poniedziałek, 6 marca 2023

Witches Gulch i Wisconsin Dells



   Dziś pokaże Wam wspomnienie z ostatnich wakacji. Bardzo mi się spodobały formacje skalne w postaci ogromnych grzybów na zdjęciach jednego z biur podróży. Wyglądały bajecznie i koniecznie chciałam zobaczyć ten zaczarowany las. To niezwykłe miejsce nazywa się Witches Gulch i znajduje
się w niedalekiej odległości od Wisconsin Dells w stanie Wisconsin. Aby tam się dostać najlepiej wykupić 2 godzinną wycieczkę statkiem po rzece Wisconsin - Upper Dells. 
Płynie się bardzo przyjemnie, zwłaszcza, gdy pogoda dopisze.



Miasteczko, które zostawiamy za sobą jest typową amerykańską atrakcją turystyczną. Otoczone przez lasy, rzeki i jeziora w sezonie letnim jest miejscem, gdzie można miło spędzić czas.
Każdy może tu znaleźć coś dla siebie. Można uprawiać sporty wodne, można wędrować, można odpoczywać, można i zwiedzać. Zaplecze turystyczne jest różnorodne: są tu parki wodne, parki rozrywki z wieloma roller coaster (-ami), kina, zoo, restauracje, bary, kawiarne i cukiernie, atrakcje typu przewrócony dom, magiquest, escape room, liczne sklepiki z pamiątkami przy głównym skrzyżowaniu ulic itp.itd.





No ale dziś wam pokaże te miejsca jednak z perspektywy rzeki oraz wodnej jednostki prowadzonej przez miejscowego kapitana.



Black Hawk's Head


Tutaj zwiedzanie kanionów Witches Gulch









A to skałki, które tak chciałam zobaczyć
- The Standing Rock



 

środa, 1 marca 2023

Wędrowanie i rozmyślanie

   Najbogatszy człowiek w Babilonie udzielił rady biednemu skrybie, aby każdą dziesiątą część swojej zapłaty odkładał tak, aby po roku zgromadzone oszczędności mógł zainwestować.

"Każda złota moneta, którą zaoszczędzisz, jest niewolnikiem pracującym na ciebie. Każdy miedziak, który ona zarabia, jest jej dzieckiem, które także może dla ciebie zarabiać."

( Najbogatszy człowiek w Babilonie, George Samuel Clason)

Jeśli zaprzęgniesz swoje oszczędności, żeby dla ciebie pracowały, będą to robić, niezależnie, czy pracujesz, czy podróżujesz...

"Najpierw dorób się armii złotych niewolników, potem będziesz mógł bez żalu spożywać wystawne bankiety." (jw)

Mówi się, że dom to skarbonka.  Inwestycja w dom,  czy mieszkanie, to też forma oszczędzania. Lepiej spłacać swój dom, niż komuś czynsz. Dla wielu nieruchomość jest zabezpieczeniem na przyszłość.

"Na człowieka, który posiada własny dom spływa wiele błogosławieństw." (jw)

"Radzę wszystkim mężom żeby przedsięwzieli mądre i dobre przemyślane działania, które pozwolą im zapobiec pustkom w sakiewce na starość. Pusta kiesa u człowieka zbyt starego, by cokolwiek zarobić, lub rodziny pozbawionej głównego żywiciela jest bowiem prawdziwą tragedią." (jw)

Kiedy tylko nadarza się okazja, jadę w moje wąwozy. Oczywiście nie są one moje, ale z racji tego, że darzę je ogromnym sentymentem, pozwolę sobie je nazwać moimi. Poniżej wspomnienie z pierwszego wiosennego wyjazdu w tym roku.

 Matthiessen State Park 1 marca 2023. 





Popadało w nocy i wodospady przybrały.

















                                                          




piątek, 24 lutego 2023

O naturze... Orchid Show * Chicago Botanic Garden * 2023

 "Niektórzy mogą żyć z dala od natury, a niektórzy nie" (Gdzie śpiewają raki, D. Owens) - to pierwsze zdanie, które przeczytała mała dziewczynka i które ją zachwyciło. W powieści mała Kya opuszczona przez rodziców i rodzeństwo uczy się od natury jak sobie radzić na bagnistych terenach Karoliny Północnej.  Opisy urzekającej przyrody to ogromny atut tej książki oraz filmu na jej podstawie wyprodukowanego przez Netflix.












Zdjecia pochodzą z wystawy Orchid Show w Chicago Botanic Garden

Posiłkując się Wikipedią, cytuję:
"Zwolennicy prawa naturalnego uznają je za wspólne wszystkim kulturom. Ma ono łączyć wszystkich ludzi oraz – pomimo wielu różnic kulturowych – zakładać pewne wspólne zasady postępowania. Według jego zwolenników jest trwałe i nie zmienia się pośród zmian historycznych, zmieniających się poglądów i obyczajów. Prawa tego nie można człowiekowi odebrać, bo oparte zostało na jego naturze. Broni ono ludzkiej godności, określa fundamentalne prawa i obowiązki człowieka. Jako podstawowe prawa wymienia się: prawo do samoposiadania, prawo własności, prawo do utrzymania życia, prawo do owoców pracy."
W naturze nie ma rozgraniczenia co jest dobre, a co złe. Organizmy żywe kierują się instynktem przetrwania oraz przystosowania do zmieniającego się  otoczenia. Te instynkty pozwalają im przetrwać we względnej równowadze.  
Natura doskonale poradzi sobie bez człowieka, ale człowiek bez natury nie ma szans...


poniedziałek, 20 lutego 2023

Przed, po i teraz

 W sumie zaczęło się już układać: od jakiegoś czasu pracowałam jako agent podróży, w firmie, która wysyła paczki do Europy (głównie do Polski) kontenery, w tym mienie przesiedlenia, sprzedając bilety (głównie starszym ludziom, bo wiadomo, młodzi sami ogarniają temat) oraz wysyłając pieniążki przez WU, aż tu nagle jak grom z jasnego nieba spadła na mnie wiadomość o ciąży. Już byłam pogodzona, że będzie tylko jedynak, już czerpałam satysfakcje, że go odchowałam, a tu taka wiadomość już przecież w późnym wieku ! A ta ciąża jak gdyby nigdy nic, sobie była, serduszko biło, fasolka rosła. I nawet dobrze znosiłam ten stan, ba! - dużo, dużo lepiej niż za pierwszym razem. No może do momentu, kiedy dowiedziałam się, że dostałam cukrzycy ciążowej. Denerwowało mnie, że muszę się kuć co parę godzin tym nieszczęsnym ustrojstwem i mierzyć ten cholerny cukier! Denerwowało mnie monitorowanie płodu i straszenie, co mogłoby się stać... Przecież zostałam z tym lekarzem Chińczykiem, bo dał mi nadzieję, że wszystko skończy się pomyślnie! Na szczęście wytrzymałam i pamiętnego roku 2020, 20 stycznia urodziłam córeczkę. Nie wiem, czy to hormony, czy instynkt?... Trudno przeliczyć i opisać ogrom szczęścia jaki w naszym domu zagościł. Teraz mieliśmy parkę! Chłopca i dziewczynkę. Po tylu latach!  

No a później ogłosili pandemię, pozamykali nas w domach,  odgrodzili od siebie na 6 stóp i zamaskowali, a dzieci zaczęły naukę zdalną. Nie był to szczęśliwy czas dla nikogo. Ja znów wróciłam do pracy, ale nie była to praca w pełnym wymiarze. Przyleciała do nas moja bratanica. Starałam się jej pokazać co mogłam, nie było to łatwe, bo dziecko malutkie i muzea zamknięte i galerie i właściwie to mało co działało normalnie. Na końcu wysłałam ją  wprawdzie na tygodniową wycieczkę, żeby zobaczyła choćby skrawek Ameryki, ale wiedziałam, że to nie było do końca to. Było nam ciężko tak na kupie siedzieć. Nowy członek rodziny, łóżeczko, wózek, kołyska, a jeszcze gość z Polski i ta nauka przez komputer. Teraz jak na to patrzę to nie mogę się nadziwić jak nas wszystkich zmanipulowano i wystraszono.

Zapadła decyzja o kupnie domu. Myśleliśmy o tym wcześniej, ale teraz już byliśmy do tego jakoby przymuszeni. Od kilku lat oszczędzaliśmy na tzw. down payment. Historię kredytową łatwo tu zbudować, wystarczy regularnie spłacać swoje kredyty. Mimo, że szczęśliwie trafiliśmy  na profesjonalistów, to rynek nieruchomości w tym okresie był "hot" - domy sprzedawały się jak świeże bułeczki. Procenty były historycznie niskie, a inwestorzy jakby mieli skądś jakiś cynk, że trzeba szybko działać, bo z pewnością pójdą w  górę i przebijali ceny wyjściowe po kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Także kilka ofert spełzło na niczym. Jako że jestem wierząca odprawiałam nawet nowenny do Św. Antoniego w intencji znalezienia dla nas domu. Chyba się nad nami zlitował. Nasza oferta została przyjęta i 15 lipca 2021 odbył się tzw. closing. Później była przeprowadzka i sprzedaż naszego poprzedniego tzw. townhome. Tu już nie poszło tak gładko. Przychodziły tabuny ludzi oglądać, składali oferty, ale dopiero szósty kontrakt okazał się pomyślny. Także poznaliśmy rynek z każdej możliwej perspektywy. Do szukania domu zatrudniłam świętego Antoniego, a jeśli chodzi o sprzedaż, to panuje tu przekonanie, że należy zakopać świętego Józefa blisko domu w ziemi  głową w dół i broń Boże nie wykopywać, aż do zakończenia tranzakcji - ot taki lokalny zabobon. Podejrzewam, że takich zakopanych Józefów są tabuny w Ameryce. Moje przyjaciółki powiedziały mi też, że koniecznie powinnam zapamiętać pierwszy sen w nowym miejscu. Sen zapamiętałam, był niezwykły, mistyczno-biblijny -możnaby rzec, a śniło mi się siedem wilków, które jeżąc się i marszcząc swoje szare pyski próbowały mnie skrzywdzić. Przebudziłam się przestraszona, bo od razu skojarzył mi się  ten sen faraona o tłustych i chudych krowach. Tłuste czasy minęły, więc co nas teraz czeka? Drże na myśl, że coś się może jeszcze zepsuć i boję się o moich bliskich, co jest w sumie naturalne, bo zawsze boisz się o osoby ci bliskie...

Porządkuję swoją przestrzeń i sprawia mi to ogromną satysfakcję, gdyż mam wtedy wrażenie, że w jakiś sposób oddziaływuję na swoje otoczenie, a może nawet i na świat?

 To czynność, która nigdy się nie kończy.

"Największą obfitość chaosu można znaleźć tam, gdzie się szuka porządku. Chaos zawsze pokonuje porządek, gdyż jest lepiej zorganizowany." (T. Pratchett, Ciekawe czasy)

środa, 15 lutego 2023

Tulum


   Na zachód od miejscowości Tulum, na wapiennym klifie wznoszącym się ponad Morze Karaibskie, znajduje się starożytna osada Zama. To jedyny nadmorski kompleks Majów. Mieszkali tu dobrze urodzeni i wykształceni ludzie - można by powiedzieć o nich sama elita. I rzeczywiście kompleks niekiedy przypomina ruiny greckiego Akropolu. W mieście żyło przypuszczalnie 50 rodzin. Od lądu otoczone było przez mury obronne, od morza chronione przez 12-sto metrowe klify. Najbardziej okazałym budynkiem jest El Castillo, kolejnym jest świątynia zstępującego boga Templo del Dios Descendente, przedstawionego do góry nogami jako rodzące się niemowlę. Osada pełniła też rolę portu, a jedna z wież posiada otwór, który jak latarnia morska pomagał żeglarzom w nawigacji. Wielu turystów kończy swoje zwiedzanie schodząc z klifu na plaże i zażywa orzeźwiającej kąpieli.
Ma_B





Wizerunek Ah-Muzen-Cab na świątyni zstępującego boga Templo del Dios Descendente



Coba



Coba to kompleks zabudowań majańskich ukrytych w dziewiczej dżunglii. Znajduje się tam wysoka na 42 metry (137 stóp) piramida Nohoch Mul - jedna z ostatnich na Półwyspie Jukatan, na której szczyt można samodzielnie się wspiąć. Do obejrzenia są również: mniejsze piramidy, w tym jedna na planie koła, kamienne stelle, świątynie, mury obronne oraz dwa boiska do gry ulama. I jeszcze wiele innych obiektów, które zarosły dżunglą. Widok jest naprawdę imponujący, kiedy ze starożytnych ruin wyrasta święte dla Majów drzewo - ceiba. Drzewo to symbolizowało komunikację między królestwem niebieskim, królestwem ziemskim i światem podziemnym. Stanowisko archeologiczne Coba jest dość rozległe. Turyści mogą tu wypożyczyć rowery, albo wynająć riksze.
W okolicy znajduje się też naturalne jezioro i podziemne zbiorniki wodne zwane cenotes.
Ma_B