wtorek, 21 kwietnia 2026

Polecajki niepolecajki na kwiecień

Dziś zapraszam na kilka inspiracji z zakresu literatury i filmu.

 1. "Cudzoziemka" Marii Kuncewiczowej


To powieść psychologiczna. Róża Żabczyńska wychowana w Polsce, trafia na studia w Konserwatorium Muzycznym do Rosji, po studiach próbuje swych sił jako skrzypaczka w Warszawie. Wkrótce wychodzi za mąż i przeprowadza się na prowincję. Wszędzie  czuje się jednak wyobcowana, nieszczęśliwa i niespełniona. W młodości przeżyła zawód miłosny i przestała ufać mężczyznom. Nawet swego męża traktuje jak intruza. Najchętniej ucieka w świat muzyki.  Dla bliskich jest jednak oschła, wymagająca i zgorzkniała. Czy coś jest w stanie ją zmienić? 

2. "Rok 1984" George'a Orwella. Nowomowa, myślopolicja, cenzura, poprawność polityczna i czuwający nad tym wszystkim Wielki Brat. Partia zadbała o najmniejszy szczegół. Wytyczne z teleekranów,  zastępy szpiegów i  groźba ewaporowania trzymają społeczeństwo w ryzach. Lecz mimo wszechobecnej bylejakości i apatii, pojawia się zakazana przez system miłość jako wyraz buntu wobec nieludzkiej rzeczywistości totalitarnego państwa. Aż trudno uwierzyć, że  fikcja może być tak prawdopodobna. Książka, która zapisała się do kanonu współczesnej literatury pięknej i warto ją znać.


3. Dwie kolejne części Sagi o Ludziach Lodu Magrit Sandemo.


Tom 9 " Samotny" opowiada o losach Mikaela Linda, który żyje nie swoim życiem: żeni się z rozsądku i wybiera karierę wojskową tak jak jego przybrany ojciec, chociaż wcale tego nie chce. Na wojnie przeżywa załamanie nerwowe. Kiedy zostaje zwolniony ze służby, wyrusza z synem do Norwegii w poszukiwaniu swojej rodziny i korzeni.


Tom 10 "Zimowa zawierucha", w której Villemo o kocich oczach zakochuje się w Eldarze - mężczyźnie z mroczną przeszłością. Pod wpływem pierwszego uczucia opuszcza rodzinny dom i przyłącza się do powstańców.

Filmy:

1. "Projekt Hail Mary" plasuje się jak do tej pory na pierwszym miejscu w rankingach na najlepszy film 2026r. Podejrzewam, że będą Oscary! Bardzo cieszy mnie ten kierunek i świeżość jaki wniósł ten film do kina.

Ze swojej strony dodam jeszcze, że w kuluarach mówi się o nowej adaptacji prozy Andy Weira - "Artemis". W roli głównej ma zagrać Jenna Ortega.

2. "O chłopcu który ujarzmił wiatr" to ekranizacja powieści, ale też prawdziwa historia o chłopcu, który uratował swoją wioskę przed suszą i głodem. William mimo kłopotów finansowych i braku środków na dalszą naukę, wykorzystuje swoją wiedzę, by z odpadów znalezionych na wysypisku zbudować wiatrak i system nawadniający ziemię uprawną. 


3. "Cichy Don"

Adaptacja powieści, a raczej epopei narodowej, o tym samym tytule, za którą autor - Michaił Szołochow otrzymał Nagrodę Nobla. Film opowiada o losach Kozaka mieszkającego nad rzeką Don - Grigorija Melechowa. Życie głównego bohatera przedstawione jest na tle historycznych wydarzeń: I wojny światowej, walk o ustanowienie państwowości i rewolucji bolszewickiej. Jego losy komplikują się jeszcze bardziej, kiedy wplątuje się w romans z żoną sąsiada. Film pokazuje nam przywiązanie do ziemi, piękno przyrody doliny Donu i zwyczaje dońskich Kozaków. Ekranizację z 2006r. obejrzałam w dwóch częściach i dostrzegłam w niej cechy rosyjskiej literatury pięknej. Jest niedosyt! Trzeba szukać książki!



4. "Królowa szachów" - dokument Netflix z 2026r. Jak wiadomo, szachy to gra królów. Wymaga determinacji, ciągłej nauki i taktyki. "Królowa Szachów" to histora młodej arcymistrzyni z Węgier - Judit Polgar, która w swojej karierze rozegrała mnóstwo meczy, stając się najmłodszą arcymistrzynią w historii. Bardzo emocjunujące były jej mecze z jej idolem z dzieciństwa - Garii Kasparowem. Ten dokument pokazuje, jak trudno jest kobiecie w dyscyplinie zdominowanej przez mężczyzn, która na każdym kroku musi udawadniać swoją wartość. Ale jak mówi nasza bohaterka: "Grunt to dziś być lepszym niż wczoraj. A jutro spróbować być jeszcze lepszym. Nigdy się nie poddawać. I zawsze walczyć do samego końca."



100 komentarzy:

  1. Z Twojej listy wybieram "Cudzoziemkę" Już od dawna chcę ją przeczytać i " Cichy Don".
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że "Cudzoziemka" była na półce w moim domu rodzinnym. Wróciłam do niej, bo jakoś instynktownie potrzebowałam się z nią zmierzyć, ponieważ też czasem odczuwam podobny rodzaj wyobcowania.
      Jeśli chodzi o "Cichy Don" to gdzieś mi mignęła recenzja książki, w której autor zaliczył ją do najlepszych z przeczytanych, więc gdy zobaczyłam, że film można zobaczyć w telewizji, zapragnęłam go zobaczyć. I muszę przyznać, że obejrzałam go z wielką przyjemnością.
      Według mnie to bardzo dobre wybory. Serdecznie pozdrawiam. 🤗

      Usuń
    2. Wiem, że na podstawie książki "Cudzoziemka" nakręcony jest film albo serial, ale wolałabym zacząć od książki.
      Pozdrawiam. U nas szykuje się zimny i deszczowy weekend, może trochę poczytam.

      Usuń
    3. Tak! Masz rację. Jest nawet na youtube
      ---》
      https://youtu.be/JUjn3pKR1DY?si=Dh58iLXXLvv9HQpt
      Spokojnego weekendu. Deszcz też jest potrzebny.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe rzeczy znalazłaś! "Cudzoziemka" i "Królowa szachów" to coś dla mnie, akurat mam świeżo wyrobioną kartę biblioteczną to będzie okazja się tam wybrać i poszukać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudzoziemka to miała charakterek! Podobno Maria Kuncewiczowa wzorowała tę postać na podobieństwo swojej matki. I powieść, którą stworzyła, była jej rozrachunkiem z przeszłością.
      Myślałam, że nie ma wyrazistych bohaterek w literaturze polskiej. A jednak są!
      "Królową szachów" polecam jak najbardziej.

      Usuń
  3. Z tej listy wybieram "Krolowa Szachow".
    Podrowienia dla Ciebie lacznie z zyczeniem milej pogody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szachy bardzo lubię, ale "Królowa szachów" uświadomiła mi jak wiele nauki jeszcze przede mną. Pogoda jest teraz idealna. Kwitną moje bzy. Za chwile konwalie... Grzebie sobie w o grodzie. Cud, miód, orzeszki.😆 Pozdrawiam serdecznie. 😘

      Usuń
  4. Witaj 🌼
    Z przedstawionych przez Ciebie książek w liceum czytałam Rok 1984. A tej cudzoziemki jestem ciekawa, kiedyś ją przeczytam.
    Filmów nie znam. Ale będę miała na sobie te tytuły gdy będę szukać czegoś do obejrzenia.
    Udanej końcówki tygodnia 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam "Folwark zwierzęcy" ale nie wiem, czy w podstawówce, czy w szkole średniej?🤔
      Zawsze jestem ciekawa filmów z polecenia. Na ogół mi się podobają. 👍

      Usuń
    2. Też miałam folwark zwierzęcy w szkole, na jutro pewno w liceum. A Rok 1984 sama dla siebie czytałam bo w liceum byłam z tych ambitnych 😉

      Usuń
    3. Lubię ambitnych!😉🤗

      Usuń
  5. Projekt Hail Mary widzieliśmy w kinie, świetny, bardzo nam się podobał, choć recenzje ma różne...
    O szachach polecam Gambit królowej:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoją opinię, ale ja sprawdzałam rankingi. Oczywiście znam "Gambit królowej". W tym dokumencie mamy prawdziwą królową. Warto zobaczyć. Polecam.

      Usuń
  6. Cudzoziemka w mojej ulubionej serii z Kolibrem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiście znam „1984” Orwella — przeczytałem tę książkę około 40 lat temu, a niedawno obejrzałem jej ekranizację. Warto dodać, że w roku 1984 powieść stała się bestsellerem.

    O „Cichym Donie” słyszałem z wielu źródeł, jednak ani książki jeszcze nie czytałem, ani filmu nie oglądałem — choć mam starszą wersję na DVD. Przyznam, że do filmów sowieckich, a nawet rosyjskich, podchodzę z pewną dozą sceptycyzmu.

    Z ciekawości zajrzałem na Wikipedię, aby dowiedzieć się więcej o „Sadze o Ludziach Lodu”. Niesamowite — aż 47 części! Jeśli mogę coś (być może w pewnym sensie podobnego) polecić, to „The Pillars of the Earth” („Filary ziemi”) Kena Folletta. Czytałem tę powieść po raz pierwszy w 1995 roku, a drugi raz dwa lata temu — i wciąż robi ogromne wrażenie. Wkrótce zamierzam sięgnąć po kolejną część cyklu. Cała seria obejmuje cztery tomy oraz prequel, a według Goodreads wszystkie utrzymują bardzo wysokie oceny (od 4,22 do 4,39 na 5).

    A na marginesie: ponad tydzień temu założyłem nowy, nieturystyczny i bilingwalny blog. Trochę pracy przy nim jest, ale daje mi to sporo satysfakcji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze przed ekranizacją " Roku 1984". Zawsze mnie tacy pisarze - wizjonerzy jak Orwell fascynowali.
      Wersja "Cichego Donu" z 2006r. bardzo mi się spodobała, widziałam też, że jest starsza wersja na youtube. I jest jeszcze serial. To nie wchodzi w rachubę. Ja na propagandę systemową jestem uczulona. Wydaje mi się, że ta historia ma wymiar uniwersalny.
      Jak uda Ci się zobaczyć, to daj znać jakie są Twoje refleksje.
      Tak, Saga o Ludziach Lodu ma 47 tomów, a nie jest jedyną jaką napisała Sandemo. Ciekawe ile opowieści zmieścić się może w jednej głowie.
      Wygooglałam, że jest miniserial "Filary ziemi" zrealizowany przez Netflix. Lubię sobie porównywać książkę i ekranizację. Kto wie, może wkrótce zobaczę?🤔
      Sprawdzę bloga i dziękuję za zaproszenie. 🤗

      Usuń
  8. Oglądałem jedną część miniserialu "Filary ziemi" i kompletnie nie pokrywał się z tym, co wyobrażałem sobie czytając tę książkę. Nawet nie pragnąłem zobaczyć pozostałych odcinków. Moim zdaniem, książką jest o stokroć lepsza. Szykuję na na przeczytanie następnej części, "World without end" ("Świat bez końca") i mam nadzieję, że nie będzie gorsza.

    Z pół godziny szukałem tego filmu gdy znalazłem, okazuje się, że jest to inny słynny sowiecki film "Tak tu cicho o zmierzchu" (ros. "...А зори здесь тихие"). Też warty obejrzenia-był nominowany do Oskara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle tego nie neguję. Książka zazwyczaj jest lepsza od ekranizacji. Sprawdzę dostępność i dzięki za propozycję. 👍

      Usuń
  9. Ciekawa lista - poszukam kilku pozycji.
    Cudzoziemka, czytałem przed wielu laty z polecenia mojej Matki i nudziła mnie.
    1984 - bardzo słynna książka. Dowiedziałem się o niej podczas pobytu w Anglii w 1974 roku - w prasie zauważyłem nagłówki - za 10 lat będzie rok 1984 - czy przepowiednie Orwella się sprawdzą.
    Książka była niedostępna w Polsce, ale dotarłem do niej. Pierwsze wrażenie było bardzo dobre. Drugie już nieco zamącone, ale nadal uważam że to ważna książka, warta przeczytania.
    Cichy Don - za dłuuuuuga.
    Reszta Twojej listy to temat rozwojowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłeś za młody, żeby ją docenić. Tak jest niestety z większością lektur szkolnych, które są zmorą dla przeciętnego ucznia.
      A czy wiesz, że Gorge Orwell to pseudonim literacki autora?
      Zdecydowanie był wizjonerem. Dajmy na to te teleekrany. To wypisz wymaluj komórki! Wszędzie siatki szpiegów (kamery), cenzura i poprawność polityczna. Przewidział, że lewica będzie u władzy... Nie wszystko jest takie samo, ale wiele jest takich smaczków...
      "Cichy Don" to rzeczywiście długa książka. Zastanawiam się, czy warto się z nią zmierzyć?
      Na pewno warto się rozwijać.👍

      Usuń
    2. George Orwell - czytałem nie tylko 1984 i Animal Farm - więcej ==> https://poledownunder.blogspot.com/search?q=orwell
      Lewica u władzy - Orwell w latach 1930 miał "lewicowe skłonności" - udział w rewolucji Hiszpańskiej otworzył mu ozy na stalinowskie metody działania.
      Zaskoczeniem, nawet dysonansem w 1984 są dla mnie "proles" - to zupełnie nie pasuje do komunizmu w stylu ZSRR czy PRL.

      Usuń
    3. O proszę! Aż tak daleko się nie zagłębiałam. 😀
      I tak byłoby najlepiej - sprawdzić na własnej skórze własne poglądy podobnie jak Eric Arthur Blair. Oczywiście nikogo nie zachęcam do udziału w wojnie, ale... Już sympatyzowanie z tym nurtem kwalifikuje się do weryfikacji poglądów.
      Młodzi ludzie często, choć nie zawsze, popadają w pułapkę idealizmu i pragną zmienić świat, nie zdając sobie sprawy, że ich udział w tym przedsięwzięciu będzie nikły. W rzeczywistości zmienić możemy jedynie samego siebie. Tak pewnie było i w przypadku Orwella, który mógł sprawdzić własne poglądy w tak zwanym praniu. Przyznaję jednak, że socjalizm może wydawać się bezpieczny i atrakcyjny dla osób, które wrażliwe są na nierówności społeczne. Doświadczenie jednak pokazuje, że zabiera wolności obywatelskie, które są przynależne i niezbywalne. Dodatkowo zamiast wyrównywać szanse jednostrk, tworzy warstwy bardziej uprzywilejowane i te, które stoją na straży nowego porządku (aparat kontroli). W związku z tym jest własną antytezą i jest amoralny.
      Ale czemu? Proles (prole) to proletariat. Orwell czuł podświadomie, że zjednoczona masa ludzka może obalić socjalizm.

      Usuń
    4. Lech: „Lewica u władzy — Orwell w latach 30. miał ‘lewicowe skłonności’; udział w wojnie domowej w Hiszpanii otworzył mu oczy na stalinowskie metody działania.”

      To bardzo ciekawa uwaga. Warto pamiętać, że ogromna większość późniejszych (powojennych) czołowych działaczy komunistycznych w Polsce i innych krajach Europy Wschodniej spędziła wiele lat w ZSRS. Tam nie tylko mogli poznać ten system od środka, ale często doświadczali jego najciemniejszych stron na własnej skórze (czasem dosłownie) — nierzadko tracąc przyjaciół, współpracowników, a nawet członków rodziny w wyniku czystek stalinowskich. A jednak, mimo tych doświadczeń, po powrocie do swoich krajów włączyli się w budowę nowego ustroju, popierali politykę stalinowską i przekonywali do niej innych.

      Zastanawia mnie ten mechanizm — na ile była to kwestia ideologicznego zaślepienia, na ile strachu, konformizmu czy zwykłego instynktu przetrwania. Być może istnieją opracowania z zakresu psychologii czy psychiatrii, które próbują wyjaśnić takie postawy — chętnie bym do nich zajrzał.

      Gdy w 1982 roku uczęszczałem na kurs języka angielskiego, pokazano nam animowaną wersję „Animal Farm”. Biorąc pod uwagę, że około połowy uczestników stanowili Polacy, a w grupie było też wielu Wietnamczyków, wywiązała się bardzo żywa dyskusja — te środowiska doskonale rozumiały przesłanie filmu.

      MaB: Przypuszczam, że ja również nigdy nie przeczytam „Cichego Donu”.

      Kilkanaście lat temu czytałem fascynującą książkę o sowieckim korespondencie wojennym, Wasiliju Grossmanie — postaci nietuzinkowej i tragicznej. Jest on autorem monumentalnej powieści „Życie i los” („Жизнь и судьба”), porównywanej przez niektórych krytyków do „Wojny i pokoju” Tołstoja. Dzieło to zostało w ZSRS skonfiskowane, jednak jego kopię na mikrofilmie udało się przemycić na Zachód, gdzie ostatecznie zostało wydane (po dalsze informacje odsyłam do Wikipedia). Udało mi się zdobyć tę książkę i przymierzam się do lektury — mam świadomość, że to wymagające, ale zapewne niezwykle wartościowe doświadczenie.

      Usuń
    5. @ "Cichy Don - za dłuuuuuga." @ "Przypuszczam, że ja również nigdy nie przeczytam „Cichego Donu”.

      A to panowie krótkie dystanse tylko? 🤔😆

      Usuń
    6. Wspominałem już kiedyś na którymś blogu, że w 2023 roku zabrałem ze sobą na wyspiarski biwak m.in. „Doktora Żywago” Pasternaka. To był niezbyt trafiony wybór! Już po kilkunastu stronach zaczęły mi się plątać postacie — mam wrażenie, że czytając tę książkę, należałoby robić notatki. Zresztą odsyłam do anglojęzycznej Wikipedii [„Doctor Zhivago (novel)”], gdzie znajduje się nawet „character map”, czyli swoista „mapa” bohaterów tej powieści. Na razie nie planuję do niej wracać — chyba zamiast tego obejrzę film, który od lat mam na DVD (dotąd odkładałem seans, licząc na to, że najpierw przeczytam książkę).

      Przy okazji — jednym z powodów, dla których przestałem sięgać po książki Stephena Kinga, jest ich objętość:

      • „The Stand”: 1 152–1 721 stron
      • „It”: 1 138–1 157 stron
      • „Under the Dome”: 1 072–1 074 stron
      • „11/22/63”: 849 stron
      • „Insomnia”: 787 stron
      • „Dreamcatcher”: 620 stron

      Dla porównania — „Wojna i pokój” Tołstoja liczy zwykle od 1000 do 1300 stron. A „Cichy Don” około 1500.

      Z drugiej strony swoistym rekordzistą jest „A Suitable Boy” Vikrama Setha, mająca +/- 1500 stron. Podobno jednak naprawdę warto ją przeczytać — według ‘Goodreads’ ma ocenę ok. 4,1/5.

      Nie twierdzę, że sama długość książki automatycznie mnie zniechęca. Zanim jednak sięgnę po tak obszerną lekturę, muszę mieć wewnętrzne przekonanie, że jest dla mnie interesująca i że coś wniesie do mojego życia. Dla przykładu — wspomniane wcześniej „The Pillars of the Earth” oraz „World Without End” Kena Folletta mają odpowiednio ok. 1100 i 1200 stron, a jednak ich lektura (a raczej dopiero pierwszej z nich) była zdecydowanie warta poświęconego czasu.

      Usuń
    7. Będę miała na uwadze, ale i tak w końcu wybieram to, co mnie aktualnie interesuje. 🤷‍♀️
      Widać, że lubisz liczyć.
      😆

      Usuń
  10. Czytało się swego czasu "Sagę o Ludziach Lodu". Nie mogłam się oderwać

    OdpowiedzUsuń
  11. Wstyd przyznać, ale ani 1984 ani Sagi o Ludziach Lodu nie miałam jeszcze okazji przeczytać :( Na Projekt Hail Mary wybieram się do kina wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem Twojej opinii i mam nadzieję, że podzielisz się swoimi wrażeniami.

      Usuń
  12. Przypomniałaś mi "Cudzoziemkę", którą czytałam już tak dawno, że chyba czas do niej wrócić.
    "Cichy Don" - przeczytać drugi raz chyba nie dałabym radę :)
    Ciekawe polecajki!
    Pozdrawiam cieplutko 🫶🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś chyba pierwszą osobą (na tym blogu), która czytała "Cichy Don". "Cudzoziemka" może spodobać się osobom, które spotkały kiedyś taką osobę jak Róża, albo interesują się literaturą i psychologią.
      Serdeczności 🤗🫶

      Usuń
    2. Mnie samej trudno w to uwierzyć:) Łatwo nie było i dlatego drugi raz jest raczej niemożliwy 😉

      Usuń
    3. Haha, będę miała to na uwadze. 👍😄 To jest właśnie cecha literatury wyższych lotów, że tak się człowiek zżywa z głównymi bohaterami i trudno o nich zapomnieć.

      Usuń
    4. Literatura rosyjska, to cała historia. Czytałam, bo musiałam być w temacie w czasie długich pogawędek z nauczycielką języka rosyjskiego( w szkole medycznej), która jednocześnie była dyrektorką szkoły i kochała się w tej literaturze.
      Słuchałyśmy Okudżawy i rozprawiały o bohaterach powieści różnych pisarzy... rosyjskich:)
      To było nawet ciekawe doświadczenie, no i miałam dobre zaplecze 😉
      Pogodnego i miłego weekendu życzę 😘

      Usuń
    5. Maminku zadziwiasz mnie z każdym komentarzem! Rosyjski, szkoła medyczna, literatura rosyjka. Lubię "Modlitwę" Okudżawy...
      I dobrze umieć się odnaleźć. Dziękuję i wzajemnie Maminku.🤗🫶

      Usuń
    6. Będąc na uniwersytecie, rozważałem zapisanie się na dwa kursy: jeden obejmował literaturę rosyjską (Tołstoj, Dostojewski), a drugi był poświęcony wyłącznie twórczości Sołżenicyna. W tej sprawie umówiłem się nawet na spotkanie z profesorem — bardzo sympatycznym Kanadyjczykiem, świetnie znającym język rosyjski.

      Od razu mnie uprzedził, że aby poradzić sobie na tym kursie, MUSZĘ zacząć czytać wymagane lektury już kilka miesięcy wcześniej — w przeciwnym razie czekałyby mnie poważne trudności. Ponieważ w tamtym czasie jednocześnie pracowałem i studiowałem, uznałem, że rozsądniej będzie zrezygnować z tych zajęć. Pomyślałem, że jeśli temat nadal będzie mnie interesował, zawsze mogę wrócić do tych książek na własnych warunkach.
      I rzeczywiście — z czasem przeczytałem bardzo wiele utworów Sołżenicyna.

      Usuń
    7. Nigdy nie przestawaj czytać/uczyć się i podróżować.

      Usuń
  13. Gdy czytałam 'Sagę o Ludziach Lodu" to pochłaniałam po 2 tomy, a czasem i więcej, naraz🙂 Są dalsze dwie sagi: "O czarnoksiężniku" i "O królestwie światła", w której spotykają się bohaterowie dwóch poprzednich i... Więcej nie zdradzę😉 Pozdrawiam serdecznie z Pragi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyprzedzajmy faktów! 🫣 Sandemo była niesamowicie płodna. Nie wiem, czy uda mi się przeczytać jej wszystko. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny. 🤗🫶

      Usuń
  14. O chłopcu, który ujarzmił wiatr obejrzałam już jakiś czas temu i bardzo mi się podobał.
    Ciekawa jestem jak bym teraz odebrała Sagę o ludziach lodu, którą czytałam w czasach kiedy zaczęła być wydawana, pamiętam listę chętnych w bibliotekach😀. Ja głównie wypożyczałam w mojej szkolnej bibliotece ale pamiętam, jak udało mi się wypożyczyć pierwszą część, którą przeczytałam zarywając noc a następnego dnia przekazałam już koleżance mieszkającej w bloku obok. Później moja mama zaczęła Sagę kolekcjonować co ułatwiło mi dostęp, tęsknie wyczekiwałyśmy obie kolejnych części.
    Serdeczne pozdrowienia z jesiennej niestety Europy. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciepła i ciekawa historia z dzieciństwa. Dobrze pamiętam szał na "Sagę o ludziach lodu". Jednak dopiero teraz mam okazję się z nią zapoznać. W związku z tym przypomniał mi się eternalizm - teoria która zakłada, że wszystkie czasy występują jednocześnie w czterowymiarowym wszechświecie. Gdyby tak było w rzeczywistości, to co było kiedyś dzieje się obecnie. Dla mnie dosłownie, gdyż powinnam była czytać sagę wtedy.
      Muszę Ci się przyznać, że robię to z prawdziwą przyjemnością i odpoczywam przy niej. Czasem trzeba i tak.

      Usuń
  15. Bardzo ciekawe polecajki!
    Cudzoziemkę czytałam dawno temu i może warto ją sobie odświeżyć😊
    Na Orwella zawsze miałam ochotę, ale coś jeszcze do nie go nie dotarłam...
    Sagą kusisz i to bardzo!😊
    Pozdrawiam serdecznie po dłuższej nieobecności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto? Ja chyba obejrzę sobie film w wolnej chwili, chociaż bez ciśnienia, ponieważ książka zawsze wypada lepiej.
      Orwell warto. Nawet żeby móc zabłysnąć w towarzystwie.😉😊
      Sagę traktuję jako odskocznie, ale może być frustrująca jeśli nie ma się dostępu do kolejnych części.
      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.🤗🫶

      Usuń
    2. Mam tyle w kolejce do czytania, że chyba do końca życia nie zdążę wszystkiego ogarnąć😊
      Ale przyznaję, że książka zawsze jest lepsza!
      😘😊

      Usuń
    3. To w sumie jest pocieszające. Wyobraź sobie, gdybyś wszystkie możliwe książki przeczytała. To by było straszne! A tak tyle ich powstaje rokrocznie, że zawsze jest coś do odkycia.😊😉

      Usuń
  16. Cudzoziemkę chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O Szołochowie.
    Zawistnicy zarzucają mu plagiat, ukradł archiwum(pamiętniki) Kriukowa i dostał Nobla za"Cichy Don". Ale jak się czyta! Prawie jak Babela, ale on też... . Komuniści nie szanują czyjejś własności.
    to była podobna historia, jak z"Popiołami" Ż., autor zdobył pamiętniki pewnego oficera napoleońskiego i ..., no solidnie się napracował.
    Historie powstawania pewnych książek i życiorysy ich"autorów" są nieraz o wiele ciekawsze niż te dzieła...,
    ale tematy i talenta, wyobraźnia pisarzy są naprawdę fascynujące-więcej emocji i propagandy niż... .
    Co do Orwella, to prorok jakiś? Był, zobaczył Soviety i mu się dzięki Bogu odwidziało. W Polsce wydano jego art. z gazet z czasów wojny w formie książkowej o grach wojennych(a może ulicznych?), czy cuś w ten deseń. Leży gdzieś zapomniana na półce..., podobnie, jak książki pisarzy, którzy przesiedzieli w łagrach co najmniej po kilkanaście lat. Bardzo ciężka lektura! Np. W. Szałamow i ten drugi na S.....cyn- ile tomów napisał...,
    Powróciłem do Burne'a, stare klasyki! No i czekam na Jana"Baba Jagę"(5) i Denzela W. ... .
    Emocje i fantazje w filmie, fakty, historia, merytoryka w książkach. No może o Carterze, Conanie, czyli czasy ho,ho
    miłych wrażeń czytelniczo-filmowychj...
    a.
    p.s. wpadło mi w oko nazwisko Wasilij Grossman, ale może to zbieżność nazwisk? Opisał pewną historię z Wilna..., no to ten pisarz ocenzurowany...

    OdpowiedzUsuń
  18. A wiesz skąd się wzięły podejrzenia o plagiaryzm? Szołochow kiedy zaczął pracę nad dziełem swojego życia miał zaledwie 2O lat. To budziło podejrzenia, bo skąd niby u tak młodego człowieka taka wiedza i rozmach? Pewnie do tego nie dotarłeś, ale w 1999 r. Rosyjska Akademia Nauk odnalazła zaginiony rękopis pierwszych trzech tomów, a w 2000 r. na podstawie analizy tekstu ustalono, że jest to dzieło samego Szołochowa.
    To samo z Żeromskim. Nie ma żadnej wiarygodnej ewidencji, że "Popioły to plagiat, natomiast są ślady, że autor pracował ciężko szukając materiałów źródłowych w bibliotece.
    Owszem, te historie są emocjunujące, ponieważ bazują na prawdziwych wydarzeniach. Prorok Orwell przewidział, że czerwona zaraza to zło... Ciężka lektura. Dosłownie.
    I ciekawe wybory książkowe. Jaki tajemny klucz do tej listy?
    Dziękuję i wzajemnie.
    ' Tak, polecono mi już jego książkę powyżej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ruskie archiwa skrywają niejedną(nie jedną?) tajemnicę, ale skoro RAS coś znalazł w archiwach - to jest to na pewno prawda...,
    dlatego użyłem słowa"zawistnicy"co do Szołochowa, bo oni też analizowali- tak, czy siak warto znać, żeby coś nie"coś"wiedzieć... a został jeszcze Pasternak z doktorem...
    Do ruskich archiwów wpuszczono(wyjątkowo!) niejakiego Irvinga(mam kilka jego pozycji), ale to co znalazł i pozwolono mu opublikować w końcu zaprowadziło go do więzienia, osobiste archiwum zniknęło, a jego książki nie mają wstępu...
    Także, nie każdy może grzebać(weryfikować)ruskie archiwa. Ja znam tylko jednego polskiego badacza(pisarza), któremu umożliwiono wejście do tajemnic(ograniczone)i mam tę pozycję. Było to jeszcze za czasów, kiedy działało polsko-ruskie "Memorandum"(sprawdzę prawidłową nazwę, ale nie wiem, czy jest zainteresowanie), a które Putin rozwiązał jakiś czas temu.
    Podobnie z Ż. Natrudził się... .
    Poleciłbym książki ruskich pisarzy, które czytałem(z 10 lat temu?), albo o nich samych co kto napisał:
    - M. Carrere o Limonowie.
    -Limonowa(ciekawy wątek wojenny na Bałkanach, kiedy spotkał się z reżyserem"Idy"(wtedy jeszcze korespondentem wojennym BBC). Inny wątek- po tej informacji zająłem się historią Lasek i Zakładu(uczył się tam mój niewidomy kolega). Ta kwestia zajęła mi kilkanaście m-cy, mam książkę o założycielce Zakładu itd, itd. A zaczęło się od tego reżysera od"Idy"...
    klucze do..., zaspokojenia zwykłej ciekawości, co w dobie internetów(przy książkach przysypiam)
    -i zaskakującą książkę M. Wellera"Samowar"(tylko dla dorosłych!), bo mnie zaskoczył. Za grosze w taniej księgarni kupiłem.
    Oczywiście wspomniałem o Sołżenicynie, bo jego tomy Archipelagu..., a nie omieszkałem zakupić"200 lat razem"(2 tomy), ale to lektura wyjątkowa. Wyjątkowa z punktu widzenia ruskiego wielbiciela Putina i Rosji.
    Mały kluczyk-patrz na nakład, bo chłam zalega nie tylko półki w super marketach...
    no i tego Janka Łyka obejrzę jeszcze raz, chyba?
    On zagrał w"Kto dzwoni?", czy puka? O takich dwóch"artystkach"filmik..., warto być wiernym!
    a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plagiatu nie udowodniono i Komitet Noblowski nie miał problemu, żeby Nagrodę Nobla przyznać. Ale faktycznie był to czas odwilży,
      Strasznie chaotycznie piszesz. Trochę mnie to drażni.
      Oczywiśvie, warto być wiernym. Jak się jest wiernym sobie, to nawet można być w życiu szczęśliwym, prawda?

      Usuń
  20. "Knock Knock".
    a,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa i co jeszcze?
      I tak będę czytać i pisać co mi się żywnie podoba. 😃

      Usuń
  21. To tytuł filmu podałem z tym aktorem w roli głównej..., po polsku-"Kto puka?". "Knock Knock"- ale Ty nie musiałaś przecież tego sprawdzać....
    Wzięłaś to do siebie? No, nieee..., ale domyślam się powodu, prawdopodobnie.
    I tu dojdę do pewnego sedna, książkowego...
    Czytelnicy ulegają coraz bardziej propagandzie(jest w każdej książce), wierzą co im wciskają pisarze, rzadko sprawdzają wiarygodność itepe. Z jednej strony wejdzie z drugiej fiuuu...
    Ale są ludzie(a są), którzy sprawdzają i łączą kropki, haha, o rety...
    Dlatego ostatnio zająłem się zjawiskiem"halucynacji AI"- szczególnie w książkach-historycznych, popularnonaukowych, podręcznikach i innej propagandzie(szczególnie lewackiej).
    Nobla dostał Szołochow, który walczył jak lew(Tołstoj?), żeby nie przyznali tej"nagrody"innym ruskim pisarzom(za poglądy inne niż komuchowe).
    Nie mam czasu na korekty(przepraszam)i nie korzystam z AI, ale mnie samemu jest ciężko siebie zrozumieć. Może za dużo kumaryny...?
    Pisz, pisz co Ci żywnie... - interesująco!
    Chodzi o wierność w tym filmie! Nie sprawdziłaś oryginalnego tytułu, ale nie...
    Czas odwilży? Chyba nie zaczniesz dyskursu?
    Tia..., tak jak w Polsce czas dekomunizacji..., nie znam się na polityce!
    Ale"Knock Knock"polecam dla kochających się małżeństw "dla panów i dla pań, esta, esta".
    a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę sprawdzać co mi się podoba. Nie wzięłam tego do siebie i nie wyobrażaj sobie zbyt wiele. To o czym piszesz, to się nazywa konformizm. A wiesz, że Szołochow początkowo walczył z komunistami? Ty to widzisz przez pryzmat swoich przemyśleń i doświadczeń, a pisarz z prawdziwego zdarzenia potrzebuje, żeby go czytano. Ot co! Nie zaczynam żadnego dyskursu. Znam swoje obowiązki.

      Usuń
    2. Niestety, moja wyobraźnia przekracza podstawowy poziom wiedzy ludzi średnio wykształconych. Bo jest dla mnie ważniejsza?
      Wyobraźnia znaczy sia.
      Być może, to o czym piszę zaliczasz do konformizmu, ale czy nim jestem/byłem?
      Pisarz, który pisał o przygodach starego rybaka na morzu, wojnie w Hiszpanii z faszystami był starym pijakiem, agentem KGB, ale przez pryzmat itd. No i go czytano-nawet obowiązkowo!
      Albo London. W życiu nie był na Alasce, nasłuchał się bajań traperów przy ognisku i każdy w podstawówce chciał mieć Białego Kła w domu po jego lekturze, ale większość miała pruchnicę i wszy-takie czasy...socjalistyczna edukacja i odziedziczenie mentalu sowietikusa.
      Popatrz, dziwne?..., nie, ale już druga Twoja polecajka(o Kunta-Kinte i chorym wenerycznie Kozaku)spotyka się z zarzutami plagiatu. No co z tego! Tylko mnie ciekawi, dlaczego nie czytając tych książek(niewątpliwie wybitnych!, to nie sarkazm)tak zawzięcie(?)bronisz tych pisarzy?
      Nie mam żadnych obowiązków(oprócz płacenia podatków, niestety)i dlatego przez ten pryzmat patrzę się na ludzi, którzy je mają- i szczerze im zazdroszczę! To to abnegacja, może...
      skąd ta agresja? o Szołochowa?a gdzie on walczył i kiedy z tymi komunistami? a może z bolszewikami, czy mienszewikami? w tamtych czasach to podobnież tych bojowników dzielili na czerwonych i białych. Taka ruska Ameryka..., obie krwawe...
      pisałem kiedyś prezentację o Marksie, ale nie zostałem marksistą, bo się okazało, że został zaliczony(przez komunistów?, a może trockistów?)do pozytywistów i już.
      jak Zefir...
      a.

      Usuń
    3. ale, jak Ci się może zechce?
      polecę książki(i nie tylko)Tyrmanda, podobnież pisarza autentycznego(!). Pisał w Polsce i w Stanach - a poza tym kochał jazz, łyżkę i chodził w czerwonych skarpetkach. Kiedyś na takich wołali - bikiniarz.
      no, tymczasem...
      odpocznij od mojego słowotoku, a ja w krzakach namyślę się, czy TU wrócić.
      Bo chcesz mnie pognać - nie należę do grupy...
      tolere
      a.

      Usuń
    4. Dziękuję, będę miała na uwadze. Rozumiem też po części Twoje wybory i cieszę się, że mogę dyskutować z osobami tak oczytanymi.
      Mam jednak wrażenie, że tak do końca to Ty nie wiesz o czym jest "Cichy Don", co więcej wcale nie chcesz się dowiedzieć. No cóż, masz do tego prawo. Nikogo na kole za poglądy nie będę łamać. Dla równowagi wstawiłam "Rok1984" i to mam wrażenie mówi samo za siebie. Kunta Kinte nie polecałam jeszcze, tylko pisałam, że się przymierzam do czytania "Korzeni". 😄
      Staram się zrozumieć pisarzy i ich motywy postępowania. Tak zwyczajnie po ludzku. Zgodnie z zasadą nic co ludzkie... Nikomu laurki nie wystawiam. Bronię jedynie powieści. 👍Pewnie tego nie zrozumiesz... A może?🤔 Jaka agresja? Czujesz presję?
      Pisałeś prezentacje na temat Marksa? I tak bez żadnej refleksji to zostawisz? Jaki byłby nasz świat, gdyby w XIX w. nie pojawił się marksizm, no a później komunizm?

      Usuń
    5. Rozumiem, "Cichy...", i "Rok..", taka homeostaza
      literacka..., jest wybór, bez narzucania swoich poglądów.
      Szołochow był w mojej klasie(ale nie w szkole!)lekturą obowiązkową, także...nasz "los człowieka"zakochanego w książkach nie był taki straszny. Aż przyszedł"Jeden dzień z życia..."i wszystko się wywróciło.Rąbek prawdy o Rosji i Rosjanach(90 mln ofiar?w imię ideologii-w tym Szołochowa i innych propagandzistów piszących ku chwale ZSSR). Wystarczy sięgnąć do"Archiwów Mitrochina"i takiej książeczki"E(I?)migranci", ale można się rozwinąć w tym szperactwie. Tem bardziej w dobie internetów, ale trza filtrować.... I ja to lubię czynić, jechać do dedalusa i uczynić zakup kilku reprintów itd..., no. książki is maj lav...
      Presja jest tylko u tych, którzy nie czytali książki, a sugerują się recenzjami krytyków, znawców literatury i reklamą..., ale mi się zdaje? No, bo czy ktoś słyszał o prof. Trznadlu, Masłoniu, albo zna perturbację z wydawaniem książek Mackiewicza? Albo czytał historię w wykonaniu jego brata, zna Łojka, a może Hłaskę? No raczej nie, bo obecnie są inne tryndy w cytelnictwie i jestem tam, gdzie powinienem być- czyli w archiwach, w niszach literackich i jest mi dobrze. Kiedy wszystko gra z hemostazą, to robię wszystko, żeby ją zakłócić- i to jest poza zdrowym rozsądkiem. Pora ruszyć, wypogadza się...
      a.
      Refleksja była, ale chodziło o porównanie twórczości, poglądów i życia Marksa z J. J. Rousseau..., inny aspekt.
      Pan Professeur doszedł do wniosku, że samo rozbieranie na części pierwsze manifestu, czy recenzji o utopijnym wychowaniu Emilka pana Jakuba R., to za mało! No i wziął nas za szare komórki...

      Usuń
    6. pisarka Z. Kossak-Szczucka napisała książkę, która w szkołach wojskowych w Stanach stała się(prawie)lekturą obowiązkową. Ang. tytuł"Blessed are the Meek"..., a dla równowagi po latach ukazała się książka Kosińskiego- prawie, jak podręcznik traktowana...
      Pani Zofia żyła w wielkiej chwale do końca swoich dni, niezłomna, no, a pan K. skończył dość fatalnie, mimo sławy...
      Popatrz, z jednej strony patriotka, pisarka autentyczna i nieskazitelna(działalność)-praktycznie zapomniana, z drugiej mańki pisarz-ale w jego przypadku, to lepiej zamilczeć. Ciekawie opowiadali o nim Głowa(książka), jak i jego partnerka od"Papaja". Czytałem zarówno K. , a dla odzyskania równowagi psychicznej książkę pani Siedleckiej...
      no i jestem w miarę zdiagnozowany(INR)...
      a.

      Usuń
    7. Bądźmy pragmatyczni. Żadna tam homeostaza, czy planowane zamiary, ale akurat te książki były dostępne i uznałam, że warto je znać. "Cichy Don" za sprawą kiedyś posłyszanej opiniii oraz filmu Bondarchuka. Sama historia powstania tej ekranizacji to ciekawa opowieść.
      Zachęcam Cię , bo warto czasem spojrzeć na dany temat z obu stron, ponieważ poszerza to nasze horyzonty.
      Nie odpowiedziałeś na moje pytania o refleksję. Profesor dotknął czułego (szarego) punktu? Pewnie się spieszysz/ albo nie chcesz wiedzieć/lub dokonałeś już rachunku zysków i strat na korzyść gospodarki wolnorynkowej.
      Argument o ludobójswie i represjach jest bardzo mocny - nie sposób go podważyć, ale czy to cała prawda?
      Parszywa komuna wypowiedziała wojnę z analfabetyzmem i zmusiła społeczeństwo do nauki. -Edukacja umożliwiła bystrzejszym osobnikom awans społeczny.
      -Zadbała o zdrowie - służba zdrowia stała się powszechna.
      - Zurbanizowała i zindustrializowała zrujnowane po II wojnie światowej państwo.
      - Propagowała aktywizację zawodową kobiet.
      Czy te kierunki byłyby możliwe, gdyby nie scentralizowana władza, jeden słuszny plan i rozpisany budżet?
      Trudno powiedzieć, ale pewnie nie.
      I tu pojawiają się hocki klocki, bo widzisz na Zachodzie też stosowano interwencjonizm państwowy i dalej stosowane są instrumenty fiskalne, aby gospodarka nie upadła, w walce z bezrobociem i żeby nakręcić koniunkturę w czasie kryzysu.
      A najciekawszy w tym wszystkim jest fenomen Chin. Chiny od kilkudziesięciu lat sterują swoją gospodarką i urosły w potęgę technologiczną, gospodarczą i militarną.
      Archiwa skrywają niejedną tajemnicę, ale życie bywa ciekawsze, bo nie zawsze jest tak, jak nam się wydaje, że powinno i wiele czynników trzeba połączyć, aby gospodarka działała.

      Usuń
    8. Wolny rynek, to się skończył z końcem pierwszej wojny światowej, podobnież.
      Profesor(socjolog religii po UW)nie był zbyt zachwycony moimi wypocinami, bo głównie oparłem się na dziełach prof. M. Poradowskiego(co prawda ukończył tylko Sorbonę i znał zarówno dzieła Marksa i J.J.R. w oryginale), ale dyskursu nie było. Bo nikt nie czytał Poradowskiego, a większość, wiadomo na czym bazowała?
      Refleksja jedna, to taka, że Marks poparł któreś tam powstanie w Polsce, ale nie wspomniał, kto je finansował i komu przyniosło korzyści.
      A co do J.J.R., to miał dobre pomysły odnośnie wyborów społecznych(w Szwajcarii się ten system sprawdził?), ale w Polsce uprawniona do głosowania była tylko szlachta(nie pamiętam ile % ludności-25%,aż?). Nie wspomniał tylko, kto będzie liczył głosy(Stalin jeszcze się chyba nie urodził). W systemie wyb. J.J.R. chłopstwo nie miało głosu(bo nie wiedzieli, że są Polakami?), a to podobna sytuacja do obecnego biernego prawa wyborczego..., to refleksje...
      O PRL-u i zaletach ustroju socjalistycznego, i tzw. demokracji ludowej, sprawiedliwości społecznej to nie chce mi się wracać, chociaż to były moje(prawie)najszczęśliwsze dni w życiu.
      Przyznam się(przedawnione)w pewnym okresie swojego żywota byłem złodziejem książek. Nie oparła się ani Biblioteka Narodowa, ani British Cuncil, ani żadna wystawa książkowa. Robota na zmówienie(dwójkowa). Ksiądz mi wybaczył, zadając tylko jedno pytanie-synu dlaczego kradłeś? Dla wiedzy proszę księdza. Zanim sprzedaliśmy fant, musieliśmy przeczytać książkę. Wspólnik był po archeologii śródziemnomorskiej, znał języków ze cztery(grekę, łacinę), to dyskusje trwały po niejeden świt i łykali my tę wiedzę na 10 piętrze...
      Jeśli chodzi o działanie gospodarki, to mam na rozkładzie Średniowiecze(kupiłem parę pozycji). Konkretnie; jak przebiegał handel niewolnikami(od Skandynawii, Europę, Azję, aż po Afrykę, handel wołami(zza wschodniej granicy)łącznie z trasami handlowymi, uprawa i handel urzetem(kolosalne zyski!). Czyli w zasadzie powstawanie najważniejszego czynnika w gospodarce w tamtym okresie czasu. Oczywiście, wojny, podboje i zdobywanie nowych terytoriów- one najbardziej wpływały na rozwój ...i cywilizacji.
      Zimno, naszła mnie refleksja - zostaję w domu do maja...
      a.

      Usuń
    9. Ciekawa jestem, czy wiesz z jakiego powodu świętuje się 1-go maja? Wielu ludzi jednak nie wie...

      Usuń
    10. zobaczę, czy na temat pierwszego maja napisał coś K. Kautsky..., zwany"papieżem marksizmu". Dostępna jest również pozycja tegoż"papieża"o komunizmie w starożytności i średniowieczu. On też odnosi się do gospodarki wg Marksa...
      1 maja - w kościele, czy na ulicy?
      Ooo! Za PRL-u to było fajne święto! Rzucali rożne rarytasy, były tańce i popijawa..., lody i pączki (Kiełbasa zwyczajna po 40 zł-podpowiada mi mój Dziadek i wino po 19 zł. Ja Mu czytam Twoje notki i niektóre komenty), oczywiście po zdaniu szturmówek i portretów..., niektorzy chyłkiem szli pomodlic się za Robotnika, ale nie za Pstrowskiego, czy z Żelaza..., a może to było 3 maja - pyta Dziadek.. . Dziadek trzyma w szufladzie Order Budowniczego od Bieruta, który dostał w spadku po Ojcu. Ten po zrobieniu tzw."małej matury"(przedwojenna podstawówka)awansował na kierownika sklepu GS na wsi i w rubryce pochodzenie, jego dzieci pisali-inteligenckie. Później za Gierka, za pochodzenie chłopskie, czy robotnicze dostawało się dodatkowe ponkta na studia, akademik i stypendium. No i..., wyrosła w PRL - inteligencja pracująca...
      Drugi pradziadek urodził się w Chachył-Goł(sprawdzę w jego dowodzie), ale wtedy o Chinach, czy o Mandżurii nic nie gadał...
      słuchał Wolnej Europy, a wszystkie łachy wieszał na drzwiach, a kordłę(tak mówił)na parapecie okiennym. Głowę zakrywał kocem, bo pod pierzyną się dusił. Po wojnie zachorował na gruźlicę(która podobno wraca). Taka jest prawda! A jak nastały kartki..! Wtedy co bystrzejsi to się dorabiali fortun i awansowali z czasem na prezesów spółek polonijnych z ograniczoną karalnością...
      a



      Usuń
    11. Pozdrów dziadka i opowiedz mu o tym, że w Chicago robotnicy strajkowali, żeby mieć 8 godzinny dzień pracy i to na ich pamiątkę teraz sobie grillujecie i wyjeżdżacie na majówki.

      Usuń
    12. Kto ma ośmiogodzinny dzień pracy, ten ma… i pięciodniowy tydzień pracy. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że sporo ludzi pracuje po 12–14 godzin dziennie, nierzadko przez siedem dni w tygodniu.

      Różnica polega na tym, że dawniej stereotypowy „kapitalista” stał z batem nad biednym, wygłodzonym robotnikiem i zmuszał go do długiej, wyczerpującej pracy. Dziś sami bierzemy z banku kredyt hipoteczny na 25–30 lat, kolejny kredyt na samochód, a potem każdego ranka dobrowolnie pędzimy do pracy i sami poganiamy się i biczujemy własnym batem.

      Cóż za genialny system — presja zewnętrzna została zastąpiona presją wewnętrzną.

      Usuń
    13. Ale! Zawsze jest wybór - można zostać banitą i abnegatem jak się tego bardzo chce. I nie jest to wcale rzecz nowa. Już Thoreau w swojej najsłynniejszej książce: "Walden, czyli życie w lesie" pisał o zniewoleniu wewnętrznym krytykując ludzi, że są niewolnikami swej pracy, opinii publicznej i konsumpcjonizmu. To był XIX wiek! Abolicjoniści walczyli wówczas o zniesienie poddaństwa, rasizmu oraz formy pracy przymusowej.
      Wydaje się, że temat jest wciąż aktualny.

      Usuń
    14. Dziękos od Dziadka!
      Ale mi powiedział, że jego kuzyn miał w gdzieś strajki w Chicago. Stał pod kościołem św. Jacka(w Jackowie)-bo miał zawsze wolne od pracy i był łamistrajkiem. On chciał coś dzieciom do gara wrzucić, to tyrał po 16 godz. - a komunistyczno-mafijne związki zawodowe organizowały strejki...
      potem się rozgadał o "cioci unrra", na kigo mu gril, jak na kiełbasę nie było. Starą puszkę"UNRRY"spod łóżka wyciągnął i pokazuje stare szpargały. Robotnicy w Chicago w 1884 r chcieli tylko 8 godz. pracować? Lenie! W Polsce domagali się pracy i chleba! Chleba. Tu streikowali z innych powodów... To nie Ameryka.
      Zresztą w tym Chicago to ciągle streikują, płacą im? Wg Bureau of Labor Statistics w 2018 roku strajkowało 485 tys. ludzi(nie tylko robotnicy).
      Dziadek pamięta o Tobie i wyszperał tytuł książki McCormika"Narodziny Europy. Korzenie gospodarki europejskiej". Wmówił sobie, że jesteś zainteresowana w tym temacie. Będzie szukał dalej, ja go znam...
      Kto nam wmówił te bzdury o"pracy", że uszlachetnia, jest naj... i w ogóle. Kto?
      Wyzyskiwacze! Człowiek w dobie dobrobytu(żarcie się marnuje)powinien zająć się wypoczynkiem, relaksować się w lasach(bez dzikich zwierząt)i polegiwać na piasku. Robotą zajmą się automaty, roboty i skazańcy pod nadzorem AI-żeby było bez litości...
      no przy grillu i kiełbachach, boczkach zapomnij - czyste powietrze!
      a.

      Usuń
    15. Podpuszczeni przez anarchistów i lewicę hasłem;"udusić, zabić, zadźgać"z tłumu ktoś rzucił bombę. No i się zaczęło, a skończyło wyrokami kary śmierci dla imigrantów, chyba z Niemiec? Jeden był z pochodzenia...
      Córka Marksa podniosła larum na cały świat-tam nie ma wolności! Nie jestem pewien, czy to ta córka Marksa popełniła samobójstwo, czy może inna? Ale rodzinie należały się wyrazy współczucia, ze względu na ojca? Chyba nie? Przykra sprawa, bardzo tragiczna.
      Były ofiary śmiertelne po obu stronach, winni ponieśli karę - no, i...
      uszanuję ciszą i w spokoju Święto Robotnika, może w zaciszu krypty?
      Dziadek zamiast grilla zażyczył sobie leniwe, pomidorową, i śledzie w sosie musztardowym- pod setkę żubrówki(kumaryna).
      a.
      p.s.Dziadek przeklinał święto 1 Maja, bo musiał w tym dniu pracować i pilnować porządku. Podejrzewam, że był albo ormowcem, albo strażakiem - pilnowali po cywilnemu trybuny pierwszomajowej, bo parę razy po pochodzie ktoś regularnie ją co roku podpalał. Niech się święci 1 Maja!

      Usuń
    16. W Kościele? 😊 - Józefa Rzemieślnika! Powiedz dziadkowi, że o gospodarce zawsze i wszędzie, i że my nie obchodzimy oficjalnie 1 maja tak jak kraje byłego Bloku wschodniego, a Labor Day mamy w pierwszy poniedziałek września, żeby była różnica.😄 Ale co tam! Święto to święto - okazja, żeby spotkać się i poświętować.
      Miło jest powspominać. Czas zaciera niektóre wydarzenia. Może to i dobrze?

      Usuń
    17. „Ale! Zawsze jest wybór — można zostać banitą i abnegatem, jeśli się tego bardzo chce.”

      Jeżeli ktoś jest samotny i odpowiada wyłącznie za siebie, to rzeczywiście taki wybór istnieje i bywa znacznie łatwiejszy do podjęcia. Jeśli jednak ma się współmałżonka, a zwłaszcza dzieci, sytuacja staje się o wiele bardziej złożona. Gdy dodatkowo partnerzy nie podzielają tych samych wartości, celów czy życiowych priorytetów, dokonanie takiego wyboru bywa bardzo trudne, a czasem wręcz niemożliwe bez poważnego ryzyka dla związku i rodziny.

      Piszę to na podstawie tego, co sam wielokrotnie obserwowałem. Nieraz bywałem wręcz zaskoczony, jak daleko ludzie potrafili się poświęcać — nie po to, by realizować własne potrzeby czy marzenia, lecz aby spełniać oczekiwania partnera, który nie myślał długofalowo i skupiał się głównie na dobrach materialnych, często całkowicie zbędnych lub służących jedynie pokazowi.

      Dlatego teoretycznie wybór istnieje zawsze, lecz w praktyce jego cena bywa bardzo wysoka.

      Usuń
    18. No widzisz jak fajnie...
      Sami Amerykanie ustanowili swoje święto dla siebie i zachciało im się, aby było w każdy poniedziałek września(w tym roku 7?). Czyli po naszemu"Witaj szkoło", nieoficjalnie, albo żegnacie wakacje.
      Natomiast dla Europy 1 maja święto pracy ustalono na Kongresie Socjalistycznym w Paryżewie(Druga Międzynarodówka), w Polsce zrobiono z tego dnia przymusowy spęd"awangardy narodu"...
      Obecnie z racji wyspecjalizowania zawodowego, już nie ma praktycznie zawodu robotnik(zastąpiono go robolem-prymitywem do najcięższych robót, najczęściej patolem i pijakiem koniecznie)...
      Wzorem z Ameryki robotników zastąpiła inna grupa społeczna(była strasznie prześladowana zarówno przez władzę, jak i większość konserwatywnego społeczeństwa), która raczej nie miał nic wspólnego z ciężką pracą. Wręcz przeciwnie...
      W Polsce znam 3 takie krypty, dostępne dla wiernych. Jedna z nich, to krypta św. Brygidy. Z czaszkami. Chciałbym kiedyś wziąć jedną z nich do rąk(profanacja), popatrzeć w otchłań oczodołów i ...
      a.

      Usuń
    19. rozwijając wątek
      czy wiesz z jakiego powodu...
      dopiszę kto powołał 1 maja?
      Wystarczy kliknąć. Byli i komuniści z Ameryki, to może z ich inicjatywy, świeża głośna sprawa...
      Tam była również komunistka(socjalistka)z W. Brytanii, córka Marksa i partnerka największego ateisty z Wyspy..., on ją zdradził, a Eleonora się otruła. Dwie córki Marksa się pozbawiły życia...
      "Naszej"Róży kochanej wtedy tam jeszcze nie było, ale mimo młodego wieku była już znana, jako rewolucjonistka(miała wybitnych adoratorów, wykształcenie i urodę nietuzinkową).
      a.

      Usuń
    20. @Jack Specjalnie przytoczyłam Henry David Thoreau. Tak wybór jest, ale w większości wypadków trzeba pracować, żeby żyć. I jeśli ma się kogoś pod opieką, to tym bardziej trzeba mieć głowę na karku. Już dawno zauważyłam, że inna droga mnie nie rozwija i jest destrukcyjna. No i ile można się poświęcać dla kogoś, kto jest niereformowalny? Tylko życie na własnych (wspólnych w rodzinie) zasadach ma sens.

      Usuń
    21. @a.
      No to widzisz. Pracujemy, pracujemy żadnego obijania się. Treści starczy na całą majówkę. Początkowo (gdy ruch urósł w siłę) to postulaty robotnicze spełniono. Nawet dziś 8 godzinny dzień pracy w fabryce nadal obowiązuje. Można zgodzić się na nadgodziny.
      Szkoła w USA rozpoczyna swój rok szkolny w zależności od dystryktu.
      Tak widziałam pamiątkowe zdjęcie polskiej delegacji z II Międzynarodówki.
      I tak, robotnika może niedługo naprawdę zabraknąć, już większość prac fabrycznych jest zmechanizowana. W przyszłości pracowników zastąpią roboty, a ludzie będą co najwyżej je serwisować. I jak kto pyta, to jest przyszłościowa ścieżka kariery.
      Taka kolej rzeczy. 🤷‍♀️ I do niedawna była to teoria spiskowa, odcinek w Simpsonach, jakaś fantastyka... Jednak jak się okazuje, już czołowy producent aut elektrycznych - Tesla ogłosił zakończenie produkcji Modelu S i Modelu X. Na ich miejsce część mocy fabryki we Fremont ma zostać przeznaczona na produkcję humanoidalnych robotów Optimus oraz pojazdu Cybercab/robotaxi, który wcale nie potrzebuje kierowcy.
      Przyszłość dzieje się więc na naszych oczach, a Ty dalej spóźniony... Grzebiesz się z rodziną Marksów.🫣 Kumaryna w dużych ilościach jest toksyczna dla wątroby, a alkohol mocno rozleniwia mózg.🫢

      Usuń
    22. Poniekąd się grzebałem nie tylko w rodzinie Marksa, ale i w jego teori(ach)(jeszcze 5 lat temu)na wydziałach filozofii i socjologii. Co prawda gościnnie, jako wolny słuchacz itd., czy raczej z ciekawości.
      Teoria Marksa jest kluczowa na większości uczelni w Europie. W 2018 roku Chiny podarowały Trewirowi 4,5 m pomnik Karola, a na odsłonie był sam towarzysz przewodniczący KE - Juncker. Komunizm mutuje(wedle Wolniewicza)..., a teorie Marksa nabierają coraz większego znaczenia. Tu nie ma zastoju, ani opóźnienia wręcz ...jest propagowanie...
      Wyznawcy Marksa się sprawdzają w Europie-przepis na władzę Gramsiciego(?)przeszedł do 3 etapu, a cytat marksisty Spinelliego(?)jest na ścianie Parlamentu UE, albo innej...
      Jest nawet partia założona przez europosłów pod jego wyzwaniem.
      ale słusznie zauważyłaś, że grzebanie się w Marksie opóźnia rozwój gospodarczy, cywilizacyjny, w tym i kulturalny. Porównując Europę ze Stanami to widać wyraźnie(militarnie), a o Chinach(fenomen gosp. wyrósł na marks-leninizmie?)i Indiach nie wspomnę.
      Tesla może i tak, ale nie Chiny...
      Na razie nie wziąłem się jeszcze za marksizm w Stanach, ale już znalazłem pierwszą perełkę. O kinie, o filmach książeczka prof. hist. B., pod ciekawym tytułem, jak to Hollywood walczyło z Polakami i Polską..., w okresie kiedy było pod władzą komunistów, a USA były w sojuszu wojennym z ZSRR.
      Może będzie okazja, a może nie?
      Nie pracujemy, obijamy się, przewietrzamy mózgi. Na majówkie bieremy produkta:kiełbachę, boczek, chlebek, przystawki, substancje i palenie,
      Kumaryna w odpowiednich dawkach przy utrwalonym migotaniu przedsionków wskazana - ze względu na Dziadka, a jego mózg? Co jakiś czas coś mu się przypomni..., jak mu nie poleją to się upomni. A co mu zostało?
      Byłem na targach kwiatowych, ja pytałem tylko o roślinki toksyczne i przedstawiałem się jako domowy wyrobnik-amator absyntu..., podstawa to tujon, ale tylko tyciu, tyciu.... Jest nabyta cytrynka i komarzyca, czy jakoś tak.
      a.

      Usuń
    23. @MaB: Niestety nie znam twórczości Henry’ego Davida Thoreau.

      Oczywiście, pracować trzeba, aby żyć. Istnieją jednak różne rodzaje pracy i różne sposoby życia. Nie każda droga musi wyglądać tak samo.

      Znalezienie naprawdę kompatybilnej osoby jest bardzo trudne. Pomijając tych, którzy się rozwiedli lub żyją w separacji, widziałem wiele związków, w których ludzie funkcjonowali ze sobą jak pies z kotem. Nieraz nawet podczas krótkiej wizyty w moim biurze nie potrafili tego ukryć, a atmosfera stawała się wręcz nieprzyjemna.

      Ja sam wcześniej nie spotkałem tak dobrze dopasowanej osoby. Czy to dobrze, czy źle — nie wiem. Wiem jednak, że wolę być samotny, niż żyć w toksycznym związku. Poza tym bardzo cenię wolność i niezależność.

      Usuń
    24. prof. M. B. B. Biskupski"Nieznana wojna Hollywood przeciwko Polsce 1939-1945".
      To książka dla Amerykanów(pochodzenia polskiego, dodam).
      Moja Pani od filmów zadała nam pytanie :czym się różnią filmy radzieckie od amerykańskich?
      Radzieckie trzymają się wiernie np. książce-wtedy omawialiśmy filmy Bodnarczuka(wspominanego).
      Ale głównie chodziło o"Wojnę i pokój", chyba? Porównania, dla mnie nuuuda...
      spakowałem jeszcze musztardę, pikle własne i zielonki(gąski)w delikatnej zalewie octowo-kumarynowej. Nie tracą kolorku i trącą delikatnym aromacikiem...
      a.

      Usuń
    25. @Jack rozumiem. Nie musisz mi tego tłumaczyć. We dwoje jest łatwiej, ale nie wszystkim się w związku układa. Każdy wie co dla niego jest dobre. Pozdrawiam i miłego weekendu Ci życzę. 😉🤗

      Usuń
    26. @a. Przykro mi to pisać, ale chyba istniał taki niekorzystny stereotyp Polaka w Stanach Zjednoczonych ukształtowany już w XIX w., kiedy do Stanów przypływali emigranci z Polski. Była to przede wszystkim emigracja ekonomiczna "za chlebem" - chłopi i nisko wykwalifikowani robotnicy, którzy nie znali języka i realiów krajów do którego dotarli. Druga fala, po II wojnie światowej, która nie chciała wracać do komunistycznej Polski oraz następna po niej "solidarnościowa" - głównie polityczna składająca się z działaczy opozycji oraz osób szukających lepszego życia na Zachodzie. Czwarta fala emigracji, po 1989r. to była emigracja zarobkowa, która wyjechała zaraz tylko jak otworzyły się granice.
      Jaką opinię mogli mieć Amerykanie na temat Polki/Polaka, skoro sami emigranci z Polski wyjechali rozczarowani swoją ojczyzną? - To po pierwsze.
      Po drugie, antypolskość odezwała się ze zdwojoną siłą po opublikowaniu książki Jerzego Kosińskiego "Malowany ptak" , w której opisywał tułaczkę żydowskiego, bądź cygańskiego, chłopca po Europie Wschodniej w czasie II wojnie światowej. Książka opisywała bogobojnych, prymitywnych i brutalnych wieśniaków, których chłopiec spotkał na swojej drodze, a ponieważ Kosiński pochodził z Polski, uznano, że jest to powieść z motywami autobiograficznymi.
      W latach 60 i 80 - tych popularne były polish jokes. Co do Hollywood, to za bardzo nie walczył ze stereotypem Polaka, a można powiedzieć, że go utrwalał.
      Obecnie Polacy nie przybywają do Stanów na stałe, tylko turystycznie. Hollywood jakby straciło wiarygodność i wizerunek Polaka/Polki chyba się ocieplił. Przypomnę choćby film „Prawdziwy ból”, z nagrodzoną Oscarem drugoplanową rolą męską Kierana Culkina, a który opowiada o podróży do Polski dwóch kuzynów w poszukiwaniu swoich korzeni.
      Udanej majówki!

      Usuń
    27. MaB: O emigracji z przełomu XIX i XX wieku można mówić bardzo wiele. Rzeczywiście, byli to najczęściej ludzie prości, niewykształceni, często pochodzący ze wsi, nieznający języka ani realiów nowego kraju. Nie powinno więc dziwić, że na takim tle rodziły się rozmaite stereotypy i późniejsze „Polish jokes”. Sam mam nawet książkę pt. „Polish and Italian Jokes”.

      Nie zapomnę historii o Polakach, którzy nie mogąc dostać się do Stanów Zjednoczonych, trafili na Kubę. Tamtejsi spryciarze wykorzystywali ich całkowitą niewiedzę i obiecywali przerzut do Ameryki. Po zainkasowaniu pieniędzy prowadzili ich nocą przez dżunglę nad rzekę i mówili: „Przejdźcie tę rzekę w bród — po drugiej stronie jest już ‘Hameryka’”.

      O współczesnych emigrantach z Polski również mógłbym napisać sporo krytycznych rzeczy, których sam byłem świadkiem, choć mam nadzieję, że bilans byłby jednak bardziej pozytywny.

      Jeśli chodzi o Jerzego Kosińskiego, to już w latach 80. Kanadyjczycy pytali mnie o Polskę przez pryzmat przeczytanej przez nich książki “Malowany ptak”. Dla niektórych był to jedyny obraz Polski, jaki wynieśli ze szkoły, ponieważ książka bywała lekturą. Początkowo surrealistyczne opisy Kosińskiego traktowano jako autentyczne, autobiograficzne wspomnienia autora i czołową książkę o Holocauście. Dopiero później zaczęto podważać tę narrację i wskazywać, że mamy do czynienia z literacką fikcją. Sporo napisano o tym później, m.in. w książce Joanny Siedleckiej “Czarny ptasior”.

      “Malowanego ptaka” przeczytałem dopiero w 2023 roku, po angielsku. Gdybym od początku wiedział, że to fikcja literacka, uznałbym ją za wytwór niezwykle bujnej, choć mrocznej wyobraźni autora. Gdyby jednak przedstawiano ją jako zapis autentycznych przeżyć, po prostu nie przyjąłbym jej za prawdę, i to NIE z powodu, że jej akcja rozgrywa się w Polsce (chociaż to nie jest nigdzie powiedziane). Poza tym analizując używany przez niego język NIE WIERZĘ, iż on sam napisał tę książkę w języku angielskim—albo ją mu ktoś przetłumaczył, albo wniósł ogromne poprawki językowe.

      W każdym razie książka ta mocno zaszkodziła wizerunkowi Polski i Polaków za granicą. Dlatego byłem zaskoczony, że gdy Kosiński przyjechał później do Polski, witano go entuzjastycznie, a ludzie ustawiali się po autografy. Czyżby zbiorowy masochizm?

      Have a great weekend!

      Usuń
    28. Jeśli jest zainteresowanie...,
      to odsyłam do pracy Znanieckiego i Thomasa"Chłop polski...." .
      Wpadli na pomysł o konkursie pamiętników, listów ...., także analfabetyzmu nie było...,
      ale to zasługa szkółek parafialnych...inny wątek.
      wypad ok. godz. 10, ale przyznam szczerze wpadłem z ciekawości...
      nie chcę się uzależniać, bo czekają inne tematy. Może się zgrają? Im większa zgraja wśród koment....
      pa
      a.

      Usuń
    29. @a. Widziałam tę książkę. W księgarniach jest wiele o podobnej tematyce, ale jakoś zainteresowania nie odczułam. Może kiedyś przyjdzie czas na chłopskie pamiętniki?🤔 Zobaczymy... Tu nie chodzi o parafię. Same próby edukowania nie są niczym złym, wręcz przeciwnie, należy się szacunek za niełatwy wysiłek nauczającego.
      Prawdziwie oświecony, otwarty na nowe idee humanista, to rzadkość.
      A więc jednak. No i pewnie, po co w domu siedzieć, kiedy majówka?

      Usuń
  22. April looks busy. 4/5 for the oil, and now 1984? You’re going from skincare to total state surveillance real quick. Love the shoutout for The Boy Who Harnessed the Wind, we need more stories about grit and waste-land engineering and fewer about influencers. And if you find that Quiet Don book, let us know if the prose is as heavy as the movie makes it feel. Cheers for the list.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Fly away on my Zephyr
      I feel it more than ever
      and in this perfect weather
      we'll find a place together
      in the water...."(?)(Don?)
      A. Kiedis, Red....
      a.

      Usuń
    2. Well, if this weather keeps up, there will be floods.

      Usuń
    3. @Melody
      I am aware that we lack practical skills. This may be an excess of caution, but simple resourcefulness is essential in life. I already found the audiobook of "And Quiet Flows the Don" .
      Best regards.🤗

      Usuń
  23. "Cudzoziemka" to świetna książka, zapada w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale fajny miks! 😄 Od psychologii po klasykę i sagę – każdy znajdzie coś dla siebie.
    Historia Róży brzmi mocno i trochę smutno, a Rok 1984 jak zawsze daje do myślenia… aż ciarki.
    Dzięki za polecajki – lista do obejrzenia i przeczytania znowu rośnie 😉 pozdrawiam serdecznie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lista moja droga jest nieskończona. I fajnie jeśli możesz wybrać coś dla siebie. Serdecznie Cię pozdrawiam.🤗

      Usuń
  25. Cichy Don i Królowa szachów bardzo mnie zaintrygowały! Dziękuję za polecenie 😘

    OdpowiedzUsuń
  26. "1984" to chyba moja najbardziej ulubiona książka. Jest to inspiracja do tego, co sam piszę.

    OdpowiedzUsuń
  27. Projekt Hail Mary mam na liście do zapoznania się, ale chyba najpierw w wersji książkowej ;)

    OdpowiedzUsuń