***
Dziś zapraszam do kina na dwa seanse z Margaritą 🍹📽. Bardzo zależało mi żeby zobaczyć nowość Martina Scorsese "Czas krwawego księżyca" z ang. Killers of the Flower Moon. 🎥 ( tłumaczenia tytułów z angielskiego rozwalają system. :) Kto o tym decyduje?). Na marginesie dodam, że po angielsku tytuł ma symboliczne znaczenie, a po polsku wskazuje, że będzie to horror. Ale wracając do tematu. Film opowiada o wysiedleniu indiańskiego plemienia Osedżów (z ang. Osage) z terenów przez które płynie po dziś dzień rzeka Ohio na zachód od rzeki Mississippi. Niespodziewanie w nowym miejscu, na terenie dzisiejszej Oklahomy, Indianie odkrywają złoża ropy naftowej, dzięki czemu szybko się wzbogacają. Bogactwo stało się niestety ich przekleństwem. Osedżowie zaczęli znikać i umierać w podejrzanych okolicznościach. Lokalnym władzom nie zależało na rozwikłaniu tych spraw. Dopiero ingerencja przedstawicieli Osedżów w Waszyngtonie pomogła w odszukaniuwielu sprawców. Właśnie z powodu tej sprawy (film powstał na podstawie autentycznych wydarzeń) powołano Federalne Biuro Śledcze (FBI). To było ich pierwsze ważne dochodzenie. W obrazie Scorsese wydarzenia historyczne stały się więc tłem dla romansu Ernesta Burkharta ( w tej roli Leonardo di Caprio) oraz Mollie (Kyle) Burkhart ( w tę postać wcieliła się Lily Gladstone. Warto też zwrócić uwagę na postać Williama Halle'a, w którego wcielił się Robert De Niro. Ale o tym sza, gdyż nikt nie lubi spoilerów. ;)
Film był dla mnie bardzo ciekawy i trzymał w napięciu. Trwał aż 3 godziny i 37 minut a z reklamami jeszcze więcej. Dla mnie to dużo. Ale uparłam się pójść na niego po dość ciężkim dniu w pracy i wydaje mi się, że fragmentami przysypiałam. :)
Nie umiałam sobie odmówić również nowego filmu Sophii Coppoli pt: "Priscilla". Wydaje mi się, że jest to odpowiedź na zeszłorocznego "Elvisa". Podoba mi się jak zmienia się główna bohaterka: od uczennicy szkoły średniej (para zaczęła się spotykać kiedy Priscilla miała zaledwie 14 lat!) po żonę króla rock'and'rolla, a także z biegiem czasu osobę niezależną, realizującą swoje własne pomysły.
Ja ostatnio czasu na kino nie mam. Niestety
OdpowiedzUsuńCzasu brak niestety. Ale jak na czymś nam zależy, to się temu poświęcamy. Już sprawdzam, co przeczytałaś? 😉
UsuńFilm Scorsese z pewnością obejrzę, jeśli chodzi o drugi, nie wiem. Bo w sumie historia jakich wiele, różnica wieku 10 lat to bardzo dużo jeśli partnerka ma 17. Czyli z facetem jest coś nie tak. Trzeba uciekać z wrzaskiem.
OdpowiedzUsuńNie jestem pewna, czy z Elvisem było coś nie tak (prócz uzależnienia). Z tego co wiem, para czekała do pełnoletności Priscilli ze ślubem i współżyciem.
UsuńShow-biznes rządzi się jednak swoimi prawami. Na pewno na rękę była mu żona młoda, ładna i taka, która dopasuje się do jego stylu życia. W tych czasach żona przeważnie zajmowała się domem i dziećmi. Okazało się jednak, że Priscilla ma większe ambicje. Dla wielu stała się ikoną -wzorem do naśladowania.
Jeżeli chodzi o film Scorsese, to Ernest Burkhart poślubił bogatą (wpływową i mądrą Indiankę) Mollie Kyle. Sam był na dorobku. Więcej lepiej nie będę zdradzać, ale polecam Ci ten film. Wiem, że lubisz kryminały. 😀
Nie chodzi o pełnoletniość, tylko o różnicę wieku w przypadku, gdy partnerka jest bardzo młoda. Związek zaczynający się, gdy ona ma lat 30, a on 40 to nic takiego, ale gdy partnerka jest nastolatką a partner nie, tzn. że facet szuka bardzo młodej, zupełnie niedoświadczonej dziewczyny. Jak tak poskrobać, to się okazuje, że najpierw panowie ci nie są wybierani na partnerów przez swoje rówieśniczki. I to jest probierz "normalności" nie do przecenienia. 27-latka po kilku krótkich związkach jest już w stanie rozpoznać chwasta, 17-latka jeszcze nie :)
UsuńNie wiem, czy lubię kryminały ogólnie (lubię angielskie kryminały, a to trochę co innego), natomiast lubię też sposób filmowania Scorsese.
Wiek między partnerami zawsze budził wiele emocji. Nie wiedziałam, że dziś również. :)) Ale czy słusznie? Tego nie wiem. 🤷♀️Tymczasem par tych jest bardzo dużo, chociażby: Józefowicz i Urbańska, Kondrat i Turnau, Ścibakówna -Englert, Pazurowie, Rubikowie, nie wspominając o parze prezydenckiej z Francji. :)) Czy mamy prawo ich oceniać? Czy możemy odmawiać im szczęścia ze względu na wiek?
Usuń@MaB, no to jeszcze raz innymi słowami: nie chodzi o generalną różnicę wieku, bo ludzie w toku życia różnie się rozwijają i mogą być na tym samym poziomie rozwoju mając lat 30 i 50. Wyjątkiem jest tu sytuacja, gdy ktoś, kto teoretycznie powinien być choć trochę dojrzały (czyli ok. 25 roku życia) zatrzymał się na szukaniu partnera w wieku od 15 do 18 lat. Cuś idzie nie tak :) Ta różnica wieku 10 lat później jest w zasadzie bez znaczenia. Natomiast taki start, gdy partner rzekomo dojrzałej osoby ma 17 lat ... no good.
UsuńSzczęścia odmawiać nikomu nie zamierzam. Faktem jest jednak, że wielu z tych 25/30-latków ma wysoką świadomość, że każdy dzień z doświadczenia 17-latki działa na ich niekorzyść. Po prostu, za 10 lat była 17-latka też by ich nie wybrała (dokładnie tak, jak teraz ich nie chcą ich rówieśnicy). Czyli zasadniczo, to co robią przyspieszając związek, to próba natychmiastowego ograniczenia jej wyboru, zanim młoda się połapie ;) Sądzisz, że to etyczne? :)
Szczerze? Różnica wieku nie przeszkadza mi aż tak bardzo, jeżeli wszystko jest zgodnie z prawem i nie rozważamy zjawiska pedofili. Przeszkadzają mi układy, w których jedna ze stron wykorzystuje inną, albo jest wyjątkowo zależna od tej drugiej strony. Coś w rodzaju np. sponsorowania. W przedstawionych filmach te "dysproporcje" były i to mi się właśnie nie podobało. Zdecydowanie preferuję związki partnerskie.
UsuńTo jeszcze raz wspomnę, że nie chodzi mi o generalną różnicę wieku, ani o zjawisko pedofilii. Szukanie partnerów wśród osób poniżej 20 roku życia, gdy samemu powinno się być psychicznie jako tako dojrzałym jest natomiast związane ze zjawiskiem zależności. Osoba starsza wykorzystuje niewiedzę osoby młodszej, a jej głównym założeniem jest szukanie takiej osoby, która nie będzie w tym momencie równoprawnym partnerem. Czasami (ale niekoniecznie) ma to związek z problemami szukającego. Pamiętam ze swojego nastolęctwa przystojnego faceta w wieku 35 lat, który ciągle wystawał z nasto - i dwudziestolatkami. Moja ówczesna przyjaciółka, zakochana w nim po uszy, nie pojmowała jak żona tego faceta może go nie lubić. Dopiero patrząc wstecz widzę, że gość był alkoholikiem, porzucili go wszyscy znajomi w jego wieku, bo był trefny, więc zwrócił się do takiej widowni, która jeszcze nie miała wiedzy jak głupie jest przebywanie w jego towarzystwie.
UsuńWydaje mi się, że generalizujesz. Czasami pary pracują nad swoim związkiem i te relacje się rozwijają, a czasem nie.
UsuńJest wiele czynników, które sprawiają, że układ ma rokowania dobre, albo bardzo dobre. Kiedy jednak oceniamy kogoś zbyt pochopnie (przez pryzmat jakiś swoich wyobrażeń), to nie jest to sprawiedliwe.
Widzisz, ja nie mam doświadczenia jakie opisujemy, więc się nie muszę martwić, że generalizuję, bo mnie ewentualne niemiłe podsumowanie braku mojej własnej dojrzałości i prawidłowej rozkminki sytuacji nie dotykają osobiście.
UsuńTzw. praca nad związkiem nigdy nie była moim priorytetem. Zawsze kojarzyła się mi ze sklejaniem na siłę czegoś, co nie pasuje z jakichś innych, pozamiłosnych powodów.
Nie wierzę w jakieś idealne pary, bo ludzie są z natury nieidealni.
UsuńJa również nie. Natomiast wiem, że można się dobrać tak, żeby wady drugiej osoby nie były dla nas dużym problemem czy wyzwaniem. Niektórzy jednak wierzą, że w życiu musi trudno, bo nie zaobserwowali rodzin w których jest łatwo.
UsuńNiektórzy twierdzą, że wszyscy pochodzimy z rodzin dysfunkcyjnych (a to przez pokłosie wojen zeszłego wieku) i dopiero nasze pokolenie coś z tym robi.
UsuńPierwszy z filmów leciał ostatnio u nas w kinie, ale nie byłam na nim.
OdpowiedzUsuńNa drugi film miałabym większą ochotę. Choć moja fascynacja amerykańskim kinem i legendami show biznesu zaczęła się znacznie później niż ich małżeństwo, Hollywood potrafiło wtedy czarować swoimi produkcjami. A i później lubiłam oglądać filmy z udziałem moich ulubionych aktorów.
Mała dygresja trochę nie na temat.
Nie lubię jedynie gdy Amerykanie biorą się za adaptacje kultowych powieści autorów z innych kręgów kulturowych i rejonów świata, przepuszczają je przez swoje schematy i gubią to co jest kwintesencją danej powieści.
Ale jak wspomniałam film "Priscilla" chętnie bym obejrzała.
Spotkania w gronie przyjaciół - uwielbiam! Musiało być świetnie!
Pozdrawiam serdecznie
A jakie amerykańskie ekranizacje znanych dzieł literatury światowej nie przypadły Ci do gustu?
UsuńPytam tak z ciekawości. 😀
X Muza ma to do siebie, że tworzy gwiazdy i ich niepowtarzalne wizerunki, kreuje legendy oraz świat wyższych sfer. Nie wiem tylko jak dalej będzie funkcjonować? Świat filmu jaki znamy, z pomocą najnowszych technologii, takich jak sztuczna inteligencja, odchodzi niestety do lamusa. Myślę jednak, że sentyment do aktorów i wszystkich mistrzów pracujących przy produkcji filmów pozostanie na długo.
Niespodzianka urodzinowa udała się super.
Trzeba było uważać, żeby nie puścić pary z ust. 😄 Pozdrawiam, dziękuję za komentarz.
Przeczytałam " Ciotkę Julię i skrybę Mario Vargasa Llosy i okazało się ,że jest film z 1990 roku. W rolach głównych Keanu Reeves ( Martin- Mario) Peter Falk jako skryba Pedro i Barbara Hershey jako ciotka Julia. Akcja toczy się w latach 50 ubiegłego wieku w Nowym Orleanie. Nowy Orlean to nie Lima, a temat zakazanej miłości 21 latka z 30 paroletnią ciotką Julią to tylko jeden z wątków książki. W książce najważniejszą kwestią jest przedstawienie i krytyka różnych warstw społecznych peruwiańskiej Limy. Tymczasem film choć zabawny komediodramat jest zaledwie jakąś komercyjną wersją powieści.
UsuńPozdrawiam serdecznie. Miłego dnia.
Masz rację. Film nie jest wierną adaptacją książki, gdyż wiele zależy od wizji reżysera. On ma tę dowolność interpretacji i to nie jest zależne od narodowości.
UsuńWidziałam, że lektura bardzo Ci się spodobała?
Mam na oku oba filmy. "Priscilla" faktycznie wydaje się być odpowiedzią na "Elvisa"... Oglądałam obraz o królu rock and rolla, ale nie zachwycił mnie. Baz Luhrmann mi się przejadł. Słyszałam też, że ten reżyser ma robić adaptację „Mistrza i Małgorzaty”. Przyznam, że nieco się obawiam, co on zrobi z tą książką, tak wyjątkową, głęboką i wielowymiarową...
OdpowiedzUsuńMyślę, że z opinii obu stron można wysnuć jakiekolwiek wnioski. W "Priscillii" podobała mi się również scenografia. Jeśli ktoś lubi estetykę tamtych lat oczywiście. Baza Luhrmana bardzo cenię za "Australię" i "Wielki Gatsby", a "Mistrza i Małgorzatę" chętnie bym znów obejrzała. Dziękuję za komentarz. :)))
UsuńNie poszłam na film Scorsese, bo nie wysiedziałabym w kinie tak długo, a Priscilli jeszcze u nas nie grają, zresztą chyba mnie ona nie interesuje.
OdpowiedzUsuńA Krwawy Księżyc to nazwa pełni, która wypada w październiku lub w listopadzie, w zależności od roku i jest tożsama z zaćmieniem Księżyca w znaku Byka.
Tłumaczenia tytułów to jest naprawdę jakiś kosmos i nie tylko chodzi o filmy, w powieściach też można znaleźć takie perełki i potem film ma już tytuł jak powieść, np. The Lovely Bones jako Nostalgia anioła. :D
Pozdrawiam!
Dziękuję za wyjaśnienie znaczenia "krwawej pełni". Jeżeli chodzi o tytuł filmu, to chodzi o maj. W tym miesiącu kwitnące na wzgórzach Oklahomy kwiaty są wypierane przez rośliny wyższe i dlatego Osedżowie tak nazwali ten miesiąc.
UsuńW naszej kulturze pełnia w maju nazywana jest kwiatową. Inne używane nazwy to Pełnia Zajęcza, Mleczna lub Sadzenia Kukurydzy.
Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam! 💚
Witam serdecznie ♡
OdpowiedzUsuńCiekawe filmowe propozycje :) Dawno w kinie nie byłam ale muszę się wybrać i to koniecznie :) Zawsze uwielbiałam seanse a film pasjonuje mnie od dziecka. Na pewno obejrzę oba te tytuły, może nie teraz, ale prędzej czy później na pewno :)
Pozdrawiam cieplutko ♡
Witaj! Same serdeczności zasyłam. Tobie trzeba teraz wiele odpoczywać, dogadzać sobie, pozytywnie myśle i sprawiać sobie same przyjemności. Cieplutko pozdrawiam 💕
UsuńO filmie słyszałam i chciałabym zobaczyć, ale długość seansu mnie przeraża, poczekam więc, aż będzie można obejrzeć w zaciszu domowym!
OdpowiedzUsuńDrugi mniej mnie interesuje, ale może kiedyś obejrzę, nie zarzekam się.
Temat udanego związku to temat rzeka, za mało miejsca na komentarz...ale jednej recepty nie ma!
jotka
Oczywiście temat związków to temat rzeka. A z moich obserwacji; albo para się "uzupełnia" z korzyścią dla obojga, albo związek polega na równowadze i też to dla nich jest pozytywne. Z takich związków się nie ucieka.
UsuńNie wiem, czy mój poprzedni komentarz wylądował w spamie, coś dziwnego dzisiaj dzieje się w necie.
OdpowiedzUsuńJuż jest. 😀
UsuńParecen buenas películas. Tomó nota. Me alegro que disfrutaras el fin de semana. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńSí, el fin de semana fue un gran éxito. Saludos cordiales, te deseo un hermoso fin de semana también.
UsuńDawno nie byłam w kinie :). Dziękuję za polecajki. Pozdrawiaml
OdpowiedzUsuńProszę bardzo! Pozdrawiam. 😀
UsuńCiekawe wydarzenia u Ciebie. I w sumie słusznie. :)
OdpowiedzUsuń:) Jeszcze mam porcję murali z okolicy, za jakiś czas może wstawię.
Czy ja wiem. Nawiązałem raczej do miejsca, Patriarszych Prudów. Nie mniej doceniam część rosyjskiej kultury sprzed lat. Bo niestety kolejne lata to raczej powrót do średniowiecza mentalnego.
:) W sumie może tak być z Weną. Niby myśli się, że to dobra i pomocna istota, a w sumie może być problem.
Jakoś tak napisałem kilka wierszy nawiązujących do religii, jej historii itp. Ostatnio mnie tak coś naszło.
Pozdrawiam!
https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/
Murale to już sztuka i wbrew pozorom ciężka praca w różnych warunkach pogodowych, na różnych wysokościach.
UsuńPrzypominam sobie to dzieło od nowa. Chyba jest taka potrzeba, żeby powtarzać, tak jak u Herberta:
"powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem".
W starożytnej Grecji Wena przybierała różne postacie. Tak to już jest z inspiracją. :))
Fajne polecajki, ale chyba nie dla mnie. Pierwszy film... o zgrozo!!! nie wysiedzę tyle w kinie, mój kręgosłup zje mnie żywcem :) A drugi? Choć nastroje tamtych lat nie są mi obce, bo byłam dzieckiem w epoce szaleństwa piosenek Elvisa i doskonale ten czas pamiętam, to jednak to nie jest mój klimat. Elvis wraz ze swoim dorobkiem muzycznym był i jest dla mnie z lekka infantylny i może dlatego jakoś nie ciągnie mnie do historii o jego życiu. Pozdrawiam Cię bardzo, bardzo :)
OdpowiedzUsuńWitam Cię moja droga! Często chodzę do kina, żeby odpocząć, spotkać się ze znajomymi i poznać nowe historie. Lubię poznawać nowe rzeczy. Dziękuję za opinię i bardzo Cię pozdrawiam. :)
Usuń