piątek, 17 kwietnia 2026

Odkrywcy nowych dróg 9 - Co kryją oceaniczne głębiny?

Czy wiecie, że niemal 71% powierzchni Ziemi pokrywa słona woda? Mimo wagi i zasadności eksplorowania tych zasobów, zbadano mniej niż 0,001% głębokomorskiego dna. Naukowcy często podkreślają, że łatwiejsze jest badanie powierzchni Marsa niż największych głębin. Dlaczego? Spróbujmy przyjrzeć się historii i najważniejszym osiągnięciom.

Pierwsze próby nurkowania i badania głebin morskich odbywały się w basenie Morza Śródziemnego. Polegało ono na nurkowaniu na wstrzymanym oddechu. Odławiano wtedy głównie perły i gąbki morskie.

 Opisany przez Herodota Scyllis (V w. p.n.e.) użył łodygi trzciny, aby oddychać pod wodą podczas ucieczki z niewoli perskiej.

Leonardo da Vinci ok. 1500 roku zaprojektował pierwszy system do oddychania pod wodą (zestaw skórzanych worków) oraz płetwy.

W XIX wieku, w latach 1872–1876 miała miejsce Ekspedycja HMS Challenger (była to korweta Royal Navy) położyła ona podwaliny pod nowoczesną oceanografię, badając głębiny za pomocą drag i włoków - narzędzi, które używa się do połowu z dna również dziś. Podczas tej czteroletniej podróży naukowej pokonano, prawie 70 tys. mil morskich, opisując 1700 gatunków nieznanych wcześniej stworzeń i zmapowano dno oceaniczne. Najbardziej znaczącym było jednak odkrycie Rowu Mariańskiego na Oceanie Spokojnym położonego na południowy wschód od Marianów w Mikronezji. Odkryto wówczas głębię oceaniczną, nazwaną na pamiątkę wyprawy i statku - Głębią Challengera. Na podstawie pomiarów z 1875 określono jej głębokość na ok. 8  km p.p.m.. Późniejsze badania z pomocą echosondy Kaiko z 1995r. - 10 911 metrów, a obecnie z pomocą zaawansowanych ciśniomierzy DSV Limiting Factor głębokości rzędu 10 928 – 10 994 m.p.p.m..


W 1943r. doszło do rewolucji w sposobie nurkowania i zapoczątkowali ją: Jacques-Yves Cousteau i Émile Gagnan - twórcy Aqua-Lung. Był to pierwszy skuteczny system pozwalający na oddychanie pod wodą powietrzem zawartym w butlach - scuba.

Rekord we freedivingu (nurkowanie na wstrzymanym oddechu) ustanowił Raimondo Bucher w 1949 roku, schodząc na 30 metrów.

Rekord nurkowania z butlą należy do Ahmeda Gabra, który w 2014 roku w Egipcie zanurkował na głębokość 332,35 metrów.

Ale wracając do głębi oceanicznych, w 1960 r. Jacques Piccard i Don Walsh dotarli na dno Rowu Mariańskiego batyskafem „Trieste”. Zejście trwało 5 godzin, a pobyt na dnie 40 minut.

Na dnie Rowu Mariańskiego panują ekstremalne warunki: brak światła, miażdżące ciśnienie przekraczające 1000 atmosfer (ponad 1000 barów), temperatura 1°C do 4°C a, w strefie hadalnej (głębinowej) funkcjonuje jedynie materia organiczna oraz życie w postaci bakterii i pierwotniaków.

Kolejne zejście należało do reżysera Jamesa Camerona (tak, tego od "Titanica"!). Cameron oceanograf - amator zbierał wtedy materiały do swego kultowego, oscarowego filmu. Zanurzył się on na dno Rowu Mariańskiego samotnie w specjalnie zaprojektowanym jednosobowym pojeździe - "Deepsea Challenger" przypominającym torpedę.

Najnowszy rekord należy do Victora Vescovo - biznesmena, odkrywcy i emerytowanego komandora U.S. Navy, który w 2019r. zszedł w łodzi podwodnej "DSV Limiting Factor"  na głębokość ok 10925 m. p.p.m.. Dodatkowo Vescovo jest zdobywcą wszystkich pięciu głębi oceanicznych na Ziemi. 

Zapraszam na film kanału Copernicus.


oraz spotkanie z Donem Walshem - pierwszym człowiekiem - zdobywcą Rowu Mariańskiego.





Czy ktoś z Was nurkuje? 
Jak myślicie, co jest największym zagrożeniem dla organizmów żyjących w oceanach?
Czy wiecie, że na wielkich głębokościach żyją czarne smoki, krakeny, wampirzyce piekielne i pożeracze kości? 

czwartek, 9 kwietnia 2026

Szukanie pozytywów i las jako lekarstwo

Wbrew codziennym przeciwnościom postanowiłam skupić się na pozytywach.

To nie są jakieś rewolucyjne kroki, ale u mnie się sprawdzają. Każdy w sumie intuicyjnie wyczuwa, co jest dla niego dobre. 

Zacznijmy więc od końca lub od początku - jak kto woli. Kolejność nie ma tu większego znaczenia.

-Posadziłam bratki w donicach i posiałam pierwsze warzywa w ogródku. Zamierzam w każdym nowym tygodniu zrobić coś pożytecznego wokół swego domu, tak aby w maju cieszyć się już ogarniętym podwórkiem.


- Upiekłam tort dla syna.  Dacie wiarę? Dwójka z przodu. 🫣 Kiedy to zleciało?


- Wróciłam do wcześniejszego wstawania. Jakieś pół godziny wcześniej wystarczy, by lepiej zorganizować swój dzień.

- Jeśli chodzi o organizację, to wiem, że jest ona absolutnie niezbędna. Muszę bardziej się przyłożyć do nauki młodszego dziecka, no i ... swojej, ponieważ zapisałam się na kurs z programu do obsługi księgowości.

- Po świętach powrót do codziennej aktywności jest absolutnie konieczny. Mimo iż są siłownie i mogę sobie ćwiczyć także w domu, to prawda jest taka, że najbardziej lubię to robić w terenie. Na szczęście zrobiło się coraz cieplej, ładniej i w związku z tym przyjemniej.

I żeby nie być gołosłowną wyszukałam ciekawostkę o wędrówkach po lesie.

W 2007r.  japońscy naukowcy ¹ opublikowali pracę na temat wpływu kąpieli leśnych (shinrin-yoku) na zdrowie. 

W badaniu wzięło udział dwunastu zdrowych mężczyzn w wieku od 35 do 56 lat. Badana grupa pochodziła z Tokio odbyła trzydniową (dwunocną) wycieczkę na tereny leśne. Pierwszego dnia mężczyźni spacerowali przez dwie godziny po południu po lesie; drugiego dnia spacerowali przez dwie godziny, odpowiednio, rano i po południu; trzeciego dnia badani zakończyli wycieczkę i wrócili do Tokio. Tam pobrano od nich próbki krwi i mieli wypełnienić swoje kwestionariusze. 

Po przebadaniu materiału okazało się, że ich wycieczka do lasu przyczyniła się do zwiększenia produkcji i aktywności podstawowych komórek układu immunologicznego spełniających ważną funkcję w walce z wirusami i nowotworami. Zwiększył się poziom perforyny i granzymy A i B oraz granulizyny w komórkach NK (z ang. natural killers), a obniżyły się poziom hormonu stresu (adrenaliny) u badanych mężczyzn.

Komórki NK to limfocyty wrodzonego układu odpornościowego, które stanowią pierwszą linię obrony organizmu.

Co ciekawe, badanie powtórzono po 7 dniach i 30.

Okazało się, że zwiększona aktywność NK utrzymywała się przez ponad 7 dni po podróży.

Z tego wniosek, iż kąpiele leśne zwiększają aktywność naturalnych zabójców i ekspresję białek przeciwnowotworowych u ludzi przyczyniają się więc do wzmacniania układu odpornościowego. Dodatkowo spacery w lesie redukują stres i poprawiają kondycję fizyczną.

Z pewnością takich dobrych stron jest jeszcze więcej. A kiedy Ty, drogi czytelniku, byłeś w lesie? Trzeba dbać o siebie! 😃






 


Przypisy:

¹ Autorzy: Q. Li, K. Morimoto, A. Nakadai, H. Inagaki

Tytuł artykułu: 

"Forest Bathing Enhances Human Natural Killer Activity and Expression of Anti-Cancer Proteins"

Czasopismo naukowe: International Journal of Immunopathology and Pharmacology

Nie wiem po co to komu, pewnie nikt nawet nie zechce tam zajrzeć. Blog to nie jest praca naukowa, ale wstawiłam te informacje, żeby nie było, że wyssałam sobie te informacje z palca.

sobota, 4 kwietnia 2026

Krótka rozprawka o człowieku, który uratował świat

    Po obejrzeniu i przeczytaniu porcji dziennych wiadomości, stwierdziłam, że ludzkość osiągnęła właśnie poziom krytyczny. Co sprawia,  iż kieruje się obecnie instynktem przetrwania, jak tytułowe lemmingi w kultowej grze z lat 90-tych . 

No a później zaczęłam sobie przypominać, myśleć i analizować, że to przecież nie tak. Wiedzie nam się obecnie całkiem szczęślwie i dostatnio. Dzięki ogromnemu postępowi w medycynie, żyjemy dłużej i zdrowiej. Rozwój technologii  sprawił, że warunki mamy wygodne: elektryczność, kanalizacja i bieżącą woda to przecież nie luksus, a norma. No i jest cała masa urządzeń, które ułatwiają nam codzienne funkcjonowanie, takie jak: pralka, zmywarka, lodówka, wiatropiec oraz czarodziejskie garnki. Jest internet, który pomaga utrzymać kontakt z rodziną i przyjaciółmi, pomaga w nauce i w rozwoju pasji. W większości rozwiniętych państw nauka jest bezpłatna i  obowiązkowa do 18 roku życia. Nie zawsze tak było. Ktoś o to zawalczył, wdrożył, zaplanował...
A najgorszy był chyba XX wiek, kiedy doszło do dwóch wojen światowych i licznych mniejszych konfliktów o charakterze lokalnym oraz pojawiły się reżimy totalitarne. 
W okresie zimnej wojny doszło do incydentów, które o mały włos uratowały planetę przed wojną nuklearną. 
Po raz pierwszy podczas kryzysu kubańskiego Wasilij Archipow 27 października 1962 r.  uratował świat odmawiając zgody na wystrzelenie torpedy z głowicą nuklearną z radzieckiego okrętu podwodnego B-59. Do kolejnego incydentu doszło 26 września 1983 roku, kiedy Stanisław Pietrow, podpułkownik ZSRR, zaniechał wykonania procedur i w ten sposób złamał służbowy protokuł, gdy radziecki system monitorowania "Oko" błędnie wykazał, że USA wystrzeliły w stronę Związku Radzieckiego rakiety z głowicami nuklearnymi i w ten sposób jako kolejny bohater uratował świat przed III wojną światową.
Nie należy więc widzieć w funkcjonowaniu społeczeństw samych minusów, narastającej agresji i głupoty.  Tyle, że na arenie międzynarodowej ciągle brakuje nam porozumienia. Niby staliśmy się bardziej cywilizowani, a przecież nadal funkcjonuje dawny rozkład sił. Mam tu na myśli postkolonizacyjne i imperialne wpływy. 
Czy żyjemy więc, jak założył Leibniz, w najlepszych z możliwych światów? Czy jest jeszcze wiele do zrobienia?
Odrzućmy stwiedzenie, że kiedyś było lepiej. Nie było. To złudzenie, ponieważ pamięć często zaciera wspomnienia negatywnych emocji, pozostawiając beztroskie obrazy z dzieciństwa.
Nie zmieniło się tylko to, że cały czas potrzebujemy superbohaterów i wzorców do naśladowania. W naszym kręgu kulturowym za zbawcę świata i ludzkości uważa się Mesjasza (z hebrajskiego Messiah - znaczy namaszczony, pomazaniec). W Chrześcijaństwie jest nim Jezus Chrystus. Wyznawcy Judaizmu wciąż czekają na swojego zbawcę z rodu Dawida, który zrealizuje boski plan i ocali ludzkość. Natomiast muzułmanie oczekują, co ciekawe, ponownego przyjścia Chrystusa, który w czasach ostatecznych ma stoczyć walkę z Antychrystem i ostatecznie go pokonać.

Nie obawiajcie się jednak. Nie jestem teologiem i nie mam kompetencji, aby tłumaczyć Słowo Boże. Zainteresował mnie jednak motyw Zbawcy, ponieważ pojawia się często w popkulturze. W literaturze rosyjskiej, np.: u Dostojewskiego w powieści "Bracia Karamazow", gdzie postacią chrystusową jest Alosza, albo w "Idiocie" - książe Myszkin. U Bułhakowa w "Mistrzu i Małgorzacie" pojawia się sam Jeszua Ha-Nocri - duchowy przywódca i myśliciel. Mickiewicz  w III cz. "Dziadów" nazwał Polskę -  Chrystusem Narodów. 
W tym kontekście postać Jezusa funkcjonuje często jako wyrocznia etyczna, skonfrontowana ze słabościami współczesnego świata oraz jako archetyp bohatera poświęcającego się dla dobra ludzkości.
Ale postać chrystusowa pojawia się również w kinie. Zekranizowana powieść "Diuna" Franka Herberta ukazuje losy wybrańca - Paula Artrydy. 
Willem Dafoe w "Ostatnim kuszeniu Chrystusa" jest bardziej ludzki niż boski.
Do tego chciałabym dodać jeszcze nowość w kinach - film "Projekt Hail Mary" na podstawie książki Andy'ego Weira o tym samym tytule,  w którym nauczyciel fizyki Ryland Grace został (wbrew swojej woli) wyznaczony do misji ratowania świata. Urok osobisty i otwarty umysł jest niewątpliwie ogromnym atutem, by  zdobyć sprzymierzeńca w postaci przedstawiciela obcej cywilizacji, poznać i ocalić inne światy i galaktyki. Co ciekawe, w tym wydaniu to nie przepowiednie, a błyskotliwy umysł decyduje, kto jest wybrańcem. Wieszczę tej produkcji ogromny sukces.
I myślę sobie, że brakuje nam dobrych wiadomości i przykładów, choć łakniemy ich jak kania dżdżu. Media zostawiają nas wstrząśniętymi negatywnymi informacjami, tragediami oraz narastającymi konfliktami z obawą o przyszłość i całą masą pytań, bez rozwiązań i odpowiedzi. A ja umyślnie i przekornie pytam się, jak można normalnie funkcjonować w ciągłym stresie i zagrożeniu?

Kto dziś ocalił Twój dzień? Co sprawiło, że życie nabrało barw i uwierzyłeś/uwierzyłaś w drugiego człowieka?


Spokoju, pokoju i refleksji w Święta. Pozdrawiam 🤗 


 

poniedziałek, 30 marca 2026

Park Stanowy Starved Rock w poszukiwaniu wiosny

Nasz dystrykt szkolny rozpoczął właśnie spring brake, czyli tygodniową przerwę wiosenną. Wybraliśmy się zatem do mojego poblisku parku stanowego Starved Rock State Park w poszukiwaniu  wiosny .
Pogoda była bajeczna. Parking zatłoczony, szlaki pełne turystów. Na początku odwiedziliśmy Visitor Center, gdzie można poznać historię parku i obejrzeć ekspozycje.




Pierwszymi Europejczykami, którzy spotkali ludność tubylczą byli: traper Louis Jolliet i ojciec Jacques Marquette.




Francuski odkrywca René-Robert Cavelier de La Salle zbudował na skale Starved Rock na brzegu rzeki Illinois Fort St. Louis. Osada stała się centrum handlu futrami.



Po raz pierwszy udało mi się obejrzeć film o historii parku w niewielkiej sali kinowej.




Podobają Wam się takie plakaty w stylu vintage?




A tutaj ranger Filipiak ostrzega, by nie zbaczać ze szlaku i nie wspinać się na skały. 😉


Nagrodą za trud były jak zawsze widoki.










Czy rozpoznajecie i umiecie nazwać przedstawione poniżej wiosenne kwiaty?















środa, 25 marca 2026

Garfield Park Conservatory

Kiedy czasy niespokojne, warto się udać w miejsce, w którym można odnaleźć równowagę i wytchnienie. 

Dziś zwiedzicie ze mną Garfield  Park Conservatory i przylegające do niego ogrody. Oranżeria powstała w 1908r. z połączenia trzech mniejszych parków i należących do nich oranżerii. W ten sposób stała się największym zimowym ogrodem w USA. Zaprojektował go duński imigrant i wybitny architekt krajobrazu- Jens Jensen na wzór stogów siana na Środkowym Zachodzie USA.  Obiekt obejmuje obszar 4,5 hektara wewnętrznych ogrodów, które z małymi wyjątkami na prace renowacyjne, nieustannie cieszą oczy zwiedzający już ponad 100 lat. 
















 Tą niezwykłą cieplarnię, Jensen nazwał "sztuką krajobrazu pod szkłem”. Zawiera ona ogrody tematyczne, a do najważniejszych z nich można zaliczyć: Fern House, Palm House oraz Desert House. 

Paprociarnia (Fern House)









Paprocie to jedne z najstarszych roślin na świecie. Mimo legend nie posiadają kwiatów, lecz rozmnażają się poprzez zarodniki. Budowa ich liści sprawia, iż paprocie pochłaniają  dźwięki i wodę. 
Istnieją od ponad 350 mln lat. Pamiętają epokę dinozaurów, a nawet (wiem, że trudno w to uwierzyć) czas przed nimi.









Palmiarnia (Palm House)

Palmy to prawdziwe giganty. Największe okazy sięgają nawet 60 metrów wysokości. Niektóre gatunki są mrozoodporne. Uważa się je za "drzewa życia",  ponieważ dają pożywienie, olej, opał, liny, buduje się z nich schronienie oraz łodzie. Palma wielkanocna symbolizuje wjazd Jezusa do Jerozolimy, oznaczający triumf, męczeństwo oraz Zmartwychwstanie. W tradycji ludowej przypisywano jej moc ochronną.
., , .













Ogród pustynny (Desert House)

Sukulenty to mistrzowie przetrwania. Wykształciły bardzo długie korzenie, ograniczyły do minimum parowanie z liści, stały się "ekspertami" w magazynowaniu wody. Do przetrwania wystarczają im krople mgły lub rosy. Nazywa się je roślinami dla zapominalskich, gdyż łatwiej je przelać niż zasuszyć.







W szklarniach cały czas uprawia się rośliny na potrzeby chicagowskich parków.





Muszę przyznać, że wizyta w Garfield Park Conservatory przyniosła mi wiele radości, zachwytów i inspiracji. Warto odwiedzać takie miejsca. Żałuję tylko, że tak późno je odkryłam. Jaka to frajda przenieść się zimą w tropiki. 🌴🌵🌺