sobota, 4 kwietnia 2026

Krótka rozprawka o człowieku, który uratował świat

    Po obejrzeniu i przeczytaniu porcji dziennych wiadomości, stwierdziłam, że ludzkość osiągnęła właśnie poziom krytyczny. Co sprawia,  iż kieruje się obecnie instynktem przetrwania, jak tytułowe lemmingi w kultowej grze z lat 90-tych . 

No a później zaczęłam sobie przypominać, myśleć i analizować, że to przecież nie tak. Wiedzie nam się obecnie całkiem szczęślwie i dostatnio. Dzięki ogromnemu postępowi w medycynie, żyjemy dłużej i zdrowiej. Rozwój technologii  sprawił, że warunki mamy wygodne: elektryczność, kanalizacja i bieżącą woda to przecież nie luksus, a norma. No i jest cała masa urządzeń, które ułatwiają nam codzienne funkcjonowanie, takie jak pralka, zmywarka, wiatropiec oraz czarodziejskie garnki. Jest internet, który ułatwia nam kontakt z rodziną i przyjaciółmi, pomaga w nauce i w rozwoju pasji. W większości rozwiniętych państw nauka jest bezpłatna i  obowiązkowa do 18 roku życia. Nie zawsze tak było. Ktoś o to zawalczył, wdrożył, zaplanował...
A najgorszy był chyba XX wiek, kiedy doszło do dwóch wojen światowych i licznych mniejszych konfliktów o charakterze lokalnym oraz pojawiły się reżimy totalitarne. 
W okresie zimnej wojny doszło do incydentów, które o mały włos uratowały planetę przed wojną nuklearną. 
Po raz pierwszy podczas kryzysu kubańskiego Wasilij Archipow 27 października 1962 r.  uratował świat odmawiając zgody na wystrzelenie torpedy z głowicą nuklearną z radzieckiego okrętu podwodnego B-59. Do kolejnego incydentu doszło 26 września 1983 roku, kiedy Stanisław Pietrow, podpułkownik ZSRR, zaniechał wykonania procedur i w ten sposób złamał służbowy protokuł, gdy radziecki system monitorowania "Oko" błędnie wykazał, że USA wystrzeliły w stronę Związku Radzieckiego rakiety z głowicami nuklearnymi i w ten sposób jako kolejny bohater uratował świat przed III wojną światową.
Nie należy więc widzieć w funkcjonowaniu społeczeństw samych minusów, narastającej agresji i głupoty.  Tyle, że na arenie międzynarodowej ciągle brakuje nam porozumienia. Niby staliśmy się bardziej cywilizowani, a przecież nadal funkcjonuje dawny rozkład sił. Mam tu na myśli postkolonizacyjne i imperialne wpływy. 
Czy żyjemy więc, jak założył Leibniz, w najlepszych z możliwych światów? Czy jest jeszcze wiele do zrobienia?
Odrzućmy stwiedzenie, że kiedyś było lepiej. Nie było. To złudzenie, ponieważ pamięć często zaciera wspomnienia negatywnych emocji, pozostawiając beztroskie obrazy z dzieciństwa.
Nie zmieniło się tylko to, że cały czas potrzebujemy superbohaterów i wzorców do naśladowania. W naszym kręgu kulturowym za zbawcę świata i ludzkości uważa się Mesjasza (z hebrajskiego Messiah - znaczy namaszczony, pomazaniec). W Chrześcijaństwie jest nim Jezus Chrystus. Wyznawcy Judaizmu wciąż czekają na swojego zbawcę z rodu Dawida, który zrealizuje boski plan i ocali ludzkość. Natomiast muzułmanie oczekują, co ciekawe, ponownego przyjścia Chrystusa, który w czasach ostatecznych ma stoczyć walkę z Antychrystem i ostatecznie go pokonać.

Nie obawiajcie się jednak. Nie jestem teologiem i nie mam kompetencji, aby tłumaczyć Słowo Boże. Ale zainteresował mnie motyw Zbawcy, ponieważ pojawia się często w popkulturze. W literaturze rosyjskiej, np.: u Dostojewskiego w powieści "Bracia Karamazow", gdzie postacią chrystusową jest Alosza, albo w "Idiocie" - książe Myszkin. U Bułhakowa w "Mistrzu i Małgorzacie" pojawia się sam Jeszua Ha-Nocri - duchowy przywódca i myśliciel. Mickiewicz  w III cz. "Dziadów" nazwał Polskę -  Chrystusem Narodów. 
W tym kontekście postać Jezusa funkcjonuje często jako wyrocznia etyczna, skonfrontowana ze słabościami współczesnego świata oraz jako archetyp bohatera poświęcającego się dla dobra ludzkości.
Ale postać chrystusowa pojawia się również w kinie. Zekranizowana powieść Franka Herberta ukazuje losy wybrańca - Paula Artrydy. 
Willem Dafoe w "Ostatnim kuszeniu Chrystusa" jest bardziej ludzki niż boski.
Do tego chciałabym dodać jeszcze nowość w kinach - film "Projekt Hail Mary" na podstawie książki Andy'ego Weira o tym samym tytule,  w którym nauczyciel fizyki Ryland Grace został (wbrew swojej woli) wyznaczony do misji ratowania świata. Urok osobisty i otwarty umysł jest niewątpliwie ogromnym atutem, by  zdobyć sprzymierzeńca w postaci przedstawiciela obcej cywilizacji, poznać i ocalić inne światy i galaktyki. Co ciekawe, w tym wydaniu to nie przepowiednie, a błyskotliwy umysł decyduje, kto jest wybrańcem. Wieszczę tej produkcji ogromny sukces.
I myślę sobie, że brakuje nam dobrych wiadomości i przykładów, choć łakniemy ich jak kania dżdżu. Media zostawiają nas wstrząśniętymi negatywnymi informacjami, tragediami oraz narastającymi konfliktami z obawą o przyszłość i całą masą pytań, bez rozwiązań i odpowiedzi. A ja umyślnie i przekornie pytam się, jak można normalnie funkcjonować w ciągłym stresie i zagrożeniu?

Kto dziś ocalił Twój dzień? Co sprawiło, że życie nabrało barw i uwierzyłeś/uwierzyłaś w drugiego człowieka?


Spokoju, pokoju i refleksji w Święta. Pozdrawiam 🤗 


 

5 komentarzy:

  1. Ależ trafiłaś?!?
    Rzeczywiście ktoś zrujnował i ocalił mój dzień!
    Życzę wiosennych Świąt pełnych uśmiechu i... pokropionych w poniedziałek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Dziękuję i z przyjemnością sprawdzę co ocaliło Twój dzień.
      Życzenia odwzajemniam!🤗

      Usuń
  2. Twój wpis niesie ze sobą sporo refleksji w temacie kondycji współczesnego człowieka i całej cywlizacji. Obawiam się, że to dobre czasy to już przeszłość, bo na świecie robi się coraz gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie było lepszych czasów. Jeśli wieści są niepokojące, to czas najwyższy, by coś zmieniać. Chociażby szukać porozumienia. Niestety to jest najtrudniejsze, kiedy każdy myśli o sobie.

      Usuń
  3. Kto?
    może"Pasja"Gibsona...i...
    chyba w oczekiwaniu na"Pasję"2?
    trudno oglądać...
    Poza tym warto by zapoznać się z teorią Konecznego o cywilizacjach. Rosja i Wschód - to prawosławie..., Bizancjum, a kiedyś państwo Chazarów, Mongołów i Islam. Komuna.
    My, katolicy polscy żyjemy od wieków w cywilizacji łacińskiej i w pełnej tolerancji dla innych religii(oprócz decyzji Sejmu z 500 lat temu wobec arian). Pomiędzy herezjami.
    Oooo, mój ulubiony Dafoe(!!!?)nawet! W"Antychryście"! był chyba nawet cenzurowany...
    Inaczej...
    kiedyś człek czuł się bardziej wolnym, a to nie to samo, że było mu lepiej...
    konsumpcyjnie...
    W obecnych"wartościach europejskich"zwycięża cywilizacja śmierci, a chrześcijaństwo jest tępione. Postmodernizm, marksizm w zielonym wydaniu i doktryna "Satanolliego", czy jak mu tam było. Ostatnia faza Gramsiciego(?)właśnie jest realizowana. Przepraszam za błędnie pisane nazwiska, ale piszę z głowy - czyli z niczego...
    ludzie przestają wierzyć w Boga, a co za tym idzie w człowieczeństwo - ubóstwią człowieka, uczłowieczą zwierzę.
    a.


    OdpowiedzUsuń