sobota, 21 października 2023

Odliczanie do Halloween 🎃

   Mimo wyjątkowo ciepłego roku i  pięknej, kolorowej jesieni, odczuwamy, że szybciej zapada zmrok. Na wieczornym spacerze wiatr wieje przez gałęzie, nad ranem w drodze do pracy napotykamy wilgoć i chłód. Kurtki, swetry i kocyki wracają do łask. Aby podtrzymać przytulny nastrój palimy światełka i świece.
   Być może zastanawiałaś/-łeś się kiedyś, w jaki sposób latarnie z dyni stały się tak popularne i dlaczego są symbolem Halloween? Aby poznać pochodzenie latarni "Jack-'o -lantern" musimy przenieść się przez Atlantyk do torfowisk i bagien, wiejskich obszarów Irlandii. Na początku XVII wieku powstała legenda o tajemniczej postaci znanej jako Skąpy Jack (Jack the Smith, Drunk Jack, Flakey Jack). Najpopularniejsza wersja opowiada o tym, że Jack oszukał diabła, a gdy ten zmienił swą postać, uwięził go w stanie przemienionym. Ale to mu  nie wystarczyło. Jack  chciał czegoś więcej, zaproponował więc Diabłu wycofanie się z umowy w zamian za to, że nie zabierze mu duszy przez dłuższy czas. W niektórych innych wersjach tej historii wysłannik piekieł zostaje oszukany 3 lub 4 razy. W końcu jednak czas Jacka się skończył i nie był on już w stanie ponownie czarta oszukać. Tak oto Skąpy Jack został skazany na wieczną wędrówkę po Ziemi, mając jedynie żar podarowany mu przez diabła, aby oświetlał mu drogę.
W irlandzkim folklorze  z tego okresu  istnieją również opowieści dotyczące tak zwanych ignis fatuus, czyli fałszywych ogni. Błędne ogniki są zjawiskiem powszechnym – z naukowego punktu widzenia ignis fatuss jest znany jako gaz bagienny i pojawia się podczas samozapłonu metanu powstałego w wyniku rozkładu materii organicznej na bagnach lub obszarach podmokłych. 
 Z czasem te dwie legendy zaczęły się ze sobą łączyć – kiedy wiele osób na wrzosowiskach Wysp Brytyjskich zobaczyło naturalnie występujący ignis fatuss, przypisywało je krążącemu po świecie Jackowi.
   W dodatku w tej części świata wiele osób  celebrowało  gaelickie obchody Samhain, z rytuałem chodzenia od domu do domu w poszukiwaniu gościny (stąd wziął początek "Trick or treat" -„Cukierek albo psikus”). Ponieważ w Irlandii przed rewolucją przemysłową nie było elektryczności,  to rzeźbiło się rzepę, ziemniaki lub inne warzywa korzeniowe, a następnie dodawało węgle lub świece do wnętrza, aby stworzyć prowizoryczne latarnie. Czasami rzeźbiono na nich twarze. Ta tradycja zachowała się po dziś dzień w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Niewiele jednak osób wie, że na terenach polskich również był taki zwyczaj rzeźbienia w rzepie i innych warzywach korzeniowych (tzw. kraboszki) używane podczas obrzędu Dziadów. Podczas tego święta przyjmowano także pod dach wędrowców, aby ich starym polskim obyczajem ugościć.
 Ale wróćmy do tematu. :) Imigranci, którzy przybyli z Wysp Brytyjskich do Ameryki w XVIII I XIX wieku, zastali na miejscu nową roślinę, której owoc był znacznie większy i łatwiejszy do krojenia niż warzywa korzeniowe. Jak się okazuje dynia, bo o niej mowa, była używana do dekoracji i rzeźbienia już w latach sześćdziesiątych XVIII wieku.





W ten sposób tradycje z różnych zakątków świata połączyły się  w jedną w Stanach Zjednoczonych. Stąd podczas obchodów Halloween, tworzone są i powielane twarze z dyń, które znamy po dziś dzień. 




Poniżej zdjęcia z tegorocznych obchodów Halloween organizowanych dla dzieci w Cantigny Park w Wheaton, IL. 


 

















26 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa opowieść, człowiek jednak uczy się całe życie :) Z przyjemnością przeczytałam. Zdjęcia świetne, widać ile zabawy i radości przynosi to święto, chyba najwięcej dzieciom. Należy się tylko cieszyć, że ta tradycja jest wciąż podtrzymywana. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się jak mogłam, lecz obiekt w ruchu jest bardzo trudno sfotografować. W dodatku obiekt biegał za cukierkami. 🤭😄
      Baśnie i mity są fascynujące. Pozdrawiam, życzę miłego weekendu oraz dobrego nowego tygodnia.

      Usuń
  2. Przytulność to duży plus jesieni. :)
    Rano jak wyruszam do pracy, oglądam piękne jesienne mgły. Próbuję znaleźć czas na fotografie, ale na razie bezskutecznie. Lubię łapać kadry z mgłą w lesie albo pośród wysokich budynków w centrum miasta.
    Co do Halloween, "jeżeli chcesz żyć, to nie skupiaj się na śmierci". – Takie mam podejście, tak właśnie wybrałam. Wybrałam Boga, który nie skupia się na śmierci i nie każe nikomu święcić zmarłych ani modlić się do nich czy o nich itp. (to się tyczy też święta "zadusznego" u nas w Polsce. Wybrałam Boga, który jest życiem i daje życie. I mnie to brzmi super. 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mgły pięknie wyglądają nad rzeką, czy jeziorem... Nie skupiam się na śmierci, nie rozpamiętuję i nie umartwiam się, łapie każdą chwilę. Lubię obyczajowość. Piszę o tradycjach jako ciekawostkach.
      Dziękuję za wskazówki. 👍

      Usuń
    2. Nie oceniam, ale i nie wczuwam się w tradycje. I przyznaję, że niektóre eventy związane z Halloween są ciekawe, jak np. Twoje "dyniowe". Otworzyli u nas w ZOO na ostatni tydzień października edukacyjną ścieżkę o pająkach, nietoperzach itp. I pokazują o jednej godzinie karmienie rudawek nilowych, to jeden z moich ulubionych gatunków nietoperza, są owocożerne. Może uda mi się wybrać. :)

      Usuń
    3. Twoja wiedza na temat egzotycznych zwierząt jest imponująca. Studiujesz zoologię/weterynarię, czy tak sama z siebie ineteresujesz się?

      Usuń
    4. Sama się uczę od dziecka. Pasjonował mnie świat zwierząt i owadów, jako dzieciak żyłam praktycznie na łące i w lesie ucząc się przez obserwację, a później z książek. Obecnie jest Internet.
      Dużo mi daje obecna praca, bo mam kontakt np. z doświadczonymi terrarystami.

      Usuń
    5. Zwierzęta egzotyczne wymagają specjalnych warunków do spełnienia i bez pasji nie wyobrażam sobie, by laik dał sobie radę.

      Usuń
  3. Ciekawy wpis. Uwielbiam każdą porę roku jesień jednak uczy by zwolnić tempo, usiąść z bliskimi przy rozgrzewającym daniu, posiedzieć w blasku świec lub ledów. A na spacerach obrzucać się kolorowymi liśćmi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpiękniej jest oczywiście wtedy, kiedy świeci słońce i
      kiedy kolory są jeszcze bardziej nasycone. Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za komentarz.

      Usuń
  4. U nas tez z tej tradycji korzystają głównie dzieci, oczywiście przeciwnicy obchodów wskazują na obcy charakter tradycji, ale co szkodzi trochę zabawy w jesienny czas?
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nikogo nie namawiam. :) Każdy w wolnej chwili robi co chce. Chyba o tych rzeczach każdy może sam decydować?
      Nie wszystko musi się nam też podobać, za to warto się zainteresować i inne tradycje jednak znać. Jeżeli coś poznajemy, staje się to mniej obce.
      Dzieci bardzo lubią.
      Dziękuje za komentarz i pozdrawiam.

      Usuń
  5. Las estatuas se ven muy lindas. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy post. Kiedyś pisałam u siebie na blogu też o Samhain i oczywiście Dziadach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To muszę poszukać. Dziękuję za rekomendację. Pozdrawiam. :)

      Usuń
  7. Mój maż miał okazję być w Anglii podczas Halloween. Mówi, że to niesamowite przeżycie

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepsi są ludzie, którzy co roku przy okazji tego dnia krzyczą jak to jest groźne, niebezpieczne i złe, szczególnie dla dzieci. Jak dla mnie można połączyć i takie świętowanie i np. tradycyjne wyjazdy na groby bliskich.

    :) W sumie twórcy grafitti czasem robią takie rzeczy, że głowa mała na murach. Teraz zwracam uwagę na to jakoś bardziej.

    Pozdrawiam!
    https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzykacze to lubią sobie pokrzyczeć. Unikają jednak merytorycznych dyskusji, gdyż podczas takiej rozmowy wychodzą na jaw ich słabości, np. brak ogłady, nietolerancja itp., itd..
      Dziękuję za komentarz, pozdrawiam.

      Usuń
  9. A ja nie mogę doczekać się biegu Halloweenowego podczas którego będę wolontariuszem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolontariat to piękna sprawa. Podziwiam, pozdrawiam.

      Usuń
  10. Nie znałam tej historii, zatem dowiedziałam się u Ciebie czegoś zupełnie nowego :-) Uwielbiam ten Halloweenowy klimat - te wszystkie dynie, labirynty ze słomy - generalnie nie ma ja lokalne tradycje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie, to nasze życie składa się z takich lokalnych smaczków. Dziękuję za komentarz, pozdrawiam!

      Usuń