niedziela, 5 maja 2013

Majówka



 A my naszą majówkę spędziliśmy w arboretum.


Rutyna i powtarzalność zdarzeń zwykle nie kojarzy nam się z niczym ciekawym,
ale jeżeli chodzi o kwitnienie i owocowanie roślin, to nie sposób przyznać,
że ma ona głęboko ukryty sens.












Poniżej przestrzeń (nie) tylko dla dzieci.


Można popatrzeć przez kalejdoskop,


można pobawić się w dom,


można pobawić się na placu zabaw,


albo odnaleźć się w zielonym labiryncie.



Zieloną przestrzeń opanowały gigantyczne owady












Pierwsze skojarzenie to oczywiście "Władca Pierścieni". 
Podobno J.R.R.Tolkien  jako dziecko został ukąszony przez tarantulę.
 W swojej twórczości często wracał do motywu olbrzymich pająków.


Ogromna przestrzeń z bogatą kolekcją drzew podzieloną według
taksonomii i położenia geograficznego zachęca do turystyki pieszej i rowerowej.


Spacerując spotkaliśmy wygrzewające się w słońcu

żółwie,

 wiewiórkę szarą.

Na kolejnym zdjęciu epoletnik krasnoskrzydły wabi  swoim śpiewem samiczki.

 

Niezłomne, ciężko pracujące pszczoły i trzmiele w swoim żywiole. :)



poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Odkrywanie Nowego Świata

Zdobywanie nowego lądu to nie jest taka prosta sprawa jakby się mogło wydawać. Co innego kiedy dzieje się ono dziś, w dobie internetu, przy ogólnodostępnej literaturze (mam na myśli przewodniki, atlasy, książki o tematyce podróżniczej) i mniejszej, czy większej znajomości języka, a co innego przed stu, dwustu i więcej, lat temu.
Nowy świat niekoniecznie od razu otwiera przed nami swoje możliwości. Podczas takiego poznawania mogą się ujawnić dzielące znany i odkrywany świat bariery. Ale czy to, co nowe i nieznane, a co może się nam przydarzyć jest zaraz niebezpieczne i złe? -Przed takim właśnie dylematem stanie rodzina jaskiniowców, którym pod wpływem ruchów tektonicznych zawaliła się jaskinia i którzy spotkali na swej drodze innego niż oni człowieka. Te wydarzenia i wyprawa, którą razem odbędą, uświadomi im, iż znany do tej pory świat bezpowrotnie się skończył, a zasady, którymi kierowali się  do tej pory (bezpieczna jaskinia w której Croods spędzają większość czasu z przerwami na polowanie) nie działa w nowych okolicznościach.

Pierwszymi Europejczykami, którzy dotarli na ziemie Illinois był francuski Jezuita  Jacques Marquette i Lois Joliet, którzy na polecenie gubernatora Nowej Francji zaczeli eksplorować dziewicze tereny. Jezuita znający języki tubylczych plemion i francuski oficer w lekkim canoue (tradycyjna łódź Indian Ameryki Północnej)  żeglowali rzekami Fox River, Illinois, Wisconsin, dopływając aż do Mississippi. W tym czasie poznawali obyczaje napotkanych ludów, sporządzali mapy i odkrywali nowe systemy rzecznych połączeń regionu Wielkich Jezior przecierając innym szlak.   Chicago Portage już w epoce prekolumbijskiej   był wykorzystywany przez ludy tubylcze  do transportu rzecznego. Umożliwiał on łatwy dostęp łodzią do niemal całej Ameryki Północnej: od ujścia rzeki Świętego Wawrzyńca po Góry Skaliste i Zatokę Meksykańską.


 Pere Marquette and the Indians [at the Mississippi River]
olej autorstwa Wlihelma Albrechta
 
Pomnik upamiętniający przybycie odkrywców 
do Chicago Portage w 1673
 
 

wtorek, 2 kwietnia 2013

O poskramianiu złości II

Tytuł nawiązuje do tego artykułu  >klik<. Wczoraj wracałam sobie spokojnie z pracy i nagle ktoś przerwał moją ulubioną audycję, po czym z radia wydobyło się szereg jakiś kosmicznych dźwięków i głos spikera, który oznajmił, że przeprowadzają test, w razie nagłego wypadku. Serce podskoczyło mi do gardła i już wyglądałam wielkiego atomowego grzyba na horyzoncie..., ale piosenka znów zabrzmiała z głośników dokładnie od tego momentu, w którym ją przerwano.



 Normalnie klimat jak za czasów zimnej wojny, albo powieści "Deus Irae" Philipa Dicka i Rogera Zelaznego, w której przykuty do wózka artysta wyrusza w pielgrzymkę, aby poznać oblicze "Boga Gniewu", człowieka który rozpętał wojnę nuklearną. Szczęśliwie po nocy nastał dla mnie kolejny dzień.
Według Zygmunta Freuda naszą podświadomością rządzą dwa skrajne popędy: popęd życia i popęd śmierci. Wszystko co pragniemy ukryć (nawet przed samym sobą) to nasz cień - emocje, które nie są powszechnie akceptowane: egoizm, zazdrość, etc. Do tych negatywych uczuć należy również złość i gniew. Ale jak się okazuje tłumienie złości może równocześnie prowadzić do chorób układu krążenia, do fobii urojeń i psychoz. Największym jednak niebezpieczeństwem jest złość, którą tłumimy i kierujemy swoją aktywność ku fałszywym celom i autorytetom.
Badania psychiatryczne nazistowskich zbrodniarzy wojennych przeprowadzone przez lekarzy nieświadomych ich tożsamości, wskazywały, że byli to inteligentni, porządni obywatele! To zwykli ludzie dokonywali zbrodni wojennych w Jugosławii, Rwandzie i Syrii (po dziś dzień)!
 I uprzedmiotowienie człowieka - sprowadzenie go do postaci celu jak w grze komputerowej, albo zmechanizowanie zbrodni - poprzez zredukowanie czynności do naciśnięcia przycisku, wcale nie zmniejsza wagi zbrodni.
Złość może prowadzić również do czynów heroicznych. Podobno Martin Luther King wściekł się kiedy musiał ustąpić miejsca w autobusie białemu. To wydarzenie zaważyło na całym jego późniejszym życiu i prawdopodobnie miało bezpośredni wpływ na zniesienie segregacji rasowej w USA.
Profesor Philip Zimbardo, autor jednego z najsłynniejszych eksperymentów w dziejach współczesnej psychologii, radzi abyśmy starali się wartościować i uczyli swoje dzieci odróżniać i wybierać  autorytety, które zasługują na szacunek i lojalność. Ale czy my to potrafimy?

sobota, 23 marca 2013

Gangsta II - Dom Al Capone





Tak wygląda dom Ala Capone dziś:






To tutaj mieściło się centrum dowodzenia włoskiej mafii w Chicago w czasach prohibicji. I choć Al Capone często zmieniał miejsce zamieszkania, zawsze miał tu swój kąt. Dom do ostatnich swych chwil zamieszkiwała matka gangstera Theresa. Po jej śmierci Mafalda Maritote - siostra Ala sprzedała kamienicę. Od tego czasu kilka razy zmieniała właściciela. 
"Scarface" jak nazywano Capone, mimo prób zmiany wizerunku; angażował się w program walki z krzywicą, a w czasie wielkiego kryzysu otworzył kilka jadłodajni dla biednych i bezdomnych, został uznany za winnego pięciu z dwudziestu dwóch stawianych mu zarzutów w tym: za nielegalne interesy oraz za niepłacenie podatków i osadzony w więzieniu o ciężkim rygorze, jednym z nich było Alcatraz.

wtorek, 12 marca 2013

Gangsta I


Kto by przypuszczał, że mądre, przyjazne delfiny to prawdziwi morscy bandyci? Ich zachowanie do złudzenia przypomina obyczaje panujące w grupach przestępczych: kilka dorosłych samców kontroluje rewir, nie stroni od zabijania intruzów, razem zdobywa pożywienie i samice, wspólnie spółkują z tymi samym samicami (zażyłość jest tak duża, że nie wiadomo, które młode pochodzą od którego ojca), a nawet między sobą (co przypomina stosunki homoseksualne panujące w więzieniach  oraz chęć podkreślenia dominacji). Do gangu przyjmowani są jedynie najlepsi z okolicy, ci, którzy pasują do grupy najbardziej, a więzy jakie ich  łączą są silniejsze niż więzy krwi.

http://www.chicagohs.org/history/capone/cpn1.html

Zdjęcie przedstawia dom Ala Capone w latach 30- stych XXw.
Mam nadzięję, że  pomimo pogody,
wkrótce uda mi się zamieścić tu zdjęcie jak wygląda obecnie.


niedziela, 24 lutego 2013

Mąż grzechotnik

Zawsze interesowały mnie opowieści  przekazywane z pokolenia na pokolenie. Dlaczego? Dlatego, że  niosą ze sobą mądrość ludzi, którzy żyli przed nami. Istnieje indiańska legenda o dziewczynie, która poszła nazbierać drew na opał. Daleko w lesie usłyszała gwizdanie, ktoś dawał jej znaki, aby poszła za nim. Nieznajomy przekonał ją, żeby poszła z nim dalej i została trzy dni.  Po trzech dniach ktoś z wioski miał ją odnaleźć. Niewinna dziewczyna usłuchała, odeszła daleko i zamieszkała w jaskini. Nie wiedzieć kiedy z trzech dni zrobiły się trzy lata.
W tym czasie ludzie z wioski szukali jej. Znaleźli, nie tam jednak, gdzie poszła, lecz  w grocie, gdzie mieszkała od trzech lat. Mężczyzny nie było przy niej, gdyż zakładał sidła. Kobieta twierdziła, że był doskonałym myśliwym, z polowania zawsze wracał z mięsem, ptactwem i skórami.I kiedy tak opowiadała co robiła przez ten cały czas, jej mąż wrócił. Wyglądał jednak inaczej, nie tak jak wtedy, kiedy weszła za nim do jaskini. Powiedział do niej: "Twoi ludzie znaleźli cię w końcu, więc twój czas minął. Nie jestem człowiekiem, tylko grzechotnikiem". Po tych słowach upadł na ziemię i zmienił się w grzechotnika. 
Ludzie z wioski powiedzieli jej, żeby nigdy więcej nie zwracała uwagi, kiedy usłyszy ten znajomy dźwięk.

***
Kolejny raz przenosimy się w czasie. Tym razem będzie to Wschodnie Wybrzeże Nowego Świata, koniec XIX i początek XX wieku. Eksponaty pochodzą z Mitchell Museum of American Indian.






















niedziela, 10 lutego 2013

Medieval Times

A dzisiaj specjalnie na moje urodziny przeniesiemy się  w okolice średniowiecznej Navarry, siądziemy na trybunach, aby spożyć wieczerzę i obejrzeć turniej rycerski, którego zwycięzca  zdobędzie uznanie w oczach króla i księżniczkę Catalinę za żonę.