Dłuższy czas zastanawiałam się nad kolejnym tematem na bloga i pomyślałam, że najlepiej niech to będzie zwykła codzienność. Oczywiście okres wakacji obfituje w letnie wycieczki, wypady za miasto, w góry, na plażę, zwiedzanie zabytków i muzeuów. Ale to zazwyczaj zwykły dzień budzi nas co rano. To moja odpowiedź na przebodźcowanie i wszechobecny nadmiar.
Czy wiesz, że najnowsze tendencje wskazują, że pokolenia Zet i Millenialsi świadomie rezygnuje z wyścigu szczurów na rzecz bardziej zrównoważonego życia?
Z punktu widzenia medycyny holistycznej proste życie wpływa na jego jakość i długość.
Jak zatem uprościć sobie życie?
1. Co daje upraszczanie codziennej rutyny? Przygotowując posiłki i ubrania dzień wcześniej można się doczekać spokojnych poranków. A planując dzień, warto zwrócić uwagę na najważniejsze sprawunki i wykonać je jako pierwsze.
2. Czas na relaks, spotkania z przyjaciółmi i pasje.
Relaks to nie powinna być nagroda po ciężkim dniu pracy, lecz inwestycja. Podnosi wydajność, kiedy wprowadzimy regularne bloki na relaks w ciągu dnia.
3. Rezygnacja z hałasu i używek.
Czy wiesz, że długotrwała ekspozycja na hałas (powyżej 65 decybeli) zwiększa ryzyko nadciśnienia i chorób serca? Detoksykacja z używek pozwala na regenerację organizmu i jasność umysłu.
4. Świadome bycie offline
Główne korzyści z bycia offline to: redukcja stresu, lepsze relacje na żywo, więcej czasu wolnego...
5. Moda na analogi wzięła się z przesytu cyfryzacją. Wszyscy wiemy jak wyjątkowe są zdjęcia analogowe. Płyty winylowe pozwalają na unikalne, cieplejsze brzmienie. Główne zalety nośników w stylu retro, to ich łatwy dostęp, można je odsłuchać bez sieci i dodatkowych comiesięcznych opłat za subskrypcję. A kolekcja zawsze robi wrażenie na znajomych!
6. Rezygnacja ze skomplikowanych składów w jedzeniu, kosmetykach, chemii gospodarczej i ogrodzie.
Dietetycy twierdzą, że jedzenie powinno mieć jak najproatszy skład, to samo tyczy się kosmetyków. Im prostsze są składniki, tym mniej wypełniaczy, barwników i konserwantów. A najlepsza chemia gospodarcza to: ocet, soda, sól, cytryna, bądź kwasek cytrynowy oraz płyn do naczyń. Wiedzą o tym najlepiej mamy alergików.
7. Ograniczanie zakupów odzieżowych
Modowe zachcianki to często domena kobiet, ale i panowie lubią dobrze wyglądać.
Ciekawym trendem na YouTube i TikToku jest wybranie się na zakupy do swojej własnej szafy. Wbrew pozorom, pewne ograniczenia, pozwalają na lepsze wykorzystanie posiadanych zasobów.
8. Jeśli odpoczynek, to na łonie natury! Relaks na zewnątrz dotlenia, poprawia synetezę witaminy D3, a kontakt z naturą redukuje stres.
9. Zdrowy sen
Już po 24 godzinach bezsenności, można zauważyć rozdrażnienie, pogorszenie koncentracji i obniżoną koordynację ruchową.
Po 48 godzinach mogą pojawić się omamy i stany lękowe.
Po 72 godzinach następują zaburzenia zdolności poznawczych, a nawet epizody psychozy
Ile godzin śpisz? Czy zdarzają Ci się drzemki w ciągu dnia?
10. Małe rzeczy i czynności mają znaczenie!
Drobne gesty i wyrazy sympatii czasem są droższe od najbardziej wyszukanych prezentów. Bo radość można w sobie wypracować, wystarczy skupić się i zauważyć realne efekty codziennych czynności.
Przytoczę tu przykład Winstona Churchilla, który w krytycznych momentach swojego życia ... murował. 😉😊
Jakie są Twoje pomysły, by uprościć sobie życie?
czwartek, 25 czerwca 2026
Pochwała prostoty
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Masz całkowitą rację, mniej znaczy więcej i warto dostrzegać cuda codzienności. Uściski ♥️
OdpowiedzUsuńDla starożytnych każdy wschód słońca był cudem.
UsuńBrzmi to bardzo sensownie i w wielu punktach aż chce się przytaknąć, bo faktycznie codzienność potrafi być bardziej męcząca niż te „wielkie wydarzenia” z wakacji czy wyjazdów. Tylko mam wrażenie, że czasem ta moda na „upraszczanie życia” też zaczyna być trochę… kolejną listą rzeczy do zrobienia i człowiek zamiast się odciążyć, zaczyna odhacza się kolejne zasady.
OdpowiedzUsuńNie wydaje mi się. Nie jest to ani kolejna lista, ani moda. Jeśli przyjrzymy aię Niebieskim Strefom ( z ang. Blue Zones), to możemy zauważyć pewne wspólne cechy u stulatków, np.: prosta dieta, pielęgnowanie więzi, stały wysiłek fizyczny często na łonie natury, prosty i jasny "plan de vida”, czyli po naszemu, “po to rano wstaję z łóżka”.
UsuńIle z tych rad stulatków skorzystamy zależy tylko od nas.
W prostocie siła...
OdpowiedzUsuńW rzeczy samej. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńJa tam wiem swoje.
OdpowiedzUsuńPrawdziwy murarz to pijak, palacz i dzi...pst., tak jak i malarz, tynkarz ...Przynajmniej ja taką brygadę znałem. Krytyczne były wszystkie poranki. A Winston to amator, nie wiadomo, czy za kielnię łapał, jak był na kacu, czy jak chciał być.
W tej sprawie mogę tylko zaszkodzić-dla mnie noc, czy dzień- bez różnicy. Rzadko jestem głodny, bardziej chce mi się pić. Wagę i figurę mam taką , jak w 8 klasie i b. dobrze, że nie wyrzuciłem ciuchów z podstawówki! Na ulicy chodzą w podartych łachach, przy nich wyglądam, jak z Burdy. W niedzielę zakładam na spacer ślubną koszulę nonairon po dziadku i bitelsówki. Uśmiecham się do ludzi, głaszczę psy i one mi odpłacają tym samym. Dbam o higienę osobistą-u mnie tylko soda i boraks, a w kieszonkach mam poumieszczane saszetki z ziołami. W poniedziałek lawendowa itd. Bieliznę(szczególnie chusteczki haftowane do nosa)wynoszę do lasu na mrowisko czerwonych mrówek. Niech i one coś mają ode mnie, a co. W barterze dostaję od nich aldehyd i gra. Ludzie stosują teraz francuskie prysznice, a czystość myli im się z zapachem.
Najgorzej jest z zębami są białe, zadbane, równe i błyszczące, ale coraz częściej nie mogę ich znaleźć. Dlatego muszę więcej pić, chyba?
ayah
Tak, każdy wie swoje na podstawie własnych doświadczeń. Pracowałeś kiedyś na budowie? Winston łapał za kielnię, bo chciał i lubiał, a nie, że musiał.
UsuńNie urosłeś od 8 klasy? Przynajmniej oszczędzasz na ciuchach. Ciekawy styl, szkoda, że nie mogę zobaczyć! I jeszcze ta chmara psów! 😄
Zioła są jeszcze legalne, czy już nielegalne? Podziwiam za znajomość chemii organicznej! Do czego stosujesz boraks? O zęby trzeba dbać w pierwszej kolejności. Ciekawy polski idiom to, że można je na czymś zjeść.
Oczywiście, że pracowałem na budowie, konkretnie na Chomiczówce(w Warszawie). Byłem operatorem tzw. POP-a, to taki agregat ogrzewczy z dłuuugą rurą sięgającą do 10 piętra. Napędzany olejem napędowym. Praca w zimę. Mieszkałem w hotelu robotniczym z 5 chłopakami, a jeden to był szczególny artysta. Góral, nawet chyba i bez podstawówki? Talent, a nawet i geniusz, samorodek. W szafie wisiał jego dyplom od Gierka, a on-góral nie Gierek-podlegał jedynie Lorenzowi(?). Akurat układał kasetony, czy posadzkę w Zamku Królewskim i postawił się jakiemuś architektowi wnętrz, że się nie zna na układaniu i takie tam bagatelki. Nadszedł dyrektor budowy i wysłuchał racje naszego Harnasia, po czym wy.... architekta na zbity łeb. W hotelu prowadziliśmy b. surowy tryb życia, sny(?)regularne, a że wypłaty były co 2 tygodnie, to stołowaliśmy się w Domu Chłopa, albo w Dziku(Warszawa).
UsuńW 8 klasie miałem z 1, 7m, najwyżej urosłem do 176-wtedy wzięli mnie do wojska-ja musiałem, Winston chyba też? Teraz mam z 172/4 bo się garbię. W podstawówce ważyłem z 68 kg(?), teraz 72/4-sportowy tryb życia! Był czas, kiedy jako zawodnik w młynie(rugby)ważyłem 112 kg..., ale zgubiła mnie sława, no i te wybryki. No to zacząłem studia na resocjalizacji(akademik na Kickiego, Żwirki i Wigury, hotel, kawalerka na Sadybie-pal 6 te Warszawe...
Styl? Kiedy byłem w podstawówce to zaczynały się czasy Wranglera, Levi i włoskich Riffli. Pamiętam, że z kolegami kupiłem sobie wymarzoną kurtałkę na Bazarze Różyckiego za 1000 zł. Ale była i równoległa moda-oprychówka, dzwony, później szwedy, szwedka(taka leciutka ortalionowa kurteczka)i mokasyny..., wiocha nosiła w tylnej kieszeni "Odry"(b. solidne spodnie)lusterko ze zdjęciem aktorki i grzebień z rączką itd.
Wiara czy nie? No bo wiesz jest i AI i pamiętniki dziadka, babci mam...
Zioła legalne-lawenda, macierzanka itd, wykorzystać można zapachowo bądź farbiarsko. Chociaż ostatnio zakazano coś tam coś tam kombinować z popularnie znanym jaskółczym zielem(na kurzajki i opuchłe nogi).Ostatnio uzyskałem kolor zielony(szczaw, pokrzywa), ale trza znać podstawy. Te uzyskałem z książek, np. Lauterbacha, Truszyńskiej(?), art. prof.Trepki, Turskiego..., ale w sumie wytwarzanie barwników(techniki starożytne, średniowieczne)to już wiedza zapomniana, stracona z chwilą kiedy wkroczyła syntetyka...
Psy za mną szalały, bo miałem suczkę Funię w domu, a jak miała cieczkę, to się to bractwo natrętnie domagało moich nóg.
Boraks mieszam z sodą-do prania, ale jak byłem kiedyś monterem urządzeń chłodniczych, to używany był do spawania rur miedzianych wraz z lutem srebra.
Pamiętam, jak robiliśmy polski prototyp chłodni na maliny, wiśnie, truskawki i miał pojechać na Targi w Poznaniu....
no ayah
Widzę właśnie modę na analagowe kolekcje. I mnie to cieszy, bo książki, płyty czy filmy na dvd są wtedy zawsze nasze, a nie wyłącznie na zasadach subskrypcji.
OdpowiedzUsuńMój znajomy z księgarni twierdzi, iż wartość książek będzie ciągle rosła. Raz, to wzrost cen produkcji, drugie to niepowtarzalność. W dobie AI, gotowych odpowiedzi i przeróbek, książka jest pierwotnym źródłem, ma swój wyjątkowy klimat, a przeżycia i refleksje są osobiste.
Usuń"Mój znajomy z ..."przedstawił wartość książki z pozycji księgarza(sprzedawcy), czy klienta? Czyli wartości rynkowej.
UsuńZ pozycji wydawcy książek należałoby dodać jeszcze dwa czynniki wartości książki w sensie
-kulturowym
-historycznym.
Dam przykład. Wartość wartości. Posiadam książkę Hugo Bergera"Łatwa metoda języka angielskiego" Z KLUCZEM wydanie siódme druk W. L. Anczyca i Spółki w Krakowie1912 r . Chcę ją sprzedać i jak się zorientowałem(może niedostatecznie?)jest unikalna. Drugi egzemplarz znajduje się w jakiej bibliotece kościelnej, a reszta być może w antykwariatach, albo u kolekcjonera(w co wątpię). Jakieś propozycje, uwagi, rady-oczywiście byłbym b. wdzięczny za każdą.
Bo jak na razie to ta książka ma jedynie jakąś wartość sentymentalną-jeśli można tak to określić.
tak na marginesie-od lat nie kupiłem żadnej książki w księgarni, a jakimi wartościami się kieruję-to już refleksje osobiste...
Polecam za to reprinty - ostatni zakup to książka sprzed 100 lat o procesie Niewiadomskiego i po raz pierwszy od 500 lat przetłumaczona na j. polski"Kronikę Polaków"Macieja Miechowity.
Jest to pierwsza historia polska ogłoszona drukiem w j. łacińskim...
pozdrawiam wszystkich miłośników książek!
ayah
Księgarz, tzn. pracownik księgarni. I całkiem prawdopodobne, że był to chwyt marketingowy. 😄
UsuńJak myślę o wartościowych książkach, to zaraz przypomina mi się "Klub Dumas" Arturo Pérez-Reverte. Lepiej z nimi nie zadzierać. Biblofile potrafią być niebezpieczni!
No tak Polański, też skorzystał...
UsuńAle i trochę prawdy na temat trujących książek napisał słynny yntereferelista Eco, miał chłopina fantazję i naznawiał masę bzdur. No to wziąłem się i zaparłem-dawajże gromadzić poważne pozycje na temat inkwizycji(przynajmniej dwóch)i krucjat(to dopiero frajda!)no i kilka lat rozgryzałem temat, a teraz został twardy orzech-krucjata dziecięca- i tu mnie zaskoczono-bo być może był to"majstersztyk"w handlu dziećmi...,
ayah
p.s. nie wspomnę o grafomanach, plagiatorach, nieukach nagradzanych Noblem i innym nagrodowym chłamem korzystających z AI. W Polsce...też? również.
Ja ostatnio staram się skupić na zdrowym śnie, jednak niestety słabo mi to wychodzi. Nawet nie chodzi o to, że późno chodzę spać, z jakiegoś powodu cały czas wybudzam się w nocy i ten sen nie jest taki głęboki jakbym chciała.
OdpowiedzUsuńMówią, że za budzenie się w środku nocy odpowiedzialny jest wysoki poziom hormonu stresu. Jeśli rzeczywiście jest to tylko problem wybudzania się, może warto skupić się na redukcji stresu i wypróbować melisę lub melatolinę?
UsuńJest taki ruch minimalistów, którzy twierdzą, że do szczęscie potrzeba miec 100 przedmiotów. I faktycznie tyle mają...
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o retro. Nie wiem, czy pamiętasz, ale pisałem o mojej kolekcji kaset magnetofonowych. Właściwie codziennie słucham pół godzinki. Bardzo wiele różnych gatunków. Mam ponad dwadzieścia kaset i jak będzie kasa to powiększe kolekcję.
Ze spaniem to u mnie jest zwykle za dużo, a nie za mało. Ostatnio jednak udaje mi się spać średnio około 10 godzin.
Pozdrawiam!
Bardzo ciekawe propozycje prostego życia.
OdpowiedzUsuńO ile staram się jeść nieprzetworzoną żywność, z kosmetykami jest chyba gorzej.
Wybranie się na zakupy do własnej szafy- brzmi ciekawie. Ale jak to się ma do słowa "zakupy"?
Teraz sen mam lepszy, ale różnie z nim bywa.
Na pewno trening uważności jest dobry, medytacja...
Pozdrawiam Cię serdecznie
Lo simple siempre es mejor. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy temat. Już dawno temu doszedłem do wniosku, że stokroć lepiej jest „być” niż „mieć” — i cieszyć się wszystkim, co nas otacza.
OdpowiedzUsuńPoza tym szczerze mówiąc, nie znoszę robić zakupów odzieżowych czy kupować butów. A jeśli już muszę, to kupuję niemal hurtowo, żeby mieć spokój na dłuższy czas. Jeśli chodzi o kosmetyki, to poza kremem po goleniu i szamponem praktycznie niczego nie używam — z pewnością żadnych pachnideł.
Ze snem miewam problemy, ale NIE wynikają one ze stresu. Mimo to staram się spać przynajmniej siedem godzin na dobę. Odżywiam się bardzo prosto, ale jednocześnie bardzo zdrowo: żadnego alkoholu, cukru, wysoko przetworzonych produktów czy fast foodów. Piję głównie polską „Muszyniankę” albo filtrowaną wodę. Kawę piję wyłącznie bezkofeinową i słodzę ją stewią.
Przyznaję, że trzymanie się takiej diety nie zawsze jest łatwe, bo sklepowe półki wręcz atakują nas smakowitymi i zazwyczaj niezdrowymi produktami. Jednak po pewnym czasie stałem się na te pokusy niemal całkowicie obojętny. Poza tym czuję się dziś o wiele lepiej niż przedtem, a to jest najlepszą motywacją do dalszego trzymanie właściwego kursu.
Oczywiście daleko mi do doskonałości i nad wieloma aspektami swojego życia wciąż muszę pracować. Uważam jednak, że to, iż dostrzegam moje wady jest pozytywną rzeczą. Przynajmniej nie udaję przed sobą ani przed innymi, że wszystko jest idealnie.
To wszystko niby proste, a wiele osób tego nie dostrzega i nawet w planowaniu urlopu goni za czymś lepszym, większym...
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony, trudno dziś o spokój, relaks, gdy wszędzie tłumy i hałas, nawet na wsi.
jotka
I really like this reminder that a good life doesn’t always need to be packed with more. The little routines, quiet moments, nature, and simple joys are usually the things we remember most. This was a lovely read and honestly makes you want to slow down a bit.
OdpowiedzUsuńTemat idealny jak dla mnie. Od dawna celebruję swoją codzienność i cieszą mnie właśnie te drobiazgi.
OdpowiedzUsuńBo highlity mamy od czasu do czasu, a codzienne sprawy tworzą nasze życie.
U mnie ostatnio sprawdza się chodowanie zakwasu, pieczenie z niego własnego chleba, od lat już własne gotowanie i dbanie, żeby moje otoczenie dawało mi wytchnienie i odpoczynek. :)
Na stres - dbam o moje roślinki na tarasie, oraz bardzo dużo tańczę :)