piątek, 14 września 2012

Nic już nie jest takie proste

   Nic już nie jest takie proste - pomyślałam, kiedy przeczytałam artykuł o nieżyjącym już kardynale i arcybiskupie Mediolanu Carlo Maria Martini.
Martini - wielki intelektualista i znawca Biblii, rektor Papieskiego Instytutu Biblijnego i Uniwersytetu Gregoriańskiego, autor 40 bestseleerów, władający 11 językami (!) mógł zostać papieżem, ale podczas ostatniego konklawe w 2005r. poposił, aby go nie wybierano ze względu na postępującą chorobę Parkinsona. Teolog znany był ze swej krytyki Kościoła. W swoim  duchowym, jak to określono, testamencie swierdził, że Kościół nie idzie z duchem czasu i jest przez to zacofany o jakieś 200 lat, wskazał przy tym na biurokrację, rytuały oraz pompatyczny strój, ale nie tylko to jest istotne, niezwykle ważna jest  regulacja urodzin, w tym antykoncepcja oraz sztuczne zapłodnienie. Kościół powinien przyznać się do swych błędów przede wszystkim tych dotyczących pedofilii, a kiedy już to uczyni, winien rozpocząć radykalne zmiany. Również stosowanie prezerwatyw przynajmniej w niektórych przypadkach powinno być, jego zdaniem, dopuszczalne. 
Kolejną sprawą są cywilne związki homoseksualne, sytuacja osób rozwiedzionych i niepełnych, rozbitych rodzin niepasujących do modelowego wizerunku rodziny, który preferuje Kościół, za to coraz częściej występujących w rzeczywistości. 
Dwa tygodnie przed swoją śmiercią kardynał podał następujący przykład do rozważenia:
"Kobieta opuszczona przez męża znajduje nowego towarzysza, który opiekuje się nią i jej dziećmi. Jeśli taka rodzina jest dyskryminowana, nie tylko matka zostaje odcięta, ale również jej dzieci." W taki oto sposób "Kościół traci przyszłe pokolenia."
Czy zgadzacie się z tą opinią? Jak uważacie: czy duszpasterz powinien  trzymać się ściśle przyjętych zasad, czy powinien interesować się problemami współczesnego człowieka?

12 komentarzy:

  1. będę stronniczy i nieobiektywny - niech duszpasterz (jakikolwiek i kimkolwiek by był) trzyma się daleko ode mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy uciekanie od problemów jest rozwiązaniem?

      Usuń
    2. to na szczęście nie moje problemy:) jeśli ktoś chce je mieć-ja tam mu nie bronię:) ale wara im od mego sioła:)

      Usuń
    3. Wcale nie musisz się wypowiadać na ten temat jeśli, nie żywisz takiej potrzeby.

      Usuń
  2. Według mnie Kościół powinien się uaktualnić do obecnej sytuacji. Tymczasem tkwi w stereotypach twardo i uparcie. Wspaniały i bardzo mądry człowiek odszedł... Oby więcej takich ludzi w strukturach zaśniedziałej rzeczywistości tej instytucji. Oby nie był jedyny... Kościół może na tym tylko zyskać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tymczasem Benedykt XVI wymaga bezwzględnego posłuszeństwa. Dobrym przykładem jest "inicjatywa proboszczów” z czerwca ub. roku, ruchu domagającego się zniesienia celibatu, wyświęcania kobiet na księży, udzielania Komunii Świętej wiernym żyjącym w kolejnym związku po rozwodzie. - Takie pomysły są odsuwane. Moim zdaniem Kościół bardzo sobie szkodzi. I tak jak twierdził Martini w niedługim czasie kościoły mogą świecić pustkami:
      "Nasza kultura jest przestarzała, kościoły są wielkie, ale puste, biurokracja rośnie jak na drożdżach, a rytuały i sutanny kleru wydają się tak pompatyczne. (...)"
      Kościół w czasach Chrystusa był wspólotą. Dziś również nie powinien dzielić.

      Usuń
  3. Witaj
    Dziś tak trudno o mądrego, dobrego, prawego kapłana.
    Kościół wiele sobie zaszkodził, zwłaszcza krytykanctwem, niby surowymi zasadami, ale bez pokrycia, oraz potępianiem innych, a nie siebie.
    Gdzie tu skromność, oddanie Bogu, dobroć i otwartość serca na człowieka...?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się jednak, że tacy księża z charyzmą jeszcze istnieją, aczkolwiek obecnie bardziej się nagłaśnia kontrowersyjne wypowiedzi albo skandale.
      Indywidualne podejście do każdego człowieka jest zatem niezwykle istotne. Pozdrawiam. :)

      Usuń
  4. Moim zdaniem można być otwartym na współczesność i nie wyrzekać się tego, co najważniejsze. Kościołowi naprawdę przydałby się reformator - ktoś, kto znowu przełamie kolejne lody, tak jak dawniej robili to w niektórych sytuacjach np. Jan XXIII albo Jan Paweł II. Reformator, a jednocześnie papież na tyle surowy, że nie pozwoli zrobić z siebie pionka w zakulisowych walkach o władzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem zmiana powinna być na tyle radykalna, że kapłaństwo powinno być posługą, a nie wiązać się z jakąś władzą. :)

      Usuń
  5. Witaj! Trafiłam do Ciebie od Bruneta! Bardzo podoba mi się Twoja notka!;)Zgadzam się,że spychanie problemów pod dywan nikomu nie służy..
    Coraz częściej mówi się o małżeństwach niesakramentalnych,że nie mają dostępu do sakramentów, ale nie są odcięci od wspólnoty -wciąż za rzadko i za mało dobitnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję uprzejmie. Widzę wiele dobra jakie uczynił, ale widzę też problemy z jakimi boryka się współczesny Kościół. Jednak nie przekreślam go jako wspólnoty bo wiem, że dzielić i niszczyć jest łatwiej, niż budować.
      Tylko żeby takie głosy częściej docierały wyżej...

      Usuń