wtorek, 27 grudnia 2016

Do znudzenia. O tym, że nie warto się poddawać.

   Nowy rok niesie nowe możliwości, a ja lubię planować. Właśnie dlatego co roku kupuję sobie nowy kalendarz. Początkowo prowadzę go bardzo starannie, ale pod koniec jest już tak zabazgrany, że trudno jest mi cokolwiek odczytać. Ale to nieważne, bardzo jest mi potrzebny, nawet do prozaicznych rzeczy, takich jak np. zakupy spożywcze.
Nie jestem już tak spontaniczna jak kiedyś, lubię mieć wszystko poukładane i wszystko na czas. Widzę, że to daje dobre efekty. O wiele lepiej jest mi się przygotować do wszelkich uroczystości rodzinnych, egzaminów tudzież innych okoliczności, jeśli mam je rozłożone w czasie na poszczególne etapy. Nauczyłam się tego całkiem niedawno, bo zaledwie od kilku lat wcielam swoje plany w życie. Każdy zamiar początkowo pojawia się w mojej głowie, a kiedy już się tam znajdzie, poświęcam mu chwilę, aby podzielić go na poszczególne etapy. Najtrudniejszy dla mnie jest zawsze początek. Wbrew pozorom nie jestem osobą zbyt odważną i stanowczą. Czasami potrzebuję kilku prób, aby zabrać się do czegoś na dobre. Kiedy jednak zrobię pierwszy krok, następne stawiam dużo pewniej. Kalendarz umożliwia mi określenie dat końcowych poszczególnych etapów dochodzenia do celu. To bardzo ważne, jeśli zamiar ma być zrealizowany. Bo widzisz, niektórych ludzi wizja daty końcowej tzw. "deadline", kiedy muszą przedstawić swoje wyniki, zmusza do rzetelnej pracy.  
   Dziś otwieram ten nowiuteńki planner i pytam: co mnie czeka w nadchodzacym nowym roku? Podejrzewam i chciałabym żeby było wiele wyzwań. Być może nie wyszystkie uda mi się zrealizować w 100% (ojojoj ajajaj nieszczęsna siłownia). W tym roku nie było jendak tak najgorzej (chodziłam tam po 3 razy w tygodniu łącznie przez ok. 10 miesięcy, pojechałam też na pielgrzymkę rowerową do Indiany) to już jest coś! No a teraz znów mnie ciągnie na treningi. To chyba dobrze, prawda? Ale moje planowanie i tzw. "odfajkowywanie" dotyczy również innych sfer życia. Budząca się świadomość podsuwa mi coraz to nowe rozwiązania dotyczące planów zawodowych, pasji, zdrowia, urody, a także odżywiania. Zdaję sobie sprawę, że jeśli mam wszystko poukładane, jem zdrowo i dbam o kondycję fizyczną, to dobrze się z tym czuję. I nie ma już odwrotu, jeśli nawet przytrafiają mi się małe grzeszki i zaniedbania, to i tak w końcu chcę wrócić na obraną ścieżkę. 
Co przyniesie mi los? Nie chcę zbyt wiele, chciałabym tylko, żeby kolejny rok był pełen nowych możliwości, żebym zamiast problemów i barier widziała nowe rozwiązania. Tak jak główny bohater komedii "Jestem na tak" odpowiadała życiu "tak", zamiast się przed nim chować. 
Czego bardzo sobie i Tobie życzę osobo, która to czyta, jeśli jeszcze ktoś mnie czyta i widzi moje piśmienne "zrywy".







niedziela, 25 września 2016

Mississippi

Niesamowita, dzika, ogromna, budząca respekt i podziw. O czym mowa? Dziś przyjrzymy się największej rzece w Ameryce Północnej, a czwartej co do wielkości na świecie, czyli Missisipi (polska pisownia).





 Rdzenni Amerykanie mówili o niej Misi-ziipi (Great River - wielka wspaniała rzeka).
Dziś zapraszam was na jesienny spacer brzegiem rzeki w parku stanowym Palisades State Park nieopodal miasteczka Savanna, IL. Po drugiej stronie mamy już inny stan - Iowa, rzeka jest linią graniczną.





Piękna pogoda i jesienna sceneria cieszyła oczy. Główny nurt poprzecinany jest malowniczo
mostami. Tutaj most między Savanna w Illinois i Sabula w Iowa.



Po ostatnich opadach rzeka wyszła z brzegów. Szczęśliwie zdążyliśmy pozwiedzać zanim pogoda się ponownie zmieniła.



Tuż przy brzegu krętą wstęgą ciągną się tory kolejowe i droga.







A to moje marzenie związane z Mississippi. Choć niektórzy twierdzą, że kaczek, to ja rzucać raczej nie umiem. :)







piątek, 2 września 2016

Lista marzeń do spełnienia

   Masz już swoją listę marzeń? Bo ja tak! To strasznie małostkowe, wiem... Ale pod wpływem filmu "Bucket List", a jakże by inaczej? Zaczęłam w głowie układać swoją osobistą listę. Pomyślałam też,
że jeśli je zapiszę, to odwaga sama zapuka do moich drzwi. Marzenia są jak najbardziej do spełnienia.

1) Zejść na dno Wielkiego Kanionu Colorado  12-13 lipiec 2015
2) Pojechać rowerem do Indiany 3 września 2016
3) Zanurzyć stopy w oceanie
4) Znaleźć pracę, dzięki której będę pomagać ludziom
5)  Nauczyć się jeździć na rolkach (łyżwach)
6)  Kolejny język - hiszpański!
7)  Wejść na szczyt piramidy
8)  Sciąć włosy na krótko
9)  Nurkować na rafie koralowej
10) Zobaczyć prawdziwą dżunglę
11) Popłynąć statkiem na wyspę Mackinac
12) Wejść do statku kosmicznego
13) Odwiedzić ziemski czakram
14) Spędzić karnawał w Rio
15) Popłynąć gondolą po kanałach Wenecji
16) Na własne oczy zobaczyć skandynawskie fiordy
17) Obsadzić ogród tak jak mi się podoba
18) Objąć olbrzymią sekwoję
19) Przejechać się na słoniu
20) Ujrzeć pustynię skąpaną w promieniach słońca
21) Pojechać na rejs 70000 Tons of Metal
22) Polecieć balonem
23) Wysłuchać koncertu w miejscu takim jak Ravinia 14 czerwca 2017
24) "Puścić kaczkę" na Mississippi - 25 września 2016 
25) Zobaczyć zorzę polarną
26) Napić się Guinnessa w irlandzkim barze
27) Być świadkiem wybuchu gejzera
28) Przejść po wygasłym wulkanie
29) Zobaczyć wiosnę na Alasce
30) Napisać i wydać coś wartościowego
31) Sfotografować pasącego się na prerii bizona - 20 lutego 2017
32) Nauczyć się jeździć konno
33) Spełnić czyjeś marzenie
34) Pojechać pociągiem do downtown Chicago - 10 października 2016
35) Zjeść suszi w Japonii
36) Mieć spiżarnię czerwiec 2017
37) Poczuć stan nieważkości
38) Spędzić dzień w Disneyland
39) Przejechać camperem drogę 66
40) Nauczyć się grać na bębnie
41) Zjeść pizzę we Włoszech
42) Pogapić się na wieżę Eiffla
43) Mieć prawdziwych przyjaciół
44) Pospacerować po Central Parku
45) Kupić ziemię pod uprawę
46) Nauczyć się szyć
47) Zobaczyć wieloryba
48) Maine Coon albo kot norweski leśny mruczący na kolanach
49) Syberian Husky pilnujący domku na wsi
50)  I ostatnie, zdaje się, że najpiękniejsze -  mieć wnuki