurydzę i brzoskwinie. (U mnie w ogrodzie sezon na pomidory dopiero się zaczyna, a w dzisiejszym menu - leczo, więc nie było wyjścia, trzeba było dokupić.)
Ale skoro już wybraliśmy się tak daleko, to pojechaliśmy również na drugą farmę, którą wskazał nam Internet. Widoków tamtej farmy to raczej Wam oszczędzę, bo to była prawdziwa farma: z grajdolkiem po kątach😄, z kurami na podwórku i kotami w stodole. Moja córcia stwierdziła, że te koty indiańskie to byli bracia naszego Gałgana. Nie zaprzeczaliśmy. Któż z nas zna kocie ścieżki i koligacje rodzinne? 😉 Nabyliśmy od lekko wczorajszej pani jagody i pojechaliśmy dalej. Na pole nas nie wpuściła, za to zapraszała na drugi rok w sezonie. 😄
Zadanie wykonaliśmy prawie w 100%, zatem mogliśmy się wybrać na wydmy przy jeziorze Michigan.
Było tak gorąco, że piasek na brzegu parzył stopy, za to woda w jeziorze chłodna. Przyjemnie było zanurzyć w niej stopy i pobrodzić. Szukaliśmy kamieni (zawsze mam nadzieję, że znajdę Petoskey) i przyglądaliśmy się zajętym sobą ludźmi i wszechobecnym mewom.
To był taki dzień, do którego wraca się zimową porą. 🌞
A to są boczniaki i zdjęcia dzień po dniu jako przykład jak szybko rosną! Teraz tylko panierka i na patelnie!
Z tego wszystkiego zrobił się wpis kulinarny. 😄
Tyle dobroci: brzoskwinie, leczo, placki z cukini, do nich sos Tzatziki, pierogi z jagodami i bitą śmietaną, no i drożdżówki jagodzianki... 😋
Mam do Was pytanie drodzy czytelnicy. Jakie przepisy przekazujecie sobie z pokolenia na pokolenie? Czy macie jakieś rodzinne tradycje związane ze zbieraniem owoców, grzybów, ich przyrządzaniem i wspólnym biesiadowaniem? Proszę podzielcie się wspomnieniami.





















Ale intensywny dzień i bogaty w plony!
OdpowiedzUsuńTakie inicjatywy mile widziane, wszystko świeże i pachnące.
Tradycje działkowe? u nas w rodzinie, to domowe wina, przetwory wszelakie, bywało, że w piwnicy po 300 słoików.
U mnie najlepiej wychodziły ogórki kiszone i dżemy, czasami robiłam domowy ketchup:-)
Grzyby, to głównie prawdziwki w occie lub kurki z jajkiem na obiad.
Ile to trzeba wekować te 300 słoików? 😱 Toż to prawdziwa fabryka! U mnie w domu również prawie wszystko robiło się od początku do końca samemu. Po dziś dzień wspominam rodzinne zbieranie owoców, smażenie konfitur i kiszenie kapusty i ogórków. W zakładach pracy organizowano wyjazdy na jagody i grzyby. Fajne to było! Dziś brakuje nam czasu, ale wciąż warto wiedzieć, co wkłada się do garnka. 👍
UsuńIleż pyszności! Uwielbiam takie wpisy o sezonowym jedzonku :D
OdpowiedzUsuńCzy mamy jakieś tradycje? Myślę, że przede wszystkim leczo mojej mamy w ilościach hurtowych (pakowane oczywiście później do słoików), syrop z kwiatów czarnego bzu i miodu w wykonaniu mojego taty ;) A u teściów to zapełnianie piwnicy po brzegi słoikami jest już prawdziwym rytuałem ;) Później w zimie wchodzisz tam jak do supermarketu i tylko wybierasz na co masz smaka :D
Ja z kolei dodałam coś od siebie do słoikowych tradycji i robię dżemy z twistem - np. śliwka z wanilią, gruszka z limonką, kiwi z jabłkiem... ;)
Serdecznie pozdrawiam! ;))
Te dżemy z twistem to zawsze jest coś pysznego i zaskakującego. Taka Twoja specjalizacja. Bardzo jestem ich ciekawa. ☺️
UsuńPrzyjemnej drugiej połowy lata, pozdrawiam. 🤗
Lindas coliflores y lindas fotos del mar. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńEl lago Michigan sí que se parece un poco al mar.
UsuńTe mando un beso.😘
ajajaj!
OdpowiedzUsuńskarby! skarby! natury żywej i ...
tyle możliwości w jednym wypadzie w plener(wziąłbym przyczepkę!). Swoje żarcie, picie, zanęty i start o 4, 5 rano.
-Numer łan - to te kłody leżące na brzegu! Już bym kombinował jakby je przewieźć do mojej palisady Totemów(uschnięte pnie drzew-akacja, sosna, jarzębina, lipa, i...). O Totemach...
ze trzy wiadra tych kamieni bym..., i ze dwa piasku...
Sprzęt wędkarski wozimy ze sobą, a w tym Michigenie coś pewnie pływa na patelnię? No i nie chce mi się wierzyć! Jesiotr? Dla Mistrzyni Kija(11 pucharów spławikowców)byłaby to fajna przygoda! Ale tu raczej spining..
Drugi łan- wzdłuż płotu...Nóż i ostre cięcia-chyba verbena, może krwawnica, trudno wyczuć(!), ale worek by się nadał..Ciekawe z jakiego drewna ten płot? Ale jakby coś spruchniałego leżało, to śmiało na pakę...
Trzeci łan - no te warzywa i owoce, bo do picia i palenia nic mi tu nie zareklamowano - ale to nie żaden zarzut, ale ja muszę uzupełniać płyny...
No i rzucamy okiem..., jest, jest!
Co prawda tylko banana peppers, a nam w głowie rod chili pepper, bo w karmance noszę na wszelki W. piersióweczkę...I tak nucąc sobie song zephyrowy pora by...
Aha, trzeba myć owoce i warzywa przed! a verbena pomaga jakby co, gdyby jeszcze trafić(wedle tego płota)na kobylaka, to spokojna czacha...
Aż zacząłem zazdrościć(te kłody mogą mieć wiele lat, hohoho, a kamienie? Mogą'pamiętać"wodza...?)
zostałem trafiony i zatopiony! W jeziorze...
ayah
p.s. ten kamień gdzieś leży, ale podobnież wymaga szlifu i dlatego wziąłbym 4 wiadra do obróbki..., i powracał...
takie możliwości!
można palić ognicha nad jeziorem? opał jest. Kawałek foli, warzywa od farmera- kaprys? Rybka prosto z wody...
Usuńw naszym państwie, wiadomo? Pod koniec sierpnia zapadnie decyzja, czy można będzie polecać herbatkę z dzikiej mięty, albo pokrzywy. Bo grozi - milion grzywny, bez odwołania...
także, być może będzie trza zamilknąć w temacie - pijta napary z ziół?...
ayah
p.s. mój Pan Kociełek(żeliwo)jest stacjonarny i większość tych fruktów też jest. Groszek, fasolka szparagowa i cały zagon kopru-samosiejka. powtórka z kiszenia jabłek(papierówka w całości)zgodna z przewidywaniami-udana. Dziwny zestaw(?): ryż z kiszonymi jabłkami, przekładaniec - cóż, organizm się domaga. Jagody z lasu- ostrzegają przed bąblownicą, czy innym moczem...
ayah
bąblowica...
UsuńNie napisałam o tym w tym wpisie, ale wydmy są w parku narodowym: Indiana Dunes National Park, w którym obowiązują pewne zasady, tzn. kąpać się wolno i łowić ryby (ale trzeba posiadać kartę wędkarską danego stanu, w tym przypadku Indiana), natomiast rozniecać ogień, niszczyć, zbierać i wynosić niczego z parku nie można.
UsuńDobre oko, to blue vervain - werbena!
Nie śmiej się z amerykańskich płotów, wiem, że w Polsce modne są bramy na pilota... I co z tego? O czym to świadczy? Wzajemne zaufanie jest bardzo małe?
Do picia najlepsza w upał jest woda. 😜
Owoce i warzywa myję, często gęsto poddaję obróbce termicznej.
Piję herbaty owocowe i ziołowe. 👍
Jakby się tak wszystkiego bał o czym mówią w telewizji, to by człowiek z domu nie wychodził i nic nie zrobił. Dziennikarze to chyba po to są, żeby bić pianę.🤔
Akuratnie czytałem o płotach w Stanach..., opowiadał gostek, jak rozbierali ogrodzenia z akacji. Że to najtwardsze drzewo świata itd. I te akacjowe mi się w głowie zakorzeniły. Nawet odnalazłem jedną u siebie w lesie. Obaloną i kombinuję jakby...
UsuńZ płotów w Stanach nie ma co się śmiać, jak i innych na świecie. Pastuchy pędziły te krowy, pędziły(na kuniach)na sprzedaż, albo do wodopoju, a tu raptem...druty kolczaste! Takie filmy oglądałem..., z tymi pastuchami obwieszonymi coltami i arkanami ...
Częściej jeździłem na ryneczki, ale ostatnio zafiksowałem na temat ziemniaka. Konkretnie Janki. Albo Amerykany tak zwane. Ni ma! Dopiero kuzynka z Podlasia, albo Polesia, dała mi z pięć sztuk, bo nikt nie chciał zjeść i by zgniły. To wziunem i tera mam młode Amerykany na 3 obiadki-6 sztuk! Wyrosły w takich specjalnych workach, w drugim rosną bataty(?). Wymacałem, bo worku jest specjalna dziura i można tam wsadzić palca grzebalca...
Na werandzie również stoi worek, a dwa dni temu ziemniak zgubił kwiaty i liście żółkną...
Wsadzę grabkę wyjmę ze dwa i ...
Lubię takie eksperymenta...
Mam małą gazową kuchenkę kempingową, jak ogniska - nie. A kamienie w kieszeniach, może by?i małe odłamki drewniane, staro wyglądające. Czasami się ze mnie śmieją, jak targam dwie reklamówy kawałków drewna z plaży morskiej. Ale, jak one wyschną, te wzory, te rzeźby wykonane"dłutem"wodnym, słonym..., niektóre smakowałem...
ayah
p.s. Pyk pilotem i telewizor gaśnie, ale gorsi są te urzędasy, to oni gnębią prostych ludzi wymyślając coraz to bardziej idiotyczne przepisy i karać-finansowo. Q...(upst)nie biu...
tak było...
UsuńJako chłopcy z dzielnicy jeździliśmy na rowerach po okolicach...na kradzież. Owoców i warzyw, a był to region typowo warzywniczo-sadowniczy...
To był raczej"sport", niegrzeczna zabawa dla ryzyka. Psy, właściciele mieli z nami przygody, a my mieliśmy co opowiadać dziewczynom(dziewczyny też jeździły, siostry kumpli). Te frukta były na ogół w domu, ale inaczej smakowało niedojrzałe jabłko, czy rozmaślone i zerwane w pośpiechu maliny. W naszym slangu takie akcje nazywały się- wypad na"dzierżawę"...
Myślę sobie, czy są ludzie, którzy chociaż raz w życiu nie sięgnęli po cudzy owoc bez pozwolenia właściciela? Zakazany owoc smakuje inaczej...
ayah
Przywiozłem małe, płaskie kamienie. Służą jako obciążenie. Ogórki do szybkiego spożycia kiszę w małych wiaderkach po serku(1 kg), 2, 3 dni i gotowe...
UsuńNie pamiętam babcinego zimowego przepisu na mizerię. Niby tylko sól, ale coś z czasem... .
Na szybką mizerię daję tylko sól i skrapiam octem ryżowy. Posypać koperkiem, śmietana(ja wolę kefir-śmieszne?).
się rozkręciłem..., pardon.
ayah
O nie, nie. Kradzione może nie tuczy, ale do niczego nie można porównać owocu z własnej uprawy, ponieważ do wyjątkowego smaku dochodzi satysfakcja i cała wiedza, którą już posiadasz. 😊
UsuńTeż mam ziemniaki w workach z klapką 😉 (jakieś tutejsze odmiany), ale jeszcze nie macałam, czy obrodziły.
UsuńMłode ziemniaczki to koniecznie z omastą i koperkiem! 😄
Może ktoś z rodziny pamięta ten babciny przepis? Trzeba popytać, przeprowadzić dochodzenie. Ludzie to nie wiedzą, jakie siły drzemią w naturze. 😉
A jakże...
Usuńze zsiadłym mlekiem(od krowy z łąki), a przy okazji jajco sadzone. Jak trzymaliśmy kurę w bloku, to mama zawsze penetrowała, czy będzie jajko z rana. I było! Ale jak kupiła nioskę na rynku, to niedziela była bez rosołu..., a ta cwaniara niosła się i niosła...,
ayah
p.s. jutro jadę na pchli targ...
Zsiadłe mleko powstaje w wyniku fermentacji. Sytuacja z
Usuńkurą uczy nas, co się bardziej komu opłaca. Krasicki mógłby napisać o tym bajkę. Choć trudno powiedzieć że kura sama podjęła taką strategię. (Najprawdopodobniej jest to sprawka jej natury). To ptaszysko szybko zorientowało się i rozpoznało, kto jest jej życzliwy, a kto nie. Czyli kolejny raz pochwała sprytu. 👍
To była taka historia, że matula zawsze wybierała jajeczne kury. Nawet, jak przestała się nieść, to ją komuś oddawała, bo byśmy jej nie zjedli. Czasami chodziły po mieszkaniu, i pies nie ruszył. Rekompensowała nam mięsne braki(dzieci muszą)gołębiami, które kupowała na rynku od gołębiarzy-celowo trzymane na konsumpcję. Oni te gołębie"sprawiali"na poczekaniu.
UsuńTakieee historie...
no i przez internet koleś Algo...rytm(?)przesłał mi info o jesiotrze(potęga ponad 200 kg)złowionym w Michigenie(jeziorze, nie Instytucie Rybackim?), bo powątpiewałem, że tam są... no to są! Ciekawe, czy to była ikrzyca?
A może ten Instytut jest w Bostonie...
ayah
p.s. przepis na nalewkę z kurek(grzyb)znalazłem, jest wysyp i pani Grzybowa przytargała wiadro. Ja tego nie czyszczę, nie jem - ale może warto je zalać?
Gdyby nie ta informacja z internetu, to nie wiedziałabym, że jesiotry dożywają setek lat. Nie sądziłam też, że taka nalewka ma tyle prozdrowotnych właściwości! Zawsze warto się czegoś dowiedzieć.👍
UsuńWłaśnie zauważyłem autora komentarza o nalewce z kurek, o której wspomniałem u dołu.
UsuńW parku Bon Echo Provincial Park w Ontario jest jezioro Mazinaw Lake, jedno z najgłębszych w Ontario (150 m). Dawniej były pewne legendy o "Mazinaw monster", potworze z jeziora Mazinaw i jakoby niektórzy go widzieli. O ile pamiętam, to w latach 50. XX w. strażnik czy pracownik rządowy zgłosił, iż zaobserwował takiego "potwora", bardzo dużego. Według jego opisu to rzeczywiście mógł być stary jesiotr, bo niektóre osiągają dobre kilka metrów długości. Kiedyś były one niezmiernie popularną rybą w tutejszych jeziorach--widziałem na starych, ponad stuletnich zdjęciach, jak wędkarze wracali z połowów, przywożąc po kilkanaście ogromnych jesiotrów. Obecnie nie wolno ich łowić-ale nigdy nie spotkałem wędkarza, który złapałby jesiotra, tak więc są one rzadkością.
Połów jest zakazany. W Illinois tylko w niektórych jeziorach jest to możliwe. Na ogół trzeba wypuścić, jeśli się złowi na wędkę.
UsuńRzeczywiście wielkie jesiotry wyglądają jak potwory. W wodzie można pomylić je z aligatorami!
No.
UsuńFajne opowieści! Zbieg okoliczności, że miałem nieprzyjemność(!!!!!)pracować w ośrodku hodowli jesiotrów. Mało tego, tam również znajdowała się przetwórnia uzyskiwania kawioru, ale o reszcie historii zamilknę- tajemnica zawodowa.
Jestem chyba jednak"wyjątkowy", bo owego czasu byłem ojcem karmiącym...narybek jesiotra ok. 300 tys. sztuk...
ale prawdę powiedziawszy dziko żyjący jesiotr w Polsce nie ma szans. Ostatni padł łupem rybaków, chyba w latach 50-tych na Zalewie. Wszelkie próby odnowienia, to tylko pic na wodę fotomontaż, itede.
3, 4 kg wędzony jesiotr to rarytas, a kawior? To już całkiem inna historia(kulinarna)...
rekord wagi bieługi- 2 tony, ale oni ze Wschodu zawsze przesadzali(?).
ayah
Polska jest największym producentem kawioru w Europie, zaraz po Chinach, drugim na świecie. Czyżby słynne Gospodarstwo Rybackie Gosławice? Jaką metodą pobiera się ikrę od samicy jesiotra?
UsuńW Polsce? .....?
UsuńOpowiem o Iranie. Tam hodowano taką mamuśkę(ikrzycę)wyjątkową. Usypiano ją, a następnie precyzyjnym cięciem(mam podobny noż ze Szwecji)dobierano się do ikry. Po pozyskaniu zaszywano jej brzusio i doprowadzano do wybudzenia. No i ona ikrę dawała tak przez 6 lat(tyle się dowiedziałem z opowieści Irańskich hodowców...). Gosławice? Aha, byłem! Tam niedaleko od hodowli jest Licheń, robi wrażenie! Piękny hotel, kobiety, potrawy z ryb, muzyka, śpiewy...,
była to fajna gościna dla braci rybackiej z całej Polski..., prawie... .
Kawior też był, ale najwięcej smakoszy zebrało się przy jakimś świniaku na rożnie ...,
tyle zapamiętałem...,
świniak lubi pływać?
ayah
Okropność. Prawie jak rybna cesarka! 🫣
UsuńTaa wino kobiety i śpiew z Lichenia.
Są takie pływające świnki na Bahamas. To turystyczna atrakcja w tej części świata.
Warunki higieniczne na"kawiorówce"można porównać do porodówek, czy sal operacyjnych. Tylko pacjenci..., żaden nie ma szans...
UsuńKiedyś mnie zastanowiło, dlaczego karma dla zwierząt ma aż 80% mięcha. I to naj..., naj... .
Pewna firma zamówiła u nas parę ton patroszonego pstrąga. Ja myślałem, że dla ludzi, a to na karmę.
Odpady pożarły pstrągi, bo to kanibale są, z dosypanym karotenem(marchew)dla różowego mięsa itd. itd. Potem czytamy:pstrąg ekologiczny- i to była prawda.
Teraz jest najlepsza pora roku(dla naszego klimatu), żeby się "nawpylać"(czyt. najeść) fructów z naszych ogrodów. Cały gar fasolki szparagowej już nastawiony jest. Masło i bułka tarta jest.
Smacznego życzę!
ale nalewka z kurek, kobylak może być pod ręką.
Ostatnio douczyłem się, jak zrobić lemoniadę z sumaka octowego i dlaczego ogórek może być gorzki tylko z jednej strony.
ayah
Wyprawa na ryneczek połączona z krajoznawczą wycieczką. I Twoje piękne plony.
OdpowiedzUsuńCóż, u nas zawsze wkładało się ogórki kiszone na zimę, ale na przykład w ubiegłym roku ogórki się nie udały, bo były mocno pryskane i szybko się skończyły.
Mam taki przepis na pomidorowy sos francuski i może go w tym roku zrobię. W domu rodzinnym wkładaliśmy dużo przetworów owocowych, głownie dżemy i kompoty, a teraz tego prawie nie jemy , więc po co wkładać.
Dobrze ,że przypomniałaś o przetworach. To jest ten moment, że trzeba wkładać, choć pomidory jeszcze chwilka...
Pozdrawiam Cię serdecznie
Jakość ogórków jest ważna. Ja do kiszenia biorę tylko mniejsze, własnoręcznie wyhodowane. Zwykle mam już swój koper i chrzan. Solanka tylko z soli niejodowanej. Słoiki i pokrywki powinny być wyparzone, a ogórki ułożone ściśle, żeby nic nie pływało po wierzchu.
UsuńRównież sporządzam przetwory z ogórków i pomidorów. W tym roku wyjątkowo dżem z porzeczki, bo obrodziła. Zjemy sobie do gofrów lub naleśników.
Ja też czekam na pomidory. A ogórki posiałam na 2 turę. Nie wiem, czy zdążą, ale miałam wolne miejsce na ogrodzie.
Serdecznie pozdrawiam.🤗
Chyba właśnie takie zwykłe wypady po pomidory czy jagody zostają później w pamięci bardziej niż jakieś wielkie atrakcje. Trochę zazdroszczę tego klimatu farm i lokalnych stoisk, bo u nas też są takie miejsca, ale mam wrażenie, że wciąż za mało doceniamy to, co mamy pod ręką. U mnie najbardziej rodzinne są przepisy, które nigdy nie wychodzą identycznie, bo każdy „robi po swojemu” i oczywiście twierdzi, że jego wersja jest ta prawdziwa
OdpowiedzUsuńJa starałam się ostatnio odtworzyć przepis na drożdżówki, tzn. bułeczki drożdżowe mojej teściowej.
UsuńZainteresowani twierdzą, że wyszły idealnie, ale może to szczęście początkującego? 🤔
Przepisy, które zbieram, mam nadzieję przejdą na dalsze pokolenia. Uważam, że rodzinne tradycje i pamięć tworzą tożsamość i wspólnotę. 👍
Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.🤗
Jakie piękne papryki ci urosły. Moja przyjaciółka dała mi sadzonki z papryką ale się nie przyjęły. Za to u mnie obrodziła czerwona porzeczka.
OdpowiedzUsuńWiolu, jeden rok do drugiego jest niepodobny. W zeszłym roku, wydaje mi się, że paprykę miałam jeszcze ładniejszą. Wiele czynników składa się na urodzaj.
UsuńUwielbiam ciasto z bezą i porzeczką na kruchym spodzie, które piekła moja ciocia. ☺️
Nawet warzywa i owoce mogą być piękne jak kwiaty
OdpowiedzUsuńAleż oczywiście! Niektóre warzywa to przecież kwiaty. Mam na myśli brokuły, kalafiory, kapary, czy karczochy. Motyw karczocha był popularnym motywem zdobniczym już w starożytności.
UsuńFajna ta "water tower", czasem widuję podobnie pomalowane, świetny pomysł!
OdpowiedzUsuńU mnie na 10 krzaków pomidorów dopiero dzisiaj miałem pierwszy zbiór-5 małych pomidorów!!! Nie liczyłem na kosze, ale sądziłem, że będzie o wiele więcej.
Jak mam okazję, to spędzam parę godzin na zbieraniu i jedzeniu jagód i właściwie nic innego nie potrzebuję jeść. W tym roku niestety nie miałem okazji pojechać na jagody.
Co do grzybów, może się wybiorę na jesieni. Uwielbiam marynowane, ale to tak dużo pracy, że absolutnie nie podejmuję się tego robić. Natomiast posiadam dwie suszarki i bez problemu suszę grzyby, a później używam je do zup i bigosów.
Gdybym miał okazję (tzn. dostęp do prądu-bo zazwyczaj biwakujemy na wyspach lub dzikich terenach), to spróbowałbym suszyć jagody. Już pierwszy odkrywca Kanady, Samuel de Champlain wspominał o "tubylcach, którzy na słońcu suszyli jagody" i były one świetnym posiłkiem w czasie podróży ponad 400 lat temu.
Wydaje mi się, że jakoś późno w tym roku te pomidorki. Może później zasiałam rozsadę i do gruntu trafiły trochę mniejsze niż zwykle? 🤔
UsuńJak pogoda pozwoli, to będą rodzić do późnej jesieni.😉
Nie suszyłam jeszcze owoców, ale jagody nadają się świetnie do zamrażania.
W naszym regionie najpopularniejsze są opieńki, ale wiem, że ludzie jeżdżą na grzybobranie do Wisconsin i do Kolorado. Stamtąd przywożą naprawdę wielkie ilości! No ale trzeba się znać i lubić.
Dzięki za komentarz, pozdrawiam. 🤗
Pyszny post :) Aż zrobiłam się głodna!
OdpowiedzUsuńJedzmy sezonowo. Do tego nasz organizm jest najbardziej przystosowany.😉😊
UsuńWasz wypad po owoce i warzywa byl niezwykle udany i bogaty jako ze oprocz zakupow byla rowniez wycieczka nad jezioro i zerkniecie na okolice. Pieknie jest nad jeziorem Michigan, udalo mi sie byc nad nim i w zimie i w lecie.
OdpowiedzUsuńTwoj ogrod, tak czule przez Ciebie pielegnowany daje Ci piekne zbiory.
Gdy jeszcze mialam domy i ogrody sadzilam i sialam ale bardzo niewiele, nic na Twoje podobienstwo. Jako ze mieszkalam w Arkansas gdzie to zimy byly lagodne zawsze mialam grzadke z koperkiem, pietruszka i szczawiem. Mialam rowniez dobre plony pomidorowe ale szybko znudzilo mi sie je sadzic gdyz zbiory trwaly krotko - i tak przez wiekszosc roku trzeba bylo kupowac wiec uznalam ze nie warto.
Zycze duzo smacznych doznan z ogrodu, jest doprawdy niezwykle udany.
Wiele razy zastanawiałam się, czy potrafiłabym mieszkać w innej strefie klimatycznej. Łagodne zimy to przecież wielka zaleta. Co sprawiło, że Wy się zdecydowaliście? Jakie były Wasze początki?
UsuńMnie mama nauczyła pizze robić. Niby banał, ale to właśnie mi przekazała. Chociaż z upływem czasu mam swój przepis.
OdpowiedzUsuńAle fajny kalafior! Nigdy nie widziałem takiego fioletowego.
Ciekawa jestem, czy znasz historię o tym jak placek z Neapolu zawojował świat. Lubię takie smaczki.
UsuńJa widziałam, ale jeszcze nie jadłam!
Ależ ja uwielbiam takie warzywno-owocowe targi, tyle kolorów, smaków i zapachów. Żałuję bardzo, że u nas rzadko można trafić na plony sprzedawane bezpośrednio przez rolników.
OdpowiedzUsuńTwoje ogrodowe witaminki też zachwycają, najpyszniejsze są właśnie takie własnoręcznie wyhodowane, choćby w niewielkich ilościach, ale jak cieszą :)))
U mnie w domu, tradycją, którą odziedziczyłam po babci i mamie jest robienie przetworów, pakuję lato w słoiki w hurtowych ilościach ;))) Później dzielę się nimi z bliskimi :))
Pozdrawiam ciepło, Agness:)
Ps... ależ bym skubnęła tę bułeczkę ;)))
Lato w słoikach brzmi bardzo apetycznie! Ciekawa jestem, co tam można znaleźć?🤔 Serdecznie pozdrawiam.🤗🫶
UsuńWszystko co pojawia się w moim ogrodzie (albo jest ulubione przez bliskich), od wiosny, do jesieni :)) Zaczyna się truskawkami, później czereśnie, wiśnie, borówki, maliny, brzoskwinie, śliwki, teraz ogórki pod różnymi postaciami i cukinia, za chwilę papryka, pomidory i dynia :))
UsuńTo sporo! Jestem wielkim sympatykiem blogów ogrodniczych. Chętnie się dowiaduję o roślinach i podpatruję różne ogrodnicze sposoby na ich uprawę. 👍
UsuńJa ostatnio byłam z D na gybach, tylko że nazbierałem więcej malin i jagód 😀, które zresztą jadłam na bieżąco 😀.
OdpowiedzUsuńA Ty polaczylas przyjemne z pożytecznym, super!
Dobroci w ogrodzie pięknie Ci rosną i na pewno bardzo cieszą! Ja właśnie wracam znad morza z kaktusami 😀. Uściski ♥️
Och jakie ja ostatnio kaktusy zdobyłam! No muszę koniecznie Wam pokazać.😉😊
UsuńŚwietna wyprawa i jaka owocna!
OdpowiedzUsuńTyle fantastycznych zdobyczy i to prosto z upraw, a takie są najlepsze! Przy okazji zwiedzanie, no i gospodarstwo jak najbardziej naturalne i jeszcze gościnna właścicielka :)
Twój ogródek jest piękny! Dorodne pomidory i malinki i boczniaki... jest ogromna satysfakcja:)
Robimy przetwory, chociaż już coraz mniej. Kiedyś były setki słoików, a teraz kilkadziesiąt.
Zawsze kiszone ogórki, dżem śliwkowy z figami, sos do pizzy i grzybki w occie(tylko opieńki ).
Jesień to czas grzybowy i my to uwielbiamy. To na pewno mam po Mamie, a mąż dołączył:)
Grzyby przede wszystkim suszymy, są niezwykle aromatyczne.
To co przetrwało u nas, to na pewno : klops babci Zosi i kotlety grzybowe, obowiązkowe na święta.
Dużo zmieniło się przez ostatnie lata...coż, życie...
Serdeczne uściski przesyłam 🤗😘
Opieńki to jedyne grzyby jadalne, które spotykam w mojej okolicy. Niestety nie wszędzie można je zbierać.
UsuńRodzinne przepisy muszą być wyjątkowo udane i smaczne, skoro przygotowuje się według nich potrawy świąteczne.
Serdecznie pozdrawiam Maminku.🤗🫶
Nie wiem, jak jest w parkach w Illinois, ale w parkach prowincjonalnych w Ontario LEGALNIE grzybów NIE wolno zbierać (technicznie jagód też nie!) i niektórzy strażnicy na to patrzą, toteż trzeba uważać. Natomiast w parkach stanowych w Minnesocie (i innych lasach, chyba właściwie wszystkich) jest to dozwolone.
UsuńOpieńki na pewno widziałem, ale generalnie unikam grzybów blaszkowatych, po prostu na nich się nie znam i jedynie zbieram grzyby rurkowe (spongy mushrooms), bo nawet jeżeli niektóre są niejadalne czy trujące, to niegroźnie.
Ty lub ktoś inny w komentarzu wspomniał o nalewce z kurek. Zrobiłem ją kilka lat temu i rzeczywiście, wódka nabrała charakterystycznego aromatu. Niemniej jednak chyba była to nalewka dla prawdziwych grzybiarzy i raczej byłbym z jej podawaniem na stół ostrożny...
A co do kurek, to są moje ulubione grzyby. Czasem nawet jem je na surowo. Czytałem, że nie powinno się ich suszyć. Kiedyś zostawiłem je na samochodowej desce rozdzielczej, było bardzo gorąco i po kilkunastu godzinach były kompletnie suche. Smakowały super, "spicy", coś w rodzaju chipsów, ale o niebo lepsze, zdrowsze i prawie niekaloryczne.
Tak, u nas też głównie parki stanowe zezwalają na zbieranie grzybów. AI wskazało mi kilka lokacji w moim stanie. W rzeczywistości grzybiarze zazdrośnie bronią swoich terytoriów 😄 i nie opowiadają na prawo i lewo, gdzie znajdują swoje grzyby. Wyczytałam w Internecie, że kurki są na ogół bardzo czyste, ponieważ wszelkie robactwo od nich stroni, gdyż zawierają substancje antypasożytnicze. Muszę się za nimi rozejrzeć w tych parkach stanowych. 😉 Przyjemnego kolejnego tygodnia, pozdrawiam.🤗
UsuńOjej! Jakie bogactwo warzyw i owoców!
OdpowiedzUsuńW Twoim ogródku także😊
Mieliście super dzień. Spacer po plaży, to jest zawsze fajna sprawa!
Co do rodzinnych przepisów, to niestety moja babcia i mama, a także ja, nie przepadamy za gotowaniem.
Mam od mamy tylko przepis na ruskie pierogi i kapustę z fasolą na święta😁
Mama robi przetwory - ogórki i paprykę, ale ja wolę kupić😄
Fajnych dni kochana!😊
Najpierw był ogród, później gotowanie. Jak się ma ogród, to coś z tym dobrem trzeba jednak zrobić . To generuje masę nowych możliwości i pomysłów, zwłaszcza, gdy reszta lubi jeść.😄😜
UsuńAle wakacyjnie i smakowicie! :) U mnie letnią tradycją od wielu pokoleń jest robienie chłodnika litewskiego. A w rodzinie mojego męża popularne są np. pierogi z jagodami.
OdpowiedzUsuńOh pierogi z jagodami to remedium na wszelkie zło! 😊😉
UsuńPiekne okazy wyrosly Ci w ogorku. Ja bardzo zaluje, ze nic w tym roku nie posadzilam :(
OdpowiedzUsuń