poniedziałek, 13 lipca 2026

Trochę prywaty

 Ostatni tydzień przyniósł mi ogrom wrażeń, więc liczę, że ten, który właśnie nadchodzi da mi ukojenie i więcej czasu dla siebie. 



Zacznę z przekory od końca. Wczoraj rozpoczęłam sezon ogórkowy. Pierwsze ogórki na małosolne wylądowały już w słoikach. W związku z ogrodem mam kilka pytań do ogrodników:

Czy odcinacie szczyty z krzaków pomidorów, żeby zatrzymać wzrost?

Podlewacie ogórki  wodą z drożdżami?

Jak najlepiej zasiać trawę w miejscach, w których nie chce ona rosnąć?

Moja cebula położyła już swoje szczypiory. W necie wyczytałam, że to naturalne i za 2-3 tygodnie można będzie ją zebrać.

A jeśli ją zbiorę, co jeszcze można posiać w sierpniu na jej miejsce?





W ostatnią sobotę wyprawiłam mojej szwagierce okrągłe urodziny. Wiązała się z tym masa przygotowań. 

Wiadomo: sprzątanie, poczęstunek, balony, dekoracje...









Tort i katering zamówiłam, żeby nie było. Gotowanie dla tak dużej ilości osób zostawiam specjalistom. Nawet nie wiem ile było młodzieży!  😄 Naprawdę nasza polska młodzież (i ich przyjaciele) jest bardzo fajna. Nie mogę narzekać. 👍

A moja najmłodsza była na urodzinach swojej bf, które rodzice urządzili we wrotkarnii. 




A i jeszcze byliśmy na koncercie Muse w Tinley Park w piątek. 


Kilka dni przed imprezą odnowiłam drewniany plac zabaw.  (Dobrze, że nie spadłam z drabiny ;)



Dostaliśmy go od znajomych za darmoszkę, ale trzeba było go samemu rozłożyć i zabrać do nas. Nigdy nie zapomnę, jak go wieźliśmy wynajętym samochodem dostawczym! 😄

I jeszcze jedna refleksja, jeśli chodzi o podejmowanie gości. Gdy zostałeś zaproszony do kogoś do domu, to nie zwracaj uwagi na jakieś niedociągnięcia. Jeśli ktoś zaprasza cię do siebie, to znaczy, że ofiarował ci swoje serce i zaufanie. Nie psuj tej relacji i nie daj się wciągnąć w pułapkę oceniania, ponieważ w wielkim oceanie "zawsze znajdzie się większa ryba".

U mnie pełnia lata... 

Zakwitły sobie hosty


Hortensje



I trąby anielskie.





46 komentarzy:

  1. Zgadzam się, życiowe jest powiedzenie: darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.
    Mam takiego kuzyna, który często przychodzi z żoną w porze obiadowej i muszę go poczęstować. A on jeszcze potrafi powiedzieć, że było za słone, mimo że zjadł wielką porcję xD
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to łobuz. Musisz się wprosić do nich na obiad! 😁🤭

      Usuń
  2. Witaj 😍
    Rzeczywiście sporo wyzwań i wrażeń w ostatnim czasie u Ciebie. Plac zabaw pięknie odnowiłaś i rzeczywiście dobrze że nie spadłaś z drabiny 😁 co do imprezy urodzinowe jest dla szwagierki to chylę czoła za przygotowanie spotkania. Piękny gest 🥹
    Ogród wygląda pięknie. Niestety ja na te pytania nie odpowiem bo się nie znam.
    W drugiej części lipca życzę dużo wypoczynku i spokoju. Gorące uściski 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnóstwo pomysłów mi chodzi po głowie. A szwagierce się należało.
      Ogród jest już nieco wybujały, ale zbieram pierwsze plony.
      Przydałby się i odpoczynek i wyjazd.👍

      Usuń
  3. Koncert Muse brzmi super! :) Piękne hortensje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że udało na m się zobaczyć na żywo. Bardzo lubimy ten zespół.
      A hortensje wreszcie pokazują swoje możliwości.

      Usuń
  4. Jaki piękny drewniany plac zabaw. Cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkowicie się zgadzam z tym co napisałaś, ocenianie psuje relacje! A po co, skoro można się świetnie razem bawić i mieć tyle miłych wspomnień? :)
    Super, że rodzinne spotkania się tak fajnie udały, dzieci miały dużo atrakcji, a jedzonko było smaczne ;) Tort wygląda niesamowicie!
    Co do ogrodowych spraw to bardzo chciałabym pomóc, ale niestety się na tym nie znam...
    Serdecznie pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Impreza udała się, naprawdę się udała.👌 Chociaż były i punkty krytyczne, bo jak się dzieje, to dziwnym trafem wszystko na raz. 🫣 Fajnie jest mieć znajomych, którzy umieją się wzajemnie cieszyć swoją obecnością, ale żeby to zrozumieć, trzeba wiele przeżyć i przemyśleć. Serdecznie pozdrawiam 🤗

      Usuń
  6. Ale u Ciebie intensywny czas, aż człowiek się męczy od samego czytania 😄 Z jednej strony imprezy, koncert, przygotowania, a z drugiej ta spokojniejsza część lata – ogród, pierwsze ogórki i kwiaty. Bardzo podoba mi się ta refleksja o gościach, bo chyba czasem za bardzo skupiamy się na tym, czy wszystko jest idealne, zamiast po prostu cieszyć się wspólnym czasem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam. 🫣
      Słuszna uwaga. Ale o to mi właśnie chodziło. 👍

      Usuń
  7. Uroczy torcik. Są jeszcze ludzie, którzy lubią się przybierdalac do czegoś jak idą w gości?

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tak, mój teść był mistrzem oceniania ...
    Na sprawach ogrodowych nie znam się.
    Tort piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Tort wzbudził zachwyt i efekt wow. Ogród to pole do popisu. 😉😊

      Usuń
  9. Nie mój świat kompletnie. Ogródka nie mam, kiedyś jak byłam znudzona kompletnie, miałam jakieś warzywa i zioła na tarasie, ale teraz nawet tarasu nie mam.
    Generalnie w obecnym życiu jest mi niepotrzebny, bo mam mnóstwo zajęć. Dla jednych to hobby, dla drugich zapchajdziura w prywatnym systemie.
    Imprez też nie urządzam, dla mnie to już totalna abstrakcja. A na własne urodziny co roku wyjeżdżam w podróż, dalszą bądź bliższą, ale po prostu robię to, co kocham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak ja. Ważne jest, aby praktycznie zająć się swoim życiem.
      O! I podróżowanie też bardzo lubię!

      Usuń
  10. Bardzo piekny ten tort - pierwsze okreslenie jakie mi sie narzuca to ze jest "wesoly" ! Robi rowniez wrazenie lekkosci, nie mowiac ze bardzo pieknie ozdobiony.
    Ogorki - kiszone moim wyprobowanym sposobem, nie malosolne :
    obcinam oba konce
    w sloju ukladam tak by kazda warstwa miala oprocz ogorkow koperek i czosnek
    zalewam bardzo mocno osolona woda gdy jeszcze bardzo goraca, prawie wrzaca, przyciskam czyms od gory - i kisza sie
    Poza tym dodam iz z Twego opisu pierwszy raz slysze o dodawaniu drozdzy do ogorkow.
    O trawie malo wiem poza tym ze w moim ogrodzie marnie rosla pod drzewami ale to normalne bo i trawa potrzebuje slonca a pod nimi nie miala.
    Hej - teraz wciaz na balkonie mam kocia trawe bo Bella lubi ja miec w swoim jedzeniu, posiekana. Zanim jedna skrzyneczke trawy wykoncze juz mam druga posiana i rosnaca, wciaz wymieniam jedna na druga.
    Jutro jedziemy na koncert Lynyrd Skynyrd - bede miec frajde bo ich kocham.
    Zycze milego i spokojnego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drożdże są do podlewania grządek, a nie do ogórków.
      Zasiałam te placki bez trawy, przysypałam słomą i widzę, że odrasta. Zadbany trawnik to lata pracy.
      Twoja Bella to ma dobrze. Bawcie się dobrze na Lynyrd Skynyrd. Planuje jeszcze jeden koncert w tym miesiącu, ale o tym później. Serdecznie pozdrawiam 🤗

      Usuń
  11. Mimo takiego zrozumienia tekstu powtorze ze nigdy nie slyszalam o podlewaniu grzadek drozdzami.
    Nie mysl ze Ci odradzam, nie moje grzadki , ja balabym sie ze sprowokuja wysyp dzikich grzybow czy plesni.
    Tak, tak sie postepuje z trawa, zycze by wyrosla piekna i zieleniutka.
    Dziekuje za zyczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego nawozu nigdy nie próbowałam i byłam ciekawa, czy któryś z moich czytelników stosuje? Sztuczna inteligencja wyjaśnia, że drożdże z wodą to naturalny booster, który wzmacnia korzenie i uodparnia (ogórki i pomidory) na choroby grzybowe. Bardzo jestem ciekawa i wcale nie boję się eksperymentować.
      Kiedyś moja córcia spytała mnie jaki jest mój żywioł, a ja bez zastanowienia odpowiedziałam jej, że ziemia. Jestem więc skazana na grzebanie w ziemi. 😉😊 Jak coś mi nie wychodzi, to próbuję inaczej, w inny sposób, z inną odmianą... Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. 😄

      Usuń
  12. nawóz i opryski, w odpowiednich proporcjach i jak ma nie padać, oczywizda.
    Drożdże, czosnek, pokrzywa, mliko ..., może sobie jeszcze cosik przypomnę.
    Nie chodzę po gościach na wyżerkę, bo coraz rzadziej ludziska sami gotują...a mni nie smakuje chemia. Tym bardziej po świętach, czy innych uroczystościach, jak usłyszałem, że tyle żarcia zostało...,
    Ostatnio byłem w knajpie na 50-tce(urodziny) kuzyna. Pikna kelnereczka, Julka, pyta co zamawiam, a mnie się nie chciało jeść, tylko ... .
    Zamówiłem dwie silver teqile(najdroższa)po 40-ści w kielonkach. No i był obciach, bo zaczęły się uwagi gości, że pomyliłem kolejność soli i limonki. A mnie się chciało tylko pić! Ale dostałem zestaw. Dlatego zrezygnowałem z robaka..., a rachunek poprosiłem na jubilata, a co?
    Na 18-stkę syna tego gostka(50 l, jak wspomniałem)nie idę, bo na obiedzie w knajpie mają być rodzice, dziadkowie, ciocie, wujki, no cała rodzina najbliższa! I chrzestni! Pogięło, ale chodzi o kasę...
    Moja 18-stka to hoho! Akuratnie wypadła w Wielkanoc! A my z brevetami, tanimi winami i fajkami nad rzekę w krzaki...
    do późna w nocy łączyliśmy się z glebą, naturą i w ogóle ta pierwsza 18-stka była najbardziej udana. Następne to już nie to, no, ale, że to w Wielkanoc może...i ta pierwsza..., niezapomniana, jak każda pierwsza...
    Pierwsze kiszonki robię w garnkach kamiennych(po babci), żeby się najeść do syta, posmakować tudzież- jak to w tym roku z jakością wyjdzie. Bo ostatnio ogórki-do wyrzucenia..., taki rok.
    Ukisiłem ogórki, rzodkiewki, spady jabłkowe(bez robaka ale i bez pestek)i arbuza(ze sklepu, niestety). Zjadliwe.
    Wydrylowałem wiśnie(swoje)palcem(swoim), pestki do butelki po brevecie, ze 4 kg i zrobię powidła. Dla kuzynów małych. Musi być cukier, niestety(przez 3 dni po 20 min. duszę w rondlu). E...trotylu i słodzików, be. Mecz o 3 rano jest, to nie śpię..., jutro zbiory, koszenie i ...., pod kiszonki...
    Przyzwyczajam się do piachu, ale mi nie śpieszno..., dziś nocleg w łóżku.
    ayah

    OdpowiedzUsuń
  13. haha, jak zwykle o 4 rano
    erytrytol, skąd ten " trotyl" ?
    Amerykanie ( kilku gra w polskiej lidze, jeden poch. polskiego) z Brazylią jak na razie 2 zero.
    no, to na tyle
    ayah
    p.s. mizerię robię z kefirem i cebulką z kapką octu. Bez pieprzu - wątroba! Trochę prywaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już myślałam, że Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, albo mecz Chicago Fire FC z Lewandowskim z Vancouver Whitecaps FC, który został przełożony na 6 października z powodu złych warunków atmosferycznych - w Ontario wielkie pożary lasów. 😱
      Komu kibicujesz z siatkarzy?
      Ja się szykuję na sabat. Jutro nalot koleżanek. Piekę i cieszę się. To już nasza tradycja.
      W Stanach popularne są najbardziej 16-stki zwłaszcza u dziewcząt i 21- sze urodziny, dlatego, że młodzi wkraczają w dorosłość.
      Trzeba celebrować życie
      A co!
      Nic nie zostało z ostatniej imprezy, bo wszystko było bardzo dobre. Największe wzięcie miały pierogi i łosoś w sosie szpinakowym.
      Jutro podaje domową pizzę.

      Usuń
    2. Pamiętam, jak dawno temu robiliśmy różne przetwory, m.in. ogórki. Ostatni razy przetwory zrobiłem ze 20 lat temu—gdy wróciłem z grzybobrania i przywiozłem ogromne ilości grzybów. Zajęło to nam bardzo dużo czasu i skończyliśmy dopiero nad ranem. Jeżeli o grzyby chodzi, to je suszę, posiadam 2 elektryczne suszarki (food dehydrator). Zresztą ususzyłem w ten sposób wszystkie moje jabłka i obecnie stanowią przepyszny i stuprocentowy „organic” snack! Parę razy używałem też suszarek do przyrządzenia zdrowych i szybkich posiłków na wakacyjne wojaże na kanu—jedynie trzeba było je podgrzać i już były gotowe, jak też nie zawierały żadnych dodatków, tak popularnych w przetworzonym jedzeniu.

      „Gdy zostałeś zaproszony do kogoś do domu, to nie zwracaj uwagi na jakieś niedociągnięcia”.

      Dla mnie to jest raczej normalne… tym bardziej, że gdy przychodzę do kogokolwiek, najważniejsze to jest ogólna atmosfera spotkania, a nie samo mieszkania. Swego czasu byłem kilka razy na spotkaniach w istnych „pałacach”, jednakże klimat i towarzystwo były tak sztywne i nudne, że nigdy więcej nie poszedłbym tam.

      Usuń
    3. Przetwory i takie tam...
      Nadmiar owoców, warzyw, ten rok jest super, mimo silnych mrozów, przymrozków itd., 98% krzewów, drzew, kwiatów - przetrwało! Tak obrodziło, że hej!
      Szast prast zupki gotujemy-wiśniowa, albo jabłkowa, zaprawiane śmietanką i makaronik-wedle gustu. Najlepiej schłodzone, ze szczyptą koperku, czy natki-co tam się skubnęło po drodze z grządki na grządkę. Koper samosiejka obrodził, sam aromat...
      Czerwona porzeczka, ajajaj, jako główny składnik do sosiku(łyżka miodu).
      Stety, czy niestety, ale z tymi zbiorami trzeba jednak dotrzeć do rodziny..., miastowe wielce i supermarketowe, ale są i małe dzieci- to wiadomo..
      Niedziela. Relaks, unikać ciężkich prac. Ugotowany pęczak, ziemniak, kukurydza z puszki i... robaczki. W krzaki nad rzekę chyłkiem i znowuż będzie delikatna zupka rybna... , może z kaszą manną?
      Śniadanko - dziś żurek(jakiś bio, ze sklepu)jajeczko i kęsik wołowinki. Zachciało się flaków(wołowych), to i kawałek wołowiny z kością mus był kupić.
      O kwiatach nie piszę, to nie moja robota, ale niepachnący jaśmin przykróciłem ostro. Dałem szansę dla wiśni(jakaś dzika, ptasia, ale słodka!). Sadek wiśniowy powstaje! Niestety, ale czasy łutówki, sokówki i szklanek prawdopodobnie odeszły. Nawet czerechy znikły, nima.
      ayah
      p.s. do 3 rano czekam na Amerykańców, mam faworyta, ale...

      Usuń
    4. W moim regionie, pierwsze ogórki lądowały w garze i nazywane były-małosolne. Praktycznie nikt takich ogórasków jeszcze nie wekował na dłużej. Byli amatorzy, że już po dwóch dniach obwąchiwali garnek, czy koperek robi swoje.
      Dopiero następny rzut szedł na kiszenie. Była beczka i do tej beczki(dębowa?), ale i do weków też - weki, to te słoiki z gumką.
      Królowa Wiśni -to Hortensja właśnie.
      Kwiatami i warzywami się nie zajmuję, nie pomogę w szczegółach, ale co nie co informuje mnie Ogrodniczka - jaki to kwiat. A jest ich ok. 100 gatunków? Zapytam.
      Jako "wyjątkowy" dostaję co drugi dzień bukiet do domu - bo trzeba ciąć. Rośliny suszę(np. lawenda, macierzanka, pokrzywa itd)albo palę, albo robię wywary do picia.
      Ogród jest podzielony na działy-damski i męski- do mnie należy tzw. Trójkąt Bermudzki- wędzarnia, palenisko kociołkowe i grill(3 pospawane felgi)i stół biesiadny, a wokół porozstawiane stoliczki ogrodowe, okolicznościowe. To zależy, gdzie siędę i ... . Hamak nieużywany, bo 3 razy spadłem. Jest za to huśtawka(200 kg udźwigu), ale nie ma czasu się pobujać.
      Teraz szykuję paliwo pod kociełek, przepalam na pół stare dębowe bale z ogrodzenia. Bo jesienią i zimą...
      W upały boję się palić ogniska, bo do trzcin jest ok. 300 metrów, ale dostałem kuchenkę turystyczną na naboje gazowe. Elektryki nie ma.
      Kiedyś na trzcinie była kasa, kosiło się ją i sprzedawano na strzechy do domków z drewna...
      ayah
      p.s. tej zupie z wiśni czegoś brak, to nie ten babciny smak, dlaczegóż, ach dlaczegóż byłem tylko konsumentem...

      Usuń
    5. Od przedszkola nie przepadam za zupą owocową. No tak już mam. Nic nie poradzę. To tak jakby ktoś kompot zabielił śmietaną. 🫣😝 Nie mój smak po prostu.
      Przydałby mi się piec do pizzy. No taka mi się ostatnio udała!
      Ale uwaga, żeby to nie było tylko czcze pisanie, podaje przepis na 5 - 6 dużych pizz(?).
      Na 1.5 kg mąki trzeba przygotować ok 40g drożdży rozrobionych w szklance ciepłego mleka z łyżką cukru. Kiedy rozczyn się spieni dodać do mąki z 6 łyżkami oleju i szczyptą soli. Zagnieść i zostawić na godzinę. Kiedy ciasto podrośnie, to podzielić je na mniejsze kawałki, rozwałkować na grubość 1/2 cm. Posmarować sosem do pizzy i posypać serem mozzarellą. Reszta składników może być dowolna. Piec aż się zarumieni.
      Co przygotowujesz w kociołku?

      Usuń
    6. @Jack
      Mamy już własne boczniaki. Grzybnia poszła do ziemi pod drzewem i już pierwsze patelniaki skonsumowaliśmy.
      Nie są to wprawdzie dzikusy, ale satysfakcja z wyhodowania własnych jest ogromna.
      Grzyby można mrozić I taki mam na nie pomysł w razie gdyby był bardzo duży wysyp.
      Jeśli chodzi o domy - palace, to często atmosfera tam panująca jest nie do zniesienia. Im więcej jest miejsca, tym trudniej domownikom się spotkać, dosłownie i w przenośni. Serdecznie pozdrawiam.🤗

      Usuń
    7. W kociełku(tak go nazywam)na ogół fasolkę po bretońsku(w domu moczę), zupę rybną, fasolkę z ogródka, ale przymierzam się do rosołu z wołowiny, albo gulaszu. Bobu nie mam. Wodę muszę wozić(nosić)z domu. W szybkowarze kompoty gotuję, na ogół ze śliwek węgierek, bo rosną u sąsiadów, jabłka mam swoje. W innych garnkach szczaw, pokrzywy - na barwniki, macierzankę, łuskwinę z orzecha-na bejcę. Lubię to...
      Oprócz macaranu, chleba razowego, żadnych mącznych...
      Zaspałem na mecz, ale wygraliśmy z Amerykanami na ich terenie.
      Czekam na odpowiedni moment i pryskam do Zacisza, ale te wypady są coraz krótsze, niestety...
      Grzybiarze. Mam do lasu 6 m, grzybów już nie zbieram, bo nie jem. Do Rezerwatu 300 m. , też nie chodzę. Jedynie obserwacje zwierząt - a te przychodzą bez zaproszenia(toleruję) - jeleniowate, borsuki, lisy, a trafią się i wilki(ostatnio 60 m. od domu przypolowały łanię). Szkielet zakopałem pod kompostownikiem, który jest w lasku obok ogrodu. Nie widzę moich boberków, ale widać się przeniosły niżej rzeki, ku jezioru.
      Gości nie przyjmuję, sąsiadów na męskie rozmowy jedynie, ewentualnie rodzinę(na 2 godz.). To jest teren niebezpieczny, a właściciel może być nieobliczalny, czyt. taki wsiowy hipster?
      Czas...
      nara.
      ayah

      Usuń
    8. Zaspałeś no I trudno. 🤷‍♀️Jakby mecz był rzeczywiście ważny, to byś nie zaspał.
      Szczęśliwie mało to mnie obchodzi. 😁
      Bo wiem, że sport stanowi bezpieczny wentyl dla niektórych, jeśli chodzi o prymitywne instynkty: terytorialny, łowiiecki, dominacji oraz zachowań stadnych tzn. grupowania się pod barwami ulubionego klubu przeciwko "wrogom", tzn. przeciwnikom.
      Skąd taki fenomen? Wielu kibiców przenosi swoje niespełnione ambicje na zawodników. Taka projekcja i substytucja własnych potrzeb.
      W kociołku to najlepiej przyrządzać dania jednogarnkowe. A po co ci naturalne barwniki? Do czego je stosujesz?

      Usuń
    9. Zdarzyło się przez cukier..., przysnąć.
      nie uprawiam już sportu(był moją miłością od dziecka)teraz jestem tylko obserwatorem. Oszustwa zawodników, sędziów, działaczy(kasa) i, a jakże -wentyl emocji kibiców(albo Januszów i Grażyn).
      Prawdziwi kibice(czyli kibole-w sensie pozytywnym, a nie zmajstrowanym określeniem w ramach stosowania inżynierii społecznej) traktuję, jak wolne(?) plemiona..., a nie do wszystkich dociera(bo "kibole") o ich akcjach charytatywnych, zbiórkach dla potrzebujących. Ostatnia akcja z siostrą zakonną z kibolami(prawdziwymi!)Kolejorza jest celowo przemilczana? A została hitem! Dotyczy to tyż majętnych sportowców - dają kasę, bo chcą i nie nagłaśniają sprawy). Dlaczego obawiają się (kto?) tych"wolnych plemion", bo potrafią się zjednoczyć i mają siłę(np. 50 tys. na stadionie, tyle liczyła kiedyś cała armia pewnego państwa). Stąd prowokowane(albo i nie)różne animozje. Papież potrafił zjednoczyć...Kraków Pany...
      Różne aspekty...
      Wielu przenosi swoje ambicje, bo im coś nie wyszło-chcieli być żołnierzami, strażakami itp., a zostali ochroniarzami w supermarkecie i najczęściej z niepełnosprawnościami(bez urazy, sam byłem kiedyś parkingowym i palaczem).
      Mój 5 letni kuzyn uwielbia rywalizację, zawsze musi wygrywać(daje mu czasami fory - czy to źle?), i zauważyłem, że swojego rywala nie traktuje wrogo, tylko żąda rewanżu..., to trzeba wpajać od dziecka - bądź uczciwy w walce, bo życie to nie bajka.
      Ambicja i wytrzymałość, szlachetny umysł i zdrowe ciało i duch...
      Jednogarnkowe - zupa rybna po węgiersku, zasada główna - gotujemy, ale nie mieszamy łychą w garze...
      Zastosowanie - głównie materiały(np. len), no i drewno. Do barwienia płachty(nici itd) z Hastings potrzebowano 6(?) roślin. Sztuka naturalnego barwienia, farbiarstwo(przemysł), to w większości wiedza nieznana, bo zaginiona, zapomniana itd.
      ale np. amerykański prezydent Jefferson(taki niby Trump?)wprowadził cła na sprowadzanie m. in. barwników z Anglii(Europy), a sam w tajemnicy zajął się uprawą i produkcją barwników...kasę robił na dostarczaniu ich do armii amer., a konkretnie do farbowania mundurów. Aż ktosik wpadł na indygo - i itd. Lubię to.
      ayah
      p.s. pada, siedzę, czekam, ględzę, palę, piję i nie mogę spać..

      Usuń
    10. O! Wolne plemiona pobudziły moją wyobraźnię! Coś mi się roi w głowie i można do tego przemycić wiele wątków.
      Dziś chciałabym zacząć podsumowanie miesięczne książkowe i filmowe.
      U nas w nocy była burza i od razu ochłodzenie. Ale to dobrze. Ostatnio była wielka susza. Dziś samo się podlało.Trzeba wykorzystać wszystkie ciepłe dni, pomyślałam: lato ucieka. A jeszcze nie było plaży, zwiedzania i wędrowania.
      Wszystko ma swoje miejsce i czas, jakąś swoją wartość i sens.
      Kiedy pada, trzeba zająć głowę treścią, ewentualnie puścić wodze fantazji...
      Farbiarstwo wegańskie (ekologiczne) to może być dobry pomysł. Jest grupa ludzi, dla której zrównoważona moda i los planety jest ważny.

      Usuń
    11. Farbiarstwo wegańskie, rzeczywiście dobre...
      Farbiarze mieli ciężką i śmierdzącą pracę. A proces wytwarzania pewnego barwnika trwał i dwa lata, albo i dłużej. Za to zarobki, wikt(musowe piwo i wino!)doskonałe, jak na czasy zamierzchłe(średniowieczne).
      Wtedy nie znano jeszcze amoniaku, dlatego musiano dużo pić, żeby wzmocnić moczopęd....itd.
      Książki i filmy - doskonały pomysł!
      A film, przypomniał mi się "Soldier Blue"..., ale to starocie z 1970 r.
      pozdrawiam i z zainteresowaniem zobaczę tę listę- może coś dla mnie?
      ayah
      p.s. dla niektórych ucieka lato, dla innych lata...

      Usuń
    12. Nie znam tego filmu. Interesujący wybór. Moralność Indian skonfrontowana z moralnością szeregowego żołnierza. Ludzie dzielą sonie świat na strony, on cały czas jest połączony. Elementy składowe ulegają zmianie, ale oddziałują na siebie i dostosowują się samoistnie. Czas ucieka? Spróbuj go zatrzymać...

      Usuń
  14. Taki koncert, extra! I fantastyczne urodziny zorganizowalas, może masz wolny termin we wrześniu żeby i moje ogarnąć? 😉 Busiwki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę wpaść, ale może być w maju? Nic pewnego, tylko jakieś takie fantazmaty z mojej strony.
      🤭😊

      Usuń
  15. Na ogórki bym wpadła:)))
    I u mnie zaczął się festiwal hortensji W moim ogrodzie jest ich tuzin.
    Trąb anielskich już nie mam.
    A Piłka nożna, siatkówka.... Tylko te godziny są straszne...
    Pozdrawiam już coraz krótszym dniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Cię rozczaruję, ale żaden ze mnie kibic. Może i dni krótsze, ale jakie upalne!

      Usuń
  16. Niestety nie doradzę Ci w ogrodnictwie, bo się nie znam, ale ogórki i pomidory lubię jeść😊
    Dobrze, że z drabiny nie spadłaś, bo moja koleżanka dwie ręce złamała w podobnej sytuacji! Różnie bywa, aczkolwiek co ma byc, to będzie😉

    Imprezy super! To miałaś co robić i fajnie, że wszystko się udało!

    Troszeczkę Ci tego ogrodu zazdroszczę, bo zawsze u mamy odpoczywam wśród kwiatów...😊

    Pozdrawiam cieplutko!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście ogród można przekształcać w nieskończoność.
      Ostatnio doszła podpórka w kształcie bramki na milin.
      Szczerze? Ja nie wiem jak ja te letnie imprezy wytrzymuje. Czasem po 5 godzinach snu idę do pracy. Normalnie jak za dawnych czasów! 😄
      Cieszę się, że urodziny się udały, bo naprawdę co raz trudniej się spotkać, a jak kogoś nie widziało się latami, to dobrze jest znów pobyć razem.
      Zaczęłam od ogrodu i skończe na ogrodzie. Ogród mnie przerósł🫣, nie chodzi tylko o wysokość i wielość roślin, ale codzienną mozolną pracę. Z jednej strony kończe odchwaszczanie, z drugiej strony rosną chaszcze i tak ciągle. Nudy nie ma.🙃

      Usuń
  17. Podpisuję się obiema rękami pod Twoją refleksją o gościnności. Dom to ludzie i serce, a nie idealny porządek. Stworzyłaś wspaniały i pełen ciepła dom, co widać po radosnych przygotowaniach i pięknym ogrodzie🙂 Niech nowy tydzień przyniesie Ci upragnione ukojenie i czas na filiżankę kawy wśród hortensji i host😊🫶

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządek ułatwia życie i wielu ludziom poprawia samopoczucie, ale dużo ważniejsza w tym wszystkim jest atmosfera panująca w domu i radość ze wspólnego spotkania. Jeśli dajmy na to gospodarz czuje się sfrustrowany i oceniany na każdym kroku, to trudno dobrze się bawić.
      Znam przypadki, kiedy wspólne przygotowania dawały niesamowite efekty i mnóstwo śmiechu, ale również takie, kiedy wspólne świętowanie kończyło się karczemną awanturą.
      Według mnie chyba najważniejsza jest intencja z jaką coś się robi.
      Dziękuję pięknie i tego samego życzę Tobie.🤗🫶

      Usuń
  18. Ja również zacznę od końca ;)))
    Całkowicie się z Tobą zgadzam, co do odwiedzania czyjegoś domu i zachowania się w nim. Niestety niejednokrotnie spotkałam się z niefajnymi komentarzami na temat tego jak ktoś mieszka. A to ma bałagan, a to pomalował mieszkanie na mdłe kolory, a to ma zaciągnięte rolety i norę w domu, a to ziele na rabatkach... zawsze wkurza mnie to, nie rozumiem jak można narzucać innym swój punkt widzenia i wymagać, żeby ludzie żyli według tego, co nam się podoba... Gdy coś takiego słyszę, zawsze mówię ,, wolnoć Tomku w swoim domku,,
    Co do spraw ogrodowych, o podlewaniu drożdżami słyszałam wiele pochlebnych opinii, jednak sama nigdy tego nie stosowałam.
    Co do siania w sierpniu, to można siać różne sałaty, rukolę, roszponkę, rzodkiewkę, szczaw, szpinak
    Tort piękny, lubię takie zdobienia :)
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Gościnność była i jest cnotą.
      Tak jak w Polsce "Gość w dom, Bóg w dom" tak samo prawo Zeusa w Grecjii i obowiązek gościnności na Bliskim i Dalekim Wschodzie.
      Jeśli jesteś zaproszona (-ny) w gości, to znaczy, że gospodarz dzieli tym, co ma. Czy to nie jest piękne? Jak to świadczy o człowieku, kiedy narzeka i krytykuje ? Właśnie obserwuję i mam wrażenie, że podlewanie roztworwm z drożdżami wzmacnia rośliny. Z pewnością posłucham też innych Twoich ogrodowych rad.😉😊

      Usuń