sobota, 10 października 2026

Polecajki niepolecajki na pażdziernik - Inwazja potworów


 












Do stworzenia tego wpisu zainspirowało mnie otoczenie. Jest październik, miesiąc, w którym Amerykanie wyciągają swoje chore wizje, mroczne tajemnice i straszydła na światło dzienne. Postanowiłam zapoznać się z historiami niektórych potworów. Zapraszam na moje polecajki niepolecajki.

Książki:

1. "Wampir" Władysława Reymonta to powieść, która opisuje fascynację polskiego noblisty okultyzmem. Główny bohater powieści - Zenon - odnoszący  sukcesy literat na emigracji, obraca się w kręgach zainteresowanych parapsychologią, spirytyzmem, hipnozą i teozofią. Głównym motywem powieści jest spotkanie z tytułowym  wampirem - władającą nieprzeciętnym urokiem medium Daisy, która rozpala w naszym bohaterze fale namiętności i pokusę, by odejść z nią na zatracenie. Atmosferę niesamowitości potęguje mglisty, pełen błotnistych uliczek, przypominający labirynt, Londyn, indyjskie wierzenia, tajne organizacje oraz zderzenie wiktoriańskiego kultu rozumu oraz norm społecznych, z tym, co podświadome, dzikie i irracjonalne.

2. "Frankenstein; czyli współczesny Prometeusz" - Mary Shelley - gotycka powieść  napisana przez pisarkę w wieku dziewiętnastu lat, uważa się dziś za pierwszą na świecie powieść science fiction, ponieważ jej główny bohater - Victor Frankenstein do stworzenia swego potwora użył dostępnej mu wiedzy, a nie magii. Mało kto wie, że do napisania książki przyczyniła się mara senna Mary Shelley i zakład, kto napisze najciekawszą, niesamowitą historię. Inspiracją mogła być też podróż po Renie, podczas której Shelley mogła usłyszeć o alchemiku Johannie Konradzie Dippel, urodzonym na zamku Frankenstein w XVII wieku. Dippel miał prowadzić tam makabryczne eksperymenty na ludzkich zwłokach i poszukiwać eliksiru nieśmiertelności. Polecam zapoznać się z książką, ponieważ ekranizacje znacznie się różnią z jej treścią, a książkowy potwór jest bardziej elokwentny niż przedstawiają go filmowcy.

3. "Doktor Jekyll i pan Hyde" Roberta Louisa Stevensona opowiada o szanowanym doktorze, który opracowuje eliksir na bazie soli, który wydobywa z człowieka jego mroczną naturę. Przemiana pozwala na prowadzenie niemoralnego podwójnego życia i ucieczkę z miejsca zbrodni. Jednak alter ego - pan Hyde wymyka się w końcu spod kontroli, dzięki czemu tajemnica doktora wychodzi na jaw.

4. "Straszny dziadunio" Marii Rodziewiczówny - 

Polikarp Białopiotrowicz, który jest tytułowym strasznym dziaduniem to despotyczny, majętny człowiek, który po śmierci synów, postanawia wpłynąć na swoich wnuków: Hieronima i Alberta (zwanego Wojciechem). Ich drogi znacznie się różnią, gdyż ambitny i dumny Hieronim nie chce być marionetką w rękach dziadka, natomiast Wojciech przyjmuje chętnie jego pomoc i żyje ponad stan. 

Kto uronił łzę? Kto zna i lubi twórczość Rodziewiczównej?

Na koniec mam dla Was dwie propozycje: filmową i miniserial:

1. "Unabomber" ciekawiła mnie ta historia ze względu na Teda Kaczyńskiego  - matematyka o polskich korzeniach, studiującego na Harvardzie. Ted wziął udział w eksperymentach badających odporność psychiczną człowieka. 

Według mnie  thriller słabo wyjaśnia motywację zamachowca. A co Wy o nim sądzicie?

2. "Na wschód od Edenu" również na platformie Netflix, na podstawie prozy Johna Steinbecka. Na pierwszym planie mamy dwóch braci: Adama i Charlesa Trasków skonfliktowanych i rywalizujących o miłość ojca, a później o miłość tej samej kobiety Cathy (Kate) Ames.

Adam, pomimo ostrzeżeń brata postanawia związać się z Cathy i osiedlić się na farmie w Kalifornii. 

Tam rodzą się ich synowie: Aron i Caleb, ale młoda mama nie ma zamiaru się nimi zajmować. Porzuca niemowlęta, żeby być wolną i żyć po swojemu, przekonana o tym, że światem rządzi zło, manipuluje i toczy swoją brudną grę. Sprawdzając przy tym jak ona sama (jako uosobienie zła), wpływa na swoje otoczenie.

Co ciekawe, braterska miłość Caleba i Arona musi przejść wiele prób, tak jak historia ojca i stryja.

Na drugim planie mamy przypowieść o Kainie i Ablu i dyskurs na temat tego, czy losy rodziców i ich przewinienia mają wpływ na dalsze pokolenia oraz co oznacza biblijne słowo timshel („możesz”),  oznaczające wolną wolę człowieka i jego zdolność do pokonywania zła.

Znakomita kreacja Florence Pugh w roli Cathy (Kate) i Hoon Lee (w roli Lee).

Jak myślicie skąd się biorą potwory? 

Czy macie jakieś swoje ulubione?

A poniżej moje jesienno - halloweenowe dekoracje.






88 komentarzy:

  1. Ja bardzo lubię klimat Halloween. To chyba efekt mojej pasji do oglądania horrorów z lat 90.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Horrory z lat 90-tych na kasetach VHS? 😉😁
      Strach się bać!

      Usuń
  2. Czasem mam wrażenie, że najstraszniejsze potwory wcale nie są nadnaturalne, ale rodzą się z ludzkich ambicji, samotności, zazdrości i braku empatii. Dlatego tak interesujące są historie, w których granica między dobrem a złem nie jest oczywista. Chętnie sięgnęłabym też po „Strasznego dziadunia” Rodziewiczówny. Dziękuję za inspirujące polecajki i życzę pięknej, klimatycznej jesieni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele potworów to jednak są po prostu ludzie. Często skrzywdzeni przez los, ale też ci, którzy stracili rozeznanie między dobrem i złem. Dziękuję.🧡
      Jesień mamy piękną i kolorową
      Taką jakąlubię.

      Usuń
  3. Lubię grozę i makabrę, trudno jednak o dobry, oryginalny "produkt" (film lub książka) o tej tematyce. Clive Barker pisał świetne horrory i chyba ostatnio nawet uhonorowali go jakąś nagrodą (na równi z inną pisarką). Co do Rodziewiczówny, to na pierwszy ogień pójdzie u mnie "Florian z Wielkiej Hłuszy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zawsze otwarta na takie propozycje! Serdecznie pozdrawiam.🤗😊

      Usuń
  4. Lindas decoraciones de Halloween. Gracias por la recomendaciones de los libros y películas. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
  5. "...thrllier słabo wyjaśnia motywacje..." Teda K.
    Też tak zauważyłem po obejrzeniu serialu, ale dobrych parę lat temu. Sprawdzę, a zapamiętałem tylko jakąś chatkę w lesie, gdzie się chyba ukrywał? Tylko to, z całego serialu! To był przełom w śledztwie, czy co?
    Z ciekawości(zainspirowany)sprawdziłem również, czy dostępny jest "Manifest..." T. K. Cenzura jednak nie objęła tego eseju. Wtedy sięgnąłem ...
    Teraz kolejność - przypomnieć sobie esej(Manifest, 35 str.) i zobaczyć serial(e), może się zdecyduję?
    Bo nauka historii z filmów, książek, czy z Internetów ..., no dobra, bez ...pouczeń...
    Zaciekawiła mnie rola brata Teda. David K., czy to za jego sprawą...?
    Rodziewiczówna? Na pewno warto. Szczególnie dwie jej pozycje objęte cenzurą po 1951 r. Jak ktoś chce porównać z noblistką, to zauważy miernotę i ....przejrzy na oczy. Albo zacznie płakać...Obie ponoć feministki, ale jaka przepaść intelektualna - to już tak w nawiasie. Pani Maria nie znała AI, ale czy znała Lema?
    Halloween?
    Do Dziadka sąsiadki już nie przyprowadzają swoich przebierańców po cuksy, a on skutecznie oduczył tych błaznów(wedle dziadka najłagodniejsze określenie, dopóki się nie rozkręci, haha). Nie wydam co i jak. Ale Babcia, chyba coś wymyśliła, bo dzieciaki są zadowolone, a sąsiadki?
    To one kiedyś chodziły z Babcią z"herodami"...?
    ayah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam serialu o Tedzie Kaczyńskim. Chciałam po prostu poznać historię "Unabombera". Według biegłych był osobą cierpiącą na schizofrenię paranoidalną, co znaczy, że jego motywacja była niejasna i mogła być wynikiem urojeń. Mimo to sam Kaczyński odrzucił tę linię obrony. Koniec końców przyznał się do winy i otrzymał łagodniejszy wymiar kary - dożywocie.
      Właściwie to żona brata zwróciła uwagę na podobieństwo poglądowe i styl, w jakim napisany jest Manifest. Jego brat David odnalazł stare listy i FBI wkroczyło do akcji.
      Rodziewiczówna była na liście ksiąg zakazanych u komunistów. To daje do myślenia.
      Mnie chwytają za serce jej historie. Czy to źle?
      Kiedyś bardzo lubiłam Tokarczuk za jej poetyckość i głębię wypowiedzi. Teraz mam wrażenie realizuje program narzucony z "góry".
      Czemu wspominasz o Lemie?
      Nie dziwię się.
      Według znakomitej większości przebierańcy po kolendzie i na karnawał lepsi. No i wróżby na Andrzejki są bardziej swojskie. 😉😁

      Usuń
    2. Lepsi, czy gorsi...
      dla każdego coś fajnego, byle się bezpiecznie bawić z całą rodziną. Oprócz dziadka.
      Grunt, że w tych rytuałach biorą udział wierzący(we wróżby)i niewierzący w zabobony i się zgadzają.
      Wosk zużyłem na wyrób lampek, knoty zrobiłem z mopa - mam z głowy sprzątanie! ale zapach jest!
      Nie znam twórczości pani T., jak i innych nagradzanych współczesnych pisarzów polskich.
      Oczywiście, że większość z nich jest prowadzona, sponsorowana itd. Tak było, jest i będzie - trzeba jakoś ludzi nakierunkować na ..., a do tych śtuczek wykorzystuje się-teatr, kino, książki. Lubię czytać o nich, niż ich. Nie czuję się przez to ani gorszy, ani głupszy.
      Kain i Abel...,
      kiedyś zastanawiałem się, kogo Kain pojął za żonę..., kogoś z rodziny, czy kogo? Kogoś spoza historii biblijnych, jakąś niewierną?
      Dziadek rzucił karteczkę - J. Sieradzan, D. Forstner!!! niełuku...
      i tak, co drugi dzień - potwór...?
      ayah

      Usuń
    3. Dlaczego?
      Wróciłem do Lema...
      - wspomina o Rodziewiczównie(wywiad z Beresiem)
      - porównał poglądy Unabombera ze swoimi
      - ocenił Halloween
      -przewidział znaczenie Internetu,
      z którego korzysta(prawie)każdy(uzależniony? ja?)
      ...przez przypadek(znak!). Spadła książka z półki - pochyliłem się nad "Katarem". Dalej już poooszłooo. Potem wywiady z nim w Sieci -dostępne.
      Jaką rolę spełnia Netflix i te filmowe"koszałki opałki"- to już całkiem inna historia...
      ale oprócz kolosalnych zysków(nie ma konkretnego właściciela?)jest i przesłanie(za sprawą nowych wizji i interpretacji "artystycznych"-a może ideologicznych).
      Dziś mam dylemat- Netflix, czy...
      jest wiele możliwości.
      ayah

      Usuń
    4. Nasz dziadek też chciał wprowadzić swoje porządki na Halloween, to czekoladowe wyrostki obrzuciły nasze drzwi jajami.
      Odkąd ja pilnuję, to już się nie zdarza. 😊
      W Księdze Rodzaju pojawia się informacja, że Kain zbliżył się do swojej żony, a ona urodziła mu syna, Henocha.
      Potworów coraz więcej. 😉
      To może powinnam zobaczyć ten wywiad Lema? 🤔
      Ale ja doskonale wiem, że filmowcy interpretują dzieła literackie i niektóre wątki są pomijane. Serial "Na wschód od Edenu " jest całkiem udany. Steinbeck mimo upływu lat, stawia uniwersalne pytania o kondycję człowieka w świecie

      Usuń
    5. Bravo Dziadek.
      Otóż, to.
      Zaczyna się od jaj...
      Nie wiem, co mnie napadło z tym dziadkiem...,
      ale siedzę pod jego(babci)opieką(dobre, co?)już drugi m-c. A pierwszy raz w życiu organizm odmawia mi posłuszeństwa. A tu ostatni dzwonek na ucieczkę...
      A tu masz ci babo..., naleśniki z mirabelek(mimo,że bez cukru)podniosły mi poziom. i dziadek też mi podnosi, donosi(info), a babcia przynosi. Uśmiech i brazylijskie rodzynki z ogrodu-samosiejki.
      Mnie mój"potwór"prześladował kilkadziesiąt lat(nie rezygnuje)od dziecka. to"Cisza w ciemności", nieokreślone"zło"w gęstym mroku, przyczajone..., za dużo się chyba naczytałem frankensteinów i Lovecrafta, czy jak mu tam...
      I wyobraźnia spaczona.
      Dopiero parę lat kolegowania się z kłusownikami itd.itd - trochę prywaty...
      Wywiad-rzeka z Lemem, jest książka. Nic na siłę, ja szperam w Sieci...
      Bibliści(ci z Babilonu?)zinterpretowali na swoją modłę pożycie Adama i Ewy. Za dużo zaczęli kombinować z losami ich potomków, aż w końcu zabrnęli w kozła rogi(?). W końcu nawet nie wiedzieli kto z kim miał dzieci(grona zła?) - a do Sodomy i Gomory musiało jeszcze coś się dziać. Straszne rzeczy ludzie robili, a wszystko zgonili na Bogu Ducha winnego Boga.
      Bóg stworzył obok inny ŚWIAT, miał być niedostępny dla kainowców, ale cóż...
      Kainowi zapachniała obca Kobieta z Innego Świata, porzucił uprawianie z siostrą, czy ciotką, a brata zabił... . A obca kobieta chciała też poznać...
      Wymknęło się z pod kontroli? Nie,..., Bóg przestał się słuchać fałszywych proroków(biblistów niby), choć przymrużał oko na ich fantazjowanie w zakresie ...
      ale jakie będzie zakończenie, tego nikt nie wie, oby nie wiedział. A Lem wiedział!
      Dlatego od czasu do czasu wpadają, jak grom z jasnego nieba - Predatorzy. To są ci bardziej przystojni Wysłannicy Niebios - żeby ludkowie nie wpadli w panikę.
      ayah

      Usuń
    6. Nie. Odpowiedź jest prozaiczna. Biblia wymienia z imienia tylko istotne dla kultu postacie, a nie poboczne, tak jak żona Kaina.
      Oczywiście czytać Biblię może każdy, ale z punktu widzenia biblistyki jako nauki, do rzetelnej interpretacji, niezbędna jest specjalistyczna wiedza, w tym nawet znajomość pierwszych języków, w których została napisana: hebrajski aramejski i grecki.
      W związku z powyższym tekstów biblijnych na blogu nie zamierzam interpretować. 😊
      Co innego literaturę świecką.😉

      Usuń
    7. Otóż to!
      Specjalistów od różnych(tłumaczeń)Biblii jest chyba więcej niż liczą sobie wszystkie jej wydania na świecie.
      Pozwoliłem sobie na wtręt. Piszesz o drugim planie w filmie"Na .....", czy losy rodziców itd. itd.
      Ale mnie zaintrygowało znaczenie słowa"timshel" - możesz. Czyli nie ma przymusu(w Starym Testamencie)...
      Ale co tam...(zajmę się tym, ale zatrzymam dla siebie).
      U mnie nastąpiły dwa"timshele"(możliwości - kojarzy mi się z czasem piekielnym-może się przyjmie?).
      Pierwszy - żeby lepiej poznać T. K. Dokumenty, dzienniki, listy są dostępne w Labadie Biblioteka Uniwersytecka w Michigan. Zrobiłem pierwszy krok, bo timshel...,
      - drugi(nieważny)timshel- uciekamy z dziadkiem(on za kółkiem) w pełnej konspiracji. Zostawimy list. na 3 dni i dwie noce...
      dziadek się z lekka ożywił...
      jeszcze timshel- fajne słowo. piekielny czas..
      ayah

      Usuń
    8. "będziesz rządził"...
      ayah

      Usuń
    9. Może zajrzysz tu?https://youtu.be/lZPzDLlY-V0?is=Xrxw2HFxh-ScZsjQ
      Szczęśliwej podróży.

      Usuń
    10. W drodze do....
      Meluzyna, limuzyna(stary grat),
      czary mary, czary...(Gośka dajesz!!)
      w sklepach wycofują halloweenskie"zabaweczki"po ostatnich potwornych wypadkach.
      Zajrzę, jak wrócę.
      Kim byli sztyletnicy, kiedyś...
      ayah

      Usuń
    11. Nie ma nic darmo.
      Szyletnik? Czy zamachowiec, który zaatakował w szkole ranił ofiary zabawką halloweenową?
      Takie odwaracanie uwagi...
      Może się dowiesz, czemu Lem nie dostał Nobla, a może nie...

      Usuń
    12. Najbardziej wiarygodna wypowiedź, czemu nie dostał tej niby nagrody(już wtedy politycznej?)byłaby jego autorstwa(Lema).
      Zapewne gdzieś można będzie ją wyszperać. Mnie się zdaje(jak zwykle błądzę), że Lem miał ją po prostu w ..... , pisząc prostacko(pardon). Te żury w Komitecie Noblowskim były na tyle jednak kumate, że zdawali sobie sprawę-Lem przerastał ich wszystkich w kupę wziętych pod względem - przede wszystkim wyobraźni.
      Tych wersji dlaczego tak, a dlaczego nie jest pewnie tysiące- a za niego kto dostał -Miłosz?
      Bo niektórzy mieli nadzieję, że Herbert, czy jak mu tam...
      Faktem jest(ponoć), że kiedy dostała Nobla Szymborska , to stwierdził "Wiśce się należało". No to wiśka wio...
      Nie wiem, czy prawdą jest, że Lem(dla jaj?)napisał swoją mowę noblowską...
      Nie porozumienie, ale może nie jesteś w temacie.
      To osobne wątki-wycofanie zabawek jest związane z tymi tragicznymi wydarzeniami w szkołach.
      -a organizacja sztyletników, to rodzaj walki z ...., historia. Takie skojarzenie, całkiem o 180 stopni . Swoją drogą mało znana.
      ayah

      Usuń
    13. zajrzałem ...
      jasne!
      mam pisać na kacu...
      przecież cały czas tak 3 mam.
      ayah

      Usuń
    14. "Na wschód ..."',
      Jak nic Steinbeck znał 12 kroków...
      I chociaż wielu krytyków zarzuca pisarzowi, że tak a nie inaczej przetłumaczył znaczenie słowa"timszel"-możesz, to ...,
      które to kroki(i kogo dotyczą?)zauważymy w tej właśnie powieści?
      Mogę się zmienić, pragnę tego, ale w życiu człek staje się bezsilny, nie ma wpływu ...
      po raz drugi organizm odmówił...
      czy stąd ten kac moralny u .....? w "Na wschód...'). kroki 4-7 wedle znawców tematu w prozie Steibecka. Przewałkowanej z każdej strony życia człowieka i jego psychiki.
      ayah

      Usuń
    15. Każdy ma jakieś problemy. Jak tylko pomyśle o umyciu okien zaraz pada!

      Usuń
    16. i po problemie...
      człowiek nie ma co walczyć z naturą, a tym bardziej z urzędami...
      radykalne rozwiązanie? Wybić szyby w oknach i znaleźć sobie większy problem. Klin klinem...
      ayah

      Usuń
    17. To nie jest dobre rozwiązanie. Więcej z nim potem kłopotu niż pożytku. Kryzys trzeba jskoś przeczekać. Zająć głowę i ręce czymś innym, a potem wrócić do swoich zadań, jak najszybciej.
      12 kroków w "Na wschód od Edenu"? Jakieś przykłady?

      Usuń
    18. Radykalne rozwiązanie.
      Problem rozwiązałby się sam, jakby przez rok nie padał deszcz, wyschły studnie a woda byłaby na wagę - życia.
      Tak, jak w powieściach Steinbecka. Zerwać z dawnym życiem i ..., ani bohater, ani czytelnik nie wie, jak to się skończy...
      Kryzys..., przeczekać, albo exodus(?)na Wschód albo...Warto znać 12 kroków, jak i Biblię - a Steinbeck znał, a jak co niektórzy znawcy sugerują mógł być w jakimś stopniu uzależniony(wino, kobiety i ...).
      Mam nawet taką naiwną swoją teoryjkę, dlaczego za realizację dzieła Steinbecka wzięła się rodzina Kazanów...
      najprościej spytać AI o te przykłady, ale poznać 12 kroków, znać co nieco Biblię i zacząć czytać dzieła Steinbecka...,
      to już inna historia. Może dokończę ST - bo zatrzymałem się wedle drabiny i nijak ją obejść...
      ayah

      Usuń
    19. Bez wody nie ma życia! Jest tryb przetrwania.
      Poproszę o naiwną teoryjkę!
      Nie czytałam "Tortilla Flat", ani "Szachownicy życia", a temat alkoholu w innych dziełach Steinbecka jest według mnie pobieżny. Cathy z "Na wschód od Edenu" nie lubi alkoholu i go unika, a po spożyciu staje się bardziej szczera i okrutna.
      W "Myszy i ludzie" robotnicy rolni bawią się beztrosko przy baryłce mocnego trunku, jaki otrzymali od gospodarza na święta. To wspomnienie pomaga im przetrwać trudne chwile.
      W "Gronach gniewu", wuj John (Joad) zmaga się z problemem alkoholowym, który wynika z poczucia winy. Jego żona skarżyła się na bóle brzucha, ale on zlekceważył te objawy i żona zmarła. Podczas podróży za chlebem na zachód, kiedy ból psychiczny staje się dla niego nie do zniesienia, zagląda czasami do kieliszka, żeby go uśmierzyć. Jednak do końca trwa przy rodzinie Joadów i na swój sposób wspiera ją, aż do krytycznego finału powieści.
      Nie znalazłam 12 kroków w prozie Steinbecka, ale wierzę w terapeutyczną moc opowieści.

      Usuń
    20. Naiwna teoryjka:; jak o czymś nie słyszałem(nie widziałem), to znaczy, że to nie istnieje?
      Koncepcja J. Campbella. Uniwersalna. W kontekście rodziny Joadów te mityczne 12 kroków jest. Tak, 12 kroków na ogół kojarzone jest z AA, ale w literaturoznawstwie te 12 kroków nie zawsze...
      teoryjka o rodzinie Kazanów? Muszę sięgnąć do Grecji skąd pochodzili - samo wiki-fiki -miki mnie nie zadowoli, raczej.
      Nie wierzę w żadne terapie, ani w jakieś nadprzyrodzone możliwości opowieści.
      No może Ewangelie?
      Jakbyś miała czas? "Mit Bohatera". Lubimy mity, wszak.
      ayah

      Usuń
    21. Czy zostanę fanem Steinbecka a może Campbella?
      Poznali się w 1931 r. Steinbeck w"Słodkim czwartku"Josepha C. umieścił(haha)w postaci Eleganta. Joseph uwiódł mu żonę, ale nie sprawdziłem, czy przed, czy po napisaniu tej opowiastki - o kucharzu w burdelu? Samo życie!
      No i jeszcze"Ku nieznanemu Bogu"...
      Obaj Panowie(wybitne umysły)nie jeden wieczór(z żoną?)zapewne spędzali na dyskusjach..., być może też o Jungu? Ale to tylko moje domysły. Na poważnie przemyśliwuję jakąś biografię ogarnąć(biblioteka?), ale teraz mam dylemat - od której zacząć? S. czy C.?
      Steinbeck zdradzany przez żonę...
      no, tak., ale czy te romanse żony miały wpływ na jego twórczość? Bo w tamtych czasach mieć kochankę(kochanka), no właśnie...,
      ayah

      Usuń
    22. W komentarzu wskazałeś na uzależnienie(-a) Steinbecka od alkoholu, więc 12 kroków z tą sugestią kojarzy się jednoznacznie: z dwunastoma krokami AA. Kiedy się zreflektowałeś, że nie tędy droga, zacząłeś o 12 stopniowej drodze bohatera.
      No dobrze, to proszę wyjaśnij mi tę drogę w opaciu o "Grona Gniewu".
      Jeżeli wierzysz w jakąkolwiek terapeutyczną moc opowieści, to ja nie mam zamiaru cię od tego odwodzić.🙂

      Usuń
    23. Interpretuj moje refleksje wedle uznania... A refleksje wynikły z jakiegoż to niby zdarzenia? Że dochodzę do koncepcji Campbella? O której to większość czytelników S. wiedziało od podstawówki. Ale ja nie - bo go nie czytałem. Ale teraz się rozbujam- ale pierwszy będzie C. Nie wiedziałem, że kumplował się ze S. To zarzut, że nie wiedziałem, czy, że go poznałem? Dziwne.
      Ja dostrzegam pewną zbieżność między tymi ''krokami". Które"wymyślono"pierwsze i w jaki sposób zafałszowano te AA. Wiesz?
      Ale to inna bajka...
      Te"drogi"łączy Stwórca...,
      a ogólniej-religia,
      ale do tego, co różniło(łączyło) S. i C. , to jakoś dotrę(za pomocą dziadka- on tych terapii zaliczył co niemiara, haha. Był uczestnikiem - w jakiej roli - milczenie- anonimowość, etyka badacza, czy ..., co?)
      W ostatnich latach 12 kroków w terapiach(w Polsce)nie tylko wiąże się z AA. Napisałem o S.- wino, kobiety i ...? no, dodać hazard? W poprzedniej notce wspomniałem o odnalezionej książce jego byłej żony, oświadczeniu jego syna itd, idt. Oni jakieś to świadectwo o ojcu/mężu wydali.
      Teraz mam wyjaśniać drogę..., łatwiej zrobiła by to AI. Siła"najwyższa" i "autorytet" ? Nic z tego.
      Sama widzisz ile jest materiału do przerobienia(raczej tylko przeze mnie?). Ale ja to lubię!
      Odsyłam do wpisu 15.10. 17:35.
      kroki 4-7(wedle Cambella, a nie AA).
      A to był pierwszy wpis, chyba?
      Zresztą, cieszy mnie Twoje zainteresowanie i b. pożyteczna weryfikacja!
      ayah

      Usuń
    24. No ja czekam na Twoją interpretację, bo muszę Ci się przyznać, że również dostrzegam tę drogę bohatera obecnie, ale trochę inaczej jak to "widzi" AI. 😄 Pewnie moje rozumowanie nie mieści się w standardach ChataGPT.🤔

      Usuń
    25. ."..wyjaśnij mi ...",
      za cienki w uszach jestem, a nie znając dzieł S. jestem skazany na kolejne zarzuty..., odsyłam zatem do AI. Chyba, że ambicje sięgają do innych źródeł(w j. ang. , którego ja nie opanowawszy).
      Ale jedna uwaga, bo nam się mogły pomylić pewne metody..., w tym drogi(kroki). O tym samym, ale jednak nie -stąd nieporozumienia?
      Ja nie posiadam odpowiedniego wykształcenia, a mam żądzę wiedzy...
      Bo jeden model w powieściach S. , to
      - przemiana narracyjno-psychologiczna
      druga
      - terapeutyczno-duchowa.
      I jakby tych modeli nie mieszać, to może...
      ayah

      Usuń
    26. No to się pośpieszyłem z koment....
      przepraszam, nie odsyłam do AI.
      idę na skróty do C. - a raczej do jego wspomnień, pamiętnika, dziennika - i co on na temat S. Bo jako dżentelmen o romansie chyba nie będzie ględził?
      ayah

      Usuń
    27. Jak zwykle chłop o gruszce, baba o pietruszce. 😄
      Zachęcam do przeczytania (wysłuchania), naprawdę warto!
      No i co my tu mamy? 🤔 AI wskazuje na Toma jako bohatera, który przebywa droge bohatera, a ja dzięki względnemu zapoznaniu się z lekturą, widzę w "Gronach gniewu" drogę i przemianę rodziny (jako wspólnoty), społeczności (pracowników rolnych) oraz poszczególnych postaci (Toma, Jima Casyego, Rosy Sharon, stryja Johna oraz matki i ojca).
      I możnaby o tym napisać interesującą rozprawę, ale nie chcę bootom pisać ściągawek. 😉 Jeżeli ktoś czyta(-ł), to wie.🤷‍♀️

      Usuń
    28. No to ja nie wiem, co zobaczę w"Gronach...", jak przeczytam.
      Chłop o babie...
      i co mam na ameryk. stronie o Steinbecku w tłumaczeniu na polski?
      "Chryzantemy". A bąknąłem coś 19 o godz. 2:14(?! nie spałem!?) - czy romanse żony miały wpływ... .
      Autor recenzji(wrócę do niej), ale bez przeczytania"Chryzantem", to na nic moja dociekliwość, co S. miał na myśli, a jeszcze biografie S. i C. - W co ja się wkręciłem?
      Tak czy siak- to historia o pewnym trójkącie, a dalej co i jak - fani Steinbecka itd.
      Historia jakiegoś komiwojażera od garnków?
      idę się napić wody min. ze szklanej butelki i zamieszać powidła ze śliwek. Węgierki, żadnego robala, pięć(?)lat nie rodziły. Tylko 4 słoiczki w occie. Z goździkami.
      ayah

      Usuń
    29. Ta jest!
      "Jeżeli ktoś(prze)czyta(ł), to wie".
      Steinbeck.
      "Steinbeck Review".
      Centrum Studiów Steinbecka - trafiłem.
      Szykuje się fajna zabawa, ale nie wiem ile potrwa - ayah

      Usuń
  6. Potwory super, u nas takich nie widuję, za to ozdoby gwiazdkowe już sie pojawiły.
    Filmy widziałam, drugi jeszcze w trakcie, polecam również.
    Twoje dekoracje przepiękne, zwłaszcza drzwi:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żeby się w tym wszystkim nie zatracić. Drzwi frontowe są wyzytówką domu. Serdecznie pozdrawiam.🤗

      Usuń
  7. Prawdę mówiąc, nie za bardzo lubię Halloween, jednakże wiem, że dla dzieciaków to jest wyczekiwane przez cały rok święto! Pamiętam, gdy mieszkałem w 1982 roku z rodziną z dwojgiem małych dzieci, które po raz pierwszy celebrowały Halloween, jak bardzo były podekscytowane, wracając z „trick or treat”, z torbami pełnymi łakoci!
    Jednakże horrory lubię i często oglądam, w tym sporo koreańskich i japońskich. Parę dni temu oglądałem „Shadow of the Vampire” z 2000 roku, z John Malkovich i Willem Dafoe—bardzo dobry i świetna gra głównych aktorów.

    Książkę "Frankenstein” Mary Shelley udało mi się zdobyć jeszcze w PRL-u i przeczytałem ją jednym tchem. Niebawem obejrzałem świetny, czarno-biały film „Young Frankenstein” z 1974 roku z Gene Wilder, Marty Feldman i Gene Hackman. Do dzisiaj go pamiętam—wspaniały!

    Fajne dekoracje w Twoim domu! U nas też już widziałem ogromne duchy i inne potwory koło niektórych domów, niektórzy traktują to bardzo poważnie. Ciekawy jestem, czy ten kominek jest na drzewo, czy—jak przypuszczam—na gaz? W Toronto moja znajoma miała prawdziwy kominek i bardzo często go używaliśmy—to były niezapomniane chwile (szczególnie, gdy raz niechcący odciąłem „ciąg kominowy” i bardzo szybko cały dom napełnił się dymem 😂)!

    A w nadchodzący Halloween mam zamiar uczestniczyć w rekolekcjach i z tej okazji w tym czasie zamieszczę powiązany z tematem wpis na blogu.

    Chciałem Ci życzyć „Happy Thanksgiving”, ale przecież wy obchodzicie to święto trochę później.
    Życzę więc przyjemnego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skorzystam z polecajki filmowej.👍
      Kominek jest jak najbardziej prawdziwy! 🔥
      Od zawsze chciałam mieć alternatywne ogrzewanie i to marzenie się spełniło. Często go nie odpalamy, ale w sezonie zdarza się. 😊
      To ja powinnam ci życzyć Happy Thanksgiving, my jutro mamy Columbus Day. A jak wy właściwie obchodzicie swoje Święto Dziękczynienia?

      Usuń
    2. To musi być duża frajda siedzenie w zimowe wieczory przy kominku! Obecnie dużo ludzi robi gazowe, albo konwertuje tradycyjne na gazowe. Dla mnie nie mają one żadnej wartości—jedynie te prawdziwe, na drzewo!

      My obchodzimy Thanksgiving podobnie, jak w USA, z tradycyjną indyczką na stole. Obecnie niestety nie świętuję—nie mam za bardzo z kim, jednak kiedyś zawsze piekłem indyka (przepyszny!) i pojawiało się 4-6 osób. A jak była ładna pogoda, to można były też się przejechać po różnych famach, przyozdobionych w sposób jesienno-Thanksgiving-Halloweenowy, szczególnie jest to ubaw dla dzieciaków.

      Jeszcze mogę dodać, że w Kanadzie Thanksgiving przypada w drugi poniedziałek października (w USA w czwarty czwartek listopada) i że u nas nadchodzący piątek NIE jest „Black Friday”—natomiast będziemy ‘obchodzić’ amerykański Black Friday, 27 listopada 2026 roku.

      Happy Columbus Day!

      Usuń
    3. Ja wolę Thansgiving niż Black Friday. Przeważnie ktoś nas wtedy odwiedza i jest zabawa. A zakupy sklepowe w Black Friday to dla mnie męka. Już od wielu lat omijam szerokim łukiem, chyba, że zainteresują mnie wyprzedaże internetowe.
      Kominek to prawdziwe serce domu w zimowe miesiące. Nie ma nic przyjemniejszego niż ogień domowego ogniska i dobra lektura.👍
      Dzięki!

      Usuń
    4. Nie lubię ani Black Friday, ani Boxing Day i nie pamiętam, ile lat (dekad) temu ostatnim razem byłem w tych dniach fizycznie w sklepach. Czasem rzeczywiście kupowałem online coś, czego POTRZEBOWAŁEM. Pamiętam, jak w Boxing Day tłumy ludzi wbiegały rano do sklepów (niektórzy całą noc czekali przed sklepami, w śpiwory opatuleni) i dosłownie w ręce chwytali, co się dało, niezależnie, czy potrzebne, czy nie—a przy okazji sklepy były dewastowane przez rzesze kupujących.

      Świetnie powiedziane, że kominek to prawdziwe serce domu w zimowe miesiące! Do dzisiaj pamiętam, jak było cudownie siedzieć przed kominkiem i delektować się czerwonym, wytrawnym winem.

      Usuń
    5. W tym momencie dziejowym dokupywanie nowych rzeczy, staje się rozrywką, a nie chęcią zapewnienia sobie niezbędnych do przeżycia dóbr. Oczywiście można traktować Black Friday jako okazję zrobienia prezentów świątecznych, ale co raz więcej ludzi wybiera jednak bardziej przemyślane zakupy.
      Ostatnio mieliśmy kilka chłodniejszych dni, ale piec gazowy zapewnił nam ciepło, kominek czekana specjalną okazję.😉

      Usuń
  8. Właśnie gdzieś mi mignęła reklama "East of Eden" i od razu wyszukałam na Netflixie żeby dodać do kolejki na wieczór ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie adaptacje Netflixa są udane, ale ta całkiem całkiem. 😉😊

      Usuń
  9. Bardzo mile i gustownie ozdobilas swoje glowne drzwi.
    Nie moge powiedziec ze lubuje sie w halloweenowych dekoracjach chociaz dawniej bedac posiadaczka domow bylam zmuszona.
    Tutaj u mnie choc przyroda i temperatury nie wskazuja jesieni miasto i domy tez ustroily sie na ta okazje.
    W moich apartamentach i pewnie innych tez nie ma zwyczaju odwiedzania sasiadow wiec nawet slodyczy nie musze wystawiac a przebierancy spotykaja sie w szkolach, kosciolach, bibliotekach.
    Zycze wesolego i bezpiecznego Halloween.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Ani ja, ani moje dzieci, też unikamy takich okropieństw, ale skoro żyjemy w tym, a nie innym kraju, to akceptujemy panujące zwyczaje. Zresztą, tych dzieci na Halloween jakby co roku mniej. Jeśli pogoda nie dopisze, to przyjdą tylko dzieci sąsiadów. Cukierków mam im żałować?
      Dziękuję. Wszystkiego dobrego Serpentyno.🤗🫶

      Usuń
  10. Halloween - widma i szkielety - bardzo tego nie lubię, na szczęście w mojej okolicy niezbyt się rozpanoszyły.
    Dr Jelyll and Mr Hyde - doskonałe.
    Frankenstein - z jednej strony książka zrobiła na mnie duże wrażenie - tematyka, z drugiej - nie mój styl, czytałem ją z trudnością.
    Straszny Dziadunio - moja matka bardzo lubiła tę książkę, polubiłem i ja.
    Na Wschód od Edenu - książka mi się nie podobała i zniechęciła mnie trochę do Steinbecka.
    Twoje dekoracje Haloweenowe - najlepsze są słoneczniki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Steinbeck pisał wymagającą literaturę. Często w oparciu o motywy biblijne. Poruszał istotne tematy społeczne i światopoglądowe.
      Halloween to lokalna zabawa. Nie szukałabym w nim podtekstów i drugiego dna, bo można się zapętlić, w rezultacie czego, nawet ludzie wierzący okazują się małostkowi, a ich wiara powierzchowna i oparta na zabobonach.
      "Doktor Jekyl i pan Hyde" doceniam za pomysł i próbę konfrontacji ludzkiej poświadomości z maską (i rolą społeczną) jaką przybieramy będąc jego częścią.
      Frankenstein, Golem i jeszcze kilka stworów ludzkich, bardzo aktualne w dobie rozwoju AI.
      Moja mama również "zaraziła" mnie Rodziewiczówną.
      Słoneczniki były malowane przez polskiego malarza, specjalnie na zamówienie.

      Usuń
  11. Wszystkie wymienione książki znam i lubię. :) Serialowy "Na wschód od Edenu" oceniam jako ciekawy, wciągający. Świetne są Twoje dekoracje jesienne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię Urocznico! Mam zamiar poznać jeszcze więcej "potworów" w tym miesiącu. Pięknie dziękuję!🫶

      Usuń
  12. Witaj Moja Droga 🌸
    Ostatnio w jednej z gazetek reklamowych widziałam słodycze i ozdoby halloweenowe i tak się zastanawiałam kiedy Ty zrobisz taki wpis, bo pamiętam z zeszłego roku że taki robiłas 😁 co do potworów to nie lubię żadnego, nie kręcą mnie takie " postacie". Ludzie robią sobie na wzajem potworne rzeczy, że nie potrzebuje tych wymyślonych stworów...
    Nie znam żadnego z przytoczonych przez Ciebie dzieł...w zeszłym tygodniu obejrzałam serial "Carrie" na podstawie książki Stepana Kinga i to było dla mnie straszne...
    Udanego tygodnia 🍁🍁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, żeby zrobić sobie maraton filmowy i napisać właśnie o Kingu. To jeden z bardziej poczytnych amerykańskich pisarzy. Widzisz jak to wszystko jest połączone?
      Oddziałujemy nawzajem na siebie. Sprawdzam sobie ostatnio lektury, seriale i filmy z dreszczykiem w tle ii uważam, że nasza pop -kultura nie byłaby taka sama, gdyby nie czarne charaktery, na swój smutny sposób przecież piękne.
      Nie popieram jednak umyślnego krzywdzenia innych. -Żeby byla janość. Serdecznie Cię pozdrawiam.🤗🫶

      Usuń
    2. U nas fanem Kinga jest mój mąż i coraz bardziej wkręca się moja młodsza córka w te książki. A serial mąż oglądał jak byłam w pracy, więc dołączyłam po powrocie z pracy. Serial jest znacznie unowocześniony się " zdolnością" głównej bohaterki są takie same.

      Usuń
    3. Kate jest zła do szpiku kości. I tak naprawdę nie wiemy do końca, czemu postępuje tak niemoralnie. Czy to przemoc domowa i traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa ją tak ukształtowały? Czy nieleczona choroba psychiczna? W każdym bądź razie na końcu wpada w panikę, że "traci kontrolę" nad swoim światem, a jej winy (m.in. otrucie Faye) ujrzą światło dzienne. Oczywiście wątków i możliwości interpretacji "Na wschód od Edenu" jest bardzo wiele. To co chciał przekazać nam autor, to wydaje mi się, że każdy ma w sobie: dobro, zło i możliwość wyboru.

      Usuń
  13. Te przyozdobione domy zawsze przykuwają mój wzrok.. Cudne są!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że zwracają.
      Czasem to nawet strach przejść!

      Usuń
  14. Moje ulubione? Oczywiście te z "Potwory i Spółka"! ;)) Przepiękne masz jesienne dekoracje w domu! Ja powyciągałam świeczki i kominek na wosk zapachowy, zapas herbat już jest - sezon jesienny oficjalnie otwarty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Potwory i Spółka" kończą w tym roku 25 lat!
      Nabyłam dziś pomarańczowy olejek, a świeczek to mam cały zapas. Przygotowana więc jestem dość dobrze do jesieni. Teraz ją bardzo lubię, ale nie zawsze tak było.

      Usuń
    2. Chyba wiem co masz na myśli ;) Mam tak, że bardzo źle znoszę taką jesienno-zimową aurę, kiedy jest zimno, ponuro, dni krótkie... Nie ważne jak bym sobie nie próbowała tych dni "umilać" herbatkami, świeczkami, to i tak to samopoczucie bywa różne :D Ewidentnie jestem człowiekiem na baterie słoneczne!

      Usuń
    3. Wszelkie uprzyjemniacze mogą się przydać. Na światłoczułość wskazana jest też światłoterapia i suplementacja witaminy D, a jak się uda, to nawet tropiki.🌴🥥🍹🏝🌞

      Usuń
    4. Oj dobrze, że mi przypomniałaś o witaminie D! Jak to mówią, "szewc bez butów chodzi"... hahaha ;))

      Usuń
    5. Jestem pewna, że już nie zapomnisz! Ile tych dawek powinniśmy spożywać w pochmurny dzień?

      Usuń
  15. Zachęciłaś mnie do przeczytania "Strasznego dziadunia" Rodziewiczówny.
    Był czas, że czytałam książki autorami. Jak mi czyjeś pisanie przypadło do gustu, czytałam wszystko co było dostępne. Teraz można wybierać z większej oferty, ale czasem trudno znaleźć coś ciekawego w tym wydawniczym gąszczu, a jeszcze trudniej znaleźć to co naprawdę zainteresuje i zostanie w pamięci na dłużej. Z drugiej strony bywa tak, że książka, która wpadnie przypadkowo do ręki, jakby celowo, idealnie będzie korespondowała z moimi zainteresowaniami.
    Czasem obejrzę jakiś horror, ale fanką nie jestem.
    Przepiękny Twój jesienny kącik domowy i jesienne dekoracje na zewnątrz.
    Pięknej jesieni Moja Droga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dziś w swojej bibiotece znalazłam "Dewajtis" Rodziewiczówny. Czytałam ją jeszcze w liceum! Znalazłam też "Trędowatą" Mniszkówny oraz "Znachora" Dołęgi-Mostowicza. Wymyślam sobie na bieżąco tematykę swoich lektur.
      Październik miał być gotycki i z dreszczykiem.
      Listopad chciałabym, żeby był romantyczny.
      Klasyka polska i zagraniczna najlepsza. Jeśli chodzi o współczesne książki, szukam dobrych recenzji. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.🤗

      Usuń
  16. Potwory to nie do końca moje klimaty ale 'Na wschód od Edenu ' skończyłam wczoraj i w pełni podzielam Twoje zdanie. Świetny!
    Przytulam ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, kiedy kolejne ekranizacje wnoszą inny punkt widzenia lub interpetację.
      Dziękuję bardzo i pozdrawiam.🤗🫶

      Usuń
  17. Niestety niektórzy ludzie, to potwory...
    Na wschód od Edenu, właśnie przeczytałam, a film oglądałam dawno temu... Stara wersja jest z Jamesem Deanem. Też ma niezły klimat... Zapadł mi bardzo w pamięć...

    Co do potworów, to wolę własnie takie wymyślone, jak wampiry i wilkołaki, niż te prawdziwe...w realu...
    Lubię czytać horrory😁
    Oglądać też, ale póżniej się boję😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi film z udziałem Jamesa Deana wydawał się bardzo ugrzeczniony, chociaż on sam pasował idealnie do roli zbuntowanego Caleba.
      No cóż, teraz kręci i gra się inaczej.
      Cieszę się jednak, że te treści powróciły. I jako ciekawostkę i sprostowanie dodam, że scenariusz do serialu napisała wnuczka Elli Kazana (twórcy pierwszej adaptacji filmowej) - Zoe Kazan. Co łatwą rzeczą nie jest ze względu na pojemność dzieła.
      Jakoś ostatnio to Frankensteina, choć wampiry, wilkołaki też kiedyś były.😉 Serdecznie pozdrawiam. 🤗🫶

      Usuń
  18. Jaki genialny, jesienno-halloweenowy klimat! Skąd biorą się potwory? Mary Shelley pokazała, że często sami je tworzymy poprzez odrzucenie i brak empatii, a Steinbeck dodał do tego geny i środowisko. W każdym z nas siedzi chyba taki... pan Hyde😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Victorowi Frankenstein przede wszystkim brakowało pokory...
      Ale Steinbeck miał na dylematy moralne inną odpowiedź. Dodał do tego wszystkiego tajemnicze słowo - klucz: timshel. Nie dziedziczymy win przodków. Skłonności możemy pokonać dzięki przywilejowi wolnej (isilnej) woli.
      Pan Hyde? Przejadło mi się udawanie i uciekanie od odpowiedzialności co to niektórych...

      Usuń
  19. Witaj
    Potwory to raczej nie moje klimaty.
    Ale Steinbeck jak najbardziej
    Pozdrawiam wszystkimi kolorami jesieni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj moja droga Ismeno! Wybitna literatura nie boi się potworów. Pyta skąd się wzięły? I dlaczego takie są?
      Serdecznie Cię pozdrawiam.🤗

      Usuń
  20. Właśnie skończyłam oglądać ,,Na wschód od Edenu", bardzo mi się podobał.
    A potwory biorą się z naszego Cienia. Każdy ma jakieś swoje potwory w głowie i one czasem wyskakują na zewnątrz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwory wzięły się także z niezrozumienia stanu rzeczy i błędnych wyobrażeń na ich temat. Na przykład mityczne zwierzęta, jak syreny czy smoki, wzięły się z niepełnej obserwacji i próby wytłumaczenia sił przyrody i nieznanych zjawisk.
      W legendach i baśniach potwory były uosobieniem zagrożenia i lęku. Takie opowieści, przekazywane z pokolenia na pokolenie, ostrzegały i wskazywały drogę radzenia sobie w momencie próby, czy kryzysu.
      Dzięki za komentarz, pozdrawiam.

      Usuń
  21. Genialne te potwory widać że były sumienne wykonane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie to bywa.🫣 Powiedzmy, że szukam tych najbardziej interesujących. Serdecznie pozdrawiam.🤗

      Usuń
  22. Najbardziej zaciekawiło mnie zestawienie klasycznych potworów z postaciami, które wcale nie potrzebują kłów ani nadprzyrodzonych mocy, żeby budzić niepokój. Szczególnie „Frankenstein” — filmowe wersje tak mocno wrosły w popkulturę, że łatwo zapomnieć, iż książkowy bohater jest kimś znacznie bardziej złożonym. A przy „Na wschód od Edenu” zatrzymałem się przy pytaniu o to, czy człowiek może wyrwać się z kręgu zła i błędów poprzednich pokoleń. To chyba znacznie bardziej niepokojące niż niejeden halloweenowy potwór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście człowiek może próbować wyrwać się i nie powtarzać błędów przeszłości. Na tym polega rozwój...

      Usuń
  23. U mnie sąsiedzi już od początku miesiąca szaleją z halloweenowymi dekoracjami. Muszę przyznać, że całkiem mi się podobają, choć na pewno tutaj w UK nie ma ich aż tyle co w US!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to przecież (jak dobrze pamiętam) stamtąd pochodzi cieszące się złą sławą 🎃 Halloween.
      Początkowo było związane z celtyckim świętem Samhein obchodzącym z Irlandii, Szkocji, Anglii oraz północnej Francji. Następnie (w VIII - IX w.) pogańskie zwyczaje (podobnie jak Dziady) Kościół chciał schrystianizować nadając im nowe (bez maskarady) - Wszystkich Świętych. Z angielskiego wigilię Wszystkich Świętych nazywano All Hallows' Eve, skrócone w późniejszym okresie do Halloween.
      XX wiek zapoczątkowało nową erę, gdyż irlandcy imigranci z wielką pompą przenieśli je za ocean. Odtąd niektóre miasta w USA ogłosiły się (samozwańczo) stolicami Halloween. Do nich nalażą legendarne Sleepy Hallow (w stanie Nowy York), Anika (Minesota), czy Sallem (Massachusetts).

      Usuń
    2. „Odtąd niektóre miasta w USA ogłosiły się (samozwańczo) stolicami Halloween. Do nich nalażą legendarne Anika (Minesota)...”

      Nie miałem pojęcia, że Anoka w Minnesocie nazywa siebie stolicą Halloween!
      Przejeżdżaliśmy przez to miasto przynajmniej raz i nie widziałem niczego przerażającego lub budzącego grozę… ale fakt, że to nie był akurat Halloween.
      Chociaż prawdę mówiąc, to myślałem, że w tym stanie stolicą Halloween jest małe miasteczko, gdzie mieszka pewna „witch and her little monsters” 😂!

      Usuń
    3. O widzisz wdarła się literówka. Anoka oczywiście.
      Domyślam się co to za witch.😄😉

      Usuń
  24. Ależ klimatyczny wpis na październik! 🎃😍 Przyznam, że nie jestem wielką fanką horrorów, ale takie historie z tajemnicą i odrobiną grozy bardzo lubię! ❤️ Najbardziej zaciekawiła mnie historia powstania „Frankensteina”. Niesamowite, że dziewiętnastoletnia dziewczyna stworzyła opowieść, która do dziś pobudza wyobraźnię! 😲 A co do potworów, to myślę, że te najstraszniejsze wcale nie muszą mieć kłów ani przerażającego wyglądu. Czasem kryją się po prostu w ludzkiej naturze. 😉 No i te Twoje jesienne dekoracje! 🍂🎃 Świetnie pasują do całego wpisu! ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię Aniu serdecznie. A jakie zwyczaje macie w tym okresie w Norwegii? 🤔Gdybyśmy mieszkali, gdzie indziej, to tradycje byłyby inne, ale mieszkamy w Stanach i mamy Halloween, oczywiście Polonia obchodzi też Wszystkich Świętych i Zaduszki. Myślę, że tradycje nas ubogacają, dają poczucie przynależności i uczą szacunku do innych.
      Serdecznie dziękuję i pozdrawiam.🤗🫶

      Usuń