piątek, 24 stycznia 2014

Tricster Galery

Dlaczego Tricster? Ano dlatego, że mimo wszystkich swoich wad, intryg i gierek, napędza koło przyczyn i skutków, przez co napędza bieg historii. To właśnie on pilnuje, żeby coś się działo, a poprzez swoje zaprzeczenie oraz bunt wobec zastanych zasad, tworzy nową rzeczywistość. Postać i archetyp pojawia się  w niemal każdej znanej kulturze i religii. Również u Indian Ameryki Północnej.




Długo nie rozumiałam, jak ważna jest to postać. Pojełam to dopiero, gdy dotarłam do Trickster Galery i zobaczyłam obraz przedstawiający Healing Wheel. Wtedy wszystko wydało mi się jasne. Budynek jest skromny, z  wyglądu przypomina stodołę,  Tutaj właśnie  spotyka się lokalna społeczność indiańska: artyści, rzemieślnicy, muzycy oraz ich publiczność.





Wystawa opowiada o tym jak wygląda Pow-wow. Mianem Pow-wow określamy zjazd plemienny, albo inaczej spotkanie z tradycyjnymi tańcami, muzyką i śpiewem.     
W centrum są bębny, które nadają rytm uroczystości, drugie koło tworzą śpiewający mężczyźni, trzecie wspierające ich kobiety. Każdy taniec opowiada jakąś historię. Kiedy jest mowa o polowaniu tancerz naśladuje ruchy zwierząt, w ten sposób składa hołd ich duchom. Największe uznanie wśród fauny mają   orły i jastrzębie.




piątek, 17 stycznia 2014

Styl preriowy - Willa Fredericka C. Robiego

Dziś mam dla Was perełkę - styl preriowy samego Frank'a Lloyd'a Wright'a. Dom i pracownia architekta znajduje się w Oak Park całkiem niedaleko domu Hemingway'a <tutaj>. Czemu o tym wspominam? Chicago i okolice słyną z nowożytnych rozwiązań architektonicznych, drapaczy chmur, Szkoły Chicagowskiej i ze stylu preriowego, którego założycielem był  Louis Sullivan, a który rozwinął Wright. Do tego stylu nawiązują także współcześni projektanci wnętrz oraz nowoczesne wzornictwo użytkowe. Budynki w stylu preriowym z założenia wkomponowane są  w otoczenie, w sposób szczególny wyróżniają się linie poziome, prostota i szlachetność bryły, wiszące okapy nawiązujące do krajobrazów środkowego Zachodu, często wykończone motywem roślinnym. Materiałem jest przede wszystkim kamień, metal oraz drewno,  nadające całości wygląd natarulnej harmonii i spokoju.











piątek, 3 stycznia 2014

Bardzo, bardzo zimno i sylwestrowo


Podobno taki jak Nowy Rok, taki ma być cały rok. Mam nadzieję, że to prawda, bo Sylwester był fantastyczny: przede wszystkim na wyjeździe, trzeźwy, świadomy, pełen przygód i nowych rzeczy.
Pierwszy raz jeździłam na nartach i próbowałam ekstremalnych zjazdów do basenu na pontonie. Zawsze mi się wydawało, że zima jest szaro - bura, ale to nie prawda! W tym roku zamierzam spróbować więcej ciekawych rzeczy.  Poniżej kilka fotograficznych wspomnień.


Cascade Mountain


Parking ;) 

Resort Wilderness w Wisconsin Dells 











czwartek, 28 listopada 2013

O postrzeganiu i dziękowaniu

Dłuższą chwilę mnie nie było, co wcale nie oznacza, że całkowicie próżnowałam.  Próbowalam ułożyć parę spraw. I w codziennym zabieganiu zdałam sobie sprawę, że świat, który nas otacza i którego jesteśmy mieszkańcami oraz cała masa wydarzeń, których jesteśmy świadkami i uczestnikami, w dużej mierze zależy od naszego osobistego postrzegania. Jeśli więc zauważamy głównie okrucieństwo i niesprawiedliwość, świat wydaje nam się w dużej mierze właśnie taki. Kiedy jednak widzimy, że prócz tego spotykają nas drobne życzliwe gesty  i dociera do nas fakt, że przechodzień, sąsiad lub sąsiadka może stać się "zwykłym bohaterem", to świat jawi się w zupełnie innych barwach.

Dziś w Stanach ostatni czwartek listopada - Święto Dziękczynienia (Thanksgiving Day) celebrowane na pamiątkę pierwszych udanych zbiorów osadników przybyłych na tereny kolonii Plymouth na statku Mayflower. W obchodach uczestniczyli również tubylcy z plemienia Wampanoagów, którzy jak donoszą źródła historyczne, pomogli im przetrwać ten pierwszy, trudny rok. Z biegiem czasu (święto obchodzone od 1621r, w 1863r. stało się świętem narodowym)   obyczaje  na tyle się zmieniły, że zarówno menu, jak i inne tradycje różnią się bardzo od tamtych sprzed wieków. Ale nie o to, mam wrażenie, tutaj chodzi. Jak można zauważyć święto nawiązuje do uroczystości dożynkowych i jest formą podziękowania za urodzaj, którym należy się dzielić oraz cieszyć z rodziną i przyjaciółmi.



niedziela, 20 października 2013

Castle Rock

Wróciłam nad "Sinnissippi" - tak tubylcy nazywali kiedyś Rock River. 
Tak tutaj cicho, tak spokojnie... Słychać tylko szum drzew i plusk wody. I gdyby tylko umiały mówić, to opowiedziałyby pewnie piękną gawędę. To dawne tereny Sauków i Lisów. 
Plemiona te należały do grupy algonkińskiej i zamieszkiwały  wielkie równiny Ameryki Północnej. Algonkinowie posługiwali  się  językami z tej samej rodziny lingwistycznej. Co ciekawe wśród tych ludów,  zamieszkujących tereny północne i wschodnie, występował matriarchat. Wierzyli w  animizm i w wielkiego manitou - ducha i najwyższy byt, który przenika wszystko co żyje. Każda skała, roślina, zwierzę, czy człowiek, jednym słowem każda istota, posiadała według nich swojego własnego manitoe.
Plemię Lisów wierzyło, że manitoe mieszka w kamieniach, a obrzędy w "sweat lodge" - (tradycyjnym namiocie i zarazem saunie, w której odbywa się uzdrawianie) pomagają mu się uwolnić. Podczas nadgrzewania i polewania wodą wielki duch wychodzi z nich i razem z parą wodną przenika ludzki organizm, oczyszcza go i  uzdrawia.  

















poniedziałek, 7 października 2013

Pumpkin Farm

Wizyta na farmie jesienią stała się dla mnie już tradycją.
O tej porze roku jest tu niezwykle malowniczo.




 


 Prócz płodów rolnych i przysmaków domowej roboty,
które można tu nabyć,
 jest też moc atrakcji dla dzieci.





Wielką frajdą dla najmłodszych i nie tylko jest przejażdżka wozem po lesie pełnym strachów.



Zresztą, strachu jest co nie miara, tylko, że wszyscy wiedzą, że to na niby.


Za to karuzela  jest z pradziwymi kucykami.


Tunel z kukurydzy.


A mini zoo ma swój charakter i chętnie pozuje.




Taka właśnie może być jesień
 dla dorosłych i tych całkiem małych. 



niedziela, 29 września 2013

Ogród japoński - kolejna odsłona








Prócz walorów estetycznych i duchowych, ogród japoński ma tą ważną zaletę, 
że pory roku łagodnie się z nim obchodzą. Myślę, że to zasługa wiecznie zielonych drzew oraz krzewów. Powyższy ogród herbaciany powstał w roku 1910 i jest częścią większego, którego właścicielami byli państwo Nelle i George Fabyan, o których wspominałam we wcześniejszym moim wpisie. Ponad stuletni dziś ogród zaprojektował japoński imigrant i projektant zieleni 
Taro Otsuka.

środa, 25 września 2013

Woda na młyn


Nic na to nie poradzę, czasem muszę się po prostu powłóczyć.  Pierwsi osadnicy poznawali te tereny podróżując wzdłuż i wszerz, tą czy ową rzeką, tudzież dopływając do mniejszego lub większego jeziora, zakładając tam tymczasowy obóz, przystań lub port, to i ja poznaję okolicę śledząc ich historię.
Zapraszam was na spacer brzegiem Fox River, w okolice miasteczka Geneva.  Nowi mieszkańcy, którzy pochodzili najczęściej z Europy, nazywali swoje nowe siedliska, podobnie, czy też tak samo, jak miejsca skąd pochodzili. 



Ojej! Jaki piękny młyn... 



Fabyan Windmill został zbudowany w latach pięćdziesiątych XIXw w Lombard. 
W 1914r. zmienił właściciela, a jego nowy nabywca George Fabyan sprowadził go do swej posiadłości.
Doskonale zachowany duński wiatrak dziś jest już zabytkiem.  


Brzeg rzeki obfituje w wodne ptactwo. Proszę spojrzeć jaka wspaniała modelka.



Ta brama zaprasza do ogrodu, któremu poświęcę kolejny mój wpis.