czwartek, 14 sierpnia 2014

Cataract Falls

 Cieszę się, że przypadkiem można trafić na urokliwe miejsce wśród sennych pól. Szumiący Mill Creek (wcześniej zwany jako Eel River) spadając w dół z uskoków skalnych utworzył dwa większe wodospady dolny (18 ft. tj.5,5m ) i górny (20 ft.czyli 6m) Malownicze kaskady napędzały kiedyś młyńskie koła. Dziś są atrakcją turystyczną, bo jak się okazuje, to największy wodospad w Indianie. :)



Okoliczna młodzież wykorzystuje to miejsce jako kąpielisko. :)



Za to z kąpieli słonecznej korzystał żółw jaszczurowaty, który wyszedł na brzeg.



A to jest zabytkowy most z 1876r, który powstał w miejsce poprzedniego zniszczonego przez powódź.


To jest wodospad górny.


I jescze spojrzenie na dolny wodospad. Widać, w tej pięknej okolicy można  także powędkować.

12 komentarzy:

  1. ten most... Brakuje tylko Clinta Eastwooda i Meryl Streep. Co prawda w filmie grała Iowa, nie Indiana - ale też na I.
    A żółw wyjątkowo jaszczurowaty, taki kolczasty. Nie spłoszył się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z natury jestem ostrożna. A ten żółw ma ogon jak jakiś aligator. Ale jeszcze to zniosłam. Spłoszył mnie stamtąd wąż wodny, chociaż on, zdaje się, był bardziej przestraszony niż ja sama. ;)

      Usuń
  2. Myslę, że Chińczycy zjedli by ze smakiem i mlaskaniem i żółwia, i aligatora, i węża na deser też. I jeszcze by wymyślili ku temu jakąś medyczną ideologię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chińczycy otworzyliby knajpę z egzotycznym jedzeniem, żeby na tym dobrze zarobić. Ich ideologia to jak najwięcej zarobić tanim kosztem. Nie bardzo ich interesują losy świata. Obama o tym ostatnio wspominał.

      Usuń
  3. Wierze Obamie jak Chińczykom. Akurat go interesuje "pokój na świecie"... Ale jak tak, to sporo jest rejonów, gdzie może się poudzielać. A w kwestii losów świata, to chyba Obama coś wspomina o Chińczykach w kontekscie tych wszytskich obligacji amerykańskich, które perfidnie wykupili Chińczycy i chcą teraz odzyskać kasę na nie wyłożoną ze stosowną stopą zwrotu.

    Wracając do tematów kulinarnych... Nie wiem jak aligatory, ale na pewno dania z żółwi i węży są popularnym w Chinach i okolicach naturalnym środkiem wspomagającym dla panów po 50 których chęci nie idą w parze z możliwościami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dlaczego jeśli pojawia się jakikolwiek konflikt, wszyscy tradycyjnie patrzą, co na to Ameryka? Nie łudź się, gdyby nie liczna tania siła robocza, Chińczycy przymieraliby głodem. Sama wiesz jak jest.

      Usuń
  4. Teraz sobie pomyślałam, że to przecież mógł być węgorz, a nie wąż. Siedział pod kamieniem i dobrze go nie było widać. A mnie najwyraźniej wyobraźnia pioniosła. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wodne węże rzadko są jadowite - przynajmniej w Polsce. Zaskroniec na przykład pluje czymś smierdzącycm, po czym korzystając z zamieszania -ucieka, ze wstydu płonąc na żółto na policzkach.

    Fakt, wąż by pewnie wypełzł na kamienie skorzystać z kapieli słonecznej. A węgorz... taki uwędzony, mniam mniam :D

    Myślę, że etap "dobrobytu" opartego wyłącznie na taniej sile roboczej Chiny mają za sobą, teraz to już olbrzymi rynek o gigantycznej mocy nabywczej, w dodatku chroniony przed zakusami "obcych" na uszczknięcie zbyt dużej ilości tortu.
    Ale dyskusja polityczno- ekonomiczna nie pasuje do tego rajskiego zakątka z żółwiami i węgorzami. Napawajmy się pięknem natury, póki jest "na żywo" a nie na obrazku holograficznym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym z tym polemizować. Stosunki międzynarodowe bywają bardziej skomplikowane niż ty to przedstawiasz. Pozdrawiam. :)

      Usuń
  6. Już sobie wyobrażam szum tych wodospadów... Ostatnio widziałem żółwia, ale po pierwsze był mniejszy, po drugie inny (błotny) no i po trzecie rzecz się działa w czymś podobnym do zoo.
    Tutaj zaś masz go w naturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ten żółw jest niczyj, to go nie mam. Już go zresztą pewnie tam nie ma. Polaz gdzieś, albo popłynął. Mieszka gdzie chce i robi co chce. Dzikusy tak mają. :) To co mnie urzekło w tym zakątku, to to, że jest taki właśnie dziki, nieokiełznany, jakby czas się tam zatrzymał. Jak to możliwe? Nie mam pojęcia. Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
  7. Uwielbiam wodospady ,często sobie oglądam na YouTube i chyba tam widziałam też ten z Indiany ,na pewno go już widziałam w necie .
    Szkoda ,ze tylko w necie ,no ale dobre i to .
    Właśnie wróciłam z nad Bałtyku ,więc szum morza jeszcze mam w uszach i morski piasek w butach :))serdeczności Molekułka

    OdpowiedzUsuń