poniedziałek, 20 lutego 2017

Fermilab

Fermilab to drugie co do wielkości laboratorium zajmujące się badaniami cząstek elementarnych na świecie. Niemal każdy słyszał o CERN i wielkim zderzaczu elektronów - pozytonów blisko Genevy w Szwajcarii. W Batavii, w niewielkiej miejscowości pod Chicago, znajduje się akcelerator kołowy tevatron, dzięki któremu podczas zderzenia wiązek protonów i antyprotonów określono w 1995 roku kwarka t i neutrina taunowego.
Obecnie wciąż trwają prace nad modernizacją laboratorium, dzięki czemu będą możliwe nowe przełomowe odkrycia.


Robert Rathbun Wilson Hall



Fermilab jest znany z interesującej architektury.
W oddali widać słupy energetyczne w kształcie litery Pi.




Dookoła rozciągają się naturalne tereny, gdzie zwiedzający mogą spędzić czas spacerując, bądź jeżdżąc na rowerze. Można tu spotkać pasące się bizony, które pierwszy dyrektor Fermilab - 
Robert Rathbun Wilson sprowadził do ośrodka.




wtorek, 27 grudnia 2016

Do znudzenia. O tym, że nie warto się poddawać.

   Nowy rok niesie nowe możliwości, a ja lubię planować. Właśnie dlatego co roku kupuję sobie nowy kalendarz. Początkowo prowadzę go bardzo starannie, ale pod koniec jest już tak zabazgrany, że trudno jest mi cokolwiek odczytać. Ale to nieważne, bardzo jest mi potrzebny, nawet do prozaicznych rzeczy, takich jak np. zakupy spożywcze.
Nie jestem już tak spontaniczna jak kiedyś, lubię mieć wszystko poukładane i wszystko na czas. Widzę, że to daje dobre efekty. O wiele lepiej jest mi się przygotować do wszelkich uroczystości rodzinnych, egzaminów tudzież innych okoliczności, jeśli mam je rozłożone w czasie na poszczególne etapy. Nauczyłam się tego całkiem niedawno, bo zaledwie od kilku lat wcielam swoje plany w życie. Każdy zamiar początkowo pojawia się w mojej głowie, a kiedy już się tam znajdzie, poświęcam mu chwilę, aby podzielić go na poszczególne etapy. Najtrudniejszy dla mnie jest zawsze początek. Wbrew pozorom nie jestem osobą zbyt odważną i stanowczą. Czasami potrzebuję kilku prób, aby zabrać się do czegoś na dobre. Kiedy jednak zrobię pierwszy krok, następne stawiam dużo pewniej. Kalendarz umożliwia mi określenie dat końcowych poszczególnych etapów dochodzenia do celu. To bardzo ważne, jeśli zamiar ma być zrealizowany. Bo widzisz, niektórych ludzi wizja daty końcowej tzw. "deadline", kiedy muszą przedstawić swoje wyniki, zmusza do rzetelnej pracy.  
   Dziś otwieram ten nowiuteńki planner i pytam: co mnie czeka w nadchodzacym nowym roku? Podejrzewam i chciałabym żeby było wiele wyzwań. Być może nie wyszystkie uda mi się zrealizować w 100% (ojojoj ajajaj nieszczęsna siłownia). W tym roku nie było jendak tak najgorzej (chodziłam tam po 3 razy w tygodniu łącznie przez ok. 10 miesięcy, pojechałam też na pielgrzymkę rowerową do Indiany) to już jest coś! No a teraz znów mnie ciągnie na treningi. To chyba dobrze, prawda? Ale moje planowanie i tzw. "odfajkowywanie" dotyczy również innych sfer życia. Budząca się świadomość podsuwa mi coraz to nowe rozwiązania dotyczące planów zawodowych, pasji, zdrowia, urody, a także odżywiania. Zdaję sobie sprawę, że jeśli mam wszystko poukładane, jem zdrowo i dbam o kondycję fizyczną, to dobrze się z tym czuję. I nie ma już odwrotu, jeśli nawet przytrafiają mi się małe grzeszki i zaniedbania, to i tak w końcu chcę wrócić na obraną ścieżkę. 
Co przyniesie mi los? Nie chcę zbyt wiele, chciałabym tylko, żeby kolejny rok był pełen nowych możliwości, żebym zamiast problemów i barier widziała nowe rozwiązania. Tak jak główny bohater komedii "Jestem na tak" odpowiadała życiu "tak", zamiast się przed nim chować. 
Czego bardzo sobie i Tobie życzę osobo, która to czyta, jeśli jeszcze ktoś mnie czyta i widzi moje piśmienne "zrywy".







niedziela, 25 września 2016

Mississippi

Niesamowita, dzika, ogromna, budząca respekt i podziw. O czym mowa? Dziś przyjrzymy się największej rzece w Ameryce Północnej, a czwartej co do wielkości na świecie, czyli Missisipi (polska pisownia).





 Rdzenni Amerykanie mówili o niej Misi-ziipi (Great River - wielka wspaniała rzeka).
Dziś zapraszam was na jesienny spacer brzegiem rzeki w parku stanowym Palisades State Park nieopodal miasteczka Savanna, IL. Po drugiej stronie mamy już inny stan - Iowa, rzeka jest linią graniczną.





Piękna pogoda i jesienna sceneria cieszyła oczy. Główny nurt poprzecinany jest malowniczo
mostami. Tutaj most między Savanna w Illinois i Sabula w Iowa.



Po ostatnich opadach rzeka wyszła z brzegów. Szczęśliwie zdążyliśmy pozwiedzać zanim pogoda się ponownie zmieniła.



Tuż przy brzegu krętą wstęgą ciągną się tory kolejowe i droga.







A to moje marzenie związane z Mississippi. Choć niektórzy twierdzą, że kaczek, to ja rzucać raczej nie umiem. :)







piątek, 2 września 2016

Lista marzeń do spełnienia

   Masz już swoją listę marzeń? Bo ja tak! To strasznie małostkowe, wiem... Ale pod wpływem filmu "Bucket List", a jakże by inaczej? Zaczęłam w głowie układać swoją osobistą listę. Pomyślałam też,
że jeśli je zapiszę, to odwaga sama zapuka do moich drzwi. Marzenia są jak najbardziej do spełnienia.

1) Zejść na dno Wielkiego Kanionu Colorado  12-13 lipiec 2015
2) Pojechać rowerem do Indiany 3 września 2016
3) Zanurzyć stopy w oceanie
4) Znaleźć pracę, dzięki której będę pomagać ludziom
5)  Nauczyć się jeździć na rolkach (łyżwach)
6)  Kolejny język - hiszpański!
7)  Wejść na szczyt piramidy
8)  Sciąć włosy na krótko
9)  Nurkować na rafie koralowej
10) Zobaczyć prawdziwą dżunglę
11) Popłynąć statkiem na wyspę Mackinac
12) Wejść do statku kosmicznego
13) Odwiedzić ziemski czakram
14) Spędzić karnawał w Rio
15) Popłynąć gondolą po kanałach Wenecji
16) Na własne oczy zobaczyć skandynawskie fiordy
17) Obsadzić ogród tak jak mi się podoba
18) Objąć olbrzymią sekwoję
19) Przejechać się na słoniu
20) Ujrzeć pustynię skąpaną w promieniach słońca
21) Pojechać na rejs 70000 Tons of Metal
22) Polecieć balonem
23) Wysłuchać koncertu w miejscu takim jak Ravinia 14 czerwca 2017
24) "Puścić kaczkę" na Mississippi - 25 września 2016 
25) Zobaczyć zorzę polarną
26) Napić się Guinnessa w irlandzkim barze
27) Być świadkiem wybuchu gejzera
28) Przejść po wygasłym wulkanie
29) Zobaczyć wiosnę na Alasce
30) Napisać i wydać coś wartościowego
31) Sfotografować pasącego się na prerii bizona - 20 lutego 2017
32) Nauczyć się jeździć konno
33) Spełnić czyjeś marzenie
34) Pojechać pociągiem do downtown Chicago - 10 października 2016
35) Zjeść suszi w Japonii
36) Mieć spiżarnię czerwiec 2017
37) Poczuć stan nieważkości
38) Spędzić dzień w Disneyland
39) Przejechać camperem drogę 66
40) Nauczyć się grać na bębnie
41) Zjeść pizzę we Włoszech
42) Pogapić się na wieżę Eiffla
43) Mieć prawdziwych przyjaciół
44) Pospacerować po Central Parku
45) Kupić ziemię pod uprawę
46) Nauczyć się szyć
47) Zobaczyć wieloryba
48) Maine Coon albo kot norweski leśny mruczący na kolanach
49) Syberian Husky pilnujący domku na wsi
50)  I ostatnie, zdaje się, że najpiękniejsze -  mieć wnuki

niedziela, 22 listopada 2015

Czysta magia

   Pierwszy śnieg jest dla dzieci czymś absolutnie wyjątkowym - czystą radością i magią. W przeciwieństwie do dorosłych nie widzą żadnych trudności z dojazdem, poruszaniem się i odśnieżaniem. A jeżeli jeszcze z tego powodu odwołają szkołę, to jest pełnia szczęścia absolutna.






                                   


Pojechałam dziś do lasu, żeby przenieść się w czasie i jestem zachwycona. Zimowy las wygląda cudnie. Jest dostojny i cichy. Jak zadumany starzec ze srebrzystą brodą, który mógłby opowiedzieć najpiękniejsze baśnie o niezwykłych przygodach najzwyklejszych ludzi. Zupełnie inaczej niż o innej porze roku, budzi podziw i respekt. Czasem widać  tutaj ślady kojotów. Zimą podchodzą bardzo blisko ludzkich domostw. Dziś zauważyłam jedynie dzikie ptaki. 







Mówi się, że nie warto palić starych mostów. Nigdy nie wiadomo, kiedy znów trafisz na osobę, z którą nie masz przyjemności dziś być, ale kiedyś może będzie inaczej. Nie warto ich palić, bo istnienie w obecnym świecie w dużej mierze zależy od umiejętności komunikacji. Inna sprawa, że nowe znajomości mogą przynieść nową jakość w twoim życiu, powiew świeżego powietrza, motywację do pracy i dalszego rozwoju.








piątek, 30 października 2015

Największy na świecie labirynt w kukurydzy

   Podobno w życiu liczy się pasja, pomysł i skuteczność. A jeżeli coś nie wychodzi, to warto próbować w inny sposób, ewentualnie poszukać innego zajęcia. Bo najgorsze, co może się przytrafić, to nie tyle rutyna, co brak perspektywy rozwoju. Tu nawet nie chodzi o przysłowiowy kierat. Niektórzy ludzie nie potrafią funkcjonować, jeżeli nie mają wypracowanych swoistych rytuałów. Rutyna bywa czymś absolutnie pozytywnym, jeżeli dzięki niej zbliżasz się do celu, dbasz o siebie, swoje zdrowie, osoby i zwierzaki za które odpowiadasz. Rutyna to poczucie bezpieczeństwa w życiu dziecka. Najgorsze co może się przytrafić, to zgnuśnieć.




Przygotowuję do szkoły taką małą prezentację na temat wczesnej czterdziestki. Bardzo mnie ten okres w życiu człowieka zainteresował, bo jestem jeszcze przed i chciałabym się do przekroczenia owej granicy jakoś przygotować. Poza tym jest to czas, w którym większość z nas rozlicza się ze samym sobą. Niejeden z nas zastanawia się, czy już osiągnął to, co zaplanował na początku swej drogi w dorosłe życie, a może plany w międzyczasie się zmieniły? Bez obaw, mówi się, że nigdy nie jest za późno.
Spytałam 3 osoby jakie mają doświadczenia? Z czego są dumne? Co udało im się osiągnąć? Nad czym chciałyby popracować?  Dwie z nich odpowiedziały, że są zadowolone z rodziny, dzieci i domu, a chciałyby popracować nad karierą. Jedna z nich czerpie satysfakcję z pracy zawodowej, za to nie wyszło jej w małżeństwie.  Czy to oznacza, że nie można mieć wszystkiego?

Byłam ze swoją rodziną na farmie. Jak co roku zresztą. Póki co mamy piękna jesień, sielskie widoki. Dużo zabawy.











Trzymajcie się ciepło!

środa, 5 sierpnia 2015

Indianie, łuki i kaniony

Miałam problem, aby zatytułować ten post, ponieważ o wielu rzeczach chciałabym opowiedzieć, a niekoniecznie się one ze sobą łączą w sposób bezpośredni.
 Może niektórych zaskoczy widok w jaki sposób żyją Indianie w rezerwacie. Jedni pomyślą, że żyją w ubóstwie i zostali zepchnięci na margines społeczeństwa. Inni, że każdy jest panem swego losu i każdy powinien mieć wybór. Tak, czy siak kultywują swoje tradycje, mają swoje władze i zamieszkują tereny przodków. Wydaje mi się, że nie mamy prawa narzucać komuś jak powinien żyć, dokonywać nad nim sądów, oceniać po pozorach, a przede wszystkim  czuć się z tego powodu lepszymi.
Indianie, których widziałam podczas podróży do Arizony, żyją skromnie w niewielkich domach na pustyni. Utrzymują się ze sprzedaży rękodzieła bezpośrednio na straganach przy drodze i zaopatrując pobliskie sklepiki z pamiątkami.




Tutaj Indianka z plemienia Navajo wyplata koszyk w muzeum przy Navajo National Monument.


Wnetrze sklepu



Kolejnym celem naszej wycieczki był Park Narodowy Arches w Utah. Łuki i okna skalne powstają w wyniku erozji czerwonego piaskowca. Proces ten zachodzi od ponad 150 milionów lat i ponoć tylko dzięki suchemu klimatowi i jałowej ziemi te tereny zostały zachowane przed dewastacją.



The Organs



The Three Gossips



Łuk podwójny - The Double Arch






Landscape Arch



I jeszcze ostatnie spojrzenie na panoramę parku
ze stacji benzynowej przy starej szkole.



W niewielkiej odległości od poprzedniego, odwiedziliśmy kolejny park narodowy: Canyonlands National Park, a zwłaszcza jego niezwykle malowniczą część "The Island in The Sky" - Wyspę na niebie. Kaniony zostały utworzone przez dwie rzeki : Colorado i Green River.





Widok przez takie okno zapiera dech w piersiach.




Klimat parku zakwalifikowano jako pustynny.


 Już od wieków tereny te zamieszkiwali indianie Anasazi - znani z osad w Mesa Verde w stanie Colorado. Poniżej monument przedstawiający Indianina wspinającego się na pułkę skalną z koszem wypełnionym kolbami kukurydzy z Mesa Verde.



Pierwsza myśl, która mi przychodzi do głowy wspominając nasze wakacje, to ogromne przestrzenie, które przemierzyliśmy. Druga, to ogromny apetyt na kolejne wyprawy.