poniedziałek, 4 maja 2026

Odkrywcy nowych dróg 10 - zdobycie Mont Everest

 


Mount Everest - Himalaje -
 domena publiczna - Britannica


Pisałam już o wielkich odkryciach geograficznych, podróży Magellana do okoła świata, zanurzyliśny się w największą głębię oceanu, a dziś zapraszam na historię zdobycia najwyższego szczytu świata.  Tybetańczycy nazwali Mount Everest - "Sagarmatha  - "Bogini Nieba" oraz Czomolungma - "Bogini Matka Śniegu” lub „Bogini Matka Ziemia”. Dla przypomnienia, najwyższy szczyt świata ma 8848 metrów ponad poziom morza i jak podają źródła naukowe, w wyniku ścierania się płyt tektonicznych rośnie co roku 4 milimetry. Obecnie najwyższa góra jest mierzona ponownie, ponieważ jej wysokość mogła ulec zmianie w czasie trzęsienia ziemi z 2015r. Na szczycie panują ekstremalne warunki: temperatury spadają od 0 °C  do - 60°C., ze średnia -35°C,  wiatr może osiągać prędkość huraganu, (160 - 280 km/h, ciśnienie jest ekstremalnie niskie, przy czym tlen zawarty w powietrzu to jedynie 1/3 tego co oddychamy normalnie.  

Jak się okazuje oficjalni zobywcy z 29 maja 1953r. (godz.: 11.30 przed południem): Sir Edmund Hillary i szerpa Tenzing Norgay mogą nie być pierwszymi. Uznaje się ich za zdobywców, ponieważ brak jednoznacznych dowodów, by komukolwiek przed nimi to się udało.

Aby wejść na górę. śmialkowie muszą najpierw uzyskać pozwolenie od lokalnych władz, a następnie uiścić opłatę wstępu. Średni koszt tej przyjemności w zależności od strony wejścia waha się od około 30 000 USD do ponad 150 000 USD (ok. 120-600 tys. zł) za osobę w 2025/2026 roku. Szczyt najlepiej jest zdobywać na wiosnę. Podejście zajmuje około 40 dni. 

Grafika pokazuje jakie etapy musieli pokonać zdobywcy.



W wyprawie brało udział 15 członków załogi: wspinaczy, lekarz, operator filmowy oraz 20 szerpów, a także liczne zastępy tragarzy. Łącznie 400 osób. 

Po nieudanej próbie dwóch pierwszych wspinaczy: Tom'a Bourdillon'a i Charles'a Evans'a, przyszła kolej na Edmunda Hillary'ego oraz  Tenzing'a Norgay'a. Tuż przed atakiem spędzili bardzo mroźną noc w obozie szturmowym na wysokości 8500 mn.p.m na przełęczy South Col. Ruszyli na drugi dzień skoro świt przygotowani w butle tlenowe, sprzęt i odzież na finałowe wejście. Po drodze napotkali szczelinę, którą Hillary pokonał jako pierwszy i którą później nazwano na jego cześć - Hillary Step. W tym czasie Norgay go asekurował. Obaj dotarli na szczyt o 11.30 rano. Spędzili tam 15 minut. Zrobili pamiątkowe zdjęcia i zostawili ofiarę dla góry: słodycze i krucyfiks.

Edmund Hillary i Tenzing Norgay

Britannica  - domena publiczna


Po powrocie do bazy Edmund Hillary miał powiedzieć: "We finally knocked the bastard off." - "W końcu załatwiliśmy skurczybyka". Wiadomość o tym sukcesie dotarła do Londynu 2 czerwca 1953 roku, dokładnie w dniu koronacji Elżbiety II i wielu uznało to za dobry znak.

Trzeba pamiętać, że mimo iż na szczyt weszło dwóch śmiałków, to był to sukces całego zespołu.

Pytania:

1. Czy chodzisz po górach, a może się wspinasz?

2. Jakie najwyższe szczyty górskie udało Ci si zdobyć?

3. Z jakich życiowych osiągnięć jesteś dumny/dumna?

48 komentarzy:

  1. Witaj Kochana 🩷
    Ja jestem team morze, ale zdarza mi się być w górach. W zeszłym roku zdobyłam po raz pierwszy Śnieżkę. Weszłam tam z mężem na naszą 20 rocznicę ślubu.
    Co do zdobywania Mont Everest,to z jednej strony podziwiam śmiałków że tego dokonują a z drugiej nie rozumiem po co aż tak się narażać. Jak wiesz ostatnio przeczytałem książkę, co prawda fabularna,o tym jak bohaterzy książki zdobywali tą górę i nawet taka fikcyjna powieści pokazuje jak to trudne wyzwanie.
    Serdecznie pozdrawiam 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny pomysł na upamiętnienie ważnej dla Was daty. 🤗
      Pytasz, dlaczego ludzie tak ryzykują?
      Myślę, że z jednej strony jest to pasja, bo chodzenie po górach i wspinaczka wysokogórska naprawdę bywają uzależniające, z drugiej to chęć sprawdzenia się. Nie chciałam o tym pisać, ale góra pochłonęła ponad 300 osób w większości doświadczonych alpinistów. Natomiast sukces upaja. Wszyscy chcą mieć udział w sukcesie. Mimo to "Nasze największe chwały nie pochodzą z nigdy nieprzegrywania, lecz z podnoszenia się za każdym razem, kiedy upadamy.” – jakiś Warren Buffett (muszę spradzić kto to ;)).
      Pozdrawiam i życzę ciepłego i przyjemnego maja. 🤗🫶

      Usuń
  2. Niesamowita historia! Zdobycie takiego szczytu to nie tylko długie przygotowania, ale i ciężka praca wielu osób. Na dodatek są przecież różne nieprzewidywalne sytuacje, jak nagła zmiana warunków pogodowych.. szok. Lubię góry, ale bardziej wolę na nie patrzeć niż zdobywać :D Może dlatego, że sami mieszkamy na wys. ponad 430m n.p.m. i wdrapanie się tak na codzień pod tą górkę jest dla mnie wyzwaniem haha :D Z okna mogę podziwiać Chełmiec!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam, ale mam nadzieję, że jak odwiedzę Polskę następnym razem, to odwiedzę również Sudety. Mam bratanicę, która mieszka we Wrocławiu, więc może się kiedyś zdarzy, skoro się marzy.😉😊 Serdecznie pozdrawiam.🤗🫶

      Usuń
  3. Trafiasz w bardzo mi miłe tematy :)
    O wspinaczkach na Mt Everest czytałem już w 1952 roku i wiadomość o zdobyciu szczytu przez zespół Hillary Tenzing przyjąłem bardzo emocjonalnie.
    Moje doświadczenia - lata szkolne spędziłem w Kielcach, rwałem się w góry, ale najwyższa - Łysica - mierzyła 611 m.
    Dopiero w wieku 21 lat odwiedziłem Zakopane i przewędrowałem sporo tatrzańskich szlaków, ale na Rysy nie wszedłem.
    W 1979 roku jeździłem na nartach na Elbrusie - kolejka dochodziła do wysokości 3,847 m.
    W 2006 roku, razem ze szwagierką, zrobiliśmy 12-dniową wycieczkę dookoła Mt Blanc. Nie wchodziliśmy na wielkie szczyty, podziwialiśmy je z bliska.
    Kolejką wjechaliśmy na Aiguille du Midi - 3,848 m - stamtąd jest podobno najlepszy widok na Mt Blanc.
    No a w Australii wszedłem na tutejszy najwyższy szczyt - Góra Kościuszki - 2,228 m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to się cieszę! Fajnie jest spojrzeć z różnych punktów widzenia na interesujące nas tematy.
      W Tatrach może nie przeszłam tak wiele, ale Śpiącego Rycerza zaliczyłam.😄 Poza tym głównie Bieszczady, w Stanach Pikes Peak (4267 m.n.p.m) w Górach Skalistych.
      Zdobycie Elbrusa to imponujące osiągnięcie. Mont Blank to moje niespełnione marzenie. A Góra Kościuszki tym bardziej! Jesteś człowiekiem obytym, światowym... Cieszę się, że komentujesz mojego bloga. Pozdrawiam serdecznie. 🤗

      Usuń
    2. Nie chcę się chwalić, ale dotarłem do dwóch najwyżej położonych zaludnionych miejscach w Ontario: w Dundalk i w Foymount 😁😁😁

      Usuń
    3. Warto bywać, nowe doświadczenia rozwijają. 👍

      Usuń
    4. Zapomniałem dodać, że te miejsca znajdują się na imponujących wysokościach -- 526 m n.p.m. oraz 523 m n.p.m.🤣

      Usuń
    5. Oczywiście wszystko teraz można sprawdzić. Poczucie humoru Cię nie opuszcza. Obecnie jestem na 218 -224 m.n.p.m. Bardzo miłe miejsce. Jest gdzie kajakować.😊😄

      Usuń
    6. *Właściwie powinnam napisać kanuuować, bądź uprawiać canoeing.

      Usuń
  4. Ileż ciekawostek. Ja podziwiam ludzi, którzy lubią zdobywać góry. Mnie przeraża zimno w tamtych miejscach i kapryśna pogoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykłym ludziom trudno sobie nawet wyobrazić jak ciężko jest tam oddychać i jak trudne mogą być warunki atmosferyczne, a co dopiero zdobywać szczyt?
      Pierwszego w historii zimowego wejścia dokonali Polacy – Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki (17 lutego 1980 roku). Od tamtej pory tylko 15 osobom udało się powtórzyć ten wyczyn zimą.

      Usuń
  5. Niedawno po raz wtóry obejrzałam dramat 'Everest', opowiadający o tragicznej wyprawie z 1996 roku.
    Lubię góry. Najwyżej wlazłam na Teide i Etnę. A tak poza tym to codziennie wspinam się na szczyt wstając z łóżka😉
    Pozdrawiam majowo☀️🌷

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam zaproponować filmy i książki na ten temat, ale samo wejście okazało się tak ciekawe, że pomyślałam, iż każdy kto chce, może sam sobie je odszukać.
      Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa. Nie każdy dzień jest taki sam. Czasem trzeba nam słowa otuchy.
      Serdecznie i ciepło Cię pozdrawiam.🤗🫶

      Usuń
  6. Na mapie wygląda to zupełnie inaczej, niż na szlaku, a temperatury i wiatry robią swoje. Podziwiam wszelkich ekstremalnych zdobywców, czy to głębiny, szczyty czy bieguny.
    Jeszcze niedawno chodziliśmy po górach, parę szczytów zaliczyliśmy, teraz zostały nam dolinki i mniejsze wzniesienia, cóż życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam zaskoczona, kiedy okazało się, że samo zejście z Mount Everest zajmuje od 1 do 2 dni. Jednak przystosowanie do warunków klimatycznych tam na górze i sama wspinaczka jest bardzo wyczerpująca, a trasa w górę niezwykle trudna.
      Ja lubię góry, ale każdy wie najlepiej, na co może sobie pozwolić. Natomiast nie warto rezygnować z podróżowania i wędrowania na własnych warunkach. Ale Ty to przecież dobrze wiesz, Joteczko. Serdecznie pozdrawiam. 🤗 🫶

      Usuń
  7. Pierwsze zdobycie Mount Everestu na zawsze pozostanie jednym z najbardziej ikonicznych wydarzeń w historii ludzkości. Podziwiam nie tylko zdobywców tego szczytu (choć dziś jest to przedsięwzięcie znacznie łatwiejsze i w dużej mierze skomercjalizowane), ale przede wszystkim prawdziwych alpinistów. Oglądałem wiele filmów dokumentalnych o wspinaczkach, zwłaszcza zimowych, i brakuje mi słów, by wyrazić dla nich admirację. To, czego dokonują, wydaje się wręcz przekraczać ludzkie możliwości.

    Odpowiedzi:

    1. Tak, za młodu intensywnie chodziłem po górach — głównie po Beskidach i Gorcach. Nie wspinałem się jednak, przede wszystkim z powodu silnego lęku wysokości.

    2. Najwyżej, dokąd dotarłem pieszo, była prawdopodobnie Babia Góra (1725 m n.p.m.), i to Percią Akademików — co było dla mnie dość traumatycznym przeżyciem. Na Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.) wjechałem kolejką. Z kolei będąc w USA, zdarzało mi się poruszać (samochodem, niestety) drogami położonymi na wysokościach powyżej 10 000 stóp (3048 m n.p.m.).

    3. To trudne pytanie, ale nawiązując do wcześniejszych punktów, za jedno z moich większych osiągnięć uważam zdobycie czterech Górskich Odznak Turystycznych (GOT) PTTK: Popularnej, Brązowej, Srebrnej i Złotej. Nawiasem mówiąc, wkrótce zamieszczę na moim nowym blogu więcej opisów na ten temat — zdecydowanie było warto go założyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Znam to z autopsji.
      Moja druga połowa boi się wysokości w górach, natomiast nie ma żadnego problemu z lataniem. U mnie jest zaś odwrotnie. Nad przepaścią kurczowo trzymam się ścieżki i idę naprzód, nie przepadam za to za oddawaniem steru komu innemu nawet w samolocie. Tłumacze sobie wszystko racjonalnie, ale jest ciężko.🫣
      Faktycznie w Stanach są takie drogi, że czasem skóra cierpnie. Stosuję wtedy tę same zasadę. Trzymam się drogi i staram się nie patrzeć w bok.😁😆
      3. Przypomniałeś mi Jacku, że całkiem niedawno kibicowałam jednemu blogerowi, który zdobywał Koronę Beskidu Wyspowego "Beskidzkie Wyspy". Takie sprawdzenie się w terenie jest czasem bardzo potrzebne.

      Usuń
    2. Z lataniem też nie miałem problemu, nawet myślałem o zrobieniu licencji na samolot, ale jakoś mnie to nie pociągnęło, szczególnie, gdy kolega przy lądowaniu rozbił częściowo samolot, wraz ze mną w środku.

      Polskie góry, w szczególności Beskidy, wspominam z dużą łezką w oku-były przepiękne!

      Na tych drogach na szczęście prowadziła moja przyjaciółka, która kompletnie nie ma lęku wysokości. Ona zresztą nigdy mi nie pozwala prowadzić jej samochodu, co zresztą jest świetnym układem.

      Usuń
    3. Uczyłeś się latać? To ciekawe!
      Myślę, że i do wysokości i latania można przywyknąć. Czasem boimy się czegoś czego nie znamy, dopóki sami tego nie poznamy od podszewki.
      Życzę jeszcze wielu takich ciekawych przygód i pozdrawiam.🤗

      Usuń
    4. Nie uczyłem się-jedynie miałem taką "introductory lesson", instruktor mnie chciał zachęcić na wzięcie kursu. Trzeba opanować dużo technicznego materiału z książek, głównie mnie to zniechęciło (i bardzo dobrze).

      Pozdrawiam!

      Usuń
    5. Rozumiem, każdy ma swoją drogę i predyspozycje. Nie każdy może być pilotem, niemniej jednak uczyć się warto.

      Usuń
  8. No wlasnie - do dzis nie jest pewnym czy Hillary i Tenzing zdobyli szczyt czy nie - jako pierwsi. Kraza plotki iz wczesniej tubylcy to zrobili.
    Niemniej to byl niesamowity wyczyn. A gdy sie porowna ze wspolczena technologia wspinaczki i wszelkich pomocniczych udogodnien wtedy niedostepnych........
    Dzisiaj na szczyt wedruja setki ludzi powodujac ....korki na trasie a takze zasmiecajac ja.
    Uwielbiam gory, bardziej niz oceany, moim zyciowym marzeniem bylo miec dom z widokiem na gory.
    Moje wspinaczki to Tatry, Beskidy gdy jeszcze mieszkalam w Polsce, tutaj wedrowalam raczej u podnoz gorskich a na te bardzo wysokie wjezdzalam kolejka - czyli nie mam wielkich osiagniec alpinistycznych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze wędrówki po górach też się liczą.☺️😉
      Próbowanie się z samym sobą i podziwianie świata z wysoka od zawsze dostarczało ludziom wiele emocji.
      I odkąd pamiętam zastanawiały mnie te linie z Nazca. Po co one właściwie komu potrzebne?

      Usuń
  9. Podziwiam wszystkie osoby, które decydują się zdobywać tak wysokie szczyty. Ja raz byłam na wycieczce, w trakcie której wjeżdzało się na wysokość ponad 4000 m.n.p.m i już wtedy po wyjściu z pojazdu nie mogłam złapać oddechu ze względu na rozrzadzone powietrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to dlatego wspinacze tak długo zostają u podnóża góry, żeby się przystosować do warunków. Wyszukałam, że są dwie główne takie bazy obie na wysokościach 5150 m.n.p.m. i 5364 m.n.p.m. obie drogi nazwane odpowiednio Północna (od strony Tybetu) oraz Południowa (od Nepalu).
      Myślę, że w tak skrajnie trudnych warunkach można przeananlizować i przewartościować własne życie.
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam. 🤗

      Usuń
  10. Najwyższy szczyt jaki zdobyłam to Kasprowy Wierch i Giewont, cieszyło mnie już samo chodzenie po górach.
    A wiesz, coś mi się kojarzy, że jakaś duża grupa została jakiś czas temu uwieziona w Himalajach na skutek złych warunków atmosferycznych i to nie była ekspedycja.
    Nawet jeden z moich kuzynów pojechał do Tybetu.
    Ja teraz najlepiej czuję się na terenach nizinnych i nadmorskich.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dobrze znalazłam, to lokalne władze wysłały wtedy pomoc i wspinaczy ewakuowano. Jeśli przychodzi huragan i załamanie pogody wszędzie może być niebezpiecznie. W Himalajach łatwo dostać hipotermię i chorobę wysokogórską, gdyż powietrze jest rozrzedzone.
      A co kuzyn robił w Tybecie? 🤔
      Widok morza uspokaja, ale trudno jest pływać z powodu fal. Morze jest nie do ogarnięcia. Trzeba mieć respekt. To prawdziwy żywioł. Do tej pory głębiny skrywają tajemnice.

      Usuń
    2. Co robił w Tybecie? Nie wiem dokładnie, bo się z nim ostatnio nie widziałam, ale to taki człowiek, który chce wszystkiego spróbować. Na co dzień ciężko pracuje w dobrej firmie, a jak ma trochę czasu wybiera ekstremalne sporty.

      Usuń
    3. Prawdopodobnie musiał odpocząć od codzienności. Ja bym się zapytała, co tam robił. 😀 Zawsze mnie ciekawiły i ciekawią takie egzotyczne podróże. Dobrego weekendu.🤗

      Usuń
    4. A może egzotyczną podróżą jest też wyprawa do Nowego Jorku? Od nas to tak daleko...Właśnie wczoraj przeżywałam lot moich dzieciaków czyli córki, zięcia i wnuczki. Wystartowali po 12 naszego czasu i po 10 godzinach ( 17.00 Waszego czasu) dotarli do Nowego Jorku. Przed 22.00 przyszła do mnie informacja, że "Orzeł wylądował".

      Usuń
    5. Dobrej Niedzieli Ci życzę!

      Usuń
    6. Ojej! Ale fajnie! .Ciekawe jak im się spodoba "The Big Apple"?
      Podróż barzo długa i daleka. Będzie co wspominać!

      Usuń
  11. Pomyśleć, że teraz są kolejki na takie szczyty!
    Kiedyś, to był niewiarygodny wyczyn.
    Podziwiam takich zdobywców!
    Ja lubię góry, ale te niższe i jedynie Śnieżkę dwa razy zdobyłam😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze podobała mi się nazwa najwyższego szczytu w Karkonowszach. Przyjemnego weekendu Edytko.🤗

      Usuń
    2. To taka bajkowa nazwa... Jak królewna!😊
      Wzajemnie! I dla Ciebie wszystkiego miłego!

      Usuń
    3. Nazwa pochodzi od faktu, że przez większość roku Śnieżka pokryta jest śniegiem. Czy znasz inne legendy o tym szczycie?

      Usuń
  12. Szok, że ktoś wpadł na pomysł, aby tam wejść. Teraz są tam kolejki do zdobycia szczytu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro innym się udało, to znaczy, że można. 👍

      Usuń
  13. Wspaniałe osięgnięcie, to zdobycie szczytu. Dowiedziałam się kilku rzeczy z Twojego wpisu - dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oglądałem na pewno jeden film o zdobywaniu mt everst - bodajże z Jake Gylenhallem.

    150 tyś? Za wejście? Ho ho biznes się kręci.

    Ogólnie ja słyszałem, że teraz tak są zrobione trasy tam, że ludzie normalnie w kolejkach stoją żeby "zaliczyć" najwyzsza gore swiata. To nie to samo co na początku bylo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się skąd się biorą te ceny, ale chodzi chyba o cały serwis towarzyszący przedsięwzięciu: samo zezwolenie od rządu nepalskiego ok.40 tys. zł, dochodzi do tego kaucja za śmieci, opieka szerpów, pobyt w obozie, sprzęt, wyżywienie, butle z tlenem, pomoc w nagłych wypadkach i to wszystko w dość skrajnych warunkach pogodowych i bardzo trudnym terenie.
      Ponoć wszystkie te udogodnienia dają możliwość bezpiecznego wejścia i zejścia z góry. Dzięki za komentarz, pozdrawiam

      Usuń
  15. Mnóstwo ciekawostek, które bardzo lubię czytać :)
    Wiem, że chodzenie po górach czy zdobywanie szczytów, to pasja!
    Każdy sukces wyzwala chęć do podejmowania kolejnych wyzwań ale...mam też sporo wątpliwości.
    Jesteśmy (my ludzie) już wszędzie i nie zostawiamy po sobie jedynie relacji z wypraw.
    Natura próbuje się bronić ale czy zwycięży? Trzeba wierzyć, że nie zniszczymy wszystkiego!
    Dobrego weekendu życzę 🤗🍀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że zwycięży! 💪Głównymi i najważniejszymi cechami natury są: cykliczność, różnorodność, samoregulacja, niezależność od człowieka i zdolność do regeneracji. Przyjemnego weekendu! 🤗🫶

      Usuń
  16. 1. Chodzę bardzo umiarkowanie.
    2. Żadnych spektakularnych, i dawno temu, jeszcze w liceum.
    3. A tu warto się zastanowić bo przecież coś mam na koncie osiągnięć....
    Uściski ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Ja bym chciała trochę więcej, ale moi wolą ciepły klimat i morze.
      2. Myślę, że widzę w tym pewien schemat
      3. Trzeba się chwalić, bo to samo nie przyszło. Istotne rzeczy bez wysiłku się nie wydarzają.
      Uściski.🤗😘

      Usuń