sobota, 9 sierpnia 2014

Przemyślenia na szlaku



Kiedy opuścisz swój dom i zaczniesz szukać swojego miejsca na ziemi. Kiedy opuścisz swoje osiedle, wieś lub miasto i udasz się w nieznane, na samym początku wiele rzeczy może wydawać się dziwne i obce. Niemal wszystkiego musisz  się uczyć od nowa i pytać jak dziecko. Wydaje ci się, że ludzie są jacyś inni: inaczej wyglądają, mają inne obyczaje, jedzą inne potrawy, zachowują się całkiem odmiennie niż twoi znajomi. Niekiedy możesz nawet zatęsknić za tym co było kiedyś i chcieć wrócić. Ale czas mija. Czas ma taką właściwość, że wiele spraw wyjaśnia, a ty zaczynasz sobie radzić z nową rzeczywistością. Z czasem inni ludzie stają się całkiem zwyczajni, a ty łapiesz się na tym, że uczestniczysz w ich życiu, a oni w twoim. Nagle okazuje się, że ani człowiek, ani miejsce, w którym żyjesz nie jest już obce. To jest twój nowy dom. Każde jedno miejsce, które poznajesz może nim być, choćby przez chwilę. Poniżej zdjęcia z podróży przez Indianę.
















wtorek, 5 sierpnia 2014

Jaskinia Mamucia

W zeszły weekend odwiedziłam największą pod względem długości jaskinię świata - Jaskinię Mamucią. W przybliżeniu, system korytarzy, a jest ich aż 5 poziomów dochodzi do 600 mil długości (965 km!) i zajmuje znaczną część stanu Kentucky (tj.3 hrabstwa). Znajdują się tam podziemne rzeki: Echo i Styks oraz kilka jezior, występują też gatunki zwierząt, których nie znaleziono nigdzie indziej. W podziemiach mieszka kilka rodzajów nietoperzy, salamandry jaskiniowe, świersze jaskiniowe a także bezokie ryby i krewetki.  Cud natury wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO odwiedza rokrocznie blisko 2 miliony turystów i jest jedną z największych atrakcji stanu Kentucky znanego z produkcji burbonu, stadnin i wyścigów konnych w Louisville.
Ciekawostką jest, że w jaskini odnaleziono pozostałości obecności prehistorycznych ludzi, ale nigdy nie odnaleziono szczątków mamutów, a jej nazwa nawiązuje raczej do jej olbrzymiej wielkości. Mimo to znajdują się tam skały pochodzące z czasów dinozaurów (a nawet starsze), a w niedalekiej odległości, a mianowicie w Big Bone Lick State Park - blisko Union w Kentucky, odnaleziono wiele egzemplarzy mamuta włochatego, mastodontów, a także liczne skamieliny i inne pozostałości ery dinozaurów.

 Poniżej kilka zdjęć z wycieczki. Spośród kilku możliwych, również bardzo ekstremalnych, gdzie z czołówką na głowie przeciskasz się między skałami  i taplasz w błocie w głąb i wszerz jaskini, wybraliśmy trwającą 2 godziny "Domes and Dripstones Tour". Proszę spojrzeć na zdjęcia łaskawym okiem, gdyż były robione bez flesza i w pośpiechu.




"The Frozen Niagara"






A tutaj trzy świerszcze jaskiniowe miały swoje posiedzenie.

niedziela, 27 lipca 2014

Chicago Botanic Garden IV - Woda w ogrodzie.

Są miejsca, które można odwiedzać co rok. Moim ulubionym jest ogród botaniczny. W tym magicznym miejscu czuję się jak w rajskim ogrodzie. Kaskady kwitnących kwiatów, zapachy, kształty i kolory przyprawiają o zawrót głowy. Jest wiele zakątków, w których można odpocząć i poczuć się częścią natury.
Tym razem chciałam zaprezentować aranżacje akwenów wodnych w ogrodzie. 















poniedziałek, 30 czerwca 2014

Kolorowe królestwo

Mój ogród z roku na rok się powiększa, a trawnik kurczy. Ostatnio staram się inwestować w kwiaty wieloletnie. Czasem uda mi się z kimś zamienić, zbieram i przechowuję nasiona, jesienią wykopuję cebulki i bulwy na zimę, albo sadzę kwiaty wczesnowiosenne. Co roku muszę projektować swój ogród na nowo. To przecież żywy twór, świątynia duszy, zacisze, ustronie... Nie ma nic przyjemniejszego niż patrzeć, jak rośnie, kwitnie i owocuje.

Ismena robi zawsze wielkie wrażenie.



Liliowce są niezwykle łatwe w uprawie. Polecam je wszystkim początkującym.




Malwy pojawiły się u mnie dopiero na drugi rok od posiania.



Od kilku lat już  wysiewam "morning glory", czyli wilec, nie ma z nim żadnych problemów,
no może z wyjątkiem tego, że bardzo się rozrasta.


Co roku także sieję cynie z nasion zebranych jesienią.



Za to lilie 

i dalie zakwitły u mnie pierwszy raz.


Pierwszy raz też posiałam lawendę.


Posadziłam goździki,



i doczekałam się brzoskwinii. 

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Wianki

   W tym roku obchodziłam Noc Świętojańską bardzo tradycyjnie. 22 czerwca, w niedzielę, w  stadninie koni "Pistakee Bay Stable" nad jeziorem  Pistakee odbyła się impreza charytatywna, dla chorego 4 letniego Wiktorka. Fundacja "You Can Be My Angel" zbierała pieniądze na specjalistyczne leczenie dziecka we Włoszech. Wzruszałam się na każdym kroku, bo i akcja całkowicie słuszna i polskie tradycje i moc atrakcji dla małych i tych całkiem dużych: wianki, tańce przy muzyce folkowej, jazda konna, poszukiwanie kwiatu paproci, warsztaty rzeźbiarskie, loteria i przaśne jadło.