Dłuższy czas zastanawiałam się nad kolejnym tematem na bloga i pomyślałam, że najlepiej niech to będzie zwykła codzienność. Oczywiście okres wakacji obfituje w letnie wycieczki, wypady za miasto, w góry, na plażę, zwiedzanie zabytków i muzeuów. Ale to zazwyczaj zwykły dzień budzi nas co rano. To moja odpowiedź na przebodźcowanie i wszechobecny nadmiar.
Czy wiesz, że najnowsze tendencje wskazują, że pokolenia Zet i Millenialsi świadomie rezygnuje z wyścigu szczurów na rzecz bardziej zrównoważonego życia?
Z punktu widzenia medycyny holistycznej proste życie wpływa na jego jakość i długość.
Jak zatem uprościć sobie życie?
1. Co daje upraszczanie codziennej rutyny? Przygotowując posiłki i ubrania dzień wcześniej można się doczekać spokojnych poranków. A planując dzień, warto zwrócić uwagę na najważniejsze sprawunki i wykonać je jako pierwsze.
2. Czas na relaks, spotkania z przyjaciółmi i pasje.
Relaks to nie powinna być nagroda po ciężkim dniu pracy, lecz inwestycja. Podnosi wydajność, kiedy wprowadzimy regularne bloki na relaks w ciągu dnia.
3. Rezygnacja z hałasu i używek.
Czy wiesz, że długotrwała ekspozycja na hałas (powyżej 65 decybeli) zwiększa ryzyko nadciśnienia i chorób serca? Detoksykacja z używek pozwala na regenerację organizmu i jasność umysłu.
4. Świadome bycie offline
Główne korzyści z bycia offline to: redukcja stresu, lepsze relacje na żywo, więcej czasu wolnego...
5. Moda na analogi wzięła się z przesytu cyfryzacją. Wszyscy wiemy jak wyjątkowe są zdjęcia analogowe. Płyty winylowe pozwalają na unikalne, cieplejsze brzmienie. Główne zalety nośników w stylu retro, to ich łatwy dostęp, można je odsłuchać bez sieci i dodatkowych comiesięcznych opłat za subskrypcję. A kolekcja zawsze robi wrażenie na znajomych!
6. Rezygnacja ze skomplikowanych składów w jedzeniu, kosmetykach, chemii gospodarczej i ogrodzie.
Dietetycy twierdzą, że jedzenie powinno mieć jak najproatszy skład, to samo tyczy się kosmetyków. Im prostsze są składniki, tym mniej wypełniaczy, barwników i konserwantów. A najlepsza chemia gospodarcza to: ocet, soda, sól, cytryna, bądź kwasek cytrynowy oraz płyn do naczyń. Wiedzą o tym najlepiej mamy alergików.
7. Ograniczanie zakupów odzieżowych
Modowe zachcianki to często domena kobiet, ale i panowie lubią dobrze wyglądać.
Ciekawym trendem na YouTube i TikToku jest wybranie się na zakupy do swojej własnej szafy. Wbrew pozorom, pewne ograniczenia, pozwalają na lepsze wykorzystanie posiadanych zasobów.
8. Jeśli odpoczynek, to na łonie natury! Relaks na zewnątrz dotlenia, poprawia synetezę witaminy D3, a kontakt z naturą redukuje stres.
9. Zdrowy sen
Już po 24 godzinach bezsenności, można zauważyć rozdrażnienie, pogorszenie koncentracji i obniżoną koordynację ruchową.
Po 48 godzinach mogą pojawić się omamy i stany lękowe.
Po 72 godzinach następują zaburzenia zdolności poznawczych, a nawet epizody psychozy
Ile godzin śpisz? Czy zdarzają Ci się drzemki w ciągu dnia?
10. Małe rzeczy i czynności mają znaczenie!
Drobne gesty i wyrazy sympatii czasem są droższe od najbardziej wyszukanych prezentów. Bo radość można w sobie wypracować, wystarczy skupić się i zauważyć realne efekty codziennych czynności.
Przytoczę tu przykład Winstona Churchilla, który w krytycznych momentach swojego życia ... murował. 😉😊
Jakie są Twoje pomysły, by uprościć sobie życie?


Masz całkowitą rację, mniej znaczy więcej i warto dostrzegać cuda codzienności. Uściski ♥️
OdpowiedzUsuńDla starożytnych każdy wschód słońca był cudem.
UsuńBrzmi to bardzo sensownie i w wielu punktach aż chce się przytaknąć, bo faktycznie codzienność potrafi być bardziej męcząca niż te „wielkie wydarzenia” z wakacji czy wyjazdów. Tylko mam wrażenie, że czasem ta moda na „upraszczanie życia” też zaczyna być trochę… kolejną listą rzeczy do zrobienia i człowiek zamiast się odciążyć, zaczyna odhacza się kolejne zasady.
OdpowiedzUsuńNie wydaje mi się. Nie jest to ani kolejna lista, ani moda. Jeśli przyjrzymy aię Niebieskim Strefom ( z ang. Blue Zones), to możemy zauważyć pewne wspólne cechy u stulatków, np.: prosta dieta, pielęgnowanie więzi, stały wysiłek fizyczny często na łonie natury, prosty i jasny "plan de vida”, czyli po naszemu, “po to rano wstaję z łóżka”.
UsuńIle z tych rad stulatków skorzystamy zależy tylko od nas.
W prostocie siła...
OdpowiedzUsuńW rzeczy samej. Pozdrawiam serdecznie.
UsuńJa tam wiem swoje.
OdpowiedzUsuńPrawdziwy murarz to pijak, palacz i dzi...pst., tak jak i malarz, tynkarz ...Przynajmniej ja taką brygadę znałem. Krytyczne były wszystkie poranki. A Winston to amator, nie wiadomo, czy za kielnię łapał, jak był na kacu, czy jak chciał być.
W tej sprawie mogę tylko zaszkodzić-dla mnie noc, czy dzień- bez różnicy. Rzadko jestem głodny, bardziej chce mi się pić. Wagę i figurę mam taką , jak w 8 klasie i b. dobrze, że nie wyrzuciłem ciuchów z podstawówki! Na ulicy chodzą w podartych łachach, przy nich wyglądam, jak z Burdy. W niedzielę zakładam na spacer ślubną koszulę nonairon po dziadku i bitelsówki. Uśmiecham się do ludzi, głaszczę psy i one mi odpłacają tym samym. Dbam o higienę osobistą-u mnie tylko soda i boraks, a w kieszonkach mam poumieszczane saszetki z ziołami. W poniedziałek lawendowa itd. Bieliznę(szczególnie chusteczki haftowane do nosa)wynoszę do lasu na mrowisko czerwonych mrówek. Niech i one coś mają ode mnie, a co. W barterze dostaję od nich aldehyd i gra. Ludzie stosują teraz francuskie prysznice, a czystość myli im się z zapachem.
Najgorzej jest z zębami są białe, zadbane, równe i błyszczące, ale coraz częściej nie mogę ich znaleźć. Dlatego muszę więcej pić, chyba?
ayah
Tak, każdy wie swoje na podstawie własnych doświadczeń. Pracowałeś kiedyś na budowie? Winston łapał za kielnię, bo chciał i lubiał, a nie, że musiał.
UsuńNie urosłeś od 8 klasy? Przynajmniej oszczędzasz na ciuchach. Ciekawy styl, szkoda, że nie mogę zobaczyć! I jeszcze ta chmara psów! 😄
Zioła są jeszcze legalne, czy już nielegalne? Podziwiam za znajomość chemii organicznej! Do czego stosujesz boraks? O zęby trzeba dbać w pierwszej kolejności. Ciekawy polski idiom to, że można je na czymś zjeść.
Oczywiście, że pracowałem na budowie, konkretnie na Chomiczówce(w Warszawie). Byłem operatorem tzw. POP-a, to taki agregat ogrzewczy z dłuuugą rurą sięgającą do 10 piętra. Napędzany olejem napędowym. Praca w zimę. Mieszkałem w hotelu robotniczym z 5 chłopakami, a jeden to był szczególny artysta. Góral, nawet chyba i bez podstawówki? Talent, a nawet i geniusz, samorodek. W szafie wisiał jego dyplom od Gierka, a on-góral nie Gierek-podlegał jedynie Lorenzowi(?). Akurat układał kasetony, czy posadzkę w Zamku Królewskim i postawił się jakiemuś architektowi wnętrz, że się nie zna na układaniu i takie tam bagatelki. Nadszedł dyrektor budowy i wysłuchał racje naszego Harnasia, po czym wy.... architekta na zbity łeb. W hotelu prowadziliśmy b. surowy tryb życia, sny(?)regularne, a że wypłaty były co 2 tygodnie, to stołowaliśmy się w Domu Chłopa, albo w Dziku(Warszawa).
UsuńW 8 klasie miałem z 1, 7m, najwyżej urosłem do 176-wtedy wzięli mnie do wojska-ja musiałem, Winston chyba też? Teraz mam z 172/4 bo się garbię. W podstawówce ważyłem z 68 kg(?), teraz 72/4-sportowy tryb życia! Był czas, kiedy jako zawodnik w młynie(rugby)ważyłem 112 kg..., ale zgubiła mnie sława, no i te wybryki. No to zacząłem studia na resocjalizacji(akademik na Kickiego, Żwirki i Wigury, hotel, kawalerka na Sadybie-pal 6 te Warszawe...
Styl? Kiedy byłem w podstawówce to zaczynały się czasy Wranglera, Levi i włoskich Riffli. Pamiętam, że z kolegami kupiłem sobie wymarzoną kurtałkę na Bazarze Różyckiego za 1000 zł. Ale była i równoległa moda-oprychówka, dzwony, później szwedy, szwedka(taka leciutka ortalionowa kurteczka)i mokasyny..., wiocha nosiła w tylnej kieszeni "Odry"(b. solidne spodnie)lusterko ze zdjęciem aktorki i grzebień z rączką itd.
Wiara czy nie? No bo wiesz jest i AI i pamiętniki dziadka, babci mam...
Zioła legalne-lawenda, macierzanka itd, wykorzystać można zapachowo bądź farbiarsko. Chociaż ostatnio zakazano coś tam coś tam kombinować z popularnie znanym jaskółczym zielem(na kurzajki i opuchłe nogi).Ostatnio uzyskałem kolor zielony(szczaw, pokrzywa), ale trza znać podstawy. Te uzyskałem z książek, np. Lauterbacha, Truszyńskiej(?), art. prof.Trepki, Turskiego..., ale w sumie wytwarzanie barwników(techniki starożytne, średniowieczne)to już wiedza zapomniana, stracona z chwilą kiedy wkroczyła syntetyka...
Psy za mną szalały, bo miałem suczkę Funię w domu, a jak miała cieczkę, to się to bractwo natrętnie domagało moich nóg.
Boraks mieszam z sodą-do prania, ale jak byłem kiedyś monterem urządzeń chłodniczych, to używany był do spawania rur miedzianych wraz z lutem srebra.
Pamiętam, jak robiliśmy polski prototyp chłodni na maliny, wiśnie, truskawki i miał pojechać na Targi w Poznaniu....
no ayah
Faktycznie nie wiadomo, czy to wspomnienia, czy AI, ale fajnie się czyta, czasem nawet się uśmiecham.😄
UsuńWidziałem...(żart).
UsuńCzy sprawdził Ci jakiś fachura monitor pod względem kamerki? Naoglądałem się tyle tych filmów o genialnych hakerach(mam książkę Mytnicka, tego co przeszedł na stronę CIA), że przed monitorem siedzę w marynarce i pod krawatem, tylko..., upalnie, ze 38.
ayah
p.s. może pochwalę się ok. 150 gatunkami kwiatów i roślinek ozdobnych na moim zad....u. Jeleniowate skaczą przez 2-metrowe ogrodzenia, żerować. Czasami w nocy sąsiedzi strzelają ze straszaków, bo jak taki leleń przeskoczy, to wyczyści co się da. Jutro zupa z ryb(prosto z rzeki)-dziś ok.80 szt. na wędkę-krąpie, płotki i rarytas, okonki-szt.12! W tym roku odpalam kociołek(żeliwny!) i smażenie jajec(patelnia żeliwna za jedyne 30 zł!)...
chyba pójdę w tango...
Spróbuj...
UsuńKevin Mitnick, książki-podręczniki
Dzięki. Nie znam zbyt wielu hakerów. Zawsze warto się czegoś dowiedzieć.👍
UsuńNo to zapowiadają się piękne wakacje nie ma co. To ile Ty masz tej ziemi? Rolnik (może) szuka żony? Co konkretnie uprawiasz? 🤔
UsuńWidzę właśnie modę na analagowe kolekcje. I mnie to cieszy, bo książki, płyty czy filmy na dvd są wtedy zawsze nasze, a nie wyłącznie na zasadach subskrypcji.
OdpowiedzUsuńMój znajomy z księgarni twierdzi, iż wartość książek będzie ciągle rosła. Raz, to wzrost cen produkcji, drugie to niepowtarzalność. W dobie AI, gotowych odpowiedzi i przeróbek, książka jest pierwotnym źródłem, ma swój wyjątkowy klimat, a przeżycia i refleksje są osobiste.
Usuń"Mój znajomy z ..."przedstawił wartość książki z pozycji księgarza(sprzedawcy), czy klienta? Czyli wartości rynkowej.
UsuńZ pozycji wydawcy książek należałoby dodać jeszcze dwa czynniki wartości książki w sensie
-kulturowym
-historycznym.
Dam przykład. Wartość wartości. Posiadam książkę Hugo Bergera"Łatwa metoda języka angielskiego" Z KLUCZEM wydanie siódme druk W. L. Anczyca i Spółki w Krakowie1912 r . Chcę ją sprzedać i jak się zorientowałem(może niedostatecznie?)jest unikalna. Drugi egzemplarz znajduje się w jakiej bibliotece kościelnej, a reszta być może w antykwariatach, albo u kolekcjonera(w co wątpię). Jakieś propozycje, uwagi, rady-oczywiście byłbym b. wdzięczny za każdą.
Bo jak na razie to ta książka ma jedynie jakąś wartość sentymentalną-jeśli można tak to określić.
tak na marginesie-od lat nie kupiłem żadnej książki w księgarni, a jakimi wartościami się kieruję-to już refleksje osobiste...
Polecam za to reprinty - ostatni zakup to książka sprzed 100 lat o procesie Niewiadomskiego i po raz pierwszy od 500 lat przetłumaczona na j. polski"Kronikę Polaków"Macieja Miechowity.
Jest to pierwsza historia polska ogłoszona drukiem w j. łacińskim...
pozdrawiam wszystkich miłośników książek!
ayah
Księgarz, tzn. pracownik księgarni. I całkiem prawdopodobne, że był to chwyt marketingowy. 😄
UsuńJak myślę o wartościowych książkach, to zaraz przypomina mi się "Klub Dumas" Arturo Pérez-Reverte. Lepiej z nimi nie zadzierać. Biblofile potrafią być niebezpieczni!
No tak Polański, też skorzystał...
UsuńAle i trochę prawdy na temat trujących książek napisał słynny yntereferelista Eco, miał chłopina fantazję i naznawiał masę bzdur. No to wziąłem się i zaparłem-dawajże gromadzić poważne pozycje na temat inkwizycji(przynajmniej dwóch)i krucjat(to dopiero frajda!)no i kilka lat rozgryzałem temat, a teraz został twardy orzech-krucjata dziecięca- i tu mnie zaskoczono-bo być może był to"majstersztyk"w handlu dziećmi...,
ayah
p.s. nie wspomnę o grafomanach, plagiatorach, nieukach nagradzanych Noblem i innym nagrodowym chłamem korzystających z AI. W Polsce...też? również.
Niestety widzę Twoją pasję! Pewnie jest już za późno, ale chciałam Cię jednak przestrzec przed książkami. Słowo pisane i jego interpretacje mogą być przyczyną wielkiego zła u ludzi bez kręgosłupa moralnego. Zwłaszcza, kiedy spisane natchnione słowa myśliciela - rewolucjonisty przyjmą za jedyną prawdę objawioną i postanowią o nią walczyć oraz podporządkować sobie świat.
UsuńDoceniam i się przeraziłem przestrogą, złowrogą.... A miałem już do Ciebie nie zaglądać- jest lepiej i powracam tam..., gdzie jest mi dosyć...dobrze, dobrze, dobrze...
UsuńNie jest za późno, bo jakiś czas temu spakowałem ze 20 kartonów(po różnych markach piw)prawie wszystkie książki. Meble wydałem, piwnicę wyczyściłem z gratów, a w garażu został tylko silnik i skrzynia volvo, maszyna do szycia, opony na zmianę. Strych pusty. Śpię na paletach, jest komoda z 5 szufladami i stół w kuchni. Zapasy i przetwory są, kiełbasa suszona(pół roku?)wisi, smalec jest, wołowy też. No co? W listopadzie zrobią mi przegląd, dziś zaliczyłem tomograf...
zobaczy się, jeszcze raz spróbuję podporządkować sobie świat. Wstań albo giń. Żyć z przetrąconym kręgosłupem, czy co?
pa
ayah
Bez kręgosłupa to chyba się nie da.
UsuńJednak odpowiem, bo to ciekawy temat. Może mówimy o tym samym zjawisku, tylko już tego tak nie dostrzegamy?
UsuńŻyjemy w różnych rzeczywistościach, o innych wartościach etycznych, moralnych i te różne dyrdymałki. Ja jestem zdania, że najczęściej tacy właśnie ludzie bez tzw."kręgosłupa moralnego"dochodzą do władzy, kasy i sławy. To oni bez skrupułów i zasad idą po"trupach"aby osiągnąć cel. Stosują chwyty poniżej pasa, szantaże, zastraszanie, wprowadzanie tresury i zniewalanie umysłów-poprzez media, książki, filmy(toż to czysta propaganda, na zamówienie!)itd.
Wspominałem gdzieś tam w eterze, przy podobnej wymianie zdań. Świat wszedł w 3 fazę"projektu"komunisty Gramsci'ego. Wystarczy się z nim zapoznać i tyle.
Wiadomo, że jest wybór - jak żyć i spędzić w spokoju resztę swojego życia? Czy jest możliwe odcięcie się od tego świata(czyt. klawiatury), supermarketów, rozrywek, ale w ogólnym rozrachunku-z rodziną. To ostatnie jest najtrudniejsze, rodzina jest najważniejsza-wszędzie TO słyszę, ale czy tak jest w obecnym świecie. Byłem ciekawy o co chodzi w tym filmie"To nie jest kraj dla starych ludzi", a może inny tytuł. Zobaczyłem, nie zawiodłem się, ale liczyłem na coś innego. Szukam takiego przekazu, który mnie przekona...
Pierwsza zasada(wedle moich doradców terapeutycznych)-zadbaj o siebie, o swoje zdrowie .... . Uczyniłem To, w miarę dostępnych mi możliwości i wyruszam kolejny, bo mogę i chcę. I nic nie muszę! To nie znaczy, że zostanę wolnym człowiekiem, nie, nie - to nie takie proste, jak odzyskanie niepodległości i być człowiekiem dobrej woli...
dlaczego o tym piszę? Bo mogę, ale to dzięki Tobie i ..(to nie jest manipulacja, szczerze)i znikam. Dlaczego ludzie myśląc podobnie(ogólnie)nie potrafią się porozumieć- no bo nie patrzą sobie w oczy, nie trzymają za ręce, głaszczą i przytulają-piszę o sobie(?). Taaki mały projekt życiowy(dla przykładu)po komisji weryfikującej zdrowie-jak w wojsku...chcę wykonać. Bo chcę. aha, nie zabieram książek, telefonu, zegarka...a ile wytrzymam? Człowiek ma już swoje latka...
ayah
p.s. dzięki za gościnę! w razie co, to usuń...
Kręgowiec musi mieć kręgosłup. Taki, czy inny bez niego ani rusz.
UsuńWidzisz? Nawet w tym momencie myślimy całkiem inaczej. Brak ci argumentów, dlatego uciekasz. Już do tego przywykłam.😊
mamy myśleć tak samo?
Usuńwedle"poprawnych"schematów, narzuconej narracji i zgodnie z przyjętymi zasadami.
Niech będzie! albo i nie...
Poprawność polityczna narodziła się w Stanach, tak jak i eugenika, wolna miłość i inne takie...
Często za sprawą emigrantów, którzy pryskali do kraju free menów i tam skorzystali z wolności. W książce"Emigranci"autor opisuje m.in. ucieczkę Freuda z Europy. Pan Zyga, który przez całe życie zajmował się ludźmi z zaburzeniami umysłu, płynąc statkiem, miał wyznać swojemu współpasażerowi(nie pamiętam nazwiska)-"wiozę im dżumę...."
ale może to tylko wymysł autora"Emigrantów"(książkę polecił mi prof. socjologii, który na wykładach o niej nawet nie wspomniał. Dziwne?).
dlaczego E. Dickinson?
może i dlatego;
"Zgadzasz się, jesteś przy zdrowych zmysłach
sprzeciwiasz się -jesteś zwyczajnie niebezpieczny
zakują cię w kajdany".
nie buntuj się-w PRL-u można było dostać"wilczy bilet", trafić do psychuszki, bądź wylądować w jakiejś jednostce wojskowej itd.
Obecnie? na przymusowe badania psychiatryczne, ale co tam
zmądrzałem po przeczytaniu Manifestu Kaczyńskiego(Bombera), jakie chore pomysły rodzą się nawet w Ameryce. i kto uwierzy, że byli na Księżycu? Ta, byli..., taki...
za duże upały, poddałem się, nie znalazłem argumentów i uciekłem do piwnicznej izby-przegrałem, czy wygrałem? Oto jest pytanie! Muszę! teraz dużo pić...
Owady mają kręgosłup na zewnątrz karaluchy i takie tam..., ten Kafka -on pisał o ludziach z kręgosłupem(moralnym!!)
pozdrawiam serdecznie!
ayah
chyba jest już za późno,
Usuńbo niejako z nudów, przy schłodzonej szklanicy wody z limonką szperam...
i trafiam na
"Freudian Interpretation and Kafka's the Metamorphosis". Hm, to może być interesująca analiza. Oczywiście, tak ogólnie wpadłem na autorów esejów i analiz, którzy interesowali się dziełami Kafki.
Kafka, odnosił się(Proces)do systemów państwa totalitarnego, a także mechanizmów działających w polityce i świecie biurokratycznym(Przemiana). A ja Kafkę powiązałem z Freudem... . Kafka czerpał z Freuda, a że miał problemy natury psychicznej, no cóż... . Nie wiem, czy brał udział w psychoanalizie, ale nawet, jakby..., to i tak na nic się ta szarlataneria...
I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu taka"robota"była moją codziennością. Potem spacerek do różnych bibliotek, wieczorno-poranne dyskusje..., aż ....
powrót do młodych lat(przedział 17-35 lat)odmienił całkowicie moje życie! Jestem nieuważny, ale w"Pochwale prostoty"nie ma słowa o życiu seksualnym? Przyznam szczerze, że to dla mnie obecnie funkcja podstawowa. Darzyć kogoś i być obdarzany...
Nie chodzi o jakieś intymne wynurzenia itd. itd. nikt nikomu pod kołdrę nie będzie zaglądał, ani materacował. Nadal temat tabu?
A może miłość(czyt. seks, takie ordynarne)nie jest już taka prosta.
ayah
p.s. Zauważyłem, że od kiedy zacząłem dorastać, najbardziej interesowałem się kobietami starszymi, dojrzałymi i dużym doświadczeniem życiowym... . To też Freud, ale co tam było u Kafki-metamorfoza?
małe sprostowanie.
Usuńmają szkielet, a nie kręgosłup ...
przy okazji
mój bohater książkowy, opisując swój arcy ciekawy żywot, wspomina, że dużo sił witalnych dawało mu przytulanie się do drzew. Szkoda, że nie napisał do jakich. Zgaduję, że do klonów, mieszka bowiem w Kanadzie, te soki klonowe...
ha, podobnie jak ja z sokiem brzozowym?
Obieżyświat, milioner, w puszczy amazońskiej uczył się spirytualizmu od Indian i jak twierdzi stał się lepszym człowiekiem. Ma doświadczenie, bo los dał mu aż 9 narodowości w rodzinie..., w tym chińską.
Odżywianie? O dziwo, kuchnia polska króluje. Babcina.
ayah
p.s. 38 stopni C. Sroga zima, upalne lata-wedle Dziadka, to tak, jak w jego dzieciństwie...
Czekaj, czekaj, ta interpretacja "Przemiany" Kafki" mnie zaciekawiła. Co tam wyczytałeś? Mi przemiana głównego bohatera kojarzy się z chorobą i z niezdolnością do pracy, ale przecież jego alienacja dotyczy nawet bohatera, przed samą przemianą. Jest ceniony i potrzebny, bo pracuje jako akwizytor i są z tego dochody. Kiedy zmienia się w karalucha, staje się dla rodziny uciążliwy. Jest dla nich odrażający, niepotrzebny i przynosi wstyd. Trzeba go karmić i sprzątać po nim. Obowiązek staje się coraz bardziej nieprzyjemny, a kiedy ogromny insekt odchodzi, rodzina odczuwa ulgę.
UsuńTak, "Przemiana" obnaża wszystkie ludzkie lęki wobec najważniejszych jego powinności: pracy i funkcji społecznych oraz rodziny.
Dla mnie utwór wydał się dziwaczny, ale błyskotliwy!
Dziwaczny=metaforyczny...
UsuńMnie do łba przychodzą różne skojarzenia, czytam o"karaluchu"(książki nie czytałem, recenzje, interpretacje)a jak przez mgłę widzę dziwoląga z opowiadania Londona. Pracował i pracował(fizycznie), aż w końcu się wziął i zbuntował. Jego obsesją było liczenie, chyba pociągów. Ułożył się na dachu szopy i zaczął liczyć. Wagony, pociągi i pewnie zaliczył się na śmierć..., nie pamiętam. Zbuntował się i postanowił sobie zemrzeć, mając wszystko i wszystkich w .... . Abnegat na całego, samobójca(podobne do Kafki?, czy robaczycha).
Niestety, nie czytałem książek Kafki-chyba jedynie jakieś lektury w szkole. wymieniłaś Kafkę w"polecajkach", no to myk, mówię sobie poszperam..., w te upały.
Kafka zaczął pisać"Amerykę"zainspirowany jakimś podróżnikiem(wiki), nie ukończył, ale opowiadanie"Palacz" może jest gdzieś...
Kafka był prawdopodobnie chory psychicznie(depresja?), trudno mi się odnieść do jego szaleństw(umysłu), a podobnież wiedza na temat jego życia jest w pewnym sensie reglamentowana. No, bo jak to-podziwiać wizje szaleńca. On"Statuę Wolności"widział z mieczem w dłoni, to i w chorym mógł insekta... To już wybieram powrót do"Spowiedzi szaleńca"po raz enty. Zapomniałem autora- demencja? Na"A", Skandynaw...,
ale, przypomniało mi się"zdrowe żywienie"...i proste...
i ostatnio spożywając jakąś galaretkę owocową wyraźnie czułem smak wieprzowinki. Żelatyna, wiadomo, no to biegusiem do ekspertki(obok w pokoju, ale nie DPS). Dobra-skrobia, mąka ziemniaczana, albo agar-agar. No to ja chcę agar-agar...
ayah
co za...
Usuńpochwała prostoty,
bez miłości cielesnej? Dobre...
można siedzieć w śpiworach i sączyć przez rurkę kawusię, patrząc w gwiazdy.
Czasami wieczorem, położymy się obok siebie, umęczeni naturą i podlewaniem kwiatków, palimy swoje ulubione...i się cieszymy, jak dzieci. Pamiętasz? Pamiętam...
Zasypiamy w ubraniach...
obiecałem, przy mnie będziesz się mogła spokojnie i godnie zestarzeć. Czasami myjemy sobie plecy, a że nieraz wody zabraknie, to do balii wchodzę jako drugi.
Każe mi wąchać suszone platki róży, piwonii i czego tam jeszcze- do kąpu-kąpu Maleńka.
ayah
Amerykę" Kafki to muszę koniecznie przeczytać! Ty widzisz (może) jej sen, albo wprost przeciwnie kraj kontrastów odarty ze złudzeń... Ja widzę pracę u podstaw. Pot, skwar, morderczą pracę organiczną, chęć wybicia się, życia na poziomie, ale i mnóstwo problemów. Któż z nas ich nie ma?
UsuńMimo wszystko i w jakimś sensie (z trudem, ale w końcu) pokochałam ten kraj. Tak jak się kocha ziemię, którą się uprawia. Żyję tu już przeciež połowę swego życia.
Myślę, że jest jeszcze wiele do opowiedzenia. Pozdrawiam😉🤗
Celnie, w samą 10.
UsuńJa politykę USA postrzegam, jako największe zagrożenie...
a o Amerykanach(mieszkańcach)wiem, tyle co nic- tylko z rożnych przekazów, czyli propagandy...
Uwielbiam za to filmy amerykańskie(oprócz miłosnych i horrorów), a najbardziej sensacyjne...
Z każdego sukcesu Amerykanina polskiego pochodzenia cieszę się jak dziecko, dokładnie ilu tam Polonusów jest? 8 mln? Większość z nich to dla mnie Patrioci, ale zdarzają się i zaprzańcy-myślę, że jest jeszcze...
ale czy warto?
salut!
ayah
miało być
Usuńservi, albo z ang. serf.
taka gra słów, tylko.
Zwycięzcy piszą historię, ale rozkład sił na świecie się wciąż zmienia. Kto wie jaki będzie za 50 -100 lat? A żebyś wiedział, że w większości są to patrioci. Spróbuj wyzbyć się polskości. No nie da się. Kościuszko i Pułaski walczyli o wolność tego kraju..., więc poniekąd jakieś prawo do niego mam. Pojedziesz na kraj świata, dalej będą widzieć w Tobie Polkę/Polaka. Czy to źle? Każdy się gdzieś urodził, ale jak dorośnie, to ma wybór, gdzie chce być.
UsuńNo przecież doskonale o tym wiem! Są to Patrioci z krwi i kości! Dlatego wasz Prezydent Trump..., tak liczył na te głosy?
UsuńA teraz niemiła(?)niespodzianka dla Polonusów.
Jak powiedział pewien prof. socjologii(konserwatywny?)ok. 40 % obywateli Polski(obywateli, ale czy Polaków?)rezygnuje z polskości. Czyt. bardziej chcą uchodzić za Europejczyków niż Polaków? Choć im słoma(czy siano?)z glanów wystaje. Wedle mnie być i mieć obywatelstwo amerykańskie, to zaszczyt! (dla obcokrajowców ze wszystkich kontynentów, w tym i z byłego ZSRR, NRD i innych socjalistycznych bantustanów)I b. rzadkie są przypadki zrzeczenia się obywatelstwa amerykańskiego...
Czytam, podobnież, nie wystarcza już wymóg urodzenia się na ziemi amerykańskiej, żeby zostać Amerykaninem(?)...
a w Polszcze.?..., no i liczę na zieloną kartę do Kanady, czy USA, bo czytam info... .
Jakby co, to chciałbym trafić do takiego Stanu, gdzie obowiązuje jeszcze kara śmierci..., dla"odpowiednich"zbrodniarzy. Prawo do broni i chroniona własność prywatna, zakaz aborcji pod karą śmierci- jest taki Stan? A jak tam w Twoim Stanie-czujesz się bezpieczna, posiadasz broń?, jak przystało na wolnego Amerykanina?
ayah
p.s. pozbyć się polskości- oj da się da, a nawet w pewnych"kręgach"polityczno, intelektualnych jest wręcz konieczne!
No, to czekamy w Polsce na Kościuszkę i Pułaskiego na 250-lecie Stanów!
Oni nie załapują się nawet w 7-demce Ojców Założycieli- jak spozieram w wiki...
Ale pamiętają o nich i Amerykany i Polaky...
za wolność waszą i naszą! Dla Polski nie zrobili-nic. No bo zrobili....co?
ayah
Ale! Stuknił w stół... Przypomniałeś mi jeden temat... Kiedyś właśnie dyskutowaliśmy (chyba) o Kunderze. Otóż w Czechach i na Słowacji były takie przepisy, że nie można było mieć podwójnego obywatelstwa w Czechach do 2014, na Słowacji do 2022r.
UsuńNo to rozmawiałam z pewnym Słowakiem, który specjalmie nie podchodził do amerykańskiej naturalizacji, żeby zachować obywatelstwo słowackie. I teraz ma przez to duży kłopot, bo akurat skończyła mu się ważność tzw. zielonej karty, a ma wykupione bilety lotnicze na wakacje, żeby pokazać synowi ojczyznę. Dodatkowo zmieniły się wymagania, zakres materiału i ceny opłat za egzamin na obywatelstwo.
Przynajmniej jest rezydentem, a co mają powiedzieć wieczni turyści, którzy rozmyślnie zostali nielegalnie licząc na łut szczęścia, a może na amnestię? No nie chciałabym być w ich sytuacji.
Nie, nie czuję się bezpieczna w moim stanie, dlatego też na uroczystości z okazji 250 lat USA się nie wybieram. Mam znajomych, którzy mają licencję i broń, ale nie wiem, na ile inni, którzy też ją mają są zrównoważeni psychicznie.
Zasługi Pulaskiego, Konfederacja, Uniwersał Połanieckich do przypomnienia lub nauczenia się.
Zapamiętałem St. Rembeka i jego"Balladę o wzgardliwym wisielcu". A nawet kupiłem. Nauczyłem się patrzeć i dostrzegłem(a raczej mi wskazano), jakie to korzyści spotkały tych Polaków, którzy poszli za głosem serca(i rozumu?)do Konfederacji...
UsuńCo Polskę spotkało i jak została ukarana...
Zasługi, zasługami..., dla jednych ucieczka, drugich zsyłki, niewola i śmierć setek patriotów. Wszystko na nic? No, ale zasługi-na obcej ziemi , co prawda...
Chyba, jako pierwszy pańszczyznę zniósł chłopom car? A ten Uniwersał..., korzyści dla kogo?
O broni się nie wypowiadam, ale w wojsku byłem rusznikarzem i nienawidziłem, i wojska, i tego zawodu, ale musiałem..., no to mnie wzięli i wyszkolili-ku chwale Ojczyzny! Pewnie bym się przydał jeszcze-nie daj Panie Boże!
No, ale się zapędziłem- a, aby sobie uprościć życie, zastanawiam się spróbować masturdatingu..., jakiś nadzwyczajny sposób poznania samego siebie, w samotności(coś dla mnie?)- w Ameryce wynaleźli, ale do nas, na te zadupie przychodzą te wynalazki z opóźnieniem...
nazwa prowokująca, ale ...
ayah
Ale... Gdyby nie zabory, to by ucisku, powstań i zsyłek nie było. A Kościuszko był obyty w świecie i jednak nieco szybszy od cara - wizjonera, którego własny naród reform jednak nie docenił.
UsuńZnajdź sobie kobietę z krwi i kości i przestań mi wypisywać głupoty na blogu.
Don Juan się znalazł!
Byś się zdziwiła, ale jako gentelman -ani mru, mru o moich kobietach. I dzieciach, wnuczkach i kochankach.
UsuńGłupoty? Tego się nie spodziewawszy, raczej!.
Przecież seksualność zaczyna się już od niemowlęctwa! Odwiedzam znajomych, widzę, obserwuję i się pytam, pytam...
Jasne Ty Tu rządzisz, będę oszczędniejszy w sprawach seksu, miłości i tym podobnych bzdur.
W Ameryce są prawdziwe kobiety z krwi i kości, ale tam feminizm(różne rodzaje)wszedł szeroko w życie rodzinne. Podobnież, tak piszą znawcy tematu...
ale...basta!
Grunt to się dobrze wyspać i używać kosmetyków.
Gdyby nie...uczono nas historii w czasach komunizmu i wierz, albo nie, ale to podejście pokoleniowe mentalnie tkwi nadal. Nam, Polakom przez wieki historię pisali sąsiedzi i nie tylko. Nawet podręczniki akademickie musiały uzyskać aprobatę cenzorów. Jak nie Berlin, to Moskwa- a teraz Bruksela...
Nie rzucam słów na wiatr. Wymieniłem Rembeka(pisał książki historyczne), a teraz wymienię historyka-St. Łojek na ten przykład. W obecnych czasach moja wiedza historyczna(powojenna)w większości oparta jest na historykach amerykańskich polskiego pochodzenia. Nie ima się ich cenzura(raczej)i dysponują ogromnym archiwum. Dość regularnie zaglądałem do czasopisma historycznego, które działa w Stanach i ma na pierwszym miejscu działanie zgodne z polityką historyczną-polską! Taką polityką, jaką uprawiają Niemcy, Ruscy i inne poważne państwa w stosunku do własnych wartości. W tym Stany.
"Szybszy od cara..."i wyjechał za granicę z szybkością strzały. Taa.., jak pisze jego towarzysz podróży(znowuż pamiętniki), sekretarz(pojechali razem do Ameryki i razem tam nawet mieszkali)na bitwę pod Racławicami(?)jechali bryczką. Bryczką! Bali się podjazdów kozackich itepe. Kościuszko dysponował prawie 50 tys. wojska, ale to wojsko"rozdrobnił"na mniejsze oddziały...,
teraz łatwo krytykować, ale coś w tym było.
Tragiczna postać, chciał popełnić samobójstwo, wzięli go niewoli-dużo przeżył...
Car miał masę narodów w swoim państwie, a Kościuszkę doceniał-pisałem, dał mu tokarenkę, chciał dać rentę, uwolnił jeńców itd. Widać, że go cenił i chciał mieć przy sobie. To Amerykanie zrobili Kościuszce ogromną propagandę, widać też im był potrzebny! Koneczny, taki historyk(ten od rodzajów cywilizacji)porównał Kościuszkę do Waszyngtona, nawet. Nie pamiętam, ale piszą świadkowie Kościuszko, czy Pułaski uratowali życie Waszyngtonowi, ale faktów nie znam. Na 250 lecie Powstania Stanów, spojrzę(upały schodzą i trza kosić)jakie to Kobiety przysłużyły się do narodzin największego i najpotężniejszego państwa na świecie! Wiwat Ameryka!
ayah
znowuż, pamięć!
UsuńJerzy, Jerzy Łojek-ok. 300 pozycji na ten temat, ale komunistycznym profesorom nie dał rady...
polecam.
Jak nie da rady? Jest coś takiego jak zmiana pokoleniowa.
UsuńJa ostatnio staram się skupić na zdrowym śnie, jednak niestety słabo mi to wychodzi. Nawet nie chodzi o to, że późno chodzę spać, z jakiegoś powodu cały czas wybudzam się w nocy i ten sen nie jest taki głęboki jakbym chciała.
OdpowiedzUsuńMówią, że za budzenie się w środku nocy odpowiedzialny jest wysoki poziom hormonu stresu. Jeśli rzeczywiście jest to tylko problem wybudzania się, może warto skupić się na redukcji stresu i wypróbować melisę lub melatolinę?
UsuńJest taki ruch minimalistów, którzy twierdzą, że do szczęscie potrzeba miec 100 przedmiotów. I faktycznie tyle mają...
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o retro. Nie wiem, czy pamiętasz, ale pisałem o mojej kolekcji kaset magnetofonowych. Właściwie codziennie słucham pół godzinki. Bardzo wiele różnych gatunków. Mam ponad dwadzieścia kaset i jak będzie kasa to powiększe kolekcję.
Ze spaniem to u mnie jest zwykle za dużo, a nie za mało. Ostatnio jednak udaje mi się spać średnio około 10 godzin.
Pozdrawiam!
Ciekawy pomysł z tymi 100 rzeczami. Nigdy nie próbowałam, ale całkiem możliwe, że ma to sens.
UsuńMyślę, że to jest jednak zmiana pokoleniowa. Do tej pory ludzie zazwyczaj gromadzili dobra, teraz (nie tak od razu, lecz na przestrzeni 20, może 30 lat) pojawiła się tendencja, żeby z życia korzystać.
Pamiętam, że zbierasz kasety! Spodobał mi się ten pomysł. Czasem można je zdobyć za bezcen!
Mówią, że sen to zdrowie, ale nie warto przespać swego życia. Warto się obudzić.
Bardzo ciekawe propozycje prostego życia.
OdpowiedzUsuńO ile staram się jeść nieprzetworzoną żywność, z kosmetykami jest chyba gorzej.
Wybranie się na zakupy do własnej szafy- brzmi ciekawie. Ale jak to się ma do słowa "zakupy"?
Teraz sen mam lepszy, ale różnie z nim bywa.
Na pewno trening uważności jest dobry, medytacja...
Pozdrawiam Cię serdecznie
Witam Cię serdecznie! 🤗 Faktycznie z kosmetykami bywa ciężej. Składy mają znaczenie, ale jaki my mamy wgląd w proces produkcji? Musimy ufać etykietom.
UsuńTo oczywiście udawane zakupy. Taka sztuczka dla mózgu. Czy wiesz, że nasz mózg nie odróżnia, sytuacji, która dzieje się naprawdę, czy jest tylko żywo wyobrażona lub przeżywana w postaci wspomnienia?
Ciekawe, prawda?
Uważność jak najbardziej. Serdeczności🤗🫶
To bardzo ciekawe co napisałaś o udawanych zakupach. Lubię takie ciekawostki.
UsuńUrocze te kwiatuszki, ten lila kolor w nich jest śliczny.
Pomimo swojej niewątpliwej urody kojarzą się mi z kwiatami ... ziemniaka.
Miłego weekendu. U nas upał się rozpędza i przez najbliższe 3 dni osiągnie apogeum.
Bo to mój własnoręcznie wyhodowany ziemniak! W 100% nieudawany.😁
UsuńA zatem zgadłam, te kolory nieco mnie zmyliły.
UsuńJesteś botanikiem i hodowcą co się zowie- wyhodować ziemniaka, który tak pięknie kwitnie. Gratuluję!
Nie jestem botanikiem, ale "grzebanie w ziemi" mam we krwi. Moja mama miała tzw. rękę do kwiatów, jej rodzice mieli gospodarstwo rolne, dziadek od strony taty był ogrodnikiem.
UsuńDodatkowo w dobie "Internetów" można tyle podpatrzeć i się samemu dokształcić.
Cieszy mnie ogród, dlatego go uprawiam.
Lo simple siempre es mejor. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńHay fortaleza en la simplicidad. Te mando un beso.😘
UsuńBardzo ciekawy temat. Już dawno temu doszedłem do wniosku, że stokroć lepiej jest „być” niż „mieć” — i cieszyć się wszystkim, co nas otacza.
OdpowiedzUsuńPoza tym szczerze mówiąc, nie znoszę robić zakupów odzieżowych czy kupować butów. A jeśli już muszę, to kupuję niemal hurtowo, żeby mieć spokój na dłuższy czas. Jeśli chodzi o kosmetyki, to poza kremem po goleniu i szamponem praktycznie niczego nie używam — z pewnością żadnych pachnideł.
Ze snem miewam problemy, ale NIE wynikają one ze stresu. Mimo to staram się spać przynajmniej siedem godzin na dobę. Odżywiam się bardzo prosto, ale jednocześnie bardzo zdrowo: żadnego alkoholu, cukru, wysoko przetworzonych produktów czy fast foodów. Piję głównie polską „Muszyniankę” albo filtrowaną wodę. Kawę piję wyłącznie bezkofeinową i słodzę ją stewią.
Przyznaję, że trzymanie się takiej diety nie zawsze jest łatwe, bo sklepowe półki wręcz atakują nas smakowitymi i zazwyczaj niezdrowymi produktami. Jednak po pewnym czasie stałem się na te pokusy niemal całkowicie obojętny. Poza tym czuję się dziś o wiele lepiej niż przedtem, a to jest najlepszą motywacją do dalszego trzymanie właściwego kursu.
Oczywiście daleko mi do doskonałości i nad wieloma aspektami swojego życia wciąż muszę pracować. Uważam jednak, że to, iż dostrzegam moje wady jest pozytywną rzeczą. Przynajmniej nie udaję przed sobą ani przed innymi, że wszystko jest idealnie.
Nie ma chyba osoby, która jest bez wad, zawsze jest coś, nad czym można popracować.
UsuńJedni te niedoskołaści akceptują, inni sukcesywnie eliminują, jeszcze inni mają prozdrowotne zrywy. Zastanawiam się czy da się żyć w ten sposób i pewnie podejmę ten eksperyment, żeby się przekonać.
Czy słyszałeś o projekcie Blueprint? Pewen miliarder chce zatrzymać lub opóźnić zegar biologiczny. Myślisz, że mu się uda?
Najważniejsze jest chyba to, aby dostrzegać własne wady, starać się nad nimi pracować na tyle, na ile potrafimy, i nie zniechęcać się brakiem szybkich rezultatów. Tak naprawdę tylko bardzo niewielka garstka ludzi potrafi przez całe życie funkcjonować w sposób niemal idealny i z żelazną konsekwencją realizować wszystkie swoje postanowienia. Ale przecież nie musimy być aż tak perfekcyjni jak oni. Tak długo, jak próbujemy, nie poddajemy się i choćby powoli posuwamy się naprzód, powinniśmy być z siebie zadowoleni.
UsuńŻyczę powodzenia w podjęciu tego eksperymentu i mam nadzieję, że podzielisz się później swoimi spostrzeżeniami oraz osiągnięciami. Sam jestem bardzo ciekawy rezultatów.
Tak, czytałem o Bryanie Johnsonie i jego projekcie Blueprint, jak również o innych miliarderach, którzy próbują znacząco wydłużyć życie, a może nawet kiedyś całkowicie pokonać śmierć. Biorąc pod uwagę ich wręcz niewyobrażalne fortuny, mogą kupić niemal wszystko, czego zapragną — z wyjątkiem zdrowia i nieśmiertelności. Dlatego wcale mnie nie dziwi, że właśnie na tym koncentrują swoje wysiłki.
Również Putin jest podobno bardzo zainteresowany tematyką długowieczności („26 miliardów dolarów w dążeniu Putina do długowieczności. Od miniaturowych świnek i drukowania organów, po krioterapię i genetykę, prezydent Rosji uczynił badania nad starzeniem się priorytetem Kremla: https://www.wsj.com/world/russia/putin-longevity-antiaging-92dee6e8?st=Ufm4iv&reflink=desktopwebshare_permalink), co uważam za wyjątkowo cyniczne w przypadku człowieka odpowiedzialnego za śmierć, cierpienie i kalectwo setek tysięcy ludzi. Cóż, jedni nie mogą spokojnie spać, dopóki nie podbiją sąsiednich krajów, a inni nie mogą zasnąć po przypadkowym przejechaniu na drodze wiewiórki…
Myślę, że każdy z nas może w pewnym stopniu spowolnić swój zegar biologiczny poprzez zdrowy styl życia, odpowiednią dietę, aktywność fizyczną, sen i unikanie używek. Problem polega na tym, że wymaga to ogromnej samodyscypliny i konsekwencji. Nic więc dziwnego, że ludzie nieustannie poszukują różnych „skrótów” — najczęściej w postaci leków lub suplementów. Zamiast codziennie poświęcać godzinę czy dwie na ćwiczenia, zdrowo się odżywiać i utrzymywać prawidłową wagę, znacznie łatwiej byłoby połknąć „magiczną pigułkę”, która rozwiązałaby wszystkie problemy i jednocześnie pozwoliła zachować dotychczasowy, niezbyt zdrowy styl życia.
Czy Bryanu Johnsonowi się uda? Sądzę, że prawdopodobnie uda mu się nieco spowolnić proces starzenia i być może żyć dłużej oraz zdrowiej niż przeciętnemu człowiekowi. Natomiast całkowite zatrzymanie starzenia lub osiągnięcie nieśmiertelności wydaje mi się — przynajmniej na obecnym etapie rozwoju nauki — mało realne. Ale kto wie? Przy tak szybko rozwijającej się technologii, a szczególnie AI, nigdy nie chciałbym mówić „NIGDY”, wszystko jest możliwe.
Począwszy od Gilgamesza, Achillesa, alchemików i cesarzy wszyscy chcieli być nieśmiertelni. Z całą pewnością, od tamtych czasów medycyna poczyniła wielki postęp.Jak myślisz, jakie odkrycia były przełomowe?
UsuńNetflix udostępnił niedawno dokument "Don't Die: O człowieku, który postanowił żyć wiecznie". Obejrzę go i wrócę do dyskusji.👍
Obejrzałam i daje do myślenia. Ludzie nie rozumieją takiego postępowania, dopóki nie przedstawi im się faktów. Jeśli twoje życie jest satysfskcjonujące, to chcesz długo i zdrowo żyć.👍
UsuńCo więcej, lepiej jest zapobiegać, niż zmagać się później z chorobami przewlekłymi.
To wszystko niby proste, a wiele osób tego nie dostrzega i nawet w planowaniu urlopu goni za czymś lepszym, większym...
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony, trudno dziś o spokój, relaks, gdy wszędzie tłumy i hałas, nawet na wsi.
jotka
Najlepsze wydają się wakacje poza sezonem.
UsuńI really like this reminder that a good life doesn’t always need to be packed with more. The little routines, quiet moments, nature, and simple joys are usually the things we remember most. This was a lovely read and honestly makes you want to slow down a bit.
OdpowiedzUsuńI've had a pretty intense time myself. I definitely need to slow down and enjoy what I already have. 😉😄🤗
UsuńTemat idealny jak dla mnie. Od dawna celebruję swoją codzienność i cieszą mnie właśnie te drobiazgi.
OdpowiedzUsuńBo highlity mamy od czasu do czasu, a codzienne sprawy tworzą nasze życie.
U mnie ostatnio sprawdza się chodowanie zakwasu, pieczenie z niego własnego chleba, od lat już własne gotowanie i dbanie, żeby moje otoczenie dawało mi wytchnienie i odpoczynek. :)
Na stres - dbam o moje roślinki na tarasie, oraz bardzo dużo tańczę :)
Twój taniec to hit! Dobrze znaleźć jest własną drogę i nią podążać. 🤗🫶
UsuńJuż dawno postanowiłam cieszyć się z małych rzeczy i nie przejmować rzeczami, na które nie mam wpływu... To drugie nie zawsze jest łatwe, ale warto się starać...
OdpowiedzUsuńProstotę w życiu pochwalam jak najbardziej.
Pozdrawiam słonecznie z upalnych okolic Bydgoszczy!😊
Trudne trzeba uprościć i jest wtedy łatwiej. To takie proste! 😉🙂
UsuńGenialny wpis, świetny temat wybrałaś :)) Codzienność jest piękna i zgadzam się z tym, że warto wypracować w sobie radość. Tak, właśnie tak jest :)
OdpowiedzUsuńMoje pomysły na uprzyjemnienie codzienności też nie są wyszukane :D
Kocham rośliny i lubię na nie patrzeć i je pielęgnować.
Bardziej zwracam uwagę na sam fakt zjedzenia posiłku w spokoju i bez rozpraszaczy niż to, co mam na talerzu, zwykła zupka jarzynowa jest pyszna w dobrym towarzystwie :)
Spacer w cichym, spokojnym miejscu to szczyt luksusu!
Lubię sobie ot tak posiedzieć i porozmyślać.
Bardzo mnie zainspirowałaś tym wpisem, przed nami weekend i okazja, by wypocząć i nabrać nowych sił :)
Przyjemnego weekendu! ;*
Każda czynność, która sprawia nam przyjemność powinna na stałe zagościć w naszym rozkładzie dnia. Życzę pięknego, spokojnego lub jak kto woli, pełnego wrażeń weekendu . 😃😉
UsuńWybieram jednak ten spokój na weekend haha :D
UsuńNiech Ci będzie! I nie zapomnijcie się nawadniać w te upały.🌊
UsuńZwykła codzienność często jest piękna.
OdpowiedzUsuńI ma duże znaczenie.
Serdecznosci
Z codzienności składa się nasze życie. Serdecznie pozdrawiam! 🤗 🫶
Usuń1. Zawsze tak robię. :D
OdpowiedzUsuń2. Relaksem zapełniam czas, który zbywa, a to rzadko raczej.
3. W pracy mam bardzo głośno. Podobno mieści się to w normie, ale czasami jednak muszę czymś zatkać uszy.
Używek nie stosuję.
4. Ostatnio coraz częściej.
5. Nie potrzebne mi.
6. Naturalne, wiadomo, najlepsze i tak samo skuteczne.
7. Nienawidzę zakupów ubraniowych. XD
8. Oczywista sprawa.
9. Nie drzemię w ciągu dnia, ale często zdarza się nie dospać. Takie życie.
1. I to jest bardzo praktyczne rozwiązanie!
Usuń2. Tutaj i ja powinnam się poprawić, bo jak już wstanę na nogi, to ciągle jest coś do zrobienia, a ile tak można?
3. A możesz sobie słuchać coś przez słuchawki?
"Używek nie stosuję." - I to się chwali!
4. Pracuje nad tym.
5. Mi pozostał sentyment do dawnych lat.
6. Wiadomo! 😉
7. Dlatego korzystasz z własnej szafy.👍
8. 👍
9. Mój kot śpi w każdej wolnej chwili. A ma ich dość sporo. Czasem i mi się zdarza przysnąć na kanapie. Myślę, że nie ma co z tym walczyć.
Dziękuję, że zainteresował Cię mój post. Serdecznie pozdrawiam. 🤗
Pozdrawiam serdecznie z wakacji w lesie; blizej natury już się chyba nie da:))
OdpowiedzUsuńSkwar jest okrutny(36)🥵 i w dzień nawet las nie daje rady, ale w nocy fajnie się schładza i to jest bardzo pozytywne!
Kwiatuszki kwitnącego ziemniaka to są. Piękne!
Post bardzo ciekawy:)
Serdeczności posyłam 🤗😘
Słyszałam, że u Was taki skwar. Chrońcie się i nawadniajcie. 🌊Ten kwiatek to rzeczywiście kwitnący ziemniak! 😃
UsuńW przyszłym tygodniu u nas też zapowiadają upały.🫠
Witaj
OdpowiedzUsuńW Królestwie cisza, więc wpadam tutaj....
Prostota... Niby prosta, ale nie dla każdego.
Dla mnie im prościej, tym lepiej. Zwłaszcza jeżeli chodzi o jedzenie.
Pozdrawiam oczekiwaniem na ochłodzenie
Fajne są memy pt.: Z czego składa się człowiek w czerwcu. 😀
UsuńA składa się z: młodych ziemniaczków, truskawek, czereśni, fasolki szparagowej, bobu, kalafiora, koperku i pomidorków.
Wszystkiego smacznego! 🤗🫶
Zgadzam się. Brakuje tylko kalarepki:))))
UsuńJa też bardzo ją lubię!
UsuńJakie to prawdziwe... Choroba, zmusiła mnie do powrotu do bazy, przewartościowania życia i powrotu do właściwych proporcji. Odcinam chaos informacyjny ze świata i żyję po swojemu, w swoim tempie i doceniam zwykłą codzienność. Dla mnie jedyna właściwa droga, a nie moda.
OdpowiedzUsuńTen kwiat to ziemniak😊
Pięknego nowego tygodnia🤗☀️
Tak, wiem, po życiowym kryzysie i załamaniu często pojawia się wielka tęsknota duszy, by odnaleźć swoje ziemskie przeznaczenie. Życzę Ci, by każda chwila przynosiła Ci radość. 🤗🫶
UsuńI jeszcze jedno tak. To jest kwitnący ziemniak! Będziemy mieć swoje ziemniaczki na obiad! 😄
Myślę, że moje wybory ostatnio właśnie do tego prowadzą
OdpowiedzUsuńBo widzisz, przychodzi taki moment, że czujemy się nasyceni. Potrzebna jest zmiana i proste, skuteczne rozwiązania.
UsuńTwe zalecajki na zdrowe i bezstresowe zycie sa dobre i latwe do stosowania.
OdpowiedzUsuńMnie wydaje sie ze bedac juz 78 lat na tym swiecie, przechodzac rozne fazy zycia z czego wiekszosc juz sie nie powtorzy, jestem w takim ostatnim okresie w ktorym moge sobie pozwalac na rodzaj zycia jaki mi odpowiada - czyli niezwykle spokojny, stabilny, bezstresowy. Nie ma w nim podrozy czy szerokiego zycia towarzyskiego i nie odczuwam ich braku. Moje potrzeby staly sie niewielkimi i rodzaju osobistej wygody i czemu nie skoro dzieci sa bardzo dorosle, wnuki rowniez, jestem emerytka czyli dnie moge poswiecac sobie i Belli, czytaniu a to robie i jestem zadowolona.
Zycze udanych celebracji 250 rocznicy - moje spedze na grillowaniu z corka i zieciem.
Przygotowuje się do obchodów 250 Lecia Stanów Zjednoczonych Ameryki również na blogu.
UsuńŻyczę Wam wspaniałego, rodzinnego czasu. 🤗🫶