Opisane przez Mickiewicza Dziady, tradycja ludów słowiańskich i bałtyjskich, miała na celu nawiązanie kontaktu ze zmarłymi, ugoszczenie ich tak, aby osiągnęły spokój w zaświatach, oczyszczenie poprzez symboliczne obmycie i oświetlenie drogi zbłąkanym duszom. Pozostałości tego zwyczaju przetrwały do dnia dzisiejszego w postaci zniczy palonych na grobach.
Ale również podczas celtyckiego Samhain (31 października /1 listopada) szczególną uwagę poświęcano zmarłym. W czasie tych obrzędów żegnano lato, aby powitać zimę, wygaszano światła w domostwach i wystawiano jadło oraz zapalalano kaganki w specjalnych miejscach spotkań, aby w ten sposób zmylić nieprzyjazne duchy i wspomóc słońce w walce z ciemością. Celci przebierali się w łachmany, aby stać się dla duchów małoatrakcyjnymi i żeby żaden z nich nie chciał w nich zamieszkać.
Halloween obchodzony w krajach anglosaskich jest również kontynuacją tych pogańskich zwyczajów.
Miejsce i czas są więc czynnikami, które determinują rozwój i zmniejszają/pogłębiają obawy ukryte w ludzkiej podświadomości.
Ale strach kontrolowany, który przeżywamy oglądając, słuchając lub czytając niesamowite historie z pogranicza snu i jawy, rozładowuje leki dnia codziennego. Czyli opowieści z dreszczykiem stają się jakby szczepionką, która uodparnia nas na chwile rzeczywistej grozy i pozwala nam zachować zimną krew w sytuacji realnego zagrożenia.
Jaki jest Twój stosunek do maskarady i do śmiertelnej powagi?
Jaki jest Twój stosunek do maskarady i do śmiertelnej powagi?











































