sobota, 10 października 2026

Polecajki niepolecajki na pażdziernik - Inwazja potworów


 







Do stworzenia tego wpisu zainspirowało mnie otoczenie. Jest październik, miesiąc, w którym Amerykanie wyciągają swoje chore wizje, mroczne tajemnice i straszydła na światło dzienne. Postanowiłam zapoznać się z historiami niektórych potworów. Zapraszam na moje polecajki niepolecajki.

Książki:

1. "Wampir" Władysława Reymonta to powieść, która opisuje fascynację polskiego noblisty okultyzmem. Główny bohater powieści - Zenon - odnoszący  sukcesy literat na emigracji, obraca się w kręgach zainteresowanych parapsychologią, spirytyzmem, hipnozą i teozofią. Głównym motywem powieści jest spotkanie z tytułowym  wampirem - władającą nieprzeciętnym urokiem medium Daisy, która rozpala w naszym bohaterze fale namiętności i pokusę, by odejść z nią na zatracenie. Atmosferę niesamowitości potęguje mglisty, pełen błotnistych uliczek, przypominający labirynt, Londyn, indyjskie wierzenia, tajne organizacje oraz zderzenie wiktoriańskiego kultu rozumu oraz norm społecznych, z tym, co podświadome, dzikie i irracjonalne.

2. "Frankenstein; czyli współczesny Prometeusz" - Mary Shelley - gotycka powieść  napisana przez pisarkę w wieku dziewiętnastu lat, uważa się dziś za pierwszą na świecie powieść science fiction, ponieważ jej główny bohater - Victor Frankenstein do stworzenia swego potwora użył dostępnej mu wiedzy, a nie magii. Mało kto wie, że do napisania książki przyczyniła się mara senna Mary Shelley i zakład, kto napisze najciekawszą, niesamowitą historię. Inspiracją mogła być też podróż po Renie, podczas której Shelley mogła usłyszeć o alchemiku Johannie Konradzie Dippel, urodzonym na zamku Frankenstein w XVII wieku. Dippel miał prowadzić tam makabryczne eksperymenty na ludzkich zwłokach i poszukiwać eliksiru nieśmiertelności. Polecam zapoznać się z książką, ponieważ ekranizacje znacznie się różnią z jej treścią, a książkowy potwór jest bardziej elokwentny niż przedstawiają go filmowcy.

3. "Straszny dziadunio" Marii Rodziewiczówny - 

Polikarp Białopiotrowicz, który jest tytułowym strasznym dziaduniem to despotyczny, majętny człowiek, który po śmierci synów, postanawia wpłynąć na swoich wnuków: Hieronima i Alberta (zwanego Wojciechem). Ich drogi znacznie się różnią, gdyż ambitny i dumny Hieronim nie chce być marionetką w rękach dziadka, natomiast Wojciech przyjmuje chętnie jego pomoc i żyje ponad stan. 

Kto uronił łzę? Kto zna i lubi twórczość Rodziewiczównej?

Na koniec mam dla Was dwie propozycje: filmową i miniserial:

1. "Unabomber" ciekawiła mnie ta historia ze względu na Teda Kaczyńskiego  - genialnego syna polskich imigrantów, studiującego na Harvardzie, który wziął udział w eksperymentach badających odporność psychiczną. 

Według mnie  triller słabo wyjaśnia motywację zamachowca. A co Wy o nim sądzicie?

2. "Na wschód od Edenu" również na platformie Netflix, na podstawie prozy Johna Steinbecka. Na pierwszym planie mamy dwóch braci: Adama i Charlesa Trasków skonfliktowanych i rywalizujących o miłość ojca, a później o miłość tej samej kobiety Cathy (Kate) Ames.

Adam, pomimo ostrzeżeń brata postanawia związać się z Cathy i osiedlić się na farmie w Kalifornii. 

Tam rodzą się ich synowie: Aron i Caleb, ale młoda mama nie ma zamiaru się nimi zajmować. Porzuca niemowlęta, żeby być wolną i żyć po swojemu, przekonana o tym, że światem rządzi zło, manipuluje i toczy swoją brudną grę. Sprawdzając przy tym jak ona sama (jako uosobienie zła), wpływa na swoje otoczenie.

Na drugim planie mamy przypowieść o Kainie i Ablu i dyskurs na temat tego, czy losy rodziców i ich przewinienia mają wpływ na dalsze pokolenia oraz co oznacza biblijne słowo timshel („możesz”),  oznaczające wolną wolę człowieka i jego zdolność do pokonywania zła.

Znakomita kreacja Florence Pugh w roli Cathy (Kate) i Hoon Lee (w roli Lee).

Jak myślicie skąd się biorą potwory? 

Czy macie jakieś swoje ulubione?

A poniżej moje jesienno - halloweenowe dekoracje.