czwartek, 18 czerwca 2026

Polecajki niepolecajki na czerwiec

Niestety niewiele przeczytałam/przesłuchałam w tym miesiącu, bo ciężko jest czytać, kiedy ma się 6 -latkę - gadułę w domu. Kto wie, ten wie.:)


"Cichy Don" Michaiła Szołochowa słucham w formie audiobooka już kilka tygodni i wydaje mi się, że nie jestem nawet w połowie. Ale jak ja się uprę..., to nawet sceny wojskowe i wojenne mnie nie odstraszą.

2. Bohater "Przemiany" Franza Kafki budzi się pewnego dnia jako karaluch, co sprawia, że rodzina, współpracownicy, jak i on sam czuje się z tym bardzo niezręcznie.


3. Trzecia książka to "Stoner" Johna Williamsa Jest to powieść o zwykłym chłopaku, który jako jedyny syn swoich rodziców, zostaje wysłany na studia rolnicze na Uniwersytet Missouri w mieście Columbia. Spełnia sumiennie swoje obowiązki wobec dalszej rodziny, u której kątem mieszka i uczy się pilnie, żeby nie zawieść  swoich rodziców, lecz w trakcie studiów odkrywa, że to, co go najbardziej pociąga to literatura. W tajemnicy zmienia więc kierunek, dostaje propozycje z uczelni i postanawia zostać wykładowcą. To trudny wybór, ale nie potrafi inaczej. Ze Stonerem może się utożsamiać każdy z nas, bo Stoner, tak jak każdy, chce być po prostu szczęśliwy. To co najbardziej mi się spodobało w tej historii, to że on ma odwagę podążać za tym wezwaniem.



I to byłoby na tyle z literatury pięknej, ale mam Wam do zaproponowania kilka dość dobrych filmów z ostatnich lat:

1. "Minghun" 2024r., reżyseria Jan P. Matuszyński, w roli głównej mój ulubiony  polski aktor - Marcin Dorociński. Po obejrzeniu tego filmu pomyślałam, że rytuały potrzebne są przede wszystkim żywym, aby lepiej sobie radzić z życiem i ze sobą samym.




2. "Po polowaniu", tyt. ang. "After the Hunt", 2025r. reż. Luca Guadagnino, w roli głównej Julia Roberts, która gra wykładowczynię na renomowanym amerykańskim uniwersytecie, gdzie panuje twórcza atmosfera i nauczyciele spotykają się ze studentami również poza wykładami. I po takim właśnie nieformalnym spotkaniu, jej młodszy kolega po fachu zostaje oskarżony o wykorzystanie studentki, a nasza bohaterka musi wybrać po której stronie się opowie.  
 Pełen niuansów i niedopowiedzeń, bo nie zawsze ludzkie postępowanie można określić jako dobre, albo złe...


3. "Zamach na papieża", tyt. ang. "Operation pope" 2025r. Władysław Pasikowski i Bogusław Linda to duet, który od lat daje nam mnóstwo rozrywki. Tym razem inspirowany prawdziwymi wydarzeniami z 1981 roku, w których prawdopodobnie brały udział służby specjalne z Bloku Wschodniego. Po dziś dzień wiemy tylko kto strzelał, ale nie znamy zleceniodawców.



4. "Dom dobry", film Wojciecha Smarzowskiego dotyczący przemocy domowej. Z Agatą Turkot w roli Gośki i Tomaszem Schuchardtem w roli Grześka, którzy razem tworzą na pozór "dobry dom". Ten film obowiązkowo powinni zobaczyć wszyscy, którzy chcą założyć rodzinę i ci, którzy może mają skłonności do bycia ofiarą - są sympatyczni i współczujący, co niestety przyciąga jednostki toksyczne. Dla mnie wstrząsający i musiałam go sobie dozować.



5. "Dzień objawienia", tyt. ang. "Disclosure Day"  2026r. - ostatni film Stevena Spielberga zobaczyłam w kinie.
Film zbiera skrajne recenzje u krytyków i widzów, łącznie z opiniami, że jest to najsłabszy film reżysera. I faktycznie muszę przyznać, że akcja dość wolno się rozkręca, a znawcy tematu mogą powiedzieć, że ani nie objawia jakiejś wielkiej tajemnicy, ani nie pokazuje czegoś, czego nie można byłoby zobaczyć wcześniej. Przecież nie tak dawno Pentagon odtajnił nową transzę plików dotyczącą UFO/UAP.
To co mnie zainteresowało i poruszyło, to reakcja naszych bohaterów oraz gotowość  całego świata na prawdę i kontakt trzeciego stopnia.
Mamy tu pokazane dwie tajne organizacje, które zwalczają się nawzajem. Na ich czele Colin Firth oraz Colman Domingo, i mamy przedstawicieli różnych zawodów, którzy mogą mieć całkiem inną perspektywę i stosunek wobec obcych. Głównymi bohaterami są dziennikarka - pogodynka (Emily Blunt), jej sceptyczny chłopak i muzyk (Wyatt Russell), a także ekspert do spraw bezpieczeństwa (Josh O'Connor), związany z byłą (lub niedoszłą) zakonnicą (Eve Hewson- która prywatnie jest córką Bono z U2 :).



Widzieliście już, a może wybieracie się na ten film do kina? Podzielcie się swoimi przemyśleniami i odczuciami na  ten temat. Co ciekawego przeczytaliście, bądź obejrzeliście ostatnio?

54 komentarze:

  1. Witaj Moja Droga 🌸
    Co to tego kinowego filmu to tak się zastanawiam czy się wybrać. Ale jak znam życie to na zastanawianiu się skończy 😉 ja w zeszłym tygodniu widziałam na streamingu dwie durnawe komedie...a książek też nie za dużo przesłuchałam, ale mam za sobą już całą trylogię Miasta Niedźwiedzia, ostatnia część Zwycięzcy. To najdłuższa książka jaką słuchałam,ponad 24 godziny słuchania ale warto. Super książka.
    Udanej reszty czerwca 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama widzisz jakie to słuchanie jest zajmujące! Odnośnie filmu kinowego, to mi się podobał, ale inni nie zostaeili na nim suchej nitki. 😁😊😉
      Serdecznie pozdrawiam 🤗

      Usuń
  2. Obejrzałam Dom dobry i nie okazał się dla mnie jakoś wybitnie wstrząsający. Ale dobrze, że powstał, bo naświetlił społeczny problem i patologię obecną w rodzinach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz mocne nerwy w takim razie. Dla mnie ten film był jak najbardziej wstrząsający. A to dlatego, że dom jest dla mnie oazą spokoju, a nie przymierzem z katem, znęcaniem się i wchodzeniem w paranoję.

      Usuń
  3. Przemianę czytałam jeszcze w liceum, Cichy Don znam tylko z filmu.
    Film z Emily Blunt grają w kinie, ale chyba poczekam na inną możliwość obejrzenia.
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubisz chodzić do kina?

      Usuń
    2. Nie lubię popcornu i siorbania coli:-(

      Usuń
    3. Życzę zatem, żeby czas w jakim film trafi na platformy lub do telewizji był jak najkrótszy.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawe propozycje tu przedstawiłaś, poszukam u siebie w bibliotece tą książkę "Stoner" Johna Williamsa :)) Z filmami jestem na bakier.. tak się wzięłam za czytanie książek, że zabrakło czasu na inne rozrywki ;) Co mogę polecić? "Tańczące filiżanki" Nataszy Sochy i "Pamiętnik ze starej szafy" Joanny Jax ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Stonera" czyta się wspaniale. Takiej książki właśnie teraz potrzebowałam. Dziękuję za polecajki! Nie znałam tych książek. Życzę przyjemnego weekendu! 🤗🫶

      Usuń
    2. Dokładnie, są takie książki, których dosłownie "potrzebujemy" w danej chwili ;) Podobnie miałam z tą książką "Tańczące filiżanki" - akcja toczy się spokojnie, nie ma żadnych zwrotów akcji, jest sporo takiego spokoju i przestrzeni na rozmyślanie.
      Dzięki i wzajemnie, miłego słonecznego weekendu! ;)

      Usuń
    3. Dziękuję i dla Ciebie.🤗

      Usuń
  5. Ale to jest fajny miks — i książek, i filmów, i takich bardziej „życiowych” obserwacji przy okazji 🙂 Szczególnie uderzyło mnie to przy „Stonerze”, bo ta historia o wyborze własnej drogi niby prosta, a jednak bardzo szybko zaczyna uwierać, kiedy człowiek myśli o swoich decyzjach z perspektywy czasu.

    Z filmów najbardziej mnie ciekawi „Dom dobry” — temat przemocy domowej zawsze jest trudny do oglądania, ale mam wrażenie, że właśnie takie kino jest potrzebne, nawet jeśli człowiek potem długo to w sobie nosi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zdecydujesz się na drogę i podejmiesz decyzje, które nie są Twoje, to dopiero jest dramat!
      Stoner był jedynym dzieckiem swoich rodziców, którzy chcieli dla niego lepszego życia. Przywiązanie do ziemi nikomu nie ułatwiało decyzji, mimo to Stoner nie potrafił żyć życiem matki i ojca, chociaż ich bardzo kochał. Widział ich wysiłek i marne tego efekty. Oczywiście taka sytuacja może się różnić jeśli chodzi o dzisiejsze czasy.
      Może ktoś nagle zrezygnować z dużego miasta i pracy w korpo i przenieść się na wieś, uprawiać ziemię. Myślę, że takie decyzje są bardzo osobiste, ale to dowód dojrzałości i chęci podążania własną ścieżką.
      Tak, Smarzowski ma chyba jeszcze wiele do powiedzenia.

      Usuń
  6. Może i nie czytałaś dużo ale przecież najważniejsze, że czytałaś w ogóle, poza tym trzy książki to też jest dobry wynik.
    Ja ostatnio pobiłam rekord ostatnich lat a może i nawet mojego życia bo za namową koleżanki wciągnęłam się w serial, który obejrzałam w kilka wieczorów a ja telewizję oglądam bardzo rzadko. Na szczęście odcinki są krótkie i pewnie tylko dzięki temu się nie zanudziłam. To hiszpański serial pt.Wstyd ( Vergüenza) a głównego bohatera za nic w świecie nie da się lubić, chociaż w tej roli jeden z moich ulubionych aktorów 😄.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam dużo. Więcej teraz słucham, jak czytam. Oczy mi się szybko męczą i brakuje mi czasu dla siebie.Myślę, że Wy tam w pięknej Europie macie go nieco więcej. Nie słyszałam o tym serialu. Zawsze warto się zainspirować, za co dziękuję
      🤗

      Usuń
  7. Gracias por las reseñas. Se ven interesantes. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias por tu comentario. Te mando un beso.🤗

      Usuń
  8. Bardzo bogaty program, chyba spalę się ze wstydu.
    Cichy Don - nie dałem rady przeczytać, ale chyba nie miałem też wiele chęci.
    Przemiana - ten utwór F. Kafki chyba bardziej mi się podobał niż inne jego książki.
    Zabawną kontr-propozycją jest napisana w 2019 roku - Cockroach - autor - Ian MacEwan - w tej książce karaluch zmienia się w człowieka, zostaje premierem Anglii i wyprowadza ją z Unii Europejskiej :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiał być bardzo mądry karaluch. 😉😄
      Nie znałam tego utworu, a Ty masz niezwykłe piczucie humoru.😄

      Usuń
  9. Dziękuje tobie poznała ciekawe tytuły książek i filmów . Jedynie widziałam Dom dobry . Daje on do myślenia widzowi . Chyba każdy z nas choć przez moment w trakcie filmu się zastanowił czy też spotkał kogoś toksycznego na swojej drodze . I gdy ciągną to dalej mogło źle się skończyć lub czy pojawiali się ludzi przy którym olewaliśmy zapalanie się czerwonej lampki .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowitą rację. Altruizm nie sprawdza się w stosunku do psychopaty. Tutaj potrzebna jest specjalistyczna pomoc, stawianie granic i terapia behawioralno - poznawcza.
      Co ciekawe, altruiści mają bardziej rozwinięte ciało migdałowate w mózgu, a psychopaci nie...

      Usuń
    2. Od lat słyszałem słowo „psychopata", a właściwie nigdy nie wiedziałem, co dokładnie oznacza. Postanowiłem więc o nim przeczytać, a przy okazji sam zrobiłem kilka testów (dostępne ‘online’), w jakim stopniu wykazuje się cechy psychopatyczne. Każdy test pokazał taki sam rezultat i na każdym teście uzyskałem maksymalną—czy też minimalną ilość punktów (w zależności, w jaki sposób ułożono punktację). 😁

      Usuń
    3. Tylko specjalista może rozwiać twój dylemat. Ja ci nie pomogę. 🫢

      Usuń
    4. Na szczęście nie potrzebuję specjalisty. Wszystkie testy wykazują, że mam ZERO skłonności psychopatycznych 😂-tzn. maksymalną ilość punktów na przeciwnym biegunie psychopatycznym.

      Usuń
    5. Wysyłasz czasem sprzeczne komunikaty.

      Usuń
  10. Uśmiechnęłam się przy tym fragmencie o 6-letniej gadułce 😄 Kto ma dzieci, ten doskonale wie, jak wygląda czytanie jednej strony przez pół godziny 😉.

    Z Twoich polecajek najbardziej zaciekawił mnie „Stoner”. Już kilka razy trafiałam na tę książkę i chyba w końcu muszę po nią sięgnąć. Lubię historie o zwykłych ludziach i życiowych wyborach, które wcale nie są takie zwyczajne.

    A jeśli chodzi o filmy, to „Dom dobry” brzmi mocno, ale chyba właśnie takie produkcje najbardziej zostają w głowie. Dzięki za inspiracje, bo kilka tytułów właśnie trafiło na moją listę 😊📚🎬

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, tak. Córka temperamentna bardzo. A ja myślałam, że to chłopcy rorabiają. 🫣😄 Tylko spokój nas uratuje... I może jakaś organizacja czasu.
      Stoner został wykładowcą literatury z powołania, ale z kolegami żartowali sobie przy kuflu piwa, że uczelnia chroni ich przed naprawdę prawdziwym życiem, pozwala na głoszenie ogólnie przyjętych prawd i na los intelektualisty, podczas gdy gdzieś "tam" w prawdziwym życiu trzeba zakasać rękawy i mierzyć się z przeznaczeniem.
      Życzę przyjemnego weekendu! 🤗🫶

      Usuń
  11. Ciekawe książki. Przypuszczam, że „Cichy Don” nigdy nie przeczytam, ale za to posiadam na DVD film radziecki pod tym tytułem. O słynnej książce Kafki słyszałem i byłbym bardziej skłonny po nią sięgnąć.

    Zabrałem ze sobą na wakacje MP3 player z nagraniem rekomendowanym przez Ciebie „Don Kichotem z La Manchy” (‘Wolne Lektury’), ale okazało się, że z powodu ogromnej ilości plików nie byłem w stanie tego odsłuchać. Przeczytałem więc inne książki—”The Nazi Officer’s Wife. How One Jewish Woman Survived the Holocaust” („Żona nazistowskiego oficera. Jak Żydówka przeżyła Holocaust”) autorstwa Edith Hahn Beer. Urodzona w Niemczech, w czasie Trzeciej Rzeszy została wysłana na roboty, ale udało się jej uciec, otrzymać fałszywe papiery i nawet wyjść za mąż za Niemca, oficera Wermachtu i członka NSDAP. Jest to jedna z niewielu książek, jakie czytałem, ukazująca realia życia w czasie wojny z perspektywy Niemców czy osób mieszkających w Niemczech. Bardzo dobra książka!

    Dla relaksacji przeczytałem „Hideaway” („Kryjówka”—tytuł wydania polskiego „Przełęcz śmierci”) autorstwa Deana Koontza. Nic nadzwyczajnego, ale w czasie biwakowania fajnie się czyta. Znam kilka książek tego autora, najbardziej pozostała mi w pamięci „Watchers” (tytuł wydania polskiego „Opiekunowie”).

    Obecnie nadal czytam fascynującą, autobiograficzną książkę „Life and Death in Shanghai” (Życie i śmierć w Szanghaju) autorstwa Nien Cheng. Autorka pracowała już za czasów komunizmu dla zachodniej firmy, w czasie Rewolucji Kulturalnej została aresztowana i spędziła 6 lat w więzieniu, straciła córkę. W 1980 r. udało się jej opuścić Chiny i wyjechać do USA, gdzie zmarła w 2009 roku w wieku 94 lat. Jest to któraś z kolei książka autobiograficzna, napisana przez Chińczyków o ich życiu w tym czasie w Chinach i właściwie każda z nich jest niezmiernie intrygując i ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze pamiętam, to "Don Kichot z La Manchy" na Wolnych Lekturach był jakoś źle nagrany. W.którymś z komentarzy przeczytałam jak to odsłuchiwać, ale ten audiobook wydał mi się bardzo męczący i niepotrzebny. Może przed wiekami taka krytyka eposu rycerskiego była potrzebna, ale dziś trąci myszką. Zupełnie nieodpowiednia na biwakowanie. 🤭
      Mówi się, "pokaż mi co czytasz, a powiem ci kim jesteś".
      Lubisz tematy dotyczące wojny i polityki.O czym to świadczy? 🤔

      Usuń
    2. Na moim MP3 player ścieżki pojawiały się nie po kolei (a jest ich b. dużo) i to był główny powód, że przestałem słuchać. Dziękuję za ostrzeżenie—może rzeczywiście dam sobie z tą książką spokój. Zresztą gdy mnie książka nie interesuje, nigdy nie zmuszam się do jej kontynuacji. A na wakacjach czytam o wiele lżejsze pozycje, niż w domu. Kilka lat temu zabrałem ze sobą na biwak „Doktora Żywago”. Po kilku stronach odłożyłem, miałem mętlik w głowie od ilości postaci!

      Lubię tematy dotyczące historii Chin, szczególnie Rewolucji Kulturalnej, ci ludzie przeżyli bardzo dużo. Czytałem też ciekawe książki kanadyjskiej dziennikarki Jan Wong, która jako młoda dziewczyna „zwariowała” i poleciała do Chin na początku Rewolucji Kulturalnej (ale później się „nawróciła”): „Red China Blues: My Long March from Mao to Now” oraz „Beijing Confidential: A Tale of Comrades Lost and Found.” Bardzo ciekawe. Również czytałem kilka książek Chińczyków, którzy świetnie opisują swoje zwariowane życie w ówczesnych Chinach.
      Druga wojna, okupacja, jak też okres powojenny (nie tylko w Polsce) to następna dziedzina moich zainteresowań. Szczególnie system komunistyczny.

      To świadczy, że powinienem studiować w tym kierunku! Ale pewnie do dzisiaj klepałbym biedę...

      Usuń
    3. Niekoniecznie. 😁 Żeby stać się bogatym, trzeba mieć odpowiednie nawyki, takie jak: oszczędność i umiejętne gospodarowanie kapitałem. Dodatkowy plus to stałe podnoszenie kwalifikacji zawodowych, a nawet dywersyfikacja własnych dochodów.
      Pracowanie w kręgu własnych zainteresowań na pewno sprzyja osiągnięciu sukcesu, bo wiedza przychodzi nam łatwo, ale nie jest to czynnik decydujący. Żeby być bogatym, trzeba myśleć perspektywicznie.

      Usuń
    4. Ja nie mówię o byciu bogatym, ale o znalezieniu dobrej pracy po studiach. Znałem ludzi, którzy otrzymali tytuły magistrów, a nawet zrobili doktoraty, z nauk politycznych, filozofii czy innych nauk humanistycznych. Jeżeli nie udało się im uzyskać stanowisk akademickich na uniwersytetach—co było niezmiernie trudne—to generalnie rzadko kiedy otrzymywali pracę w jakikolwiek sposób pokrewną z ich kwalifikacjami. Znałem nawet takich, co poszli do fabryk samochodowych pracować na linii. Przynajmniej jednak zarabiali ok. $100 K i mieli świetnie benefity, ale nie po to siedzieli tyle lat na studiach...

      Ci sprytniejsi i mający chęć (i odpowiednie zdolności) do dalszej nauki ukończyli np. dwuletnie studia MBA lub studia komputerowe i dopiero wtedy mogli oczekiwać znalezienia lepszej pracy.

      Miałem w szkole kolegę, który był pasjonatem ekonomii i nawet zrobił doktorat. Przez wiele lat uczył na różnych uniwersytetach tego przedmiotu, ale to były wszystko prace sezonowe lub na 1-2 lata, a nie na stały etat (‘tenure’). Dopiero dobre kilkanaście lat temu otrzymał „tenure” na uniwersytecie, gdzie mógł się poświęcić nie tylko wykładom, ale robić „research” i pracować nad publikacjami.

      Dlatego szybko zorientowałem się, że niezależnie od moich zainteresowań, muszę nauczyć się coś praktycznego, co mi pozwoli stosunkowo prosto znaleźć pracę.

      Usuń
    5. Napisałeś, cytuję:
      "To świadczy, że powinienem studiować w tym kierunku! Ale pewnie do dzisiaj klepałbym biedę."
      A ja napisałam, że bycie bogatym zależy od innych umiejętności, bo wiedza to jedno, a umiejętne jej wykorzystanie, to drugie.
      Poszukiwanie pracy pokrewnej z kierunkiem studiów, to dopiero początek. Muszą być dostępne wakaty, trzeba mieć szczęście i zostać dostrzeżonym, wreszcie trzeba zawiązać pewne "sojusze".
      Ponieważ jestem za stałym rozwojem, to uważam, że bycie elastycznym i reagowanie na wahania rynku pracy są najrozsądniejsze.
      Za to umiejętnego gospodarowania swoimi zasobami powinniśmy się uczyć od maleńkości i nigdy nie poprzestawać na laurach.

      Usuń
  12. Na Dzień Objawienia poczekam aż będzie w VOD.

    O Zamachu na papieża już pisaliśmy.
    O Domu Dobrym chyba też.
    Oba te filmy mi się podobały.

    "Po polowaniu" naprawdę świetnę. Film który przekonał mnie do Julii Roberts.

    Minghun mógłbym obejrzeć, ale nie ma na mojej platformię.

    Ale najważniejsza rzecz jest taka - Muszę kupić tę książkę Kafki. Tylko że patrzę, że ciężko ją gdzieś dostać. Ale sobie poradzimy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz już pewnie, że "Dzień objawienia" zbiera skrajne recenzje. Poczytam o Twoich wrażeniach na blogu.
      Zapomniałam dodać do mojego miesięcznego wpisu jeszcze "Norymbergę", którą niedawno oglądałam.
      Mimo interesującej roli Russela Crowa, uważam, że film jednak mało wnosi.
      A Kafka miał tak odjazdowe pomysły, że warto poczytać coś więcej. 👍

      Usuń
    2. Albo kupię "Przemiane" albo "Proces" Kafki. Chociaż Proces oglądałęm jako film.

      Może warto sięgnąć po klasyczny "Wyrok w Norymberdze". Ja nie specjalnie lubię filmy historyczne, ale może Ciebie zaciekawi.

      Usuń
    3. Na pewno warto sięgać po literaturę, która rozwija i inspiruje.

      Usuń
  13. Film "Minghun" oglądałam. Ciekawy, symboliczny, refleksyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedział, że istnieje taki rytuał, póki nie zobaczyłam filmu.

      Usuń
  14. Pierwszy i drugi film chętnie bym obejrzała. Co do "Dnia objawienia" mam mieszane uczucia - niby chcę obejrzeć, a niby nie...
    Uściski ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o " Dzień objawienia", to mam sporo przemyśleń, ale niewiele osób widziało ten film, więc zachowam je na razie dla siebie. Uściski.🫶

      Usuń
  15. Witaj!
    Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że warto sięgnąć po książkę " Stoner". Ja już wcześniej o niej kiedyś myślałam, ale wiesz, jak to jest - życie książki w mediach społecznościowych trwa krótko. Powieści pojawiają się, mówi się o nich, a potem równie szybko przestaje się mówić, bo już następne czekają na promocję.
    Poza tym lubię temat poszukiwania własnej drogi, a także wszelkie powieści, których akcja toczy się na uczelni.( profesorowie, studenci i inne tego typu zagadnienia.)
    Pozdrawiam serdecznie. Pięknego Lata MaB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak! Osobiście szukam książek, które zostawią we mnie ślad i taki właśnie jest Stoner. Książka długo była niezauważona, a teraz piszą o niej "arcydzieło zwyczajności". Znawcy literatury opisują Stonera jako człowieka, który niczego wielkiego nie osiągnął, a przecież przez swoją ciężką pracę i zaangażowanie zyskał awans społeczny. Pokochał literaturę, poświęcił swoje życie tej idei, choć wcale nie musiał.
      Wydaje mi się, że takim "Stonerem" jest każdy z nas i ta możliwość utożsamiania się z głównym bohaterem to największy atut tej powieści. Serdecznie pozdrawiam. 🤗 🫶

      Usuń
  16. a ja, huknę z rana(wybaczyć), a jeśli łaska taka,
    oświadczę się-najpierw żywym, a w dalszej kolejności -martwym(bliskim)poświęcam swoje myśli...
    Rytuały którym się ostatnio poddawałem z czystej(sic)li tylko ciekawości-skończyły się dość szczęśliwie...
    W sumie, wedle mojej zasady-nie ma tego złego, co by...
    W każdym razie przeżyłem, choć niespodziewana strata wafla(czyt. herbatnika)była dla mnie osobiście porażką-ale i dobrą nauczką.
    Po krótkim wyznaniu, przejdę do rzeczy.
    Dorociński jest super! O minghun nie słyszałem, ale jestem zainspirowany dostatecznie-i to jest cały pozytyw na przywitanie poranku.
    Teraz puenta(?). Ostatnio przyjrzałem się(pod wpływem lektury)ayahuaska. W moim kraju zabroniony i karany rytuał-dodałem do listy"Czego nie mogę"i b. się przestraszyłem. Aż tak o mnie reżim dba!! W Stanach ayahuaska jest na legalu, podobnież, jeśli się bierze udział w jakiś ceremoniach religijnych pod okiem doświadczonego szamana. I taka myśl buntownicza przeszyła moje resztki komórek w zwojach(chyba mózgowych)-czy bym się odważył. Mój Autor się odważył i przeżył. Doświadczył. Przestał bać się śmierci i uwierzył, że jego dusza"będzie trwać wiecznie". Warto było...
    No i, nawiązując do Kafki. Jak czytam znawców literatury z okresu Austro-Węgier, to ten gostek(pracował w ubezpieczeniach)się po prostu i zwyczajnie nudził. I z nudów pisał, pisał, tak jak wielu innych przed i po nim... . A uczniowie to czytają i pewnie też się nudzą? Bystrzą, być może, jak usłyszą słowo parabola. Ze mną tak było. Głąb z matmy, ale astronomia to była ciekawa. I alchemia, ale związki chemiczne to już nie! Jedynie te miłosne-ale nieszczęśliwe...
    Trochę przesadziłem ze słowotokiem.
    miałem tylko napisać, że Dorociński jest Super, ale Kot-to już inna historia. Ayahuaska-nie mylić ze starożytną libacją, bachanaliami, czy innymi wybrykami...
    pozdrawiam.
    ayaha
    p.s. jakby co, to proszę usunąć te bzdety-bez urazy.Powroty do świata żywych są makabryczne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło widzieć. 🙂
      Oczywiście, nie ma tego złego. Skoro wracasz do żywych, to znaczy, że czujesz się lub rozpoznałeś w sobie iskrę nieśmiertelności.
      Ayahuaski nie próbowałam. Prawo federalne zabrania posiadanie i rozprowadzanie ayahuaski. Dozwolona jest jedynie jako praktyka religijna w niektórych zarejestrowanych wyznaniach (kościołach). Nie wiem, czy bym spróbowania. Stan odurzenia stał się dla mnie nieprzyjemny, chętnie jednak poczytam o przeżyciach innych, jeśli takie są.
      Przytoczę mój ulubiony wiersz Stachury: Przebyłem noc właśnie...
      "Przebyłem noc właśnie i nikt mnie nie wita

      nikt mi żaden nie mówi - bądź pozdrowiony

      bądź na śniadaniu tako na wieczerzy

      a sen niech cię ma między tym a tamtym



      Przebyłem noc właśnie i nikt mnie nie wita

      a pracowałem ciężko nad szukaniem

      nad wyszukaniem tych bram nieśmiertelnych

      tych bram zatraconych poszukując



      Przebyłem noc właśnie i nikt mnie nie spyta

      nikt mnie żaden nie spyta - jak ci się szło

      jak też ci się szło przez czarne listowie



      Przebyłem noc mówię i jestem zmęczony

      nie odwiedził mnie faun ani anioł stróż

      ani też najmniejszy robaczek świetlisty"


      Stachury nie odwiedził, a mnie odwiedzają świetliki. Czy wiesz, że entomolodzy ostrzegają, że obecne pokolenie może być ostatnim, które będzie mogło je regularnie obserwować?
      Pora zachwycać się światem, bo nie wiadomo ile czasu na to mamy jeszcze...
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.🤗

      Usuń
  17. Jakbym słyszał swoją Babcię, 93-letnią schorowaną Kobietę, po usunięciu raka nerki, chodzącą z laską i z workiem pod sukienką. Pod koniec życia myślała, że jestem Jej wujkiem, który przynosił cukierki, kiedy była małą dziewczynką. A Ona prosiła mnie tylko o szklankę przegotowanej wody i kawałek suchej bułki...
    -ciesz się z każdego poranka wujku, nie ważne, czy pada śnieg, czy deszcz, czy upał ... . Żyj ...
    Stachura? Nie znam..., ale o ile pamiętam, to chyba on wyskoczył po pijaku z pociągu? A może to i nie on? Traper, obieżyświat i podobnież ..., nie, nic złego o nim. Biedny, zagubiony człowiek - gdyby miał Babcię..., nie szukał by po świecie świetlików,
    gdyby.
    ayaha
    p.s. ostatni film"Edukacja syberyjska", taki sobie...,książka"Papierowa rewolucja" 1948-1955 .S.A.Kondek, znaleziona na śmietniku-dosłownie!
    uwaga 1950 r.
    "...beletrystyka radziecka mogła liczyć na polską młodzież i tzw.nowego czytelnika:Ten młody, rosnący olbrzym rzucił się na książki....
    dalej...
    "...200 tys."Opowieści o prawdziwym człowieku"B.Polewoja, 140 tys."Cichego Donu"...i dalej...ofertę książek które uczą optymizmu, uczą pracować, walczyć i zwyciężać. Polskie książki:300 tys."Ojczyzny"w.Wasilewska, 200 tys."Starego i nowego"L.Rudnickiego i (uwaga)"Popiół i diament"100 tys..... . I do dziś karmią...
    Bardzo fajna książka z 1999 r Biblioteka Narodowa, a ja przytrzymałem jeszcze w piwnicznej izbie zbiór przemówień W. Wasilewskiej i Broz Tito..., ale z poezji to tylko o jakimś pijanym statku, w ogóle średniowieczna historia Francji i krucjaty. Czyli nie pogadam sobie..., no może jedynie o E. Dickinson?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej nie udaje kogoś innego, niż jestem. Mam takie znajome, które w wieku 40 lat zostały babciami. Ludzie sobie poplotkowali i dwuznacznie się uśmiechali. I co? Myślę, że to bardzo dobrze! Bo taka 40-letnia babcia ma sporo energii i pomysłów. I odnaleźć się umie w każdej sytuacji, i pomóc jak trzeba. Nie mam z tym żadnego problemu. Taka babka to prawdziwy skarb! Osobiście akceptuję mijający czas, bo to jest naturalne. Dbam o siebie na swój sposób. Robię badania. Zdrowo się odżywiam. Z życzliwością staram się patrzeć na ludzi. Nie trzymam długo urazy. Śpię spokojnie i jestem otwarta na nowe idee i zmianę poglądów.
      Wiesz dlaczego tak mi się spodobał "Cichy Don"? Bo Szołochow miał rozmach! Jego bohaterowie, choć czasem pełni sprzeczności, są również pełni pasji. Żyją jak gdyby mieli żyć tylko raz i nie boją się zaangażować. Czerpią z życia tyle, ile się da! Błądzą i cierpią, ale nie są zawieszeni gdzieś w wirtualnym świecie. Chcą i próbują być szczęśliwi.
      Stachura... Prawdziwi poeci widzą więcej. Czytają między słowami i między wierszami. Wielu z nich niestety zmaga się z depresją. Co mnie osobiście wk... Ale weź takiemu wybij ze łba to nieszczęście! Nie, oni będą go bronić! To przecież ta "głębia" czyni ich wyjątkowymi. Cóż za absurd! XXI wiek i minimalna wiedza o zdrowiu psychicznym. Bardzo to słabe.
      Czemu chcesz gadać o Emily Dickinson?
      Przy okazji napiszę ci, co mnie jeszcze wk... oprócz tego ogólno pojętego marazmu.
      Ostatnio spotkałam się z taką opinią, że nasza planeta sama cyklicznie robi sobie reset w postaci jakiegoś kataklizmu. I prawdopodobnie dlatego starożytni spisywali w swoich hieroglifach: o upadku własnej cywilizacji, o potopie, asteroidach i innych kometach... Czuli powinność i bardzo chcieli to przekazać dalej. W Ameryce Północnej, czy w Australii, były to przekazy ustne. Bo kiedy starszyzna zauważyła, że ludzie tracą kontakt i burzą równowagę z naturą, to jest to główny powód następującego później kryzysu.
      Wiem, że ludzki umysł nie lubi chaosu, lecz chce przewidywać, ustalać i planować.
      Jedni mówią to, inni tamto.
      Nie możemy cofnąć wszystkich zmian, które już zaszły na naszej planecie, ale możemy zdecydować, jak duże będą zmiany w przyszłości i czy będziemy współpracować.
      Zamiast tego miliarderzy budują sobie bunkry. Dasz wiarę? Cała śmietana artystyczno - celebrycka, grube ryby z finansjery i jeszcze te międzynarodowe polityczne świnie, które marnują nasze ludzkie i ziemskie zasoby na wojny.

      Usuń
    2. Rzeczywiście, odważne słowa."Międzynarodowe polityczne świnie..."automatycznie skojarzyłem z bandą Mansona..."świnie"... . W tamtej sytuacji chodziło o aktorów, artystów z najwyższej półki. W dzisiejszej o...choćby Wyspę E. . Dalej zacytowałbym(?)tekst Twój o bohaterach Sz."Jego bohaterowie, choć czasem pełni sprzeczności...." . Czytałem dwie książki w tym temacie. Sprzeczne teorie, wnioski itd, itd. Wiadomo ślady prowadzą aż do Polski, do pewnego dworku znanej rodziny(ojciec reżyser), jest dziwne zabójstwo, wzmianka o ogromnej sumie wygranej w am. sądzie od Mansona..., kiedy to było, ho,ho.
      I tak szaleniec zrobił karierę jako poeta, tekściarz i dla niektórych nie liczyło się, że był szaleńcem-ale wyjątkowym...
      Opętany, ale inaczej niż Stachura- aż grzech porównywać. Różni poeci-w różnych cywilizacjach...
      Dickinson pisała do szuflady, jej życie, miłość,- takie wydało mi się dziwne, ale przypadkiem ktoś mi podrzucił jej wiersze w przekładzie Barańczaka... i poszło... . Przypadkiem strzeliłem gafę w pewnym towarzystwie i chcąc się popisać(gupek młody)stwierdziłem, że nikt jej nie czyta, nie zna. Jaki jestem..., no i trafiłem na wielbicieli jej talentu. Oni czytali poezję Emily po angielsku(a może i po amerykańsku?)i dużo mi pomogli zrozumieć... . Elliot, słabiutko...
      Tak, bardzo dobrze się bawię oglądając na YT różne filmy o starożytnych przesłaniach, tajemniczych odkryciach, tabliczkach. Mam nawet takiego ulubionego doktora z Rosji, który jest Polakiem i ma na imię Franz. Ale ostatnio, przy tych upałach oglądam wszystko o Predatorach. O Obcych mniej, najlepszy był ten pasażer nr 7, bo tam gra moja ulubiona aktorka, na "S" jej imię się zaczyna.
      A ja lubię, jak mi się kręci w głowie, spontan i czynię nieraz takie wybryki...
      Ciągle jestem czymś zaskakiwany, uciekam(góra 3 dni)i byłbym szczęśliwy, gdyby nie pewne przymusowe terminy związane z lekami(lękami?). Trwonię zdrowie, kasę-ale chce mi się żyć! No to czasami siedzę i zaparzam zioła. Detoks? Nie to tylko katar, skurcze, i przesilenia związane z porami roku...
      Nie obraź się, ale powiem Ci prawdę- mam GDZIEŚ(delikatnie), co się stanie z Planetą. Choćby nawet za 5 sekund, kiedyś poznałem elegancką Panią(Królową za Wysoką Bramą)jedliśmy lody, była kawka, papierosy, absynt z ażurową łyżeczką i doszliśmy do jednego-zostaniemy anarchistami! NIEZALEŻNYMI! ale, kiedy czekałem na nią z komandoskim workiem na stacji(od kolegi)podeszła jej córka i mi przekazała- słuchaj no że, kochasiu-mama wyjechała w Bieszczady wspinać się na sosny rwać szyszki(na nasiona)i dojedź do niej. Ona będzie czekać na ciebie. No i chyba czeka, na pewno czeka! Jakże...A ja od wielu lat, co dzień wychodzę na pociąg, kupuję bilet...jej córka...
      ayah

      Usuń
    3. Ale co ty pleciesz? Co ja mam z Mansonem wspólnego? ... że czuję oburzenie? Kto nie czuje? Czasem sobie posłucham tego, no... Marylina, ale daleko mi do tego, żeby się zachwycać.
      A ty do której grupy poetów należysz?
      Nie znam Dickinson aż tak, ale mogę się przyjrzeć i raczej z ciekawości dla siebie, niż żeby kiedyś zabłysnąć w odpowiednim towarzystwie. Póki co ci trzeźwiejsi przy grillu łykają opowieści o Indianach. 😄
      Niemniej jednak to są interesujące tropy. Mam na myśli (E. Dickinson i Eliot).
      Nie wierzę. To zwiedzasz te ruiny bez własnych refleksji? A może się obawiasz pseudointelektualnego linczu na internetach?
      Planeta ważna rzecz, bez niej ani rusz!
      A opowieść o babeczce z Bieszczad chyba bez zakończenia. Musi jakiś glitch.
      Pewnie powracający koszmar? 🤔

      Usuń
  18. Wstyd się przyznać, ale żadnego z prezentowanych przez Ciebie filmów jeszcze nie obejrzałam🤭 Ale obejrzałam wiele innych, z których polecam 'Kompletnie nieznanego' i 'W dzikim galopie'. Z książek przymierzam się właśnie do 'Stonera', a aktualnie czytam 'Odyseję' w związku ze zbliżającą się premierą filmu Nolana i... 'Camino de Santiago. Poradnik dla pielgrzyma', bo zamierzamy przejść drogę francuską. To taki nasz najnowszy pomysł😊
    Pozdrawiam cieplutko 🤗☀️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak Ci się podobał film "Kompletnie nieznany" ?Obejrzałam go sobie w takim maratonie filmowym przed Oscarami. Fajna rola, ale jakoś przeszedł bez echa.
      "W dzikim galopie" jeszcze nie miałam okazji.
      Mój syn dostał ostatnio pięknie wydaną "Odyseję". Chyba wezmę z Ciebie przykład i zajrzę przed filmem Nolana, który oczywiście będzie dla mnie wydarzeniem kinowym lipca i już zdążył podnieść atmosferę jeśli chodzi o obsadę.😃
      Sama udałabym się na Drogę Św. Jakuba, bo wierzę w moc wiary i trzymam mocno kciuki za Was, żeby się udało.✊️👊

      Usuń
  19. Ja mam taki patent. Zabieram dzieciaka na plac zabaw i czytam na ławce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobry patent, gdy są inne dzieci na placu zabaw. 👍

      Usuń