A skoro już, zaczęła nam się przerwa wakacyjna, wybrałam się i ja z moją małą wakacjuszką w poszukiwaniu śladów ludności tubylczej do Rockford w stanie Illinois. Wyszukałam sobie, że w miejskim parku znajdują tzw. effigy mounds - kopce ziemne, które rdzenni Amerykanie wznosili w celach rytualnych między 750 a 1400 rokiem n.e., czyli jeszcze w epoce prekolumbijskiej. Takie nasypy ziemne mają zwykle kształty zwierząt. Najbardziej znanym jest wąż z Serpent Mound w Ohio. Effigy mounds przedstawiają duże drapieżniki, takie jak niedźwiedzie, czy pantery, ale również jelenie, bizony, ptaki; w tym orły i jastrzębie oraz ptactwo wodne, zwierzęta związane z mitologią (thunderbird, water spirits), jak również zwierzęta wodne zamieszkujące te tereny, które prezentowałam na tym blogu we wpisie na temat Buffalo Rock State Park <click>.
Kopcom przypisuje się często znaczenie grzebalne, tak jak w Albany Mounds <click> , totemiczne, ochronne oraz astronomiczne, ponieważ zorientowane są często zgodnie z kierunkami stron świata i położenia ciał niebieskich, co wskazuje, że pełniły one rolę kalendarza ceremonialnego, określającego ważne wydarzenia dla społeczności: czas zbiorów i polowania.
Co ciekawe effigy mounds można znaleźć w pobliżu wielkich rzek (Mississippi, Illinois, Rock River) w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych i dotyczyły one Ludności Okresu Leśnego (Woodland People): Ho-Chunk (Winnebago) oraz Dakota i Iowa. Plemiona te łączyły łowiectwo i zbieractwo z wczesnymi formami rolnictwa.




















Witaj Moja Droga 🙂
OdpowiedzUsuńTo mówisz że u Was już po roku szkolnym? I do kiedy trwają wakacje? U nas wakacje dopiero za miesiąc.
Bardzo interesujące miejsce na początek laby wybrałaś. Domyślam się że w tym centrum Córcia dobrze się bawiła?
Życzę Wam udanych wakacji i mnóstwa fajnych wycieczek. Gorące uściski 😘
Do 12 sierpnia, a potem Witaj szkoło. 🫣🫡
UsuńO tak! Na drugi znów chciała do muzeum. 😄 Dziękuję I na pewno będziemy się starać, aby takie były. 🤗🫶
Szkoda że tak mało się zachowało . Ciekawe miejsce
OdpowiedzUsuńNiemal wszystko, co pozostawiła po sobie rdzenna ludność, było pozyskiwane i wytwarzane z naturalnego budulca, dlatego tak trudno znaleźć jakieś spektakularne artefakty. A już kiedy dotarli na te tereny europejscy osadnicy, to niestety nie przywiązywano do tych pamiątek wielkiej wagi.
UsuńZe mnie natomiast natura przekorna i ciekawska, więc to mnie akurat interesuje.😄😉 Serdecznie pozdrawiam! 🤗
Bardzo ciekawe miejsce o bogatej historii, pewnie się świetnie bawiłyście :) Szczególnie mnie zachwyciło to urządzenie imitujące trąbę powietrzną.. coś niesamowitego!
OdpowiedzUsuńZnalazłam, iż "tornado maker" działa dzięki połączeniu kontrolowanej pracy trzech sił fizycznych: ciągu pionowego, wiatru bocznego oraz mgły wodnej, które razem wiernie naśladują powstawanie prawdziwego tornada w atmosferze.
UsuńW rzeczywistości nie bardzo chciałabym się spotkać z prawdziwym, ale na wystawie dla dzieci to co innego. Dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam serdecznie. 😄😉
Szybko nastała już przerwa wakacyjna. Ależ to dla mnie ciekawostka. Takie miejsca mają duszę i potrafią rozpalić wyobraźnię.
OdpowiedzUsuńTo był bardzo krótki rok! Dopiero co wysłałam moją córcie do szkoły (jak ja to wtedy przeżywałam!), a już trzeba myśleć jak zapełnić jej czas wakacji. Uwielbiam wiedzieć i postanowiłam zbierać takie miejsca, przygody i ciekawostki. Zawsze na imprezach zaskakuje wszystkich znajomością okolicy. 😄😉
UsuńLindo parque. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńMuchas gracias. Te mando un beso. 🤗
UsuńDziękuję za wspomnienie śladów dawnych Indian no i świetną opowieść o początku świata.
OdpowiedzUsuńW Australii mamy wyjątkowe uczulenie na temat spuścizny Aborygenów, w USA chyba to marginesowy temat.
Życzę udanych wakacji, szkoda, że kończą się już w sierpniu.
Koncepcja świata, który powstaje, czy jest podtrzymywany przez gogantycznwgo żółwia, prócz rdzennych Amerykanów, ma swoje źródła w mitologii chińskiej oraz Hinduizmie. Nawet Terry Pratchett użył tego motywu w swoich książkach fantasy o Świecie Dysku.
UsuńDla niektórych marginesowy, a dla niektórych ważny.
I tak trwają prawie 3 miesiące. Mała zdąży zatęsknić za szkołą.
Bardzo ciekawa wycieczka. Jestem przekonana, że genialnie spędziłyście czas wśród takich atrakcji. Udanych wakacji!
OdpowiedzUsuńByło całkiem sympatycznie.😉😊
UsuńŚwietna wyprawa! I historia i wiedza i ciekawostki i jeszcze zabawa:) Intensywny i bardzo udany dzień. Przy okazji i ja dowiedziałam się czegoś nowego:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i życzę jeszcze wielu pięknych wakacyjnych wypadów 🤗😘
Witaj, mam nadzieję, że będę mogła zaprezentować więcej takich ciekawostek. Serdecznie pozdrawiam
Usuń🤗 🫶
Co za zbieg okoliczności — dziś czytałem Twój blog „Ślady Indian w miejskim parku w Rockford”, a zaledwie wczoraj, pracując nad jednym z moich przyszłych wpisów, pisałem o odkrytych w 1990 roku 37 dobrze zachowanych kopcach (kurhanach) w znanym mi poniekąd lasku pomiędzy Opatowem a Sandomierzem! Najstarszy z nich pochodzi z okresu około 2800–2300 p.n.e., natomiast najmłodsze datowane są na VIII–X wiek. Naprawdę niezwykły zbieg okoliczności!
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa historia — dziękuję za jej zamieszczenie — tym bardziej, że zawsze sądziłem, iż indiańskie „mounds” to przede wszystkim „burial mounds”, czyli kurhany i miejsca pochówku rdzennych mieszkańców Ameryki. Nie miałem pojęcia, że wiele z nich przybiera kształty zwierząt. Z przyjemnością odwiedziłbym takie parki, bo zawsze staram się poznawać i odwiedzać tego rodzaju pozostałości po dawnych mieszkańcach — niestety zachowało się ich stosunkowo niewiele. Podobne kurhany znajdują się również w Ontario, a widziałem je także w Minnesocie, m.in. w mieście Mound, którego nazwa pochodzi od kopców indiańskich zbudowanych przez Indian prehistorycznych.
Podczas moich wojaży na kanu po zatoce Georgian Bay przepływałem również obok wyspy Dead Island (Wyspy Zmarłych). Brytyjska pisarka Anna Brownell Jameson mijała tę wyspę w 1836 roku i wspominała o rozrzuconych na niej kościach oraz czaszkach, a także o indiańskich miejscach pochówku w innych okolicach. Z tego, co wiem, niektóre z tych miejsc nadal można zidentyfikować, jednak ich dokładna lokalizacja nie jest podawana publicznie, aby nie kusić „poszukiwaczy skarbów” i nie narażać tych historycznych miejsc na dewastację, tym bardziej, że te miejsca znajdują się na rzadko odwiedzanych terenach.
Mój sposób na przystosowanie do życia w USA to nauka, adaptacja i uprawianie ziemi oraz poszukiwania ciekawych historii związanych z miejscami w których jestem, byłam lub będę.
UsuńDobrze byłoby znać więcej takich opowieści.
Myślę, że w tę stronę powinnam iść; żeby być bardziej tu i teraz. Nie zaszkodzi dowiedzieć się. Niezmiennie kilka ciekawostek ubarwi codzienność i rozmowę. 👍
Ale świetna wycieczka 😍 Uwielbiam takie miejsca, gdzie spacer to jednocześnie lekcja historii i trochę podróż w czasie. Najbardziej zaciekawiła mnie legenda o Żółwiej Wyspie — piękna symbolika 😊 Szkoda, że tak niewiele tych kopców przetrwało do dziś, ale dobrze, że są ludzie i miejsca, które dbają o zachowanie takiego dziedzictwa. No i końcówka idealna — trochę historii dla mamy, trochę zabawy dla małej wakacjuszki 😄💚
OdpowiedzUsuńCześć Aniu! Fajnie umieć sobie znaleźć punkt zaczepienia; temat, czy atrakcję, a wtedy ekscytacja prowadzi nas sama.
UsuńLegend I baśni o żółwiach jest pewnie bardzo wiele, ale że tak nazywają Amerykę autochtoni do tej pory nie wiedziałam. Zawsze warto dowiedzieć się czegoś nowego. Serdecznoe pozdrawiam. 🤗🫶
Wycieczka bardzo interesująca, pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńDziękuję Gosiu, miło Cię widzieć, a właściwie czytać. 😉
UsuńBardzo lubię oglądać takie miejsca pochówku rdzennej ludności. A do takiego miejsca, które opisujesz później musiałabym zabrać samą siebie. W mojej rodzinie bliższej i dalszej nie ma żadnych małych dzieci. A tu gdzie teraz mieszkam - sami dorośli i emeryci...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie w weekend.
Witaj Enklawo! Dzieci rosną jak szalone i zmeniają się nagle w dorosłych.
UsuńZa niedługo i Was dopadną wakacje i kto wie, czy nie trzeba będzie się zorganizować. 😄 Fajnie jest połączyć zwiedzanie z zabawą.👍
Z tego co przeczytałam, to nasypy w kształcie zwierząt często nie zawierają pochówków, podczas gdy stożkowe lub wydłużone kopce częściej pełniły funkcję grobową.
Czyli te effigy mounds mogły pełnić funkcje religijne, totemiczne bądź ceremonialne. Dziękuję za odwiedziny.🤗
Wspaniały pomysł na wakacyjną wycieczkę🙂 Idealne połączenie lekcji historii na świeżym powietrzu z zabawą w muzeum. U nas do wakacji jeszcze trochę...
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu 🤗☀️
Wiem, ale zleci prędko. Już końcówka maja, a dopiero co się zaczął... Mam pomysł, żeby napisać cykl o dziwnych muzeach. 😃
UsuńAle to wszystko zostało pięknie przygotowane
OdpowiedzUsuńCiekawe, że niektóre kształty widać tylko z nieba.
UsuńWspaniały pomysł na wyprawę z dziećmi, jednocześnie miłe spędzenie czasu i dużo wiadomości, które przyswajają praktycznie mimochodem :)) Nauka przez zabawę :)) Córcia na pewno zaciekawiona i zadowolona z wyprawy.
OdpowiedzUsuńBardzo wcześnie u Was wakacje, nasze dzieciaczki jeszcze miesiąc muszą się męczyć... piszę męczyć, bo gdy już piękna pogoda i słońce przygrzewa, to myśli nie bardzo płyną ku książkom, bardziej ku boisku i zabawie ;))
Pozdrawiam ciepło, Agness:)