Czy wiecie, że niemal 71% powierzchni Ziemi pokrywa słona woda? Mimo wagi i zasadności eksplorowania tych zasobów, zbadano mniej niż 0,001% głębokomorskiego dna. Naukowcy często podkreślają, że łatwiejsze jest badanie powierzchni Marsa niż największych głębin. Dlaczego? Spróbujmy przyjrzeć się historii i najważniejszym osiągnięciom.
Pierwsze próby nurkowania i badania głebin morskich odbywały się w basenie Morza Śródziemnego. Polegało ono na nurkowaniu na wstrzymanym oddechu. Odławiano wtedy głównie perły i gąbki morskie.
Opisany przez Herodota Scyllis (V w. p.n.e.) użył łodygi trzciny, aby oddychać pod wodą podczas ucieczki z niewoli perskiej.
Leonardo da Vinci ok. 1500 roku zaprojektował pierwszą łódź podwodną i pierwszy system do oddychania pod wodą (zestaw skórzanych worków) oraz płetwy na ręce i nogi.
W XIX wieku, w latach 1872–1876 miała miejsce Ekspedycja HMS Challenger (korweta Royal Navy). Położyła ona podwaliny pod nowoczesną oceanografię, badając głębiny za pomocą drag i włoków - narzędzi, które używa się do połowu z dna również dziś. Podczas tej czteroletniej podróży naukowej pokonano, prawie 70 tys. mil morskich, opisując 1700 gatunków nieznanych wcześniej stworzeń i zmapowano dno oceaniczne. Najbardziej znaczącym było jednak odkrycie Rowu Mariańskiego na Oceanie Spokojnym położonego na południowy wschód od Marianów w Mikronezji. Odkryto wówczas głębię oceaniczną, nazwaną na pamiątkę wyprawy i statku - Głębią Challengera. Na podstawie pomiarów z 1875 określono jej głębokość na ok. 8 km p.p.m.. Późniejsze badania z pomocą echosondy Kaiko z 1995r. - 10 911 metrów, a obecnie z pomocą zaawansowanych ciśniomierzy DSV Limiting Factor głębokości rzędu 10 928 – 10 994 m.p.p.m..
W 1943r. doszło do rewolucji w sposobie nurkowania i zapoczątkowali ją: Jacques-Yves Cousteau i Émile Gagnan - twórcy Aqua-Lung. Był to pierwszy skuteczny system pozwalający na oddychanie pod wodą powietrzem zawartym w butlach - scuba.
Rekord we freedivingu (nurkowanie na wstrzymanym oddechu) ustanowił Raimondo Bucher w 1949 roku, schodząc na 30 metrów.
Rekord nurkowania z butlą należy do Ahmeda Gabra, który w 2014 roku w Egipcie zanurkował na głębokość 332,35 metrów.
Ale wracając do głębi oceanicznych, w 1960 r. Jacques Piccard i Don Walsh dotarli na dno Rowu Mariańskiego batyskafem „Trieste”. Zejście trwało 5 godzin, a pobyt na dnie 40 minut.
Na dnie Rowu Mariańskiego panują ekstremalne warunki: brak światła, miażdżące ciśnienie przekraczające 1000 atmosfer (ponad 1000 barów), temperatura 1°C do 4°C a, w strefie hadalnej (głębinowej) funkcjonuje jedynie materia organiczna oraz życie w postaci bakterii i pierwotniaków.
Kolejne zejście należało do reżysera Jamesa Camerona (tak, tego od "Titanica"!). Cameron oceanograf - amator zbierał wtedy materiały do swego kultowego, oscarowego filmu. Zanurzył się on na dno Rowu Mariańskiego samotnie w specjalnie zaprojektowanym jednosobowym pojeździe - "Deepsea Challenger" przypominającym torpedę.
Najnowszy rekord należy do Victora Vescovo - biznesmena, odkrywcy i emerytowanego komandora U.S. Navy, który w 2019r. zszedł w łodzi podwodnej "DSV Limiting Factor" na głębokość ok 10925 m. p.p.m.. Dodatkowo Vescovo jest zdobywcą wszystkich pięciu głębi oceanicznych na Ziemi.
Zapraszam na film kanału Copernicus.

Witaj!
OdpowiedzUsuńJa nie nurkuje, generalnie boje się wody. Ale zawsze podziwiam odwagę tych, którzy zapuszczają się w te morskie odmęty.
Ja myślę że człowiek jest największym zagrożeniem dla oceanów.
Udanego weekendu Kochana 😘
Tak człowiek, a konkretnie jego gospodarka odpadami. Okazuje się, że mikroplastik znajduje się nawet w najgłębszym rowie oceanicznym. W ogóle opakowania jednorazowe są wielkim zagrożeniem dla środowiska. Warto więc pomyśleć i zaopatrzyć się w bidony na wodę dla siebie i dzieci. Jest wiosna (u nas dziś prawie 30°), idzie lato, a pić się chce.
UsuńUdanego weeekendu.🤗🫶
Mega ciekawy przegląd historii eksploracji głębin — aż trudno uwierzyć, jak długo ludzkość „drąży” temat, a i tak wciąż wiemy tak niewiele. Ten kontrast między tym, co już osiągnęliśmy technologicznie, a tym, co nadal pozostaje poza zasięgiem, robi naprawdę duże wrażenie.
OdpowiedzUsuńNajbardziej uderza mnie chyba to, jak bardzo ocean wciąż pozostaje „obcym światem” na naszej własnej planecie. W kosmos wysyłamy sondy, mapujemy planety, a tu pod nosem mamy przestrzeń, której wciąż nie potrafimy dobrze opisać ani zrozumieć.
No i te ekstremalne warunki na dnie — ciśnienie, brak światła, temperatura bliska granicy życia — to brzmi bardziej jak środowisko z innej planety niż część Ziemi. Nic dziwnego, że każde zejście tam na dół traktowane jest jak ogromne wydarzenie.
Swoją drogą, fajnie, że pojawił się też wątek Camerona i Vescovo — pokazuje to, że eksploracja nie jest już tylko domeną naukowców, ale też ludzi z różnych światów, którzy mają zasoby i determinację, żeby pchać granice dalej.
A co do „morskich legend” na końcu… no cóż 😄 ocean zawsze miał talent do tworzenia mitów, zanim nauka zdążyła je obalić.
Słuszna uwaga. Eksploracja dna morskich głębin to stosunkowo wczesne dzieje.
UsuńWysokie ciśnienie na dnie potrafi zmniejszyć zwykłe przedmioty, dlatego batyskafy i łodzie podwodne muszą być na nie odporne.
Zobacz film, to nie są tylko legendy. To najprawdziwsza prawda.😉😊
Ja nie nurkuję, ale to mega ciekawy temat, co też skrywają w sobie tajemniczego przestrzenie naszych oceanów.
OdpowiedzUsuńSkoro 99.9% oceanów jest niezbadanych, wiele form życia jest jeszcze do odkrycia. Przyjemnego weekendu.🤗🫶
UsuńW Polsce brałem udział w kursie płetwonurkowym i spędziłem ponad dwa tygodnie na obozie nurkowym na wyspie Szeroki Ostrów na jeziorze Śniardwy. Nurkowanie jednak nigdy mnie specjalnie nie wciągnęło. Pomijając fakt, że w tamtych czasach (koniec lat 70. XX wieku) sprzęt był wręcz prymitywny w porównaniu z dzisiejszym, w Polsce woda była zimna, ciemna i niewiele było w niej widać.
OdpowiedzUsuńMimo to nie brakowało prawdziwych pasjonatów, którzy potrafili poświęcić tej dziedzinie całe życie. Klub, do którego należałem, istnieje zresztą do dziś, a jego założyciel dopiero niedawno — po około 50 latach — zrezygnował z funkcji prezesa. Trudno nie podziwiać takiej konsekwencji i pasji.
Nurkowanie w cieplejszych krajach to zupełnie inne doświadczenie — znacznie ciekawsze i bardziej „wdzięczne” dla amatora. Miałem okazję spróbować tego na Kubie, co prawda bez butli, jedynie z maską, rurką i płetwami, ale i tak było co oglądać. Udało mi się nawet zrobić sporo zdjęć. Niemniej jednak nie zdecydowałem się na nurkowanie z butlami.
Jeśli zaś chodzi o głębiny oceaniczne, to rzeczywiście wiemy o nich wciąż bardzo niewiele. O ile na powierzchni Ziemi odkrycie nowych, większych gatunków zwierząt jest dziś raczej mało prawdopodobne, o tyle w oceanicznych otchłaniach może wciąż istnieć zupełnie nieznany świat. Prędzej czy później zapewne uda się go lepiej poznać — chyba że ktoś wcześniej naciśnie ten „przycisk”, o którym wspominałaś w swoim wpisie z początku kwietnia 2026 roku…
P.S.
Mój ‘freediving’ rekord to 5 metrów, a z butlą 10 metrów. Nic dziwnego, że moje nazwisko nie pojawiło się w żadnych annałach nurkowania….
Mimo nieprzewidzianych ruchów i wypowiedzi wodza narodu, zakładam scenariusz optymistyczny.
UsuńDziś nawet ucieszyłam się, że cieśnina otwarta, statki pływają, ropa poszła w dół, a Nasdaq w górę. Nikomu w sumie ta wojna nie jest na rękę.
Gratuluję osiągów. 👍
Lubię Twoje ciekawostki!
OdpowiedzUsuńChociaż sporo czytam i oglądam na ten temat, to zawsze jakaś luka zostaje i tu ją sobie wypełniam.
Człowiek jest największym szkodnikiem i mimo, że jest istotą rozumną, to bezmyślnie niszczy dosłownie wszystko i nie przejmuje się przyszłością.
Pieniądze zdominowały świat i to dla nich ludzie postradali rozum.
No cóż, wielka szkoda !
Cieszmy się więc tym, co jeszcze mamy🤗
Miłego weekendu życzę 😘
Lubie przyswajać wiedzę tematycznie. Często pojawiają się dodatkowe wątki, które mnie interesiją i wtedy pochylam się nad nimi bardziej, ale zwykle jest to: od ogółu do szczegółu.
UsuńMyślę, że największym szkodnikiem jest człowiek nieuświadomiony tudzież ignorant.
Oczywiście sprawa nie jest prosta, ale już wdrażane są programy i działają organizacje, które czyszczą oceany, np.: The Ocean Cleanup. Do wyławiania plastiku używane są najnowocześniejsze technologie. Ale problem, jak się okazuje, tkwi u źródeł. Najistotniesza jest czystość dopływów i ograniczenie produkcji plastiku. Niestety pełno go wszędzie. A największym problemem są chyba plastikowe opakowania na prosukty spożywcze. W niektórych krajach wraca się do tradycyjnych metod, np. woreczków płóciennych, papier u do zawijania, a nawet liści bananowca.
To ciekawy temat na dalsze rozważania. Przyjemnego weekendu.🤗🫶
Mnóstwo ciekawych informacji o oceanicznych głębiach. Nie nurkuję, jestem z tych co boją się wody.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie. Miłego, pogodnego weekendu.
Ja wodę lubię, ale nie lubię niepotrzebnie ryzykować. Miły powinien być, ale pogoda... Burzowo ma być! I już drże o mój dom i ogród.😱
UsuńGdy zwiedzaliśmy wyspę Simi, mieliśmy możliwość obejrzenia starych kombinezonów do nurkowania i poznania kilku postaci z historii poławiaczy gąbek w Grecji. Nigdy nie nurkowałam, a podobno podwodne krajobrazy są fascynujące.
OdpowiedzUsuńWiduje u nas ogłoszenia o szkołach nurkowania, bo wiele jest jezior, gdzie można uczyć się i eksplorować stare wraki.
Mnie zainteresował ten strój płetwonurka zaprojektowany przez Leonardo da Vinci. To świadczy o tym jak wielkim był wizjonerem i że często (niestety) to machina wojenna napędzała postęp. Moja koleżanka zapisała się na kurs nurkowania na wakacjach.
UsuńA tak, z tego co pamiętam, to był prekursorem w wielu dziedzinach, łódź podwodna, helikopter itp. wynalazki to tez da Vinci.
UsuńZgadza się, Leonardo da Vinci zaprojektował strój płetwonurka i prototyp łodzi podwodnej obserwując zachpwanie ryb i pływy wodne. Jednakże projekty te nie zostały zrealizowane, lecz utajone, ponieważ Leonardo obawiał się ich śmiercionośnej siły w dywersji podczas wojny. Leonardo da Vinci był prawdziwym humanistą.
UsuńMe gustaron los videos. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńTe mando un beso.😘
UsuńDziękuję za relację z podwodnego świata - tak blisko a jednak tak daleko.
OdpowiedzUsuńW młodych latach byłem dość dobrym pływakiem, ale możliwości były ograniczone - basen dość daleko od miasta (Kielce), płytkie i mętne rzeczki, do morza daleko.
Oczy otworzyły mi się w Australii gdy pojechałem z dziećmi na północ Australii - Great Coral Reef.
Snorkelling - pływanie z rurką wdechową - 20 cm pod powierzchnią a miałem poczucie, że jestem na innej planecie - przyjazne rybki, kraby i rośliny.
Spróbowałem też scuba diving, ale tu już czułem się obco - 20-kilogramowy pas, butle z gazem - to stwarzało poczucie dystansu.
Zaśmiecanie rzek, jezior i oceanów - tragedia - jestem wściekły, że dopuszczamy do czegoś takiego.
Nie tylko ja...
Byłem kiedyś na spacerze z najmłodszą wnuczką, poszliśmy nad niewielki strumyczek, wnuczka odeszła kilka kroków i nagle słyszę głośny płacz - dziadzia, dziadzia, help!!!
Podchodzę a ona pokazuje mi torbę plastikową która zaczepiła się o jakiś kamień w strumyku.
Dziadzia! It will kill a turtle! Help!
Mało nie wpadłem do wody, ale uratowaliśmy niewidocznego żółwia :)
Wydaje się, że to inny świat, a przecież ten sam. Wielka Rafa Koralowa - marzenie. Nie każdemu jest dane zobaczyć. Zawsze powtarzam znajomym, że podróżowanie to przywilej. To co uda się przeżyć i zobaczyć jest bezcennym kapitałem, do którego można wracać w czasie kryzysu. W przeszłości tylko wysoko urodzeni i zamożni ludzie mogli podróżować turystycznie. Dziś jest tyle możliwości...
UsuńWyobrażam sobie, że scuba diving wymaga nieco więcej discipliny niż snorkelling. Gratuluję i życzę kolejnych okazji.
Na szczęście młode pokolenie już w szkole uwrażliwiane jest na los naszych braci mniejszych. Świetna opowieść - anegdotka. 👍
Wielka Rafa Koralowa i okolice są fantastyczne. Znajomi twierdzili, że jeśli chodzi o same rafy koralowe, to te na Morzu Czerwonym są bardziej efektowne, ale u nas uroku dodaje właśnie ta ogromna przestrzeń i brak tłumów.
UsuńOczywiście są miejscowości, całe wyspy, nastawione na turystów, ale są też mało znane miejsca z hostelami młodzieżowymi - pełen luz.
Naturalnie takie okolice przyciągnęły hippisów. Przed laty powstało w tamtych okolicach duże obozowisko hippisów. Nikt się nimi nie interesował, minęło 20 lat i oni automatycznie dostali tytuł własności tych gruntów. Teraz to warte kilka milionów dolarów.
Hippisi millenialsi to dla mnie nowe zjawisko, ale jak poszukać w sieci, to okazuje się, że bardzo popularne. Pełno jest takich niebieskich ptaków chyba wszędzie na świecie. W Stanach chyba najwięcej w Kalifornii.
UsuńSłyszałam opinię, że w Australii żyje się na pełnym luzie, a ludzie są serdeczni. Czy to prawda?
Australia, życie na luzie...
UsuńTrudno powiedzieć - wielkie miasta - multikulturalne zbiorowiska. Na szczęście są tu tylko dwa.
Mniejsze miejscowości - wydaje mi się, że ludzie są tam bardzo sobie pomocni i życzliwi.
Czy serdeczni?
Nie wiem.
Chyba wiem o co Ci chodzi. Wielokulturowa mozaika jest przecież i w Stanach. I chyba tylko cel w jakim imigranci przesiedlili się ich łączy. W rzeczywistości każdy walczy o swoje, a turyści widzą tylko reprezentacyjną część. Niemniej jednak można chyba mieć dobre wspomnienia z Australii?
UsuńAleż to było ciekawe! Super się czytało ;) Kto wie, co jeszcze pływa w tych oceanach, skoro mimo tak wielu osiągnętych rekordów i używania nowoczesnego sprzętu, ludzkość zdołała zbadać tak maleńki procent form życia pod wodą?
OdpowiedzUsuńOsobiście jeszcze nigdy nie nurkowałam, ale może kiedyś nadarzy mi się okazja, to spróbuję, bo lubię pływać :D Pozdrawiam cieplutko :)
Dziękuję! Wydaje mi się, że w niedalekiej przyszłości to raczej łodzie bezzałogowe, sonary, satelity oraz roboty i AI zdominują badania ( oczywiście w służbie ludzkości). Projekt "Seabed" do roku 2030 ma zmapować dno oceanów. Cały czas powstają i pracują stacje badawcze, które monitorują zanieczyszczenia, organizmy żywe i zmiany klimatyczne. Myślę, że te kierunki badań będą ciągle obowiązywać i rozwijać się.
UsuńDziękuję za komentarz.
No i to jak najbardziej ma sens, bo omija ograniczenia ludzkiej wytrzymałości na warunki panujące w głębinach :) A my, ludzie, znacznie więcej się dowiemy.
UsuńTak. Mam nadzieję, że tak będzie. 👍
UsuńGarść nowych wiadomości. Zaskakujesz mnie :) Pozytywnie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję i życzę udanego nowego tygodnia.🤗
UsuńGłębiny są bardzo interesujące a zarazem bardzo przerażające. Z drugiej strony moze dobrze nie jest tak poznany bo człowiek zaczął by ingerować -?i zniszczył by swoją ciekawością
OdpowiedzUsuńMasz pewnie rację. Paradoksalnie niedostępność tego świata chroni go przed ingerencją.
UsuńKolejna dawka ciekawostek. :) Morskie i oceaniczne tematy są fascynujące.
OdpowiedzUsuńTo jak odkrywanie nowej planety. 😉
UsuńŚwietny wpis! 😄 Mega wciągająco to opisałeś — aż człowiek ma ochotę od razu wskoczyć w skafander (albo chociaż obejrzeć jakiś dokument o głębinach). Fajne jest to, jak pokazujesz, że mimo całej naszej technologii wciąż wiemy o oceanach tak niewiele — trochę to działa na wyobraźnię 👀
OdpowiedzUsuńHistoria eksploracji też robi robotę — od trzcinowej „rurki” po batyskafy schodzące na ponad 10 km… konkretny progres! No i te stworzenia z głębin — brzmią jak z horroru albo sci-fi, a jednak są prawdziwe 😅
Co do pytania — nie nurkuję, ale po takim wpisie aż zaczynam się zastanawiać! A największe zagrożenie dla oceanów? Niestety chyba… my sami 😕
Dzięki za kawał dobrej, ciekawej wiedzy!
Ja mam do oceanu wielki szacunek. Trochę się pewnie też go obawiam, ale jak mówią znawcy: boimy się często tego, czego nie znamy.
UsuńEksploracja to zawsze jest progres, bo próbujemy się z nieznanym.
Tak! Stworzenia są jak z innej planety, a są przecież nasze, tutejsze.
Pamiętam dobrze, jak podkreślasz w swoich wpisach, żeby dbać o środowisko: np. używając kremów przeciwsłonecznych przyjaznych dla koralowców.
Dziękuję za odwiedziny. 🤗🫶
Zawsze wydawało mi się to niezwykle fascynujące, że ludzie lepiej radzą sobie z badaniem i przebywaniem w kosmosie niż w głębinach ;)
OdpowiedzUsuńPodróże w głębiny, jak i w kosmos wymagają odpowiedniego przygotowania i sprzętu. Minie chyba ze sto lat, a może nawet więcej, zanim będą one dostępne dla wszystkich.
UsuńDzięki za komentarz. 🤗
Brrr, aż mnie ciarki przechdzą, jak czytam o tym nurkowaniu. Okropnie boję się wody i stworzeń w niej mieszkających!
OdpowiedzUsuńNic się nie bój. 😉
UsuńK. Arciszewski chodził po dnie M. Północnego(1624 r.) w okolicach m. Scheveningen przez kilka godzin, a o swoim wyczynie pochwalił się w liście do K. Radziwiłła...
OdpowiedzUsuńPolacy potrafią..., na yt można znaleźć filmiki z polskimi rekordzistami(świata?) nurkującymi pod lodem. Bodajże w Norwegii..., jeden z nich ma ponad 70(?) lat, ale płuca nastolatka...,
może i to historie prawdziwe są...
a.
Fajna ciekawostka, ale szkoda, że tak mało o tym nurkowaniu K.Arciszewskiego wiadomo.
UsuńMoże... :)