Po obejrzeniu i przeczytaniu porcji dziennych wiadomości, stwierdziłam, że ludzkość osiągnęła właśnie poziom krytyczny. Co sprawia, iż kieruje się obecnie instynktem przetrwania, jak tytułowe lemmingi w kultowej grze z lat 90-tych .
No a później zaczęłam sobie przypominać, myśleć i analizować, że to przecież nie tak. Wiedzie nam się obecnie całkiem szczęślwie i dostatnio. Dzięki ogromnemu postępowi w medycynie, żyjemy dłużej i zdrowiej. Rozwój technologii sprawił, że warunki mamy wygodne: elektryczność, kanalizacja i bieżącą woda to przecież nie luksus, a norma. No i jest cała masa urządzeń, które ułatwiają nam codzienne funkcjonowanie, takie jak: pralka, zmywarka, lodówka, wiatropiec oraz czarodziejskie garnki. Jest internet, który pomaga utrzymać kontakt z rodziną i przyjaciółmi, pomaga w nauce i w rozwoju pasji. W większości rozwiniętych państw nauka jest bezpłatna i obowiązkowa do 18 roku życia. Nie zawsze tak było. Ktoś o to zawalczył, wdrożył, zaplanował...
A najgorszy był chyba XX wiek, kiedy doszło do dwóch wojen światowych i licznych mniejszych konfliktów o charakterze lokalnym oraz pojawiły się reżimy totalitarne.
W okresie zimnej wojny doszło do incydentów, które o mały włos uratowały planetę przed wojną nuklearną.
Po raz pierwszy podczas kryzysu kubańskiego Wasilij Archipow 27 października 1962 r. uratował świat odmawiając zgody na wystrzelenie torpedy z głowicą nuklearną z radzieckiego okrętu podwodnego B-59. Do kolejnego incydentu doszło 26 września 1983 roku, kiedy Stanisław Pietrow, podpułkownik ZSRR, zaniechał wykonania procedur i w ten sposób złamał służbowy protokuł, gdy radziecki system monitorowania "Oko" błędnie wykazał, że USA wystrzeliły w stronę Związku Radzieckiego rakiety z głowicami nuklearnymi i w ten sposób jako kolejny bohater uratował świat przed III wojną światową.
Nie należy więc widzieć w funkcjonowaniu społeczeństw samych minusów, narastającej agresji i głupoty. Tyle, że na arenie międzynarodowej ciągle brakuje nam porozumienia. Niby staliśmy się bardziej cywilizowani, a przecież nadal funkcjonuje dawny rozkład sił. Mam tu na myśli postkolonizacyjne i imperialne wpływy.
Czy żyjemy więc, jak założył Leibniz, w najlepszych z możliwych światów? Czy jest jeszcze wiele do zrobienia?
Odrzućmy stwiedzenie, że kiedyś było lepiej. Nie było. To złudzenie, ponieważ pamięć często zaciera wspomnienia negatywnych emocji, pozostawiając beztroskie obrazy z dzieciństwa.
Nie zmieniło się tylko to, że cały czas potrzebujemy superbohaterów i wzorców do naśladowania. W naszym kręgu kulturowym za zbawcę świata i ludzkości uważa się Mesjasza (z hebrajskiego Messiah - znaczy namaszczony, pomazaniec). W Chrześcijaństwie jest nim Jezus Chrystus. Wyznawcy Judaizmu wciąż czekają na swojego zbawcę z rodu Dawida, który zrealizuje boski plan i ocali ludzkość. Natomiast muzułmanie oczekują, co ciekawe, ponownego przyjścia Chrystusa, który w czasach ostatecznych ma stoczyć walkę z Antychrystem i ostatecznie go pokonać.
Nie obawiajcie się jednak. Nie jestem teologiem i nie mam kompetencji, aby tłumaczyć Słowo Boże. Zainteresował mnie jednak motyw Zbawcy, ponieważ pojawia się często w popkulturze. W literaturze rosyjskiej, np.: u Dostojewskiego w powieści "Bracia Karamazow", gdzie postacią chrystusową jest Alosza, albo w "Idiocie" - książe Myszkin. U Bułhakowa w "Mistrzu i Małgorzacie" pojawia się sam Jeszua Ha-Nocri - duchowy przywódca i myśliciel. Mickiewicz w III cz. "Dziadów" nazwał Polskę - Chrystusem Narodów.
W tym kontekście postać Jezusa funkcjonuje często jako wyrocznia etyczna, skonfrontowana ze słabościami współczesnego świata oraz jako archetyp bohatera poświęcającego się dla dobra ludzkości.
Ale postać chrystusowa pojawia się również w kinie. Zekranizowana powieść "Diuna" Franka Herberta ukazuje losy wybrańca - Paula Artrydy.
Willem Dafoe w "Ostatnim kuszeniu Chrystusa" jest bardziej ludzki niż boski.
Do tego chciałabym dodać jeszcze nowość w kinach - film "Projekt Hail Mary" na podstawie książki Andy'ego Weira o tym samym tytule, w którym nauczyciel fizyki Ryland Grace został (wbrew swojej woli) wyznaczony do misji ratowania świata. Urok osobisty i otwarty umysł jest niewątpliwie ogromnym atutem, by zdobyć sprzymierzeńca w postaci przedstawiciela obcej cywilizacji, poznać i ocalić inne światy i galaktyki. Co ciekawe, w tym wydaniu to nie przepowiednie, a błyskotliwy umysł decyduje, kto jest wybrańcem. Wieszczę tej produkcji ogromny sukces.
I myślę sobie, że brakuje nam dobrych wiadomości i przykładów, choć łakniemy ich jak kania dżdżu. Media zostawiają nas wstrząśniętymi negatywnymi informacjami, tragediami oraz narastającymi konfliktami z obawą o przyszłość i całą masą pytań, bez rozwiązań i odpowiedzi. A ja umyślnie i przekornie pytam się, jak można normalnie funkcjonować w ciągłym stresie i zagrożeniu?
Kto dziś ocalił Twój dzień? Co sprawiło, że życie nabrało barw i uwierzyłeś/uwierzyłaś w drugiego człowieka?
Spokoju, pokoju i refleksji w Święta. Pozdrawiam 🤗

Ależ trafiłaś?!?
OdpowiedzUsuńRzeczywiście ktoś zrujnował i ocalił mój dzień!
Życzę wiosennych Świąt pełnych uśmiechu i... pokropionych w poniedziałek.
Witaj! Dziękuję i z przyjemnością sprawdzę co ocaliło Twój dzień.
UsuńŻyczenia odwzajemniam!🤗
Twój wpis niesie ze sobą sporo refleksji w temacie kondycji współczesnego człowieka i całej cywlizacji. Obawiam się, że to dobre czasy to już przeszłość, bo na świecie robi się coraz gorzej.
OdpowiedzUsuńNigdy nie było lepszych czasów. Jeśli wieści są niepokojące, to czas najwyższy, by coś zmieniać. Chociażby szukać porozumienia. Niestety to jest najtrudniejsze, kiedy każdy myśli o sobie.
UsuńKto?
OdpowiedzUsuńmoże"Pasja"Gibsona...i...
chyba w oczekiwaniu na"Pasję"2?
trudno oglądać...
Poza tym warto by zapoznać się z teorią Konecznego o cywilizacjach. Rosja i Wschód - to prawosławie..., Bizancjum, a kiedyś państwo Chazarów, Mongołów i Islam. Komuna.
My, katolicy polscy żyjemy od wieków w cywilizacji łacińskiej i w pełnej tolerancji dla innych religii(oprócz decyzji Sejmu z 500 lat temu wobec arian). Pomiędzy herezjami.
Oooo, mój ulubiony Dafoe(!!!?)nawet! W"Antychryście"! był chyba nawet cenzurowany...
Inaczej...
kiedyś człek czuł się bardziej wolnym, a to nie to samo, że było mu lepiej...
konsumpcyjnie...
W obecnych"wartościach europejskich"zwycięża cywilizacja śmierci, a chrześcijaństwo jest tępione. Postmodernizm, marksizm w zielonym wydaniu i doktryna "Satanolliego", czy jak mu tam było. Ostatnia faza Gramsiciego(?)właśnie jest realizowana. Przepraszam za błędnie pisane nazwiska, ale piszę z głowy - czyli z niczego...
ludzie przestają wierzyć w Boga, a co za tym idzie w człowieczeństwo - ubóstwią człowieka, uczłowieczą zwierzę.
a.
Ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy temat bierzesz na poważnie, a kiedy nie i ja nie będę się zbytnio przejmować.
UsuńNie pisałam o "Pasji" Mela Gibsona umyślnie, gdyż dla mnie jest zbyt dosłowna. Nie ma w niej miejsca na dyskurs, więc albo ją przyjmujesz jaka jest, albo nie. A jeśli nie, to wcale nie oznacza, że cywilizacja zachodnia, judeo-chrześcijańska, czy jakaś inna nie potrzebuje superbohaterów i o tym właśnie jest ten post.
Koneczny zakłada, że wymienione przez niego cywilizacje nie powinny się mieszać, bo to prowadzi do ich upadku. 😄 Dziś można założyć, że jest to błąd myślowy. Chyba jego teoria powstała w czasach, kiedy nie było internetu... Sprawdziłam. Zdecydowaniw go nie było! 😆 I na pewno nie dotyczyła państw kolonialnych, czy ogólnie pojętego imperializmu. Koneczny twierdził, że nie można być cywilizowanym na dwa sposoby. Cóż... Żyjemy teraz w zupełnie innym świecie. Dziś synkretyzm i przenikanie się kultur to chleb powszedni.
Dafoe zagrał Chrystusa i obok kobiety Antychrysta... 🤔
Wszyscy go teraz niecierpliwie wypatrują i czekają na Armageddon. O tym właśnie pisałam wspominając o lemmingach.
Ależ możliwość decydowania to nadal jest wolność. Założę się, że dawniej swobody miałeś mniej.
To napisz poprawnie te nazwiska! Nie mam zamiaru męczyć się i dociekać, co autor komentarza miał na myśli?
Chodzi o świadomość, że człowiek nie jest niezniszczalny, ale są ponadczasowe idee i do nich, między innymi, się w tym wpisie odnoszę.
Zwierzęta to zwierzęta, a ludzie to ludzie. Ten baranek urodził się na Święta, dlatego tu się pojawił - jako symbol nowego życia i poświęcenia
"Nie mam zamiaru męczyć się dociekać...",
Usuńi "...czekają(wszyscy?)na Armageddon...".
Wielkanoc właśnie wyklucza Armageddon...Większość to raczej wpatruje się w jajko(niekoniecznie poświęcone)i się zastanawia, co było pierwsze-jajko, czy kura(w świątecznym rosole). Najczęściej jest w majonezie...
Pół żartem pół serio - co tu dużo dociekać(?), nawet historia o lemingach jest sfałszowana(film"dokumentalny"), ale już się tak przyjęło i ludzie po prostu uwierzyli.
Może lepiej wierzyć i mieć nadzieję, niż się zawieść i dać się posiąść Antychrystowi?
Koneczny jest ponadczasowy(nie mieszkam we Francji, ale o mieszaniu kultur...) , ale i historia Leibnitza ciekawa! Podobnież biografia Marii Rosi Antognazzy jest naj...., ale to co najmniej 70 zł!-moje drugie ja-to dociekać, powtarzać i zapamiętać. Niestety do nazwisk zapamiętywania jestem anty...
Czekam na transport do stołu rodzinnego ...i nie wiem, czy przyjedzie po mnie Hindus, Chińczyk, czy ..., ale wolałbym pana Franka.
Mafioso z filmu mnie uświadomił: "Przez żądzę do wiedzy Stwórca wygnał Adama i Ewę z Raju..." .
Co do filmu Gibsona, a raczej tego co się zadziało poza filmem..., z aktorami itd. Prawda li to, czy nie?
a.
W teologii chrześcijańskiej Zmartwychwstanie nie wyklucza lecz zapowiada triumf dobra nad złem podczas Armageddonu i Sądu Ostatecznego.
UsuńZ naukowego punktu widzenia pierwsze było jajko i zmiany na poziomie genetycznym.
U nas bardziej barszcz biały z racji pochodzenia.
Jaka fałszywa historia o lemingach? Ja wspomniałam o grze, a nie o ludzkich przekonaniach. Namnażają się, aż muszą migrować w poszukiwaniu pożywienia.
"Może lepiej wierzyć i mieć nadzieję, niż się zawieść i dać się posiąść Antychrystowi?" - Zdecydowanie lepiej. Antychryst to oszust.
Leibnitza krytykował Kant, a Kanta Hegel.
Ciekawe jest pytanie jakie zadał Leibnitz: dlaczego istnieje raczej coś niż nic?
Czytasz coś Marii Rosy Antognazzy?
Sami chcieli owocu poznania dobra i zła. To był wybór.
Nie wiem czy prawda. Możesz w to wierzyć bądź nie. Zazwyczaj zaczynasz wierzyć w coś, co do Ciebie przemawia. Jest zgodne z poglądami lub empirycznym doświadczeniem.
W lany poniedziałek...
Usuńteoria gier...
ludzkie przekonania o samobójczej misji stada. Wędrówki w nieznane(w tym labirynt)zawsze przynoszą ryzyko przeżycia...
Nie wiem, czy ktoś wymyślił grę w Mojżesza...
ale w tej wędrówce, był na szczęście charyzmatyczny przywódca i miał bezpośredni kontakt z Organizatorem tej"Gry".
a Hegla Marks, a Marksa?
Wybór-to chęć poznania nieznanego...
NIC nie istnieje, a mimo wszystko ludzkie umysły chcą posiąść wiedzę o"niczym"(Nitzschem?)
Nie. Inaczej to widzę. Zmartwychwstanie, to zwycięstwo życia nad śmiercią. Walka dobra ze złem narodziła się o wiele wieków przed Chrystusem. Źródła prowadzą do Persji. I nie zawsze śmierć okazywała się czymś złym, a wręcz ..., czeka nas Raj!
Oczywiście, że lemingi o tych sprawach nie myślały, bo kierowały się tylko instynktem(przetrwania), ale człek oprócz instynktu posiada również rozum, ponoć.
Dlaczego niektórych nazywają lemingami, pelikanami, osłami, czy mułami?
No, w lany poniedziałek trzeba polać pod to symboliczne jajeczko..., zatem..., zdążyłem na wędzonego węgorza, pstrąga..., a w święto prawosławne zażyczę sobie jesiotra....Raczej zaczynam kończyć w wierzenie w coś, a i w kogoś(ludzi)też - świat czeka Armageddon!
teoria gier wojennych i strategicznych, a ofiarami lemingi...?
a.
Jeśli nie ma się bezpośredniego wpływu, to trzeba mieć nadzieję, że świat zostanie uratowany trzeci raz. Wszak odradzanie się i zmartwychwstanie leży w jego naturze.
UsuńJak najbardziej wybór. Chcieli wiedzieć, wybrali. I musieli nauczyć się samodzielności. Teoria gier zakłada wybór najlepszej opcji spośród możliwych wariantów.
Labirynt zawsze kojarzył mi się z ludzkim mózgiem. Jeśli lubisz łamigłówki, to go ćwiczysz i uczysz się umiejętności rozwiązywania problemów, a to zwiększa możliwość przetrwania. Na tym poziomie sam jesteś swoim przywódcą.
Tu i teraz. Czekasz na raj po śmierci? I może jeszcze na 72 hurysy? A zasłużyłeś? 🤔😄
Przyjemnego i smacznego świętowania.🤗
Niestety, nie znam ani dzieł Leibnitza(klasyk, idealista), a tym bardziej wykładów prof. MRA o nim.
UsuńAle się pobieżnie zapoznałem kim byli ci filozofowie(biografka). Może się pochylę po świętach?
Swoim czasem zacząłem od Lutra, a ostatnio nawet kupiłem sobie książkę z filmem o nim.
Nadal drążę na temat historii niewolnictwa(na ogół Słowian)i dołączyłem do lektur obowiązkowych- poznanie Talmudu. Po lekturze o Islamie(pierwsza monografia polska)
Dwie dość obszerne pozycje, odnoszące się jakby nie było do kwestii religijnych.
No i jeśli się uporam, chyba zajmę się sektami, mam nawet konkretną pozycję w tym temacie(socjologia religii).
Mało napisać, że mnie Twoje teksty inspirują, z ciekawością je czytam, ale ...
i to"ale"jest Twoją zasługą na plus! Pachną świeżością i są dla mnie takie opty...mistyczne, opty...czne, ale jeszcze nie optymalne(ale to jeszcze przed Tobą-wierzę i cenię, staram się nie oceniać...)
ale ci polałem!
zdrowych świąt i mokrego jajka!
a.
Pochyl się, pochyl. "Nauka to potęgi klucz. Kto tego klucza nie zdąbędzie, przez całe życie płakać będzie." - tak się kiedyś pisało w pamiętnikach.
UsuńA wiesz co to negging? To technika manipulacyjna mająca na celu obniżenie pewności siebie odbiorcy. Zupełnie nieskuteczna jeśli ktoś umie ją rozpoznać.
Pochyl się też nad swoim charakterem. Jest nad czym popracować.
"Negging"... nigdy nie słyszałem tego słowa, dziękuję za jego podanie.
UsuńRzadko miałem z taką techniką do czynienia wobec mojej osoby, ale parę razy to się zdarzyło, co od razu wyczułem. Jeden rozmówca robił to z pewnością celowo, pozostali chyba tak się zachowywali w stosunku do wielu innych spotykanych osób. W każdym razie zignorowałem ich, jak zresztą ignoruję większość różnego rodzaju nieodpowiednich zachowań.
Czytałam o tym w jakimś artykule natury psychologicznej. Z jednej strony ktoś cię chwali, z drugiej krytykuje w taki sposób, by podważyć twoje kompetencje.
UsuńCo innego, gdy ktoś prosi o zdanie i ocenę. Na przykład początkujący osobę zaawansowaną lub eksperta. Dobrym przykładem konstruktywnej krytyki jest metoda kanapki będąca wzmocnieniem pozytywów i wskazaniem rzeczy, nad którymi należy popracować.
Krytykującego więc proszę o wskazanie optymalnego tekstu, najlepiej własnego autorstwa.
😃
Więcej miałem do czynienia z socjologią, co prawda, niż z psychologią i dlatego następują pewne nieporozumienia...
Usuńnie takie same metody badawcze itd.
Optymalny tekst...
"Prawdziwa cnota...
emocje wyzwalają pewne kompleksy, albo po prostu odbiorca jakiegoś tekstu jest, w pewnym stopniu może zbyt przewrażliwiony na swoim punkcie? Z drugiej strony, doszukiwanie się"drugiego dna"zmusza do dociekań, ale to odpada, bo jak sama twierdzisz - "..., że nie masz zamiaru się męczyć i dociekać, co autor..." .
Ja tu widzę pewną nie konsekwencję, ale nie uważam, żeby to miało jakieś większe znaczenie dla socjologa. No, ale ja bym sobie chętnie przeczytał ten artykuł natury psychologicznej o neggingu - cóż to za wiarygodne źródło, że odniosło taki skutek?
Ja tradycyjnie byłem uczony o pewnych technikach socjotechnicznych- Podgórecki, Kawalec, aż w końcu skończyłem na Kosseckim i opadłem z sił. Cybernetyka to jednak dla mnie za wysoka poprzeczka.
Zresztą, czy ten artykuł natury psychol. nie zmierzał właśnie w tym kierunku?
Nie"zasterował", bo chyba trafił na podatny grunt?
Optymalny tekst, ale w jakim temacie, bo będzie trzeba podać pewne źródła, powołać się na jakieś badania, przykłady - bo napisać jakiś artykuł natury psychologicznej, czy socjologicznej, to nie będzie nic innego jak esej. Esej, i tylko esej...
Zimno jest to siedzę w domu i się nudzę...
krytykującego, to tak się teraz nazywa interlokutora? Wiadomo, że z takim podejściem do dyskusji(nie mylić z dyskursem)nic nie wyniknie(bo jest zbyt dużo emocji i anty...), chociaż to nie kwalifikuje się nawet do określenia"dyskusji", to po prostu zwykła wymiana zdań.
Pamiętniki? Owszem, zarówno w socjologii(Znaniecki), jak i w psychologi(Witz)odegrały swoją rolę...
Manipulacja! Każdy manipuluje, nawet dziecko...
Nawet, tym rajem - tam oprócz hurys jest miejsce na inne osoby zasłużone dla wiary...,
i tak chodzę garbaty, to co mam na kolanach...
a.
p.s. już po świętach i wszystko wraca do normy, to TY TU rządzisz i możesz posprzątać po nieproszonym gościu, jakby co...
ale...
Usuńsprawdziłem, tylko aby się upewnić(rozkojarzenie?).
"Drugie dno"w tzw. neggingu", to pewna forma czytania tekstu między wierszami. Za czasów cenzury(w prasie reżimowej)bardzo przydatna wiedza. Teraz coś starego, ale w nowym opakowaniu. Metafory, symbole, aluzje, ale w przypadku"neggingu"ograniczono to relacji męsko-damskich, raczej? To tak, jak ze"zwykłym"znaczeniem słowa"tolere", nagle w tak dziwnych naukach, jak socjologia, czy psychologia zaczęto odróżniać tolerancję bierną i czynną. Jak sobie przypomnę wypowiedź pewnej ministry(filozofki?), to może będę miał możliwość(stoi pod znakiem?)jaką to krzywdę może wyrządzić komplementowanie kobiet, a nie daj co, użycie jakiś aluzji na temat jej urody, wiedzy, czy czegoś tam"damskiego". Ale poruszyłaś mnie tym neggingiem-no, no na stare lata spotkać się z takim zarzutem. No , cóż konflikt pokoleń? Chociaż, ja bardziej dogadywałem się ze swoją teściową, niż z jej córką. Może dlatego, że teściowa miała tyle samo lat co ja i nie znała pojęcia"negging". Poza tym była ładniejsza od córki i lepiej gotowała...
jestem neggingusem?
a.
A tak, jak widać, brakuje ludziom bohaterów, dobrych zakończeń, chwil wzruszenia, budujących treści, bo nie można żyć tylko wojnami i nieszczęściami.
OdpowiedzUsuńBohaterem zaś może być zwykły człowiek, a w przypadku złych uczynków nie ma co zwalać winy na szatana, to my dokonujemy złych wyborów.
Dobrych świąt i dobrych wyborów:-)
Słuszna uwaga. W życiu dorosłym na ogół sami dokonujemy wyborów i sami powinniśmy brać za nie odpowiedzialność.
UsuńDziękuję i wzajemnie.🤗🫶
To i tak pewnego rodzaju cud, że od czasu wynalezienia broni nuklearnej świat wciąż istnieje i nie doprowadził się do samozagłady. Czasami aż trudno w to uwierzyć… choć z drugiej strony rodzi się obawa, że może to być tylko kwestia czasu.
OdpowiedzUsuńStaram się wierzyć w ludzi i w dobro, które w nich jest—choć przyznaję, że nie zawsze jest to łatwe.
Wesołego Alleluja!
Oj to prawda, że też komuś jeszcze nie puściły nerwy wobec nuklearnego zagrożenia to prawdziwy cud.
UsuńLepiej wierzyć, że zdrowy rozsądek i dobra wola zatriumfuje, niż z góry zakładać najgorsze.
Wesołego Alleluja!
Czasem idzie się załamać słysząc i czytając wieści płynące ze świata. Zwykle potem robię przerwę od czytania negatywnych informacji. Próbuję skupić się na tym, co tu i teraz. Na tym, żeby cieszyć się z drobnych rzeczy i sytuacji.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci zdrowych, spokojnych i radosnych świąt wielkanocnych :-)
Luffino, najlepiej jest skupiać się na chwili obecnej. Przeszłość minęła, przyszłość jeszcze nie nadeszła.
UsuńZdrowych, radosnych, inspirujących Świąt!
Jak na obrazie "Przejście Żydów przez Morze Czerwone"...
UsuńCzemu akurat takie skojarzenie? 😄
UsuńKomentarz pisałem tuż przed pójściem spać i niechcący zamieściłem tylko jego pierwsze zdanie — stąd rzeczywiście był bez sensu.
UsuńPoniżej pełna wersja:
Jak na obrazie „Przejście Żydów przez Morze Czerwone”…
Na wernisażu zaproszeni goście oglądają malowidło zatytułowane „Przejście Żydów przez Morze Czerwone”, przedstawiające pustą przestrzeń. Jeden z zaintrygowanych gości zwraca się do autora obrazu:
— Gdzie są Żydzi?
— Już przeszli.
— A Egipcjanie?
— Jeszcze nie nadeszli.
— A morze?
— Rozstąpiło się.
Trzymają się Ciebie żarty. 😄
UsuńHumor jest dobry na wszystko 😁
UsuńMówi się, że śmiech to zdrowie.
UsuńFelices. pascuas. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńMuchas gracias. Te deseo lo mismo y te mando un beso.
UsuńPoruszyłaś bardzo ciekawy temat i równie ciekawie go ujęłaś :) Dzieje ludzkości są niesamowite i nie przestają mnie zadziwiać. Technologia leci do przodu, a my, ludzie ciągle "bujamy się" z tymi samymi problemami, tylko może w trochę innej otoczce. Dlatego z wiekiem tym bardziej doceniam cieszenie się z małych rzeczy; wczoraj moi rodzice wpadli do nas na obiad, było wspaniale i cały dzień od razu milszy :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko ;)
Istotą ponadczasowych opowieści jest ich uniwersalność. Niezależnie czy jest to dramat grecki, dzieło Scheakspera, powieść Tołstoja czy współczesne science fiction, każda z tych historii dotyczy ludzkiej egzystencji i kondycji psychicznej. Te same problemy i mechanizmy dotyczą i kierują naszym postępowaniem. Dziękuję za świąteczne odwiedziny.🤗🫶
UsuńPiękne to napisałaś. Szukamy superbohaterów daleko, a mamy ich na wyciągnięcie ręki. Dziękuję M. za życzenia. Ja również Tobie i Twoim najbliższym życzę wszelkiej pomyślności. Niech to będzie czas radości i pokoju bijących z wnętrza Waszych serc. Pozdrawiam świątecznie
OdpowiedzUsuńDziękuję za piękne życzenia. 🤗🫶
UsuńMasz racje - zawsze bylo tak ze ktos "ratowal" a inny niszczyl - i tak zostanie. Jedyne co sie zmienia to metody......
OdpowiedzUsuńZycze wspanialej swiatecznej niedzieli.
Dobrze mieć świadomość, że tak się rzeczy mają. Zapowiada się ładny dzień, dziękuję.🤗
UsuńW czasach takiego dostępu do informacji, co się dzieje w różnych częściach świata, trudno o spokój, mimo tych wszystkich pozytywnych elementów naszego życia.
OdpowiedzUsuńKażdy z nas inaczej sobie z tym radzi, żeby móc mimo wszystko żyć normalnie i doceniać to, co dobre.
U mnie to najczęściej skupienie na zajmowaniu się własnymi sprawami i własnym życiem, i jakoś nigdy mi się nie nudzi. A kiedy w miarę ogarniam swoje, zawsze jeszcze patrzę, co tam u moich bliskich i przyjaciół :)
Pozdrowienia!
Skupienie się na własnych sprawach i otoczeniu jest zawsze dobrym pomysłem. Daje to poczucie sprawczości i równowagi. Dziękuję za odwiedziny Iwonko. Serdecznie pozdrawiam. 🤗
UsuńZmuszasz do głębsze refleksji . To dobry czas na to
OdpowiedzUsuńNajlepszy! Świat się zmienia.
UsuńNie wiem, czy to dobrze, ale bardzo mało oglądam i czytam portali informacyjnych. Skupiam się na tym, co mnie interesuje
OdpowiedzUsuń